52 książki (2018), książki
Leave a comment

Przeczytane (nie powiem kiedy, bo już sama się pogubiłam)

Naprawdę to już grudzień? Gdzie podział się ten rok?! Gdzie podziały się te wszystkie książki, które chciałam przeczytać jeszcze na początku 2018 roku? Mam wrażenie, że moje czytelnicze życie przewróciło się do góry nogami, ale o tym napiszę więcej już w styczniu… Tymczasem łapcie kilka tytułów, które udało mi się przeczytać w ostatnim czasie. Dajcie mi też koniecznie znać, co Wy przeczytaliście w grudniu lub listopadzie.

Kopnij piłkę ponad chmury. Reportaże z Nepalu Iwona Szelezińska (Wydawnictwo MarginesyKopnij piłkę ponad chmury

  • Widać, że autorka dobrze zna Nepal i społeczeństwo w nim zamieszkujące. „Kopnij piłkę ponad chmury” to interesujący zbiór reportaży o kraju wciśniętym pomiędzy Indie a Chiny.
  • Chcielibyście wiedzieć, kim jest Kumari i jakie obowiązki na niej spoczywają? Ja co prawda już o tym słyszałam, ale jakoś nikt wcześniej nie sprawił, żebym zaczęła zastanawiać się nad problemami jej dnia codziennego. Autorka pozwoliła mi otworzyć oczy na wyzwania, z jakimi musi się ona zmierzyć po zakończeniu swojej kadencji. Poza tym w książce przeczytamy również o analfabetyzmie, izolacji, potrzebie miłości i takiej wewnętrznej dzikości. Szczerze mówiąc, myślę że to świetny pomysł na kolejną książkę, ponieważ te kilkanaście stron już teraz wzbudza wiele pytań: Czy to odbieranie dzieciństwa, czy jednak tradycja, którą warto kontynuować? Jak powinni postępować rodzice oraz władze kraju? Jak poradzić sobie z konsekwencjami płynącymi z tych wszystkich lat posługi?
  • Ta książka to nie tylko cały zbiór problemów, z jakimi muszą mierzyć się mieszkańcy Nepalu, ale także przekrój tamtejszego społeczeństwa. Poznajemy zarówno bohaterów, dla których każdy dzień jest drogą do piekła, jak i dojrzałe kobiety, od których nikt się siły nie spodziewał. Jaką trzeba mieć wolę walki, aby codziennie pomagać nie tylko sobie, ale przede wszystkim innym? Jaką trzeba mieć wewnętrzną motywację, aby się nie poddawać w trudnych chwilach zwątpienia? Superbohaterki. To także o nich są te historie.
  • Iwona Szelezińska zgromadziła mnóstwo informacji, wzbudzających w czytelniku dreszcze. Autorka gra na naszych emocjach. Sami powiedzcie, jak obojętnie przejść obok więziennych dzieci czy nieletnich prostytutek? Tak naprawdę poruszyła ona tematy, o których w telewizji nie usłyszymy. Kto z nas bowiem słyszał, że po trzęsieniu ziemi w Nepalu istniało ryzyko trafienia w ręce handlarzy żywym towarem? Takie tematy są potrzebne. Niby dotyczą drugiego końca świata, ale i tak trzeba je poruszać. Nie można przechodzić obok nich obojętnie. Sytuacja tamtejszych kobiet jest w dużej mierze tragiczna. Dzieci także nie mają tam łatwo. Prostytucja, bezrobocie, samotność, aranżacja małżeństw, bezpłodność, poczucie bezpieczeństwa, rytuały niemowlaków. O tym wszystkim przeczytacie w tej pozycji.
  • Ciągle zastanawiałam się, co łączy te wszystkie rozdziały. Nepal jako kraj czy jednak sytuacja mieszkańców? Wydaje mi się, że opis tej książki jest trochę źle napisany. Można bowiem odnieść wrażenie, że znajdują się w niej tylko momenty po trzęsieniu ziemi. Tak naprawdę ono nie jest nawet punktem wyjścia, bo pierwsza historia zupełnie go nie dotyczy.
  • Czy mam jakieś zarzuty do tej książki? Chyba jedynie to, że fotografie są czarno-białe a ja chciałabym zobaczyć je w kolorze.
  • Iwonie Szelezińskiej życzę kolejnych pięknych podróży do kraju, który zachwycił ją nie tylko widokami, ale przede wszystkim ludźmi. To zresztą widać w tej pozycji. A co Wam mam do powiedzenia? Czytajcie, czytajcie, czytajcie. Moim zdaniem warto.
  • moja ocena: 8/10

