All posts tagged: Paryż

Paryż [informacje praktyczne]

Paryż to miasto, w którym pewnie każdy znajdzie coś dla siebie. Aktywny wypoczynek nad Sekwaną, leniwy piknik na Polach Marsowych, spacer po zakamarkach Montmartre, zakupy w nowoczesnej dzielnicy La Defense czy wieczorne podziwianie widoków spod Bazyliki Sacre Coeur. Paryż to parki, muzea, restauracje. To architektura, rzeka i zieleń. To miasto, które ma wiele do zaoferowania turystom i które próbuje ich zatrzymać na dłużej. Na co trzeba się przygotować? Czego lepiej unikać? Ile kosztują pamiątki? Gdzie się zatrzymać? Już śpieszę z odpowiedziami! Gdyby jednak interesowało Cię coś więcej niż informacje zawarte w tym poście, daj znać. Pomogę w miarę możliwości 🙂 JAK DOTRZEĆ? Własnym samochodem. Samolotem. Rowerem. Hulajnogą. Pieszo. Niestety, nie jestem w stanie udzielić konkretnych porad, ponieważ nie skorzystałam z tych środków transportu, a nie chcę podawać informacji, za które ręki uciąć sobie nie dam. Mogę podzielić się z Tobą moim doświadczeniem odnośnie przewoźnika autokarowego, z którego skorzystałam. Flixbus, ponieważ o nim mowa, oferuje szeroką sieć połączeń z prawie całej Europy. Przykładowo, za swoje bilety na trasach Clermont-Ferrand – Paryż oraz Paryż – Münster zapłaciłam …

Magiczne Montmartre w Paryżu [część siódma]

Montmartre to takie miasto w mieście. Niby jest to dzielnica Paryża, ale zdecydowanie można poczuć się tam jak w innym miasteczku, które jedynie sąsiaduje z tą europejską stolicą. Powietrze jest jakby nieco inne, a o zapachach unoszących się w nim, nawet nie wspomnę. Brukowane uliczki, pnące się ku niebu kamienice, mnóstwo schodów i schodków, klimatycznie wyglądające knajpki, koty plątające się między nogami i ludzie. To chyba właśnie oni wytwarzają tę niepowtarzalną aurę, aurę tajemniczości. Malarze. Handlarze pocztówek. Kelnerzy. Sprzedawczynie w małych sklepikach. Mieszkańcy. Turyści. Wszyscy oni wpływają na specyfikę tego miejsca.  MAŁE CO NIECO O MONTMARTRE Montmartre to fragment Paryża zlokalizowany w XVIII dzielnicy miasta. Swoim zasięgiem obejmuje także słynne Wzgórze Męczenników z przepiękną Bazyliką Sacre Coeur. Dzięki takiemu położeniu ulice wiją się wśród starych kamienic, pnąc się jednocześnie w górę. Na strudzonych pieszych czeka natomiast wejście po niezliczonej ilości schodów. Często uliczki są wąskie i sąsiadują bezpośrednio z oknami domów. W przeszłości (około XIX wieku) był to teren użyteczności publicznej o charakterze rozrywkowym. Służył on przede wszystkim artystycznym duszom i paryskiej cyganerii. Tworzyli tu …

Cmentarz Montmartre w Paryżu [część szósta]

Podczas pobytu w Paryżu, chciałam zobaczyć jakieś miejsce, do którego zazwyczaj nie zaglądam w trakcie podróży. Wybrałam takie, które kojarzyło mi się ze smutkiem, rozpaczą, żalem i tym, że życie ludzkie jest naprawdę kruche. Miejsce, które dla mnie nie jest atrakcją turystyczną, a przestrzenią, w której można się wyciszyć i wspominać swoich bliskich. To nie miejsce, w którym chętnie sięgam po aparat, jednak tym razem postanowiłam zrobić wyjątek. W sumie, gdybym miała policzyć na ilu cmentarzach byłam w celu ich zwiedzenia, to byłby to dość szybki rachunek. Cmentarz Powązkowski w Warszawie, Cmentarz na Rossie w Wilnie oraz Cmentarz Montmartre, o którym będzie mowa. CO NIECO O HISTORII Cmentarz Montmartre (Cimetière de Montmartre) to jedno z trzech najważniejszych, a zarazem największych „miast umarłych” w Paryżu. Dwa pozostałe to Père-Lachaise (na wschodzie) oraz Montparnasse (na południu). Nekropolia powstała w XVIII wieku na północ od miasta, jednak dopiero od XIX wieku zaczęła się ona rozwijać. Początkowo mieściły się tam kamieniołomy gipsu i to właśnie od nich pochodzi jedna z pospolitych nazw, czyli Cmentarz Wielkich Kamieniołomów. Obecnie znajduje się on w …

La Defense wieczorem [część ósma]

Krótko, zwięźle i bardzo na temat. Tym razem bowiem zapraszam Was serdecznie do oglądania zdjęć prezentujących francuskie La Defense… wieczorem! Tak, tak, zdjęć. Tekstu nie ma i nie będzie, ponieważ dzienne wydanie tego miejsca mogliście poznać już jakiś czas temu i to właśnie tam znajdziecie więcej informacji o dzielnicy biznesowej oraz poznacie moje zdanie na jej temat. Post znajdziecie <<tutaj>> 🙂    Dajcie znać, czy wieczorne wydanie La Defense przypadło Wam do gustu 🙂 Mnie oczywiście tak! Uwierzcie, że na żywo robi jeszcze większe wrażenie!   pa, pa!

