All posts tagged: podróże (Holandia)

Hanza i bonanza, czyli Zutphen

  Ostatni weekend stycznia będzie kojarzył mi się ze spełnianiem marzeń, niezbyt poważnymi rozmowami o życiu, nalewką smakującą jak rozpuszczone gumy owocowe oraz z czterema miastami, które wówczas odwiedziłam. Pierwszym z nich było Zutphen, czyli holenderska perełka położona w Geldrii, tuż nad brzegiem leniwie płynącej rzeki IJssel. Zabieram Was w podróż po mieście wież i kupieckich domów. Hanza, bonanza i Berkel, czyli powrót do przeszłości Wiecie, co moim zdaniem przyciąga turystów do Zutphen? Jego interesująca historia i relikty przeszłości. Początki tego miasta sięgają bowiem XI wieku. To właśnie wtedy założono w tym miejscu pierwszą osadę o nazwie Zuidveen, oznaczającej torfowisko południowe. Mieszkańcy żyli w symbiozie z rzeką Berkel i codziennie spławiali nią drewno. Powstały w ten sposób port handlowy, w 1312 roku stał się członkiem Hanzy. Wiadomo, jak jest się uczestnikiem związku kupców w średniowiecznej Europie, to można liczyć na bonanzę. Wielkie korzyści to w tym przypadku nic innego, jak okres rozkwitu miasta, który trwał aż do XVI wieku. Handel z Danią, Anglią i miastami położonymi nad Morzem Bałtyckim był wówczas na porządku dziennym. Zgadnijcie, kto najechał …

Holendrzy i ich wielka ciasteczkowa miłość

  UWAGA: Post zapewne nieodpowiedni dla osób będących na diecie 😉 Któż z nas nie przepada za słodkimi ciastkami? Tymi kruchymi, z nadzieniem, oblanych czekoladą albo posypanych słonecznikiem. Czasem aż ciężko się opanować widząc na sklepowej półce Delicje, Łakotki, Familijne czy Krakuski. Część z Was prawdopodobnie samodzielnie wypieka liczne specjały w domowym zaciszu. Zapewne każdy ma jednak swoje ulubione ciacha, obok których trudno jest mu przejść obojętnie. To właśnie dlatego pierwszy post z serii Holandia na talerzu, będzie właśnie o wielkiej ciasteczkowej miłości Holendrów. Serdecznie zapraszam do czytania i „cieszenia oczu” 🙂 Wyobraźcie sobie wielki ciasteczkowy raj, w którym wszędzie, gdzie nie sięgnie Wasz wzrok, widać pudełka z ciastkami. Większe i mniejsze porcje. W czekoladzie i bez. Z posypką kokosową albo migdałową. W dziwnych kształtach. Wszystko, czego tylko dusza zapragnie! Tak właśnie czuję się wchodząc do większości holenderskich sklepów. Nie dość, że w części z nich stoiska ze słodyczami znajdują się już na samym początku (zaraz przy wejściu), to jeszcze ciągną się i ciągną, aż końca nie widać. Regały wręcz uginają się od opakowań przyciągających …

Kilka godzin w buszu. Do tego pustynia i rafa koralowa. Burgers’ZOO w Arnhem.

Lubisz zwierzęta? Uwielbiasz jednodniowe wycieczki? Fascynuje Cię egzotyczna kuchnia? Masz słabość do dużych powierzchni stworzonych przez człowieka? Jeśli na choć jedno z tych pytań odpowiedziałaś/eś twierdząco, to ten post jest idealny dla Ciebie! Zabieram Cię w podróż po zakamarkach jednego z holenderskich ogrodów zoologicznych. Mam nadzieję, że przypadnie Ci on do gustu i znajdziesz tam coś dla siebie. Jest to bowiem dobre miejsce nie tylko dla najmłodszych, ale i dla starszych osób. Zapraszam do miasta Arnhem, stolicy prowincji Geldria, położonego we wschodniej części Holandii. Zapraszam na wyprawę po sześciu wyjątkowych ekosystemach Burgers’ZOO.   Burgers’ZOO to miejsce wyjątkowe, mające naprawdę wiele do zaoferowania. Nie dość, że już sama powierzchnia ogrodu zoologicznego jest ogromna, to dodatkowo wszystkie ekspozycje są bogate w różnorodną roślinność i różne gatunki zwierząt. Jest to taki obiekt, w którym nie można się nudzić! Nic więc dziwnego, że jest to jedna z najchętniej odwiedzanych atrakcji turystycznych w Holandii i drugie najchętniej odwiedzane ZOO w kraju (zaraz po Diergaarde Blijdorp w Rotterdamie). Rocznie zagląda tam nawet 1,5 miliona turystów! ( <<źródło informacji>>). Działa ono od ponad …

