All posts filed under: Francja

Paryż. Łuk Triumfalny. [część trzecia]

Mam cichą nadzieję, że Paryż jeszcze się Wam nie znudził! Mam bowiem w zanadrzu siedem postów dotyczących tej europejskiej stolicy. Część z nich to jednak zwyczajne relacje fotograficzne niezawierające zbędnej ilości tekstu. Postaram się z nimi jakoś wyrobić, aby nie przeciągać tego w nieskończoność, choć ostatnio mam jakiś blogowy kryzys… Przechodząc jednak do sedna, biorę tym razem pod lupę jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w mieście, czyli plac Charles’a de Gaulle’a (Place Charles de Gaulle), na środku którego znajduje się Łuk Triumfalny (Arc de Triomphe). Miejsce to wyznacza zachodni skraj słynnej Alei Pól Elizejskich (Avenue des Champs-Élysées) i jest naprawdę interesującym dziełem architektonicznym Haussmanna. Jest to także meta znanego wyścigu kolarskiego Tour de France. Opuszczając dzielnicę biznesową (La Defense), zdecydowałam się na spacer w kierunku Łuku Triumfalnego. To raptem około 5 kilometrów na piechotę po Avenue Charles de Gaulle, wzdłuż paryskich budynków i  wśród tłumu pędzących dokądś ludzi. Z każdym krokiem oddalałam się od nowoczesnej architektury, a przybliżałam do „typowego” Paryża, jednocześnie wciąż mając oko na monumentalny łuk. No cóż, około 50 metrów wysokości, 45 …

Paryż. La Defense. Nowocześnie. [część druga]

Drugi dzień w Paryżu rozpoczęłam smacznym francuskim śniadaniem, szybkim prysznicem i wyjściem z hostelu około 9 rano. Pogoda dopisywała i jak na początek grudnia była ona typowo jesienna – nieco zachmurzone niebo i lekki wiatr, który nie przeszkadzał na szczęście w zwiedzaniu. Planów miałam wiele (wiecie, że tego dnia przeszłam ponad 15 kilometrów choć w ogóle tego nie odczułam?!), dlatego czym prędzej udałam się na najbliższą stację metra (Anvers) i wsiadłam w linię numer 2, a następnie przesiadłam się pod Łukiem Triumfalnym i wyruszyłam linią 1 w kierunku… przyszłości. Wsiadając do pierwszego wagonu metra i chwytając się oparcia, jednocześnie zaczęłam się rozglądać po jego wnętrzu i okazało się, że… widzę przed sobą cały tunel z jasnymi światełkami po bokach! To był dla mnie szok i stałam jak zahipnotyzowana. Metro linii 1 było bezzałogowe, czyli brakowało w nim kabiny maszynisty. Zamiast tego była zwyczajna szyba, przez którą poczułam się jakbym jechała górską kolejką. To właśnie wtedy moje najczarniejsze wizje związane właśnie z tym środkiem transportu dostały zielone światło 😉 Wysiadając zwróciłam także uwagę na automatycznie rozsuwane …

Paryż. O miłości od pierwszego wejrzenia. [część pierwsza]

Są takie miasta, które wyciągają swoje macki i przyciągają do siebie zwiedzającego już od pierwszego kontaktu. Ba! Od pierwszego zobaczenia, pierwszego usłyszenia, pierwszego poczucia i pierwszego posmakowania. Są takie miasta, w których bezpowrotnie się zatracasz, gubisz, a ostatecznie zostawiasz tam cząstkę siebie, po którą chcesz wrócić ledwo opuścisz granice administracyjne tej aglomeracji. To miasto wciąż siedzi w Twojej głowie, a Ty usilnie próbujesz o nim zapomnieć, bo i tak zdajesz sobie sprawę, że na chwilę obecną nie możesz tam pojechać ponownie. Z czasem myślisz o nim nieco mniej, starasz się nie kusić losu i nie oglądać zdjęć zrobionych podczas wyjazdu, starasz się odwlec w czasie napisanie relacji z podróży, ale jednocześnie zabierasz się za czytanie książki o nim opowiadającej. Aż pewnego dnia idziesz ulicą i nagle czujesz zapach tego miasta, widzisz ludzi podobnych do jego mieszkańców. I znów dajesz się wciągnąć w błędne koło. Znów zaczynasz o nim intensywnie myśleć…  Taki właśnie jest dla mnie Paryż.    „Pa­ryż jest na ty­le duży, żeby się zgu­bić, ale i na ty­le mały za­razem, żeby móc coś dla …

