O MNIE

M a m  n a  i m i ę  K i n g a.

Jestem książkoholiczką, miłośniczką kotów wszelkiej maści, kolekcjonerką dobrych wspomnień i pocztówek z całego świata. Do perfekcji opanowałam sztukę podróżowania palcem po mapie. Chętnie rysuję wnętrza domów, w których nigdy nie zamieszkam. Mam szczęście być właścicielką rudego kocura Toffika. Przyznaję jednak, że zawsze chciałam mieć też… lamę.

Pochodzę z Tuliszkowa położonego w województwie wielkopolskim. To niewielkie miasto już zawsze będzie kojarzyło mi się z wydmami skrytymi wśród drzew, z leniwie płynącą strugą, ze zjeżdżaniem na tyłku w żwirowni, z zabawami na grzybku, z pierwszymi przyjaźniami i z domem rodzinnym. Tuliszków może i nie zwraca większej uwagi przejezdnych, ale na długo pozostaje w głowach mieszkańców.

Przez pięć lat mieszkałam w Łodzi, którą obecnie darzę wielkim sentymentem. To właśnie w tym mieście ukończyłam studia geograficzne na Uniwersytecie Łódzkim. Zostawiłam w nim kawałek swojego serca i już zawsze będę wracała do niego z ogromną przyjemnością.

Był w moim życiu czas, w którym mieszkałam w zachodniej części Niemiec, niedaleko miejscowości Borken.

Obecnie przebywam w Gorzowie Wielkopolskim. To właśnie stąd do Ciebie piszę.

Największy uśmiech na mojej twarzy wywołuje podróż w nowe miejsce. Zakochałam się w ciepłych Włoszech  i słonecznej Hiszpanii. Do tej pory miałam okazję odwiedzić zakątki Polski, Litwy, Szwecji, Niemiec, Holandii, Francji, Hiszpanii, Szwajcarii, Włoch, Watykanu oraz Bośni i Hercegowiny. Początkowo moje podróże odbywały się w towarzystwie rodziny lub znajomych. Dopiero mając dwadzieścia cztery lata, wybrałam się w samodzielnie zorganizowaną, dwutygodniową podróż do Włoch i Francji. To ona dała mi kopa! W tej chwili marzę o Japonii, Nepalu, Finlandii. Gdybym miała narodzić się na nowo to pewnie wybrałabym irlandzkie Galway. Chyba mam w sobie coś z Galway girl.

W 2016 roku przemierzyłam pieszo Camino del Norte (około 700 kilometrów) do Santiago de Compostela w Hiszpanii i było to spełnieniem moich marzeń.

Podróż jest dla mnie bowiem szukaniem niecodzienności w codzienności, radości w smutku, sił do dalszej drogi w momentach zmęczenia. Jest dla mnie łapaniem zwyczajnych chwil w biegu, podziwianiem tego co stawia na mojej drodze los, a zarazem ucieczką przeradzającą się w przygodę.