Złote Myśli Sebastian Kaleta (Wydawnictwo PoligrafZłote myśli Sebastian Kaleta

  • To zbiór krótkich form zawartych w czterech aktach: 1. Krzyk w otchłań zawiera rozliczenie z przeszłością. Poruszony jest w nim temat pamięci o minionych już chwilach. Odniosłam wrażenie, że to typowe rozterki dorastającego nastolatka, gorzkie wspomnienia okraszone bólem, żalem i złudną nadzieją. 2. Kultura człowieczeństwa nawiązuje do kontaktów międzyludzkich i traktowania drugiego człowieka. To właśnie ta część najbardziej do mnie przemówiła. Moim zdaniem autor zamieścił w niej mnóstwo trafnych spostrzeżeń i istotnych tematów. Zrozumienie, wiara w innych ludzi, granice dobrego postępowania a do tego inteligentne spojrzenie na samego siebie. Polecam. 3. Świat zewnętrzny to nic innego jak nasza codzienność i próby radzenia sobie z nią. W tym akcie autor nawiązuje do dorosłości, jej wymagań i czasu, który przepływa nam przez palce. Poznajemy duszę podróżnika-odkrywcy, przez co w tekście pojawiają się nawiązania do natury oraz najbliższego otoczenia. 4. Miłość uczuciem niedoskonałym to z założenia chwytające za serce rozterki miłosne. To właśnie po tej części spodziewałam się najwięcej. Niestety te wiersze najmniej do mnie trafiły.
  • Co więcej mogłabym powiedzieć o tej książce? Niby konstrukcja zdań była dla mnie dziwaczna, niby słowa użyte w wierszach były zbyt proste, ale jednak prawdziwość wypływająca z części tych utworów była nie do podrobienia. W moim zeszycie zapisałam kilkanaście tekstów, do których będę chciała w przyszłości wracać. Sprawdźcie, może i Wy znajdziecie coś dla siebie.
  • Czy mam jakieś zarzuty do samego wydania tej pozycji? Niestety tak. Przede wszystkim okładka, na której widać wszystkie odciski palców. Szkoda, że tak istotny szczegół nie został dopracowany. Poza tym moją uwagę zwróciła zbyt wygórowana cena. Mam wrażenie, że 39,90 zł to zdecydowanie zbyt dużo jak na taki tomik wierszy.
  • moja ocena: 5/10

Drogami wokół Bogoty. Podróże po nowej Kolumbii Tom Feiling (Wydawnictwo MagnusDrogami wokół Bogoty. Podróże po nowej Kolumbii.

