All posts filed under: Niemcy

Najlepszy punkt widokowy w Dortmundzie

Nareszcie mogę powiedzieć: odkryłam najlepszy punkt widokowy w Dortmundzie! Nie wierzę w przypadki, więc już Ci wyjaśniam, dlaczego tak się stało. Chodzi o to, że to miasto po raz kolejny miało stanowić dla mnie jedynie węzeł przesiadkowy. Tym razem w drodze do Sarajewa. Postanowiłam jednak zaryzykować i spędzić w nim choć jeden wieczór, a co za tym idzie znaleźć coś interesującego. W niedzielę (drugiego lipca) mój GPS zwariował i dzięki niemu zagubiłam się wśród wąskich, jednokierunkowych uliczek gdzieś w dortmundzkim Innenstadt-Ost. Po chwili opanowałam sytuację i udało mi się znaleźć ulicę, przy której mieszkała moja hostka. Couchsurfing okazał się najlepszą opcją, jaką mogłam wówczas wybrać.  Tamara była naprawdę miła i pomocna, więc spędziłyśmy spokojny, przyjemny wieczór. To dzięki niej miałam okazję po raz pierwszy spróbować ciecierzycy (ale ona była pyszna!) oraz doświadczyć dziwnego wrażenia, podczas czytania swoich tekstów na głos. Kiedy T. dowiedziała się o tym, że posiadam własnego bloga, poprosiła mnie o przeczytanie dwóch tekstów, które sobie cenię. Wybrałam więc najbardziej osobisty tekst, jaki kiedykolwiek napisałam oraz artykuł odnośnie Santiago de Compostela, który w wersji …

Landy, rejencje i takie tam

 Od czasu do czasu otrzymuję wiadomości, które motywują mnie do dalszego rozwoju bloga i poruszania treści, o których dotąd na nim nie wspominałam. Znaczna część z otrzymanych maili dotyczyła okolicy, w której obecnie przebywam. Pytano mnie przede wszystkim o to, gdzie właściwie aktualnie mieszkam oraz o to, co warto zobaczyć i czego należy spróbować, będąc w zamieszkałej przeze mnie części Niemiec. Przemyślałam wszystko i stwierdziłam, że są to kwestie dość istotne, dlatego warto przenieść je do poszczególnych postów. Postanowiłam (w końcu!) zebrać to wszystko do kupy i podzielić się z Tobą wiedzą, którą posiadam. Nie jest ona może zbyt wielka, ale mimo tego postaram się wyjaśnić Ci kilka spraw związanych z życiem codziennym oraz turystyką w zachodnich Niemczech. Miło mi zatem poinformować, że wpis ten rozpoczyna projekt o nazwie Poznaj ze mną Münsterland. Na rozgrzewkę małe co nieco z teorii, czyli podział administracyjny Niemiec. W skrócie: landy, rejencje i takie tam. Zacznę od początku, czyli podział administracyjny Niemiec Jeśli masz tę wiedzę w najmniejszym paluszku to pomiń ten fragment.  Jeśli natomiast nie wiesz, czym są landy …

