All posts tagged: Badenia-Wirtembergia

Subiektywny przewodnik po Fryburgu Bryzgowijskim

Poszukujesz informacji praktycznych odnośnie Fryburga Bryzgowijskiego? Zastanawiasz się, czy warto odwiedzić to miasto, czy lepiej omijać je szerokim łukiem? Nie wiesz jak dojechać do tej części Niemiec, jak się dogadać albo co stamtąd przywieźć? Już pędzę z wyjaśnieniami! Z tego wpisu dowiesz się wielu przydatnych rzeczy, bowiem oddaję w Twoje ręce subiektywny przewodnik po Fryburgu. Mam nadzieję, że pomogę Ci w organizacji wyjazdu i wrócisz z niego zadowolona/y. Gdybyś miał/a pytania, zadaj je w komentarzu lub napisz do mnie prywatną wiadomość. Chętnie Ci pomogę. O TYM MUSISZ WIEDZIEĆ PRZED WYJAZDEM: Powiem Ci jedno. To może wydawać się śmieszne, ale uważaj dokąd się wybierasz. Są bowiem dwa miasta o podobnie brzmiącej nazwie. Fryburg znajduje się albo na terenie Niemiec, albo na terenie Szwajcarii. Niemiecki nazywany jest właśnie Fryburgiem Bryzgowijskim (niem. Freiburg im Breisgau), a szwajcarski po prostu Fryburgiem (niem. Freiburg im Üechtland). Warto to zapamiętać. Masz dwie opcje zwiedzania Fryburga Bryzgowijskiego. Albo pojedziesz tam na całkowitym spontanie (czyli bez wcześniejszego zapisywania listy miejsc do odwiedzenia) albo pojedziesz tam, wiedząc co warto zobaczyć. Szczerze? Myślę, że jakąkolwiek …

Follow the canal, czyli Bächle we Fryburgu

  Woda w mieście to temat, który niezwykle mnie interesuje. Jaki mógł być więc główny powód, dla którego zdecydowałam się na spontaniczny wyjazd do niemieckiego Fryburga? Odpowiedź jest prosta. Miasto to nazywane bywa małą Wenecją. Wiesz, co tworzy jego niezwykły klimat? Sieć niewielkich kanałów, które przecinają uliczki starego miasta. Niewątpliwie dodają one uroku lokalnej architekturze i zarazem wyróżniają tę okolicę w skali regionu, a nawet całych Niemiec. Niegdyś umieszczano je na środku drogi, ale potem wraz z intensywnym rozwojem ruchu kołowego (około XIX wieku) zaczęto je przenosić na bok jezdni. Część kanałów została przykryta, tak aby jak najbardziej usprawnić przejazd. Obecnie spotkasz je najczęściej po jednej strony ulicy. Tuż obok nich przechodzą piesi, przejeżdżają rowerzyści, śmigają samochody oraz tramwaje. Co prawda nie są one groźne (ich głębokość wynosi około kilku-kilkunastu centymetrów), ale i tak musisz spoglądać pod nogi. Miniaturowe kanały (niem. Die Bächle) sięgają swoją historią XIII wieku. Ich przeznaczenie nie jest do końca wyjaśnione. Część naukowców uważa bowiem, że służyły one niegdyś za źródło świeżej wody dla mieszkańców, a także dla strażaków gaszących pożary. Inni twierdzą …

Skąd podziwiać Fryburg?

Fryburg Bryzgowijski to jedno z tych miast, które mają bardzo dobre położenie geograficzne. Sąsiedztwo pasma górskiego zawsze dodaje wyjątkowego uroku i specyficznego charakteru. Budzenie się i patrzenie przez okno na zalesione wzgórza, musi być czymś odprężającym i jednocześnie dającym kopa pozytywnej energii. Nic więc dziwnego, że lokalni mieszkańcy codziennie spoglądają na zachodnie obrzeża Schwarzwaldu, zwanego inaczej Czarnym Lasem. Niegdyś gęste kompleksy bukowe i jodłowe. Obecnie nasłonecznione stoki pokryte są przez małe winnice i drzewka owocowe, a także wyznaczone są liczne ścieżki turystyczne. To właśnie o nich Ci opowiem. Zgadnij, w jakim kierunku udałam się zaraz po wyjściu z autokaru? To chyba jasne, że wędrując po bocznych uliczkach Fryburga, skierowałam się prosto do punktów widokowych. Dzieliło mnie od nich około dwóch kilometrów na piechotę. Siódma rano okazała się świetnym pomysłem na zwiedzanie wschodniej części miasta. Byłam jedyną osobą wchodzącą wówczas na wzgórze. W mojej głowie krążyły dwa słowa: Kanonenplatz oraz Schlossberg   To właśnie tam chciałam dotrzeć.   Minęłam ruchliwe skrzyżowanie przy Schwabentor, skręciłam w lewo, wchodząc lekko pod górę. Podążyłam w stronę miejscowej restauracji Greiffenegg-Schlössle, …

Fryburg Bryzgowijski i Bazylea, czyli gdzie byłam, jak mnie nie było

  Niektórzy mówią, że Facebook prawdę Ci powie. Jeśli zatem śledzisz mój profil, to pewnie wiesz już o moim krótkim wyjeździe. Niedzielo-poniedziałko-wtorko-noco-dzień (nie jestem w stanie określić tego inaczej) spędziłam bardzo intensywnie. Spanie, zwiedzanie, jeszcze raz zwiedzanie, spanie. To był po prostu szalony wyjazd. Nawet moja mama popukała się w głowę na wieść o tym, że spontanicznie zakupiłam bilety autokarowe na kilka dni przed wycieczką. Nie jest ważne, że spędziłam zaledwie kilka godzin (prawie pięć) w niemieckim Fryburgu Bryzgowijskim oraz kilka (około dziewięciu) w szwajcarskiej Bazylei. Nie jest ważne, że dojazd w te miejsca zajął mi całą noc. Co tam czas! Co przeżyłam, to moje, prawda? Nie żałuję i gdybym miała okazję, to zrobiłabym to znowu. Jak podsumowałabym tę wycieczkę? – kawa rozlana w McDonaldzie – uderzenie muzułmanki siedzącej na fotelu obok, ponieważ byłam przekonana, że akurat spadam (te sny!) i próbowałam się czegoś uchwycić – godzinna kontrola autokaru w środku nocy – rozwalone trampki (w sumie to tylko wkładki) a do tego… : – poszukiwania rozkwitniętej magnolii – zachwycanie się wschodem słońca nad wzgórzami – …