  • Bądźmy szczerzy. Z czym kojarzy się nam Kolumbia? Z kokainą, z nielegalnymi organizacjami zbrojnymi, z ciągłym poczuciem zagrożenia? Na pewno znamy również Shakirę, Pablo Escobara i Gabriela Márqueza. Być może wiemy również o kolorowym miasteczku kolonialnym Salento, o magicznej Las Lajas lub bajecznym Jeziorze Guatape. Z mediów nadal wynika, że lepiej odpuścić sobie wyjazd do tego państwa. Wojny gangów i karteli narkotykowych przecież wciąż mają tam miejsce. Czy tak jest jednak naprawdę? Na co powinniśmy być przygotowani przed podróżą do Kolumbii? Czy ten kraj w ogóle zaczyna się zmieniać?
  • Muszę przyznać, że ta pozycja przyprawiła mnie o mocne bóle głowy. Tom Feiling rzuca czytelnikowi pod nogi kłody w postaci długich zdań przepełnionych datami i nazwiskami. Tej książki nie można czytać ot tak. Wręcz przeciwnie, trzeba się maksymalnie skupić na tym, co autor chce nam przekazać. Co prawda przemierzamy wraz z nim interesujące zakamarki slumsów w Bogocie, dzikie połacie dżungli czy małe kolumbijskie wioski, ale to nie jest wcale taka przyjemna wędrówka. Męczy ona niesamowicie, zmusza do bycia na wysokich obrotach i ciągłych rozważań na temat przeczytanych treści. Poznajemy południowoamerykański kraj, który pomimo trudnej sytuacji na arenie międzynarodowej, bardzo szybko rozwija się pod względem gospodarczym. Widzimy ludzi pochodzących z różnych warstw społecznych. Biali członkowie bogatych elit przeplatają się na kartach tej książki z osobami, które każdego dnia walczą o to, aby mieć co włożyć do garnka.
  • Odniosłam wrażenie, że z tej pozycji wcale nie można wyciągnąć niczego nowego. Czy wynika to z nagromadzenia dużej ilości informacji historycznych? No cóż, Tom Feiling zrzucił na mnie całą masę politycznych zagadnień, przez co poczułam się przytłoczona ich ciężarem. Duża część tej książki poświęcona jest Rewolucyjnym Siłom Zbrojnym Kolumbii, czyli grupie partyzanckiej, która przez około 50 lat walczyła z rządem. Poznajemy historie jej członków, z którymi autor miał okazję porozmawiać podczas swoich wizyt. Słyszymy o porwaniach, odcinaniu kończyn i innych okropnych działaniach wojennych.
  • Sam temat jest interesujący, jednak sposób jego prezentacji mnie do siebie nie przekonał. Nie wiem, czy jest to kwestia wydania, czy samego stylu pisania autora. Książkę czyta się naprawdę ciężko a do tego bardzo powoli. Nagromadzenie tych wszystkich historycznych, politycznych, ekonomicznych faktów sprawia, że odnajdzie się w niej jedynie ten, kto po prostu lubi taką tematykę. Czy jest to reportaż? Myślę, że nie. Tom Feiling często porusza jakieś ciekawe zagadnienie, ale po krótkiej rozmowie z bohaterem porzuca je na rzecz kolejnych faktów dotyczących historii. Wynika zatem, że jest to bardziej książka podróżnicza. Ale czy na pewno? Autor opowiada o swoich obserwacjach i przeskakuje z miejsca na miejsce, ale nie wnosi żadnego świeżego spojrzenia na nowoczesną stronę Kolumbii. Mnie ten tytuł skojarzył się z obszernymi podręcznikami do nauki historii, które niby zawierają mnóstwo informacji, które mogłyby zaciekawić czytelnika, ale z tajemniczych względów tego nie robią. Drogami wokół Bogoty. Podróże po nowej Kolumbii czytałam przez blisko dwa miesiące. To powinno być najlepsze podsumowanie mojej opinii.
  • moja ocena: 5/10

Teatr świata. Mapy, które tworzą historię Thomas Reinertsen Berg (Wydawnictwo ZnakTeatr świata. Mapy, które tworzą historię

  • Nie jestem pewna, czy przebrnęłabym przez tę pozycję, gdyby nie moja miłość do geografii. Ta książka to bowiem ogromny (naprawdę ogromny!) zbiór faktów i szczegółów.
  • Autor zabiera nas w podróż nie tylko po Norwegii, ale przede wszystkim po dziejach kartografii oraz pokrewnych jej dziedzin. Czy można jednak zebrać całe lata historii w zaledwie kilku rozdziałach? Thomas Reinertsen Berg systematyzuje naszą wiedzę na temat map i pokazuje jak różnorodne przyjmują one formy. Poza tym prezentuje cały proces ich tworzenia a także konsekwencje z tego wynikające. Mapy budujące naszą historię są niezwykłe. Dostarczają nam wielu informacji na temat nie tylko dawnego, ale i obecnego otoczenia człowieka. One po prostu sprawiają, że każdy z nas może utożsamiać się z konkretnym punktem na ich płaszczyźnie.
  • Wydaje się Wam, że wykonanie jednej mapy to proces szybki i przyjemny? Oj nie! Gdzieś między wierszami autor świetnie ukazuje drogę postępu kartografii. Od pierwszych rysunków naskalnych, przez dokładniejsze obserwacje i obliczenia astronomiczne, aż po współczesne mapy odczytywane na telefonach komórkowych. To nawet nie jest praca jednego człowieka a całych grup osób, które z pasją i zapałem wyznaczały co jakiś czas nowe ścieżki.
  • Warto zaznaczyć, że Wydawnictwo Znak wykonało kawał dobrej roboty jeśli chodzi o wydanie tej pozycji. Większy format pozwala na dostrzeżenie szczegółów zawartych na poszczególnych mapach a sam projekt okładki autorstwa Anny Niklewicz, to dla mnie strzał w dziesiątkę. Przyciąga wzrok i rozbudza wyobraźnię. Muszę przyznać, że mnie przeszkadzało jedynie to, że wyjaśnienia przypisów znajdowały się na samym końcu, przez co ciągle musiałam przerzucać kartki zamiast skupić się na lekturze.
  • Moim zdaniem nie jest to książka dla każdego. Nie każdy bowiem odnajdzie się w tej całej masie różnorodnych historii. Należy wziąć pod uwagę fakt, że znajdują się w niej liczne odniesienia do książek innych autorów i inteligentnych poglądów uczonych. Czasem to przytłacza. Wtedy należy odłożyć czytanie na bok a do lektury wrócić po jakimś czasie. Tej pozycji nie da się przeczytać na raz. Trzeba się nią delektować.
  • Po zakończeniu lektury ciągle mam w głowie pytanie: A co jest Twoim środkiem świata?
  • Na koniec dodam, że to idealna pozycja na prezent dla wszystkich osób, które uwielbiają nieco akademicki styl pisania i tematykę szeroko pojętej kartografii. Święta się zbliżają, więc wiecie co robić!
  • moja ocena: 6/10

