All posts filed under: Niemcy

Niemcy – chwile ulotne

Skoro wspomniałam już o wyborze trasy, przewoźniku autokarowym oraz kosztach transportu to czas przejść do czegoś innego, czyli samej relacji z podróży. Po prawej stronie pojawił się mały kalendarz z zapowiedziami kolejnych postów. „Chwile ulotne” to nic innego, jak cykl wpisów prosto z autobusu, czyli niekoniecznie dobre jakościowo zdjęcia zza szyby (brudnej szyby!). Mimo, że po części są one rozmazane albo coś się w nich odbija, to i tak chcę Wam je pokazać. Przecież takie zdjęcia to też część podróży. Nie każdy jest fotografem, ma dobry sprzęt i rękę, która się nie trzęsie. Nie zawsze światło jest odpowiednie, szyba czysta, a na placu nie ma żadnych ludzi, którzy nie wchodziliby w kadr. Część tych zdjęć oddaje to, co czułam, czyli szybkość, światła rażące po oczach, śnieg z deszczem tłukący o szybę czy zmęczenie spowodowane kolejnym wybudzeniem ze snu. Tak właśnie wyglądała moja droga z Burlo aż do granicy ze Szwajcarią. Burlo, w którym obecnie przebywam i z którego rozpoczęła się moja podróż, dzieli od Dortmundu niecałe 100 kilometrów. Jako, że połączenia pomiędzy tymi dwoma miastami nie należą do zbyt szybkich i …

„Koła autobusu kręcą się, a autobus mknie…” [Włochy/Francja]

Uwielbiam podróżować autokarem! Niektórzy go nie znoszą, dlatego że nie mogą się w nim ułożyć, co potem skutkuje bólem pleców lub nóg. Nie każdy może też nim jeździć, bo od razu jest mu duszno lub boli go głowa. Niektórzy wolą własny samochód, pociąg czy samolot,bo uważają, że komfort jazdy jest wyższy. Także lubię auto, jednak w tym przypadku nie było takiej opcji. Samolotem nigdy nie leciałam, więc wolałam na początek ominąć ten środek transportu. Pociągi owszem kursują, jednak ceny były wyższe w niektórych przypadkach. Pozostał więc autokar. W sumie to nawet nie był on ostatecznym wyborem, a pierwszym i uparcie przy nim obstawałam. Ja na szczęście nie należę do grupy nieszczęśników, na których źle działa długa podróż autokarem. Właśnie przez to wybrałam europejskiego przewoźnika, z którym pokonałam całą trasę o której wspominałam w poprzednim poście. Flixbus, bo o nim mowa (https://www.flixbus.de/) pozwolił mi na zapoznanie się z komfortem jazdy kolejnego przewoźnika oraz z zasadami, które mają miejsce w ich przypadku. Działają od lutego 2013 roku i obecnie jeżdżą chyba do piętnastu państw (w tym od niedawna …

„Życie nasze składa się z krótkich momentów…”

Przyznaję, że początkowo miałam bardzo duży problem z tym, w jaki sposób rozpocząć cykl wpisów dotyczących mojej pierwszej samotnej podróży. Zastawiałam się, czy najlepiej będzie rozpocząć od całościowego podsumowania, czy może jednak od poszczególnych etapów i elementów. Spróbowałam zastanowić się, o co możecie mnie zapytać a jednocześnie czego może Wam brakować. Chciałam, aby to wszystko było spójne i aby gładko przechodziło z jednej tematyki do drugiej. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że w trakcie wyjazdu zrobiłam notatki! W innym przypadku po prostu wyszłaby z tego jedna wielka klapa, bo moja pamięć nie należy już do najlepszych. Nie mam problemów z zapamiętaniem trasy, ale z innymi szczegółami jest niestety dużo gorzej. Ostatecznie postanowiłam na początku wyjaśnić, dlaczego wybrałam takie, a nie inne kierunki podróży oraz jak dokładnie wyglądała moja trasa. DLACZEGO WŁOCHY? To chyba powinno być jasne! Był to mój drugi wymarzony kierunek podróży (zaraz po Japonii) i od zawsze budził on we mnie pozytywne emocje. Nawet objazdówka po tym państwie śniła mi się niekiedy po nocach. Chyba obejrzałam stanowczo za dużo filmów oraz przeczytałam …

Pozdrawiam z Niemiec!

