All posts filed under: WSZYSTKO I NIC

Blogowe podsumowanie 2017 roku

Ten rok był naprawdę dziwny. Niby na blogu nie działo się wiele, ale jednak ja sama zauważyłam postęp. Mogę wręcz powiedzieć, że nieco uwierzyłam w siebie. Dostrzegłam, że mam wiedzę i możliwości, ale nie potrafię ich skutecznie wykorzystać. Jest tyle tematów, które mogłabym poruszyć, tyle miejsc które mogłabym opisać. Z różnych względów tego nie zrobiłam. Nie mówię jednak, że w przyszłości tego nie zrobię. To blogowe podsumowanie 2017 roku pełne jest nie tylko liczb, ale i ogromnej wdzięczności, prawdziwego szczęścia oraz nadziei na lepsze jutro. Choć tego Wy nie zobaczycie. To jest bowiem głęboko we mnie. CYFERKI, CZYLI TO CO KOTY LUBIĄ NAJBARDZIEJ 45 postów na blogu ponad 5 tysięcy UU w ciągu drugiego półrocza (niestety nie mam statystyk z pierwszego) nawiązanie pięciu interesujących współprac (zajrzyjcie do postów: „Poza trasą” Rafał Urbanelis. Coś dla fanów niemalejącego poziomu adrenaliny. , „Rekin i baran” Marta i Adam Biernat , Pielęgnuję swoje wspomnienia – fotoksiążka od Saal Digital Polska , Prezenty dla podróżnika) jeden program afiliacyjny (jeśli wybieracie się w podróż bliższą lub dalszą i poszukujecie noclegu przez Booking.com to zachęcam Was do rezerwacji miejsc przez baner widoczny …

Podróżniczy TAG

Dość często zadajecie mi pytania odnośnie mojego sposobu podróżowania. Jesteście ciekawi, jakim środkiem transportu najchętniej podróżuję, co zazwyczaj ze sobą zabieram, jakie pamiątki przywożę, w jaki sposób przygotowuję się do wyjazdów oraz z kim najczęściej zwiedzam różne zakątki Europy. Postaram się rozwiać Wasze wątpliwości i dlatego odpowiem na kilka pytań, składających się na Podróżniczy TAG autorstwa Ani z bloga Piosenka jest dobra na wszystko.    1. JAKI JEST TWÓJ ULUBIONY ŚRODEK TRANSPORTU PODCZAS PODRÓŻY? Zacznę może od tego, że do tej pory miałam okazję podróżować zaledwie kilkoma środkami transportu. W moim podróżniczym życiorysie były już i krótsze trasy pokonane na rowerze (np. z niemieckiego Borken-Burlo do holenderskiego Bredevoort), i dłuższe trasy pokonane w inny sposób. Wśród tej drugiej grupy najczęściej dominują: wycieczki autokarowe (np. Amsterdam, Berlin, Paryż, Wenecja) oraz samochodowe (zawsze w roli pasażera) (np. Arnhem, Harderwijk). Kilkukrotnie przemieszczałam się pociągami (np. Borken – Essen, Łódź – Gdańsk czy Zumaia – Bilbao) i busami (np. Konin, Uniejów, Wilno). Tylko dwa razy płynęłam większym promem (Gdynia – Karlskrona i z powrotem). Zdarzało mi się korzystać również z taksówek, mniejszych …