Sacré-Cœur i mój ulubiony widok na Paryż [część piąta]

Pamiętacie mój pierwszy wieczór w Paryżu i spacer na Wzgórze Męczenników w celu zobaczenia bazyliki Sacre Coeur z bliska? Zakochałam się wówczas w tym miejscu od pierwszego wejrzenia, więc nie byłabym sobą, gdybym nie wybrała się tam raz jeszcze, aby porównać jak prezentuje się ono za dnia. Muszę Wam zdradzić jedno… Dzienne wydanie jest równie piękne! Nie potrafię się niestety zdecydować, która wersja podoba mi się bardziej. Każda ma w sobie ten urok, magię i do tego najzwyczajniej w świecie olśniewająco wygląda. Ten post należy do tych, które mają w sobie więcej zdjęć niż tekstu, więc zapraszam i co oglądania, i do czytania! 😉 Mój drugi poranek w Paryżu (podobnie zresztą jak pierwszy) rozpoczął się francuskim śniadaniem zjedzonym na szybko w hostelu i jeszcze szybszym prysznicem. Spakowałam również resztę rzeczy do plecaka, który oddałam na kilka godzin do hostelowej przechowalni. W tym czasie miałam w planach dokładniejsze zwiedzenie Montmartre, czyli mojej ulubionej paryskiej dzielnicy. Wyruszyłam pieszo i udałam się ponownie prosto pod Sacre Coeur. Tym razem wspięłam się jednak po centralnie położonych schodach (wieczorem były one …

Paryż. Podróż w czasie. [część czwarta]

Paryż ma tak wiele do zaoferowania, że niemożliwe jest ogarnięcie wszystkiego w dwa dni. Postanowiłam zatem chłonąć klimat miasta korzystając nie tylko z metra, ale i własnych nóg. Wspominałam wcześniej, że drugiego dnia pobytu przeszłam ponad 15 kilometrów, krążąc pomiędzy ulicami, podziwiając architekturę, a jednocześnie odbywając podróż w czasie. Dawny Paryż ukazał mi się w żelaznej balustradzie balkonowej, wąskiej uliczce, barce leniwie sunącej po Sekwanie czy niespotykanie prostej alei, dzieła Haussmanna.  Jak już wiecie, po opuszczeniu nowoczesnego La Defense, skierowałam się na południowy wschód, w kierunku monumentalnego Łuku Triumfalnego. Minęłam po drodze szeroką Sekwanę i budynek centrum sportowego mieszczącego klub wioślarski (Cercle Nautique de France), położonego na małej, dość zielonej wysepce Ile du Pont. Moją uwagę zwróciły zacumowane barki, które dodawały charakteru temu miejscu i do tego wydały mi się bardzo klimatyczne. Obecnie kojarzę je z książką Gayle Forman „Ten jeden dzień” i przywołują one we mnie emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania tej pozycji. Miło byłoby popłynąć w rejs na jednej z nich ;)Idąc dalej, minęłam centrum kongresowe (Le Palais des Congrès de Paris), znajdujące się po …

Paryż. Łuk Triumfalny. [część trzecia]

Mam cichą nadzieję, że Paryż jeszcze się Wam nie znudził! Mam bowiem w zanadrzu siedem postów dotyczących tej europejskiej stolicy. Część z nich to jednak zwyczajne relacje fotograficzne niezawierające zbędnej ilości tekstu. Postaram się z nimi jakoś wyrobić, aby nie przeciągać tego w nieskończoność, choć ostatnio mam jakiś blogowy kryzys… Przechodząc jednak do sedna, biorę tym razem pod lupę jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w mieście, czyli plac Charles’a de Gaulle’a (Place Charles de Gaulle), na środku którego znajduje się Łuk Triumfalny (Arc de Triomphe). Miejsce to wyznacza zachodni skraj słynnej Alei Pól Elizejskich (Avenue des Champs-Élysées) i jest naprawdę interesującym dziełem architektonicznym Haussmanna. Jest to także meta znanego wyścigu kolarskiego Tour de France. Opuszczając dzielnicę biznesową (La Defense), zdecydowałam się na spacer w kierunku Łuku Triumfalnego. To raptem około 5 kilometrów na piechotę po Avenue Charles de Gaulle, wzdłuż paryskich budynków i  wśród tłumu pędzących dokądś ludzi. Z każdym krokiem oddalałam się od nowoczesnej architektury, a przybliżałam do „typowego” Paryża, jednocześnie wciąż mając oko na monumentalny łuk. No cóż, około 50 metrów wysokości, 45 …