Jak ten czas szybko leci! Miał się pojawić jeszcze jeden post odnośnie Tygodnia Wrażeń u Kingi, ale postanowiłam jednak nieco zmienić plany i dać Wam już tak oficjalnie znać, że od tej chwili będę pisała do Was z… Niemiec. Jak długo to potrwa? Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, jednak mam nadzieję, że mimo niezbyt sprzyjających warunków do pisania postów, uda mi się w miarę regularnie je publikować. Obym nie zawiodła zarówno Was, jak i samej siebie… Mam teraz bardzo blisko do Holandii, dlatego możecie spodziewać się również postów powiązanych z tym krajem. Może uda mi się znów zobaczyć jakąś ciekawą miejscowość? Kto wie!Na dziś to wszystko. Pozdrawiam Was serdecznie już z Niemiec 🙂    do usłyszenia!

„Oprócz błękitnego nieba, nic mi więcej nie potrzeba.”

Wszystkie zachody słońca zostały uchwycone w Niemczech, w Borken-Burlo (Nadrenia Północna – Westfalia). Znajdziesz tu zdjęcia zrobione pomiędzy rokiem 2009 a 2017. Miłego oglądania! Wpatruj się w niebo i śpiewaj z radości, gdyż słońce otula cię ciepłem i opromienia światłem – za darmo.  P. Bosmans „Po każdym spojrzeniu w niebo zostaje w oczach nieco błękitu.” A. Kumor „Niebo można znaleźć w miejscach najbardziej nieoczekiwanych.” M. Albom „Kiedy niebo za bardzo się chmurzy, trzeba mieć nadzieję, że przyjdzie burza i przegoni chmury.” M. Venturi „Po drugiej stronie chmur zawsze jest czyste niebo.” E.-E. Schmitt „Niebo codziennie się do nas uśmiecha. Tylko czasami jest to uśmiech przez łzy.” R. Brett „Największe szczęście to iść i iść, i mieć nad sobą błękitne niebo.” A. Golden „Na niebie jest ciemność nocy i światło gwiazd.” R. Abalos „Trzeba leżeć na plecach, by napatrzyć się niebu.” P. Morand ________________________________________________   Koniecznie daj mi znać, czy lubisz fotografować niebo! data dodania: 04/09/2015 aktualizacja:29/04/2017

Wycieczka do Rees (2014) – część 3 ;)

Przyszedł czas na ostatnią część relacji z niemieckiego Rees. Jeśli pojawiłeś/aś się tutaj pierwszy raz i nie wiesz nic o tym mieście, ani o co mi w ogóle chodzi, to proponuję abyś zajrzał/a <tutaj> i <tutaj>, a wszystko stanie się łatwiejsze do zrozumienia. Mimo tego, że spacer przebiegał również przez główny plac w mieście, to jakoś nie wydał mi się on na tyle ciekawy, aby zrobić tam jakiekolwiek zdjęcia, dlatego centralna część miasta pozostanie białą plamą na tym blogu. Pamiętam, że mijaliśmy kościół, mnóstwo stolików wystawionych na zewnątrz i chyba jakiś budynek, w którym mieścił się ratusz. Na mapie zaznaczyłam jedynie małą kawiarnię, w której kupiliśmy przepyszne gałki lodowe! 😉 => patrz 14 gwiazdka na mapie Stwierdziliście, że Rees to miasto rzeźb. Zgodzę się z Wami bez zastanowienia, ponieważ można je spotkać prawie w każdej jego części. Nie dziwię się też wcale, że Park Rzeźb podobał się Wam nieco mniej niż inne, pojedyncze sztuki rozrzucone po mieście. Mam takie same odczucia. Wygląda na to, że chyba nie do końca rozumiem sztukę niemieckich i holenderskich artystów 😉 Kiedy zjedliśmy lody …

Wycieczka do Rees (2014) – część 2 ;)

Pamiętacie pierwszą część relacji z Rees? Jeśli ją pominęliście to serdecznie zapraszam <tutaj> 🙂 Dowiecie się, gdzie położone jest to miasto, jak się tam dostałam, z kim tam byłam oraz obejrzycie trochę zdjęć prezentujących nadrzeczną promenadę, na której skupiłam wówczas moją uwagę. W tym poście zobaczycie wschodnią część bulwaru oraz Park Rzeźb, ale o tym napiszę później… Podobnie jak w przypadku poprzedniej części, rozpocznę od mapy ułatwiającej poruszanie się po tym terenie. Punkty od 1 do 9 mogliście zobaczyć już wcześniej, dlatego dzisiaj wyruszamy od gwiazdki oznaczonej numerem 10. Chyba nikogo już to nie zdziwi, jeśli zacznę od kolejnej rzeźby! 😉 Oczywiście nie mogłam przejść obojętnie obok niej i musiała znaleźć się na zdjęciu razem ze mną. Ja tylko chciałam pomóc tym biednym „chłopcom”, ale jednak się nie udało i pewnie nadal próbują wdrapać się na mur… => patrz 10 gwiazdka na mapie Muhlenturm to średniowieczna wieża, znajdująca się przy zejściu z promenady. Jest ona najwyższą wśród pozostałych wież w mieście. a została zbudowana już w 1470 roku. Niegdyś służyła ona za młyn, obecnie jednak pełni jedynie …