Pocałunki Maria Pawlikowska-Jasnorzewska (Wydawnictwo Ad Oculus) 

  • Andrzej Żmuda napisał naprawdę świetny i wartościowy wstęp. Warto się z nim zapoznać. Nie pomijajcie go.
  • Zacznę od tego, że część utworów ze zbioru Pocałunki nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Po prostu moje spojrzenie na niektóre sprawy jest zupełnie inne niż spojrzenie autorki. Rozumiem jednak dobór słów przez nią użytych oraz to, jaki ma on znaczenie dla innych czytelników. Trzeba bowiem przyznać, że to są naprawdę piękne i bardzo dobre wiersze. Nie musi nam jednak odpowiadać każdy z nich.
  • Najczęściej utwory Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej dotykają takich tematów jak miłość, przywiązanie, tęsknota czy samotność. Może i są słodkie, pełne nawiązań do natury i ociekające lukrem, ale są też prawdziwe. Polecam czytać je na głos, bo wtedy można odnaleźć ich ukryty sens.
  • Przyznam, że podczas lektury udało mi się niejednokrotnie wzruszyć, roześmiać i zastanowić nad sensem życia. Chyba o to właśnie chodzi w poezji. Ma ona poruszać najczulsze struny naszych serc. Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej się to po części udało.
  • Jeśli chodzi o tę konkretną książkę to dla mnie czegoś w niej zabrakło. O ile pierwsza część mnie zachwyciła, tak Szkicownik poetycki zupełnie do mnie nie trafił. Niestety podczas jego czytania nie doświadczyłam żadnych emocji. Jako wydawca zdecydowałabym się na inną kolejność publikacji tekstów oraz wyrzucenie kilku, które według mnie nie pasują do całości. Patrząc na samo wydanie, jest ono urocze w swojej wielkości i formie prezentacji treści.
  • W mojej pamięci pozostaną następujące wiersze: Babcia, List, Miłość, Liście, Wydarty bukiet, Listy, Fotografia oraz Kto chce, bym go kochała
  • moja ocena: 5/10

Więzień Labiryntu James Dashner, cykl: Więzień Labiryntu (tom 1) (Wydawnictwo Papierowy Księżyc

  • Zastanawiam się, czy jestem ostatnią osobą na świecie, która sięgnęła po tę pozycję? Mam wrażenie, że wszyscy dawno ją przeczytali i zdążyli już nawet o niej zapomnieć. Przyznaję, zabrałam się do czytania tej serii, ponieważ byłam bardzo ciekawa filmów, które powstały na jej podstawie. Dwie części za mną i jakoś nie potrafię zabrać się za kolejne. O ile filmy mnie zainteresowały, tak książki niekoniecznie.
  • Więzień labiryntu co prawda wzbudził we mnie zaciekawienie od pierwszej strony, ale kolejne kartki sprawiały, że w ogóle nie kibicowałam bohaterom. No właśnie, wydaje mi się, że nie potrafię przywiązać się do tej historii, ponieważ jej bohaterowie są dość przezroczyści i niczym szczególnym się nie wyróżniają. Nikt nie wzbudził we mnie większych emocji, nikogo nie wspierałam, o nikim nie myślałam po odłożeniu książki na bok.
  • Specyficzny język, którym posługują się bohaterowie działał mi na nerwy. Poza tym w pierwszej części zabrakło mi wyjaśnienia wielu istotnych spraw, które pomogłyby mi zrozumieć świat przedstawiony. Wydaje mi się, że opisów było zbyt mało i nie wnosiły one niczego interesującego do fabuły. Ciężko było mi wyobrazić sobie miejsce, w którym na co dzień żyły te dzieci. Niby walczyły każdego dnia o przetrwanie, ale przed czym konkretnie uciekały?
  • moja opinia: 4/10

