All posts tagged: Wenecja

Wenecja [informacje praktyczne]

Każdy turysta bądź podróżnik, który był w tym włoskim mieście, ma na pewno wyrobioną opinię na jego temat. Czasem lepszą, a czasem gorszą. Czasem wystarczy komuś jedna wizyta, a czasem ktoś nie potrafi powstrzymać się przed zakupem biletów i kolejnym wyjazdem. Jedni narzekają na unoszące się tam zapachy, inni na tłumy ludzi, a jeszcze inni wychwalają tę część Włoch pod każdym względem. Jaka naprawdę jest Wenecja? Czy warto się tam wybrać? Co należy wziąć pod uwagę planując podróż? Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego posta będziesz w stanie udzielić odpowiedzi na te pytania. Gdyby jednak interesowało Cię coś więcej niż zawarte informacje praktyczne, daj znać. Pomogę w miarę możliwości. JAK DOTRZEĆ? Najromantyczniej byłoby łodzią. Najbezpieczniej zapewne samolotem. Najszybciej własnym samochodem. Najciekawiej pociągiem (najlepiej prosto z Paryża). Ja wybrałam jednak opcję dla mnie najwygodniejszą, czyli dojazd autokarem. Po raz kolejny niezastąpionym towarzyszem podróży był Flixbus. Oferuje on szeroką gamę połączeń, dzięki czemu do Wenecji jesteś w stanie dojechać między innymi z Wiednia (od 39 euro), Frankfurtu nad Menem (od 33 euro) czy Rzymu (od 9 euro). Przykładowo, …

Wenecja – mój prywatny koniec świata

Docierając do Mostu Bosych (Ponte degli Scalzi) przerzuconego przez Canal Grande, postanowiłam trochę odpocząć siadając na kamiennych schodkach przy jednym z budynków. Miałam idealny widok na wodę, przechadzające się gołębie, latające mewy i turystów przechodzących na drugą stronę kanału. Most Bosych ma piękny, łukowaty kształt i wykonany jest z kamienia. Ma on za zadanie ułatwiać dostęp do stacji kolejowej Venezia Santa Lucia (Stazione di Venezia Santa Lucia). Widok z Mostu Bosych Most Bosych Po krótkim postoju, przeszłam przez most i skierowałam się do dzielnicy Cannaregio. Muszę przyznać, że została ona jedną z moich ulubionych części Wenecji, ponieważ zobaczyłam jej dwa oblicza. Pierwsze, typowo turystyczne reprezentowane przez stoiska z pamiątkami, a także licznych naciągaczy i tłum turystów spacerujących wzdłuż Canal Grande. Drugie, typowo miejscowe to głównie małe, uroczo wyglądające z zewnątrz knajpki z lokalną ludnością popijającą kawę i czytającą gazetę oraz wąskie uliczki i muzyka płynąca z okien. Kościół św. Jeremiasza Minęłam Kościół św. Jeremiasza (Chiesa di San Geremia), który mieści się na placu o takiej samej nazwie (Campo San Geremia). Była tam grupka dzieci, wyglądająca na wycieczkę szkolną i …

Wenecja – miasto, które zadziwia i wciąga

Wielokrotnie słyszałam powiedzenie: „Być w Wenecji, to jakby zjeść całe pudełko czekoladek z likierem naraz.” (T. Capote). Są to niewątpliwie trafnie dobrane słowa, ponieważ mój pobyt w tym włoskim mieście uświadomił mi, że czułam się tam jednocześnie szczęśliwa, nieco odurzona, zafascynowana, ale mimo wszystko wciąż było mi czegoś mało. Wenecja wciąga. Wciąga wciąż głębiej i głębiej, aż nie wiesz co jest grane. Skupiasz się na swoich odczuciach. Nie tylko oczy na tym korzystają, bo wciąż chcą więcej i więcej, ale również nos i uszy. Specyficzny zapach (nie określiłabym go jako „śmierdzący„), który przypomniał mi dawne czasy spędzane nad jeziorem, a także szum i delikatne falowanie wody. To wszystko wpłynęło na to, że po prostu zakochałam się w tym miejscu! Kościół San Giorgio Maggiore na wyspie San Giorgio Kanały zamiast typowych asfaltówek, motorówki/łódki/gondole zamiast samochodów. Korki spotkać można na wodzie, a chodniki nadal pozostają do użytku ludzi (choć i one były czasem zakorkowane). Wenecja zadziwia. Architektura jest piękna, mostki są urocze i co drugi z nich jest ładniejszy. Okna i drzwi mogliście obejrzeć w poprzednim poście <klik>, …