Było, minęło. Listopad 2017

#BLOG I INNE TAKIE Niedawno opisywałam mój październik a tu już skończył się listopad. Czy czas oszalał, czy to ja zwolniłam? W szybkim skrócie: – nawiązałam dość interesujące współprace, dzięki którym podzieliłam się z Wami kodami rabatowymi  – podjęłam się napisania artykułu, który już wkrótce będziecie mogli przeczytać (szczegółów póki co nie zdradzę) – rozpoczęłam cykl #kotpolecainsta, w którym na fanpejdżu polecam instagramowe konta – na insta story zasypywałam Was zdjęciami książek, które czytałam #SAMOŻYCIE Początek ubiegłego miesiąca spędziłam przede wszystkim w moim rodzinnym Tuliszkowie. To właśnie tam, pierwszego listopada odwiedziłam groby bliskich osób. Jak zwykle Wszystkich Świętych wzbudziło we mnie wiele wewnętrznych emocji. Pominę fakt, że na cmentarzach była wielka rewia mody i niejedna osoba zachowywała się tak, jakby nowe futro z norek i ułożona pod linijkę fryzura były w tym dniu najważniejszymi sprawami. Pominę fakt corocznych dyskusji, które znicze będą najlepiej prezentowały się na pomniku i jakie wrażenie zrobią one na „tych sąsiadach z lewej”. Naprawdę, niektóre ludzkie zachowania mnie przerażają. Szczególnie w takich dniach zadumy, refleksji i chwili spokoju. Ze smutkiem zauważyłam również, że z …

Było, minęło. Październik 2017

#BLOG I INNE TAKIE Uwaga, uwaga, nastąpił blogowy postęp! Nie ma to tamto, z jednego wpisu zrobiły się całe dwa. W ubiegłym miesiącu opublikowałam bowiem podsumowanie września oraz recenzję książki pod tytułem „Zapach domów innych ludzi”. Naprawdę tylko na tyle mnie stać w ostatnim czasie? Jak to się dzieje? Czym jest to spowodowane? Szczerze powiedziawszy, po prostu brak mi słów na moje zachowanie. Sama nie wiem, czy warto się tłumaczyć, skoro nie zna się odpowiedzi na tak wiele pytań. Nie będę się zatem usprawiedliwiać. To nie o to chodzi w blogowaniu. Jeśli możesz, trzymaj po prostu kciuki. Być może listopad okaże się wówczas ciekawszy. #SAMOŻYCIE Październik to nic innego jak piździernik, więc dla mnie sprawa była od początku oczywista. Musiał być gruby, miękki koc, gorąca czekolada, zapachowe świeczki i nastrojowe światełka. Innej opcji nie było. Nawet mój kot wciąż leżakował przy rozgrzanym grzejniku. Albo bezpośrednio na nim. Żal było nie skorzystać z ostatnich ciepłych dni i motywujących do ruchu promieni słonecznych. W wolnych chwilach wybierałam się zatem na krótkie rowerowe przejażdżki. Były wycieczki do lasu, wypady na grzyby i …

Było, minęło. Wrzesień 2017

#BLOG I INNE TAKIE Jestem gotowa. Możesz skopać mi tyłek. Zasłużyłam sobie na to. We wrześniu opublikowałam bowiem JEDEN post. Jeden jedyny. Pokazałam Ci w nim moje trzy ulubione miejsca w Sarajewie i podzieliłam się z Tobą osobistą historią mojego życia. Zrobiło się wówczas nastrojowo a nawet dość poważnie. Jeśli jeszcze nie miałeś okazji przeczytać moich wypocin, to klikaj szybciutko i rób potem, co chcesz. Możesz podać tekst dalej albo zatrzymać go tylko dla siebie. Takie widoki będą w kolejnym poście na blogu 🙈😎 Sarajewo. BiH #sarajevo #destinationsarajevo #bosniaandherzegovina #travel #travelling #travelingram #travellove #travelshot #magazynpodroze #view #summer #city #cityview #citylovers #photography #photooftheday #instaphoto #thowback #flixbus #nowakontour #blogtroterzy #skyscannerpolska #prostozpodrozy #kontynenty #blogtrotters #goodmorningsarajevo #LoveTheWorld #TheGlobeWanderer #polacywpodróży #FlixTrip Post udostępniony przez Kinga ▪ travel&books blogger (@kinga_on_tour) 25 Wrz, 2017 o 8:44 PDT   Tak naprawdę to dawno nie było aż tak źle na blogu! Mogłabym to zwalić na brak stałego dostępu do Internetu, brak weny twórczej, brak czasu. Mogłabym to zwalić na cokolwiek. Prawda jest jednak taka, że po dwudziestym września i po ponad dwutygodniowej przerwie spowodowanej …