Paryż. La Defense. Nowocześnie. [część druga]

Drugi dzień w Paryżu rozpoczęłam smacznym francuskim śniadaniem, szybkim prysznicem i wyjściem z hostelu około 9 rano. Pogoda dopisywała i jak na początek grudnia była ona typowo jesienna – nieco zachmurzone niebo i lekki wiatr, który nie przeszkadzał na szczęście w zwiedzaniu. Planów miałam wiele (wiecie, że tego dnia przeszłam ponad 15 kilometrów choć w ogóle tego nie odczułam?!), dlatego czym prędzej udałam się na najbliższą stację metra (Anvers) i wsiadłam w linię numer 2, a następnie przesiadłam się pod Łukiem Triumfalnym i wyruszyłam linią 1 w kierunku… przyszłości. Wsiadając do pierwszego wagonu metra i chwytając się oparcia, jednocześnie zaczęłam się rozglądać po jego wnętrzu i okazało się, że… widzę przed sobą cały tunel z jasnymi światełkami po bokach! To był dla mnie szok i stałam jak zahipnotyzowana. Metro linii 1 było bezzałogowe, czyli brakowało w nim kabiny maszynisty. Zamiast tego była zwyczajna szyba, przez którą poczułam się jakbym jechała górską kolejką. To właśnie wtedy moje najczarniejsze wizje związane właśnie z tym środkiem transportu dostały zielone światło 😉 Wysiadając zwróciłam także uwagę na automatycznie rozsuwane …

Paryż. O miłości od pierwszego wejrzenia. [część pierwsza]

Są takie miasta, które wyciągają swoje macki i przyciągają do siebie zwiedzającego już od pierwszego kontaktu. Ba! Od pierwszego zobaczenia, pierwszego usłyszenia, pierwszego poczucia i pierwszego posmakowania. Są takie miasta, w których bezpowrotnie się zatracasz, gubisz, a ostatecznie zostawiasz tam cząstkę siebie, po którą chcesz wrócić ledwo opuścisz granice administracyjne tej aglomeracji. To miasto wciąż siedzi w Twojej głowie, a Ty usilnie próbujesz o nim zapomnieć, bo i tak zdajesz sobie sprawę, że na chwilę obecną nie możesz tam pojechać ponownie. Z czasem myślisz o nim nieco mniej, starasz się nie kusić losu i nie oglądać zdjęć zrobionych podczas wyjazdu, starasz się odwlec w czasie napisanie relacji z podróży, ale jednocześnie zabierasz się za czytanie książki o nim opowiadającej. Aż pewnego dnia idziesz ulicą i nagle czujesz zapach tego miasta, widzisz ludzi podobnych do jego mieszkańców. I znów dajesz się wciągnąć w błędne koło. Znów zaczynasz o nim intensywnie myśleć…  Taki właśnie jest dla mnie Paryż.    „Pa­ryż jest na ty­le duży, żeby się zgu­bić, ale i na ty­le mały za­razem, żeby móc coś dla …

„Koła autobusu kręcą się, a autobus mknie…” [Włochy/Francja]

Uwielbiam podróżować autokarem! Niektórzy go nie znoszą, dlatego że nie mogą się w nim ułożyć, co potem skutkuje bólem pleców lub nóg. Nie każdy może też nim jeździć, bo od razu jest mu duszno lub boli go głowa. Niektórzy wolą własny samochód, pociąg czy samolot,bo uważają, że komfort jazdy jest wyższy. Także lubię auto, jednak w tym przypadku nie było takiej opcji. Samolotem nigdy nie leciałam, więc wolałam na początek ominąć ten środek transportu. Pociągi owszem kursują, jednak ceny były wyższe w niektórych przypadkach. Pozostał więc autokar. W sumie to nawet nie był on ostatecznym wyborem, a pierwszym i uparcie przy nim obstawałam. Ja na szczęście nie należę do grupy nieszczęśników, na których źle działa długa podróż autokarem. Właśnie przez to wybrałam europejskiego przewoźnika, z którym pokonałam całą trasę o której wspominałam w poprzednim poście. Flixbus, bo o nim mowa (https://www.flixbus.de/) pozwolił mi na zapoznanie się z komfortem jazdy kolejnego przewoźnika oraz z zasadami, które mają miejsce w ich przypadku. Działają od lutego 2013 roku i obecnie jeżdżą chyba do piętnastu państw (w tym od niedawna …