Zagubieni w Wenecji

Wenecja pod koniec listopada? Czemu nie! Przyznam szczerze, że miałam nadzieję zobaczyć tak zwaną „wysoką wodę” (acqua alta <klik_zdjęcia> ) i przejść przez podtopiony Plac św. Marka po specjalnej drewnianej kładce. Pogoda okazała się jednak bardzo łaskawa i podczas mojej wizyty w tym włoskim mieście, świeciło słońce i wiał lekki wietrzyk. Przypuszczać można, że kilkanaście godzin spędzonych w stolicy regionu Wenecji Euganejskiej, to zbyt mało, aby poczuć jej klimat. Wydaje mi się jednak, że to błędne myślenie, ponieważ ja zakochałam się w tym mieście już podczas przejazdu Mostem Wolności (Ponte della Libertà). Łączy on stały ląd (Mestre) z najbardziej znaną częścią Wenecji. Dlaczego właśnie w tym momencie zapałałam uczuciem? Było już ciemno (około godziny 21:30 dojechałam na miejsce docelowe – Venezia Tronchetto <klik_mapa> ), a autokar wjechał na ponad trzykilometrowy most. Z prawej strony widziałam Lagunę Wenecką, a na wprost mnie (siedziałam na pierwszym siedzeniu) rozpościerała się oświetlona tajemniczo wyspa. Poczułam, że to idealne miejsce dla mnie, które woła mnie do siebie na dłużej niż tylko jeden dzień. Niestety bilet powrotny miałam już zarezerwowany, więc pozostało mi jedynie liczyć na szybki …

„Koła autobusu kręcą się, a autobus mknie…” [Włochy/Francja]

Uwielbiam podróżować autokarem! Niektórzy go nie znoszą, dlatego że nie mogą się w nim ułożyć, co potem skutkuje bólem pleców lub nóg. Nie każdy może też nim jeździć, bo od razu jest mu duszno lub boli go głowa. Niektórzy wolą własny samochód, pociąg czy samolot,bo uważają, że komfort jazdy jest wyższy. Także lubię auto, jednak w tym przypadku nie było takiej opcji. Samolotem nigdy nie leciałam, więc wolałam na początek ominąć ten środek transportu. Pociągi owszem kursują, jednak ceny były wyższe w niektórych przypadkach. Pozostał więc autokar. W sumie to nawet nie był on ostatecznym wyborem, a pierwszym i uparcie przy nim obstawałam. Ja na szczęście nie należę do grupy nieszczęśników, na których źle działa długa podróż autokarem. Właśnie przez to wybrałam europejskiego przewoźnika, z którym pokonałam całą trasę o której wspominałam w poprzednim poście. Flixbus, bo o nim mowa (https://www.flixbus.de/) pozwolił mi na zapoznanie się z komfortem jazdy kolejnego przewoźnika oraz z zasadami, które mają miejsce w ich przypadku. Działają od lutego 2013 roku i obecnie jeżdżą chyba do piętnastu państw (w tym od niedawna …

„Życie nasze składa się z krótkich momentów…”

Przyznaję, że początkowo miałam bardzo duży problem z tym, w jaki sposób rozpocząć cykl wpisów dotyczących mojej pierwszej samotnej podróży. Zastawiałam się, czy najlepiej będzie rozpocząć od całościowego podsumowania, czy może jednak od poszczególnych etapów i elementów. Spróbowałam zastanowić się, o co możecie mnie zapytać a jednocześnie czego może Wam brakować. Chciałam, aby to wszystko było spójne i aby gładko przechodziło z jednej tematyki do drugiej. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że w trakcie wyjazdu zrobiłam notatki! W innym przypadku po prostu wyszłaby z tego jedna wielka klapa, bo moja pamięć nie należy już do najlepszych. Nie mam problemów z zapamiętaniem trasy, ale z innymi szczegółami jest niestety dużo gorzej. Ostatecznie postanowiłam na początku wyjaśnić, dlaczego wybrałam takie, a nie inne kierunki podróży oraz jak dokładnie wyglądała moja trasa. DLACZEGO WŁOCHY? To chyba powinno być jasne! Był to mój drugi wymarzony kierunek podróży (zaraz po Japonii) i od zawsze budził on we mnie pozytywne emocje. Nawet objazdówka po tym państwie śniła mi się niekiedy po nocach. Chyba obejrzałam stanowczo za dużo filmów oraz przeczytałam …