Chwytaj chwile

Jest letni wieczór. Siedzę po turecku na betonowym, rozgrzanym od słońca murku. Obok mnie przebiega szutrowa droga a przede mną rozpościera się widok na miasto. Wykorzystuję ostatnie promienie słoneczne i kieruję ku nim swoją spieczoną twarz. Uśmiecham się, bo jestem świadoma tego, jak niezwykły spektakl zaraz rozpocznie się na niebie. Nagle do mojej głowy zakrada się niepewność. Sama nie wiem, czy cieszyć się chwilą i jedynie patrzeć, czy jednak sięgnąć po aparat i uchwycić ten moment na zdjęciu. Moja pamięć może się przecież kiedyś zbuntować i nie pomieścić nowych wspomnień. Co wtedy? Czy nie łatwiej będzie zachować ten zachód słońca w postaci pliku .jpg? Żyje się raz. Naciskam przycisk. Potem odkładam aparat i jak urzeczona wpatruję się w powoli zakradającą się noc. Pewnie już wiesz, że mój laptop uległ awarii. Nie mam pojęcia czy odzyskam pliki, które są na nim zapisane. Pliki, których zgromadzenie zajęło mi około czterech – pięciu lat. Są tam zdjęcia oraz filmiki z wyjazdów, uroczystości rodzinnych, spotkań ze znajomymi i nieznajomymi. Moje Camino del Norte, wesele najbliższej koleżanki ze studiów, małe …

Analiza ankiety dla Czytelników

Cześć Kocie! Z tej strony nowa ja. No dobra, to słaby żart. Tak naprawdę to stara ja, ale nowe wydanie bloga Kinga On Tour. Zdecydowałam się na odświeżenie mojego miejsca w sieci i mam nadzieję, że nie będę tego po czasie żałowała. Tak naprawdę wszystko zaczęło się od opublikowania ankiety dla Czytelników. Wiesz, że pomimo liczby wyświetleń i polubień na fejsie, wypełniło ją… trzydzieści osób. Jak myślisz to dużo czy jednak mało? Na to pytanie możesz odpowiedzieć sobie sam. Przyznaję, od zawsze wiedziałam, że liczby to tylko liczby, dlatego nie spodziewałam się zbyt oszałamiających wyników końcowych. Owszem, ostatecznie nie urywają one czterech liter, ale świetnie pokazują jak podobnych ludzi wokół siebie zgromadziłam. Patrząc na uzyskane rezultaty, wiem jedno. Ta ankieta przyniesie korzyści i dla mnie jako twórczyni, i dla Ciebie jako Czytelnika. Wiesz, że respondenci byli zgodni co do pewnych kwestii? Ba! Nawet ja się z nimi zgadzam. Zresztą za chwilę sam zobaczysz, ponieważ w ramach podziękowań za poświęcony czas, chciałabym podzielić się z Tobą analizą tego, czego się dowiedziałam. Wiem, że wyniki odnoszą się …