Subiektywny przewodnik po Fryburgu Bryzgowijskim

Poszukujesz informacji praktycznych odnośnie Fryburga Bryzgowijskiego? Zastanawiasz się, czy warto odwiedzić to miasto, czy lepiej omijać je szerokim łukiem? Nie wiesz jak dojechać do tej części Niemiec, jak się dogadać albo co stamtąd przywieźć? Już pędzę z wyjaśnieniami! Z tego wpisu dowiesz się wielu przydatnych rzeczy, bowiem oddaję w Twoje ręce subiektywny przewodnik po Fryburgu. Mam nadzieję, że pomogę Ci w organizacji wyjazdu i wrócisz z niego zadowolona/y. Gdybyś miał/a pytania, zadaj je w komentarzu lub napisz do mnie prywatną wiadomość. Chętnie Ci pomogę. O TYM MUSISZ WIEDZIEĆ PRZED WYJAZDEM: Powiem Ci jedno. To może wydawać się śmieszne, ale uważaj dokąd się wybierasz. Są bowiem dwa miasta o podobnie brzmiącej nazwie. Fryburg znajduje się albo na terenie Niemiec, albo na terenie Szwajcarii. Niemiecki nazywany jest właśnie Fryburgiem Bryzgowijskim (niem. Freiburg im Breisgau), a szwajcarski po prostu Fryburgiem (niem. Freiburg im Üechtland). Warto to zapamiętać. Masz dwie opcje zwiedzania Fryburga Bryzgowijskiego. Albo pojedziesz tam na całkowitym spontanie (czyli bez wcześniejszego zapisywania listy miejsc do odwiedzenia) albo pojedziesz tam, wiedząc co warto zobaczyć. Szczerze? Myślę, że jakąkolwiek …

Follow the canal, czyli Bächle we Fryburgu

  Woda w mieście to temat, który niezwykle mnie interesuje. Jaki mógł być więc główny powód, dla którego zdecydowałam się na spontaniczny wyjazd do niemieckiego Fryburga? Odpowiedź jest prosta. Miasto to nazywane bywa małą Wenecją. Wiesz, co tworzy jego niezwykły klimat? Sieć niewielkich kanałów, które przecinają uliczki starego miasta. Niewątpliwie dodają one uroku lokalnej architekturze i zarazem wyróżniają tę okolicę w skali regionu, a nawet całych Niemiec. Niegdyś umieszczano je na środku drogi, ale potem wraz z intensywnym rozwojem ruchu kołowego (około XIX wieku) zaczęto je przenosić na bok jezdni. Część kanałów została przykryta, tak aby jak najbardziej usprawnić przejazd. Obecnie spotkasz je najczęściej po jednej strony ulicy. Tuż obok nich przechodzą piesi, przejeżdżają rowerzyści, śmigają samochody oraz tramwaje. Co prawda nie są one groźne (ich głębokość wynosi około kilku-kilkunastu centymetrów), ale i tak musisz spoglądać pod nogi. Miniaturowe kanały (niem. Die Bächle) sięgają swoją historią XIII wieku. Ich przeznaczenie nie jest do końca wyjaśnione. Część naukowców uważa bowiem, że służyły one niegdyś za źródło świeżej wody dla mieszkańców, a także dla strażaków gaszących pożary. Inni twierdzą …

Skąd podziwiać Fryburg?

Fryburg Bryzgowijski to jedno z tych miast, które mają bardzo dobre położenie geograficzne. Sąsiedztwo pasma górskiego zawsze dodaje wyjątkowego uroku i specyficznego charakteru. Budzenie się i patrzenie przez okno na zalesione wzgórza, musi być czymś odprężającym i jednocześnie dającym kopa pozytywnej energii. Nic więc dziwnego, że lokalni mieszkańcy codziennie spoglądają na zachodnie obrzeża Schwarzwaldu, zwanego inaczej Czarnym Lasem. Niegdyś gęste kompleksy bukowe i jodłowe. Obecnie nasłonecznione stoki pokryte są przez małe winnice i drzewka owocowe, a także wyznaczone są liczne ścieżki turystyczne. To właśnie o nich Ci opowiem. Zgadnij, w jakim kierunku udałam się zaraz po wyjściu z autokaru? To chyba jasne, że wędrując po bocznych uliczkach Fryburga, skierowałam się prosto do punktów widokowych. Dzieliło mnie od nich około dwóch kilometrów na piechotę. Siódma rano okazała się świetnym pomysłem na zwiedzanie wschodniej części miasta. Byłam jedyną osobą wchodzącą wówczas na wzgórze. W mojej głowie krążyły dwa słowa: Kanonenplatz oraz Schlossberg   To właśnie tam chciałam dotrzeć.   Minęłam ruchliwe skrzyżowanie przy Schwabentor, skręciłam w lewo, wchodząc lekko pod górę. Podążyłam w stronę miejscowej restauracji Greiffenegg-Schlössle, …

