Hej, to ja!

Cześć!

Nazywam się  K i n g a (póki co) N o w a k i jestem sprawczynią tego całego zamieszania. Urodziłam się w 1991 roku, w Turku (co ciekawe, wcale nie tym finlandzkim).

Jak opisałabym siebie? Książkoholiczka, miłośniczka kotów wszelkiej maści, kolekcjonerka dobrych wspomnień i pocztówek z całego świata. Do perfekcji opanowałam sztukę podróżowania palcem po mapie. Chętnie przeglądam wnętrza domów, w których nigdy nie zamieszkam. Mam szczęście być właścicielką rudego kocura Toffika, który niestety nie mieszka teraz ze mną. Przyznaję jednak, że zawsze chciałam mieć też… lamę.

Pochodzę z Tuliszkowa położonego w województwie wielkopolskim. To niewielkie miasto już zawsze będzie kojarzyło mi się z wydmami skrytymi wśród drzew, z leniwie płynącą strugą, ze zjeżdżaniem na tyłku w żwirowni, z zabawami na tzw. grzybku, z pierwszymi przyjaźniami i z domem rodzinnym. Tuliszków może i nie zwraca większej uwagi przejezdnych, ale na długo pozostaje w głowach mieszkańców.

Przez pięć lat mieszkałam w Łodzi (2010 – 2015), którą obecnie darzę wielkim sentymentem. To właśnie w tym mieście ukończyłam studia geograficzne na Uniwersytecie Łódzkim. Zostawiłam tam kawałek swojego serca i już zawsze będę wracała do niego z ogromną przyjemnością.

Był w moim życiu taki czas (2015 – 2018), w którym wyjechałam zagranicę. Mieszkałam wtedy w zachodniej części Niemiec, niedaleko granicy z Holandią. Na blogu znajdziecie zatem także nieco wpisów pisanych z emigracji.

Od września 2018 roku mieszkam w Gorzowie Wielkopolskim, w którym jestem spełnioną bibliotekarką i szczęśliwą narzeczoną cudownego faceta.

Największy uśmiech na mojej twarzy wywołuje podróż w nowe miejsce. Zakochałam się w ciepłych Włoszech  i słonecznej Hiszpanii. Do tej pory miałam okazję odwiedzić zakątki Polski, Litwy, Szwecji, Niemiec, Holandii, Francji, Hiszpanii, Szwajcarii, Włoch, Watykanu oraz Bośni i Hercegowiny.

Początkowo moje podróże odbywały się w towarzystwie rodziny lub znajomych. Dopiero mając dwadzieścia cztery lata, wybrałam się w samodzielnie zorganizowaną, dwutygodniową podróż do Włoch i Francji. To ona dała mi kopa!

W 2016 roku przemierzyłam pieszo Camino del Norte (około 700 kilometrów) do Santiago de Compostela w Hiszpanii i było to spełnieniem moich największych marzeń.

Podróż jest dla mnie bowiem szukaniem niecodzienności w codzienności, radości w smutku, sił do dalszej drogi w momentach zmęczenia. Jest dla mnie łapaniem zwyczajnych chwil w biegu, podziwianiem tego co stawia na mojej drodze los, a zarazem ucieczką przeradzającą się w przygodę.