Miasteczko Książek, czyli holenderskie Bredevoort

Zawsze przed wakacjami spędzanymi w Niemczech przeglądam mapę i wpisuję w Google wszystkie znajdujące się niedaleko miejscowości, wsie i inne dziwne miejsca, aby znaleźć coś wartego uwagi i zwiedzenia. W ubiegłym roku ukazały mi się genialne zdjęcia pewnego miasteczka w Holandii, do którego na spokojnie dałoby się dojechać rowerem, gdyby zaszła taka potrzeba. W tym roku postanowiłam te plany ziścić, a poniższy filmik to malutka zapowiedź tej wycieczki. Zapraszam do oglądania i czytania dalszej relacji z rowerowej wyprawy 🙂 Słyszeliście kiedyś o czymś takim jak: International Organisation of Book Towns (<klik>)? Ja nie! Jednak już teraz zdaję sobie sprawę z istnienia czegoś takiego jak Miasta Książek! Jejku, to naprawdę raj dla osób uwielbiających literaturę! Dlaczego? Bo to nic innego jak małe miasteczko lub wieś, w której nastąpiła pewna kumulacja antykwariatów i starych księgarni 😉 Organizacja zajmuje się promocją obszarów wiejskich, rozwojem książkowej turystyki, dbaniem o lokalnych sprzedawców książek i ogólnie wszystkim co dobre. Ich zadaniem jest także organizacja Międzynarodowego Festiwalu Książek. W przyszłym roku odbędzie się on w Szwajcarii, w St-Pierre-de-Clages. Według oficjalnej strony na świecie istnieje …

Uwolnić orkę, czyli wycieczka do Harderwijk (2011)

Przenieśmy się w czasie o cztery lata wstecz, czyli do lipca 2011 roku, kiedy to wspólnie z rodzicami wybraliśmy się na jednodniową wycieczkę do oddalonego o około 135 kilometrów miasta w Holandii. Na początek oczywiście prezentuję podstawowe dane, czyli: * prowincja – Geldria * powierzchnia – ok. 48 kilometrów kwadratowych (około 10 kilometrów kwadratowych to woda) * liczba mieszkańców – blisko 46 000 osób * prawa miejskie – 1231 r. Położenie Harderwijk na terenie Holandii. źródło Celem naszego wypadu było… Delfinarium! Jednak nie same delfiny miały być tam atrakcją, ale również inne morskie ssaki, których było tam naprawdę sporo. Ten wielki park czynny był od godziny 10:00, więc na spokojnie można było tam dojechać wstając wcześnie rano. Obecnie koszt biletów zakupionych w kasie to wydatek około 27 euro za osobę (przez Internet 23 euro/os.), my jednak zapłaciliśmy wówczas około 20 euro/os. i myślę, że jest to cena adekwatna do przeżyć. Pomimo, że teren delfinarium nie należy do wyjątkowo dużych, to i tak nie można się tam nudzić. Było bardzo dużo młodszych dzieci, ich rodziców, ale …

Miasta, które utkwiły mi w pamięci (od A do L) ;)

Arnhem (Holandia) Burger’s Zoo to największy ogród zoologiczny, w jakim miałam okazję być. 45 hektarów, o których tak łatwo nie da się zapomnieć – to pewne! Świetnie urządzone tematycznie przestrzenie, mnóstwo turystów, zwierząt i knajpek na każdym kroku. To tam po raz pierwszy zobaczyłam zmianę warty surykatek, pasiastą zebrę, wielkiego nosorożca, skaczącego kangura, bijącego się w klatę orangutana oraz odnalazłam Nemo, Króla Juliana, renifera Niko i pingwiny z Madagaskaru 😉 lipiec 2012 r. lipiec 2012 r. strona internetowa Zoo: http://www.burgerszoo.nl/ więcej zdjęć: TUTAJ moje pocztówki z Zoo: TUTAJ Burlo (Niemcy) Jeśli dobrze pamiętam po raz pierwszy miałam okazję być tam w 2004 roku, a od tej pory jestem tam praktycznie co roku. Podczas wakacji spędzam w Burlo od 2 do 4 tygodni, jednak nie posiadam stamtąd zbyt dużo zdjęć, więc fotografie poniżej pochodzą z obrzeży miasta 😉   Może mało miejski krajobraz, ale nie znalazłam nic lepszego. lipiec 2014 r. sierpień 2013 r. Coesfeld (Niemcy) Tak naprawdę jest to jedna z pierwszych miejscowości w Niemczech, którą zwiedziłam i miałam okazję przejść się uliczkami, pozaglądać do wnętrz niektórych budynków, …