Fryburg Bryzgowijski i Bazylea, czyli gdzie byłam, jak mnie nie było

  Niektórzy mówią, że Facebook prawdę Ci powie. Jeśli zatem śledzisz mój profil, to pewnie wiesz już o moim krótkim wyjeździe. Niedzielo-poniedziałko-wtorko-noco-dzień (nie jestem w stanie określić tego inaczej) spędziłam bardzo intensywnie. Spanie, zwiedzanie, jeszcze raz zwiedzanie, spanie. To był po prostu szalony wyjazd. Nawet moja mama popukała się w głowę na wieść o tym, że spontanicznie zakupiłam bilety autokarowe na kilka dni przed wycieczką. Nie jest ważne, że spędziłam zaledwie kilka godzin (prawie pięć) w niemieckim Fryburgu Bryzgowijskim oraz kilka (około dziewięciu) w szwajcarskiej Bazylei. Nie jest ważne, że dojazd w te miejsca zajął mi całą noc. Co tam czas! Co przeżyłam, to moje, prawda? Nie żałuję i gdybym miała okazję, to zrobiłabym to znowu. Jak podsumowałabym tę wycieczkę? – kawa rozlana w McDonaldzie – uderzenie muzułmanki siedzącej na fotelu obok, ponieważ byłam przekonana, że akurat spadam (te sny!) i próbowałam się czegoś uchwycić – godzinna kontrola autokaru w środku nocy – rozwalone trampki (w sumie to tylko wkładki) a do tego… : – poszukiwania rozkwitniętej magnolii – zachwycanie się wschodem słońca nad wzgórzami – …

A Ty dokąd uciekasz?

Są takie chwile w życiu człowieka, kiedy potrzebuje złapać głębszy oddech i choć na sekundę zapomnieć o otaczającej go rzeczywistości. To może być rezultatem gorszego dnia w pracy, ciężkich zajęć na uczelni, złego samopoczucia po wizycie u lekarza. To może być zwyczajna chęć odpoczynku i nie myślenia o niczym konkretnym. Odzywa się w nas wówczas potrzeba ukojenia, złapania oddechu, zatracenia się. W takich momentach na ratunek przychodzą miejsca, w które człowiek lubi uciekać. Dla jednego będzie to ulubiony fotel we własnym mieszkaniu, dla drugiego pobliski las pachnący żywicą, a jeszcze dla innego zakątek znajdujący się w odległej części świata. Nie ważna jest jednak lokalizacja, ważny jest efekt. Będąc w takim miejscu myślisz inaczej, czujesz inaczej i w pewnym sensie żyjesz nieco inaczej. Cieszysz się chwilą, którą właśnie przeżywasz. Nie jest istotne jak długo możesz tam zostać. Godzinę, dzień czy rok. To tam czujesz się szczęśliwy, to tam ładujesz swoje akumulatory.  Nie zawsze mogę być w podróży, która mimo wszystko wewnętrznie dodaje mi sił. Nie mam czasu, pieniędzy, zdrowia czy zwyczajnej siły na kolejną wędrówkę w …

Żegnam Cię, Zimo!

  Droga Zimo, Twój kalendarzowy koniec zbliża się nieubłaganie. Wiem jednak, że nie możesz nic zrobić, aby zostać ze mną na dłużej. Może to i lepiej? Musisz przecież ustąpić Wiośnie. Na nią też niektórzy czekają. Czekają tak, jak na Ciebie czekano w ubiegłym roku. Przyznam szczerze, że nawet się cieszę z tej zmiany. Co prawda nie zdążyłam się Tobą w pełni nacieszyć, ale i tak mam wspomnienia, które pozwolą pozostać nam razem na dłużej. W powietrzu czuję już powiew wiosennego wiatru i wonie rozkwitających kwiatów. Promienie słoneczne otulają moją twarz, przez co jestem zmuszona coraz częściej mrużyć oczy. Otwierając rano okno, słyszę radosny śpiew ptaków. Wychodząc na zewnątrz, widzę uganiające się za sobą koty. Mój Toffik zwariował zupełnie, rozłożył się brzuchem do góry na łóżku i korzystał ze słońca nagrzewającego pokój. Wiesz, termometr wskazywał wczoraj +17 stopni Celsjusza. To chyba nie są temperatury w których dobrze się czujesz, prawda? Myślę, że będzie lepiej, jeśli spakujesz swoje drobiazgi i powędrujesz w świat. Gdzieś tam, spodziewają się Ciebie. Jak będę wspominała tegoroczne spotkanie z Tobą? Spokojnie. W …