Wycieczka do Rees (2014) – część 1 ;)

W końcu nadszedł czas na sprawdzenie swoich umiejętności pisania relacji z wycieczek. Na pierwszy ogień pójdzie jednodniowy wypad samochodowy. Dnia 27 lipca 2014 roku wybrałam się wraz z rodzicami do miejscowości oddalonej o jakieś 40 kilometrów od miejsca, w którym wówczas przebywaliśmy. Pogoda na szczęście dopisała, dlatego już na wstępie muszę się przyznać, że wycieczkę uważam za bardzo udaną. Oczywiście jest to zasługa nie tylko warunków atmosferycznych, ale także doborowego towarzystwa i pięknych widoków! 🙂 Nadrenia Północna – Westfalia, rejencja Dusseldorf, powiat Kleve – to właśnie tam znajduje się cel naszej podróży, czyli Rees. Mało kto słyszał pewnie o tej miejscowości, a i w Internecie zbyt wiele nie można o niej znaleźć.Zacznę może od bardziej oficjalnych informacji: * powierzchnia – prawie 110 kilometrów kwadratowych * liczba mieszkańców – blisko 23 000 osób * przepływająca rzeka – Ren Nie jestem dobra w przytaczaniu wydarzeń historycznych (poza tym nie interesują mnie one aż tak bardzo), dlatego wspomnę jedynie, że Rees otrzymał prawa miejskie już w 1228 roku, a na przełomie lat był on w rękach hiszpańskich, holenderskich, …

Miasta, które utkwiły mi w pamięci (od M do Z) ;)

Czas na drugą część miast, które utkwiły mi w pamięci. Jeśli nie mieliście okazji przeczytać o miastach od A do L, to zapraszam TUTAJ. W sumie powinnam rozpocząć od litery Ł, jednak celowo zostawię ją sobie na osobny post (a może posty?). W końcu Łódź jest miastem, w którym obecnie mieszkam, więc warto poświęcić mu nieco więcej uwagi 😉   Malbork (Polska) Zamek, zamek i jeszcze raz zamek. Po pierwsze, naprawdę duży. Po drugie, malowniczo położony. Po trzecie, interesujący i z wieloma tajemniczymi zakamarkami. Po czwarte, stanowczo warto go zobaczyć 😉 Oczywiście można tam zakupić pamiątki – magnesy, pocztówki, figurki, ale także postrzelać z łuku czy przebrać się za dzielnego rycerza (coś dla panów ;)).   maj 2013 r. N Jak… niestety. Nie byłam w żadnym mieście na N, które w mojej głowie utkwiłoby dłużej, dlatego nie jestem w stanie Wam tutaj niczego zaprezentować 🙁 Oświęcim (Polska) Byłam tam tylko raz, podczas wycieczki szkolnej w liceum, czyli jakieś 5-6 lat temu. Dla niektórych jest to miejsce o dużym znaczeniu, jednak ja z niego pamiętam jedynie to, że …

Miasta, które utkwiły mi w pamięci (od A do L) ;)

Arnhem (Holandia) Burger’s Zoo to największy ogród zoologiczny, w jakim miałam okazję być. 45 hektarów, o których tak łatwo nie da się zapomnieć – to pewne! Świetnie urządzone tematycznie przestrzenie, mnóstwo turystów, zwierząt i knajpek na każdym kroku. To tam po raz pierwszy zobaczyłam zmianę warty surykatek, pasiastą zebrę, wielkiego nosorożca, skaczącego kangura, bijącego się w klatę orangutana oraz odnalazłam Nemo, Króla Juliana, renifera Niko i pingwiny z Madagaskaru 😉 lipiec 2012 r. lipiec 2012 r. strona internetowa Zoo: http://www.burgerszoo.nl/ więcej zdjęć: TUTAJ moje pocztówki z Zoo: TUTAJ Burlo (Niemcy) Jeśli dobrze pamiętam po raz pierwszy miałam okazję być tam w 2004 roku, a od tej pory jestem tam praktycznie co roku. Podczas wakacji spędzam w Burlo od 2 do 4 tygodni, jednak nie posiadam stamtąd zbyt dużo zdjęć, więc fotografie poniżej pochodzą z obrzeży miasta 😉   Może mało miejski krajobraz, ale nie znalazłam nic lepszego. lipiec 2014 r. sierpień 2013 r. Coesfeld (Niemcy) Tak naprawdę jest to jedna z pierwszych miejscowości w Niemczech, którą zwiedziłam i miałam okazję przejść się uliczkami, pozaglądać do wnętrz niektórych budynków, …