Clermont – Ferrand – miasto w cieniu wulkanów

Zwiedzanie Francji rozpoczęłam od stolicy regionu Owernii (Auvergne) położonej w departamencie Puy-de-Dôme. Clermont – Ferrand zlokalizowane jest na wysokości 410 m n.p.m.. Co ciekawe, sąsiedztwo miasta stanowi pasmo wygasłych wulkanów Masywu Centralnego. Niektórzy badacze twierdzą, że nadal jest to dość „wybuchowa” okolica. Nazwa wspomnianego wyżej departamentu pochodzi od najbardziej znanego wulkanu, który znajduje się jedynie 13 kilometrów od Clermont – Ferrand. Jest to zatem dobra baza wypadowa dla osób lubiących piesze wycieczki. Clermont – Ferrand to interesująca, mająca wiele do zaoferowania przestrzeń. Jest „czarnym miastem” ze względu na duże użycie wulkanicznej skały jako budulca tamtejszych budynków. Jest miejscem zamieszkania i pracy wybitnego matematyka i filozofa Blaise Pascala, który obecnie jest patronem jednego z miejscowych uniwersytetów. C-F to także międzynarodowa metropolia krótkiego filmu. Kojarzycie takiego grubego człowieczka z opon? To właśnie w tym mieście znaleźć można siedzibę koncernu opon Michelin, który jest jednym z liderów przemysłu gumowego na świecie. Nie wolno zapomnieć również o tym, że ceni się w tej okolicy drużyny rugby, a lokalni mieszkańcy są wiernymi kibicami i relacje z tych rozgrywek często oglądają na …

Z Turynu do Clermont-Ferrand – chwile ulotne

Pamiętacie cykl Chwile ulotne, który wprowadziłam na bloga w ubiegłym roku? Miał on za zadanie zgromadzenie wszystkich postów, w których pojawiają się wyłącznie zdjęcia zza okien autokaru lub innego środka transportu. Zarówno te dobre, jak i te złe, które zostały wykonane przez brudną szybę, są rozmazane lub przycięte gdzieś w połowie ze względu na rozmieszczenie siedzeń. Tym razem podzielę się z Wami tym, co uchwyciłam w trakcie 7,5 godzinnej jazdy z włoskiego Turynu do francuskiego Clermont – Ferrand. Do pokonania było około 480 kilometrów, więc czasu na podziwianie widoków miałam naprawdę dużo! 😉 Wyjazd z Turynu Turyn pożegnał mnie dość słoneczną pogodą, dlatego miałam nieco utrudnione zadanie w trakcie jazdy. Słońce bowiem odbijało się, w czym tylko się dało! Poza tym nie siedziałam na samym przodzie, ponieważ usiadł tam mężczyzna niezważający zupełnie na to, że ktoś siedzi za nim i wręcz na chama rozłożył swoje siedzenie… Po trzecie szyba była tak zakurzona, że aż miałam ochotę wstać i ją przetrzeć! Zresztą zobaczycie to za chwilę sami… Wyjazd z miasta około godziny 14 nie przebiegł tak źle jak myślałam. Ruch był …

„Koła autobusu kręcą się, a autobus mknie…” [Włochy/Francja]

Uwielbiam podróżować autokarem! Niektórzy go nie znoszą, dlatego że nie mogą się w nim ułożyć, co potem skutkuje bólem pleców lub nóg. Nie każdy może też nim jeździć, bo od razu jest mu duszno lub boli go głowa. Niektórzy wolą własny samochód, pociąg czy samolot,bo uważają, że komfort jazdy jest wyższy. Także lubię auto, jednak w tym przypadku nie było takiej opcji. Samolotem nigdy nie leciałam, więc wolałam na początek ominąć ten środek transportu. Pociągi owszem kursują, jednak ceny były wyższe w niektórych przypadkach. Pozostał więc autokar. W sumie to nawet nie był on ostatecznym wyborem, a pierwszym i uparcie przy nim obstawałam. Ja na szczęście nie należę do grupy nieszczęśników, na których źle działa długa podróż autokarem. Właśnie przez to wybrałam europejskiego przewoźnika, z którym pokonałam całą trasę o której wspominałam w poprzednim poście. Flixbus, bo o nim mowa (https://www.flixbus.de/) pozwolił mi na zapoznanie się z komfortem jazdy kolejnego przewoźnika oraz z zasadami, które mają miejsce w ich przypadku. Działają od lutego 2013 roku i obecnie jeżdżą chyba do piętnastu państw (w tym od niedawna …

„Życie nasze składa się z krótkich momentów…”

Przyznaję, że początkowo miałam bardzo duży problem z tym, w jaki sposób rozpocząć cykl wpisów dotyczących mojej pierwszej samotnej podróży. Zastawiałam się, czy najlepiej będzie rozpocząć od całościowego podsumowania, czy może jednak od poszczególnych etapów i elementów. Spróbowałam zastanowić się, o co możecie mnie zapytać a jednocześnie czego może Wam brakować. Chciałam, aby to wszystko było spójne i aby gładko przechodziło z jednej tematyki do drugiej. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że w trakcie wyjazdu zrobiłam notatki! W innym przypadku po prostu wyszłaby z tego jedna wielka klapa, bo moja pamięć nie należy już do najlepszych. Nie mam problemów z zapamiętaniem trasy, ale z innymi szczegółami jest niestety dużo gorzej. Ostatecznie postanowiłam na początku wyjaśnić, dlaczego wybrałam takie, a nie inne kierunki podróży oraz jak dokładnie wyglądała moja trasa. DLACZEGO WŁOCHY? To chyba powinno być jasne! Był to mój drugi wymarzony kierunek podróży (zaraz po Japonii) i od zawsze budził on we mnie pozytywne emocje. Nawet objazdówka po tym państwie śniła mi się niekiedy po nocach. Chyba obejrzałam stanowczo za dużo filmów oraz przeczytałam …