Flamingi w Niemczech? Oczywiście! Zwillbrocker Venn – rezerwat przyrody.

  Zwierzęta obserwowane w naturalnym środowisku zawsze robią większe wrażenie niż w przypadku tych oglądanych w ogrodzie zoologicznym. Przeglądając zdjęcia innych użytkowników na Instagramie, zobaczyłam przepiękne, różowe flamingi. I to nie w Hiszpanii, a w Niemczech. Słabo znam się na botanice, a trasy wędrowne ptactwa to już w ogóle nie moja bajka, dlatego zdziwienie było ogromne. Kiedy dotarło do mnie, że znajdują się one zaledwie około 30 kilometrów od mojej miejscowości to wiedziałam, że wcześniej czy później się tam wybiorę. Miałam rację. Byłam tam. I to aż dwa razy.  Dwa wyrazy o wielkim znaczeniu Zwillbrocker Venn to rezerwat przyrody zlokalizowany w Nadrenii Północnej-Westfalii, na terenie powiatu Borken, na zachód od miasta Vreden. Znajduje się on w sąsiedztwie niewielkiego Zwilbroek, położonego w Holandii. Powstał w 1938 roku i obejmuje swoim zasięgiem prawie 180 hektarów lasów, łąk, wrzosowisk i mokradeł. Głównym punktem tego obszaru jest dość duże jezioro wraz z wyspą (Flamingoinsel). Co ciekawe, jest to jedna z największych tego typu śródlądowych przestrzeni w północnej Europie. Co roku stanowi ona ostoję dla wędrującego ptactwa. W szczytowym sezonie można zobaczyć …

Co z tym szampanem, czyli jak wygląda Sylwester w innym kraju? [KOTświątecznie #6]

Nie ukrywajmy, Polska to kraj, w którym noc sylwestrowa ma bardzo duże znaczenie. Większość osób przygotowuje się do zakończenia roku już od dłuższego czasu. Rezerwują oni miejsca w lokalach, kupują wystrzałowe sukienki bądź garnitury, robią zapasy alkoholu i chipsów albo po prostu myślą nad tym, z kim warto spędzić ten ostatni kalendarzowy dzień. Ludzie po prostu lubią się bawić. Czy to w klubie, w gronie znajomych, czy w nieznanym tłumie ludzi na lokalnym rynku, czy z rodziną na skromnej prywatce. Kochamy pokazy sztucznych ogni, koncerty plenerowe i strzelającego szampana. Jak to jednak wygląda w innych krajach? Czy kiedykolwiek zastanawiałaś/eś się, jak do Sylwestra i Nowego Roku podchodzą ludzie mieszkający poza Polską? Czy tam również to wszystko dzieje się z takim przytupem? Zaraz się o tym przekonasz. Dowiesz się, jak świętują mieszkańcy Bangladeszu, Chile, Fidżi, Hiszpanii, Holandii, Indii, Japonii, Niemiec, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii oraz Włoch. Wszystko za sprawą wypowiedzi blogerów oraz znajomych, których zaprosiłam do tej zabawy i którym serdecznie dziękuję za podzielenie się swoją wiedzą i doświadczeniami. Zapraszam do czytania! BANGLADESZ Hasan „Na początku powinienem napisać, …