Pielęgnuję swoje wspomnienia – fotoksiążka od Saal Digital Polska

Zawsze podczas wyjazdów zapisuję najważniejsze wydarzenia, jakie miały miejsce, bowiem chcę o nich pamiętać. Zazwyczaj staram się również uchwycić na zdjęciach wszystkie niesamowite chwile, które chciałabym na dłużej zachować w głębi serca. Łapię więc w kadr tę przypadkową dziewczynę, która okazuje się nagle moją bratnią duszą i której zwierzam się ze swoich obaw. Łapię ten magiczny zachód słońca celebrowany na nadmorskiej skale w Hiszpanii. Łapię weneckiego, białego kota z dwoma różnymi oczami. Może nie są to dobrej jakości zdjęcia, ale wartość osobista stanowi ich atut. Kiedy dana podróż się zakończy, siadam do laptopa i je przeglądam. Ponownie zatracam się w tych konkretnych momentach. Pielęgnuję swoje wspomnienia. Czasem jednak mi to nie wystarcza i właśnie wtedy decyduję się na wywołanie zdjęć. Ubiegłoroczne Camino del Norte było dla mnie jednak tak wyjątkowym przeżyciem, że zdecydowałam się jeszcze na coś innego. Zdecydowałam się na fotoksiążkę od Saal Digital Polska.  JAK TO SIĘ ZACZĘŁO?   Kiedy na stronie firmy zobaczyłam możliwość przetestowania zaproponowanego przez nich produktu to od razu wysłałam swoją aplikację. Opisałam w niej krótko siebie, to czym …

A Ty czego się wstydzisz?

Przyznam Ci się do czegoś. To będzie kolejne bardzo osobiste wyznanie. Wyznanie pochodzące z głębi mrocznych zakamarków mojej duszy. Zakamarków, których lepiej zbyt często nie przewietrzać. Zakamarków, których normalnie nie udostępniam nawet najbliższym znajomym. Teraz jednak zobaczysz je Ty. Wiesz dlaczego? Czuję bowiem, że czasem dręczą Cię te same myśli, te same problemy. To samo życie. Uwaga! Oto moje krótkie, ale jakże ważne wyznanie: Wiesz, czasem się wstydzę. Wstydzę się tego, że podróżuję za często, pracuję za mało, czytam za dużo. Często słyszę: „Ty tak często podróżujesz!„ „Ty tak dużo czytasz!„ „Ty masz tyle wolnego czasu!„ Słysząc takie słowa przez moją głowę przelatują natarczywe myśli. Odbijają się od poszczególnych półek w moim mózgu i powodują pewien dysonans. Z jednej strony pojawiają się wyrzuty sumienia, a z drugiej radość z tego, że mam w ogóle takie możliwości. Uporczywie staram się uspokoić, wyrzucić niepotrzebne rozważania i po prostu jak najszybciej o nich zapomnieć. One jednak i tak wywołują we mnie pewnego rodzaju poczucie winy. Inni zakładają rodziny, wieczory spędzają przed telewizorem albo w głośnej knajpie ze znajomymi, …

Miasto Tysiąca Schodów

Niezwykle klimatyczne domy z szarymi dachami i drewnianymi oknami kontrastują z zielenią próbującą przebić się przez zabudowę miejską. W sąsiedztwie budynków znajdują się wąskie, bardzo strome uliczki, które swym wyglądem przypominają stopnie schodów. Poprowadzą Cię one do średniowiecznej twierdzy, wznoszącej się nad miastem. Twoje stopy będą ślizgać się po startych, kamiennych blokach, a oczy zachwycać się malowniczością tego miejsca. „Miasto Tysiąca Schodów” czekać będzie na Ciebie w bałkańskim raju. Albańska Gjirokastra kusi i przyciąga lokalną kuchnią, folkową muzyką, ludzką gościnnością, niezwykłą architekturą, a przede wszystkim zabytkami. To, że starsza część znajduje się na światowej liście UNESCO (od 2005 roku) tylko podnosi jej wartość. Jakby tego było mało, uznane ono zostało za „miasto-muzeum” (w 1961 roku). Oznacza to, że władze państwa dbają o tamtejsze dziedzictwo architektoniczne i starają się nie wznosić nowych budynków w obrębie starówki. To właśnie dlatego wciąż jest tam dość surowo, a jednocześnie dość niepowtarzalnie. Wybierz się do Gjirokastry, a będziesz mieć wrażenie, że czas stanął w miejscu. Może nawet poczujesz na plecach oddech osmańskich władców lub usłyszysz krzyk więźniów pochodzący z dawnych piwnic zamkowych? Pojedź …