Próby ognia James Dashner, cykl: Więzień Labiryntu (tom 2) (Wydawnictwo Papierowy Księżyc

  • Mam problem. Pamiętam akcję z filmu a nie z książki. Obie fabuły bardzo się od siebie różnią. Druga część podobała mi się nieco bardziej niż pierwsza.
  • Postaci w końcu zaczęły wywoływać we mnie jakieś emocje. Thomas jest niezdecydowany i ma tylko jedno w głowie. Naprawdę chłopcy w jego wieku, w chwilach zagrożenia życia, myślą o dziewczynach? Jak ten wątek mnie denerwował… . Teresa działała mi na nerwy swoim zachowaniem. Jak można zrobić coś takiego i potem jak gdyby nigdy nic udawać, że nic się nie stało? Bohaterowie zachowują się jak dzieci a nie jak młodzież, która właśnie pokonała to, co pokonała. Minho i Newt to moi ulubieńcy. Zabawni, dojrzali emocjonalnie i prawdziwi, w tym co robią każdego dnia.  Uzgodniliśmy zatem, że bohaterowie w dalszym ciągu nie są mocną stroną tych książek.
  • Może zatem autor przekazał nam coś więcej na temat wykreowanego świata? Muszę przyznać, że Próby ognia są pod tym względem nieco lepsze niż Więzień labiryntu. Nie ma co jednak oczekiwać zachwytów. James Dashner w dalszym ciągu podejmuje jakiś interesujący wątek, rzuca dwa opisy na krzyż i nagle przenosi nas gdzieś indziej, jakby skończyły mu się pomysły na fabułę. Niby dzieje się dużo, ale to nie wciąga, nie budzi emocji.
  • Normalnie, trzecia część byłaby już dawno za mną, bo chciałabym dowiedzieć się, jak zakończy się cała historia, czy DRESZCZ jest w końcu dobry, czy nie. Ciągle mi jednak czegoś brakuje. Czegoś, co trzymałoby mnie w napięciu i nie pozwalałoby na tak długie przerwy w czytaniu. Może dostarczy mi tego Lek na śmierć?
  • moja opinia: 5/10

 

Wybaczcie, ale nie uda mi się przedstawić wszystkich przeczytanych przeze mnie książek w tym roku. To bowiem nierealne, abym do końca grudnia zdążyła wcisnąć tu jeszcze około pięćdziesięciu pozycji, o których do tej pory nic nie napisałam. Chciałabym (już po Nowym Roku) podzielić się z Wami najlepszymi tytułami, po jakie udało mi się sięgnąć w 2018 roku. Mam nadzieję, że wtedy sami podsuniecie mi kilka książek, które Wam najbardziej przypadły do gustu w ubiegłym roku. Możecie się już zastanawiać nad taką listą! Będę niecierpliwie czekała na Wasze propozycje.

 

Zdjęcia okładek pochodzą ze stron poszczególnych wydawnictw.

_____

Podobał się Wam ten wpis? Polubcie go, udostępnijcie na swoich profilach albo po prostu wyślijcie link komuś, komu może się on przydać. Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawicie również komentarz pod postem.

Chcecie być na bieżąco? Polubcie KOT-a na fejsie, podróżniczym instagramie, książkowym instagramie, goodreads, lubimyczytać. lub bloglovin. Zachęcam również do kontaktu mailowego (kinganowakofficial@gmail.com).

Wasza reakcja jest dla mnie niezwykle ważna. Mobilizuje mnie ona do rozwoju i dalszej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję i do następnego razu!

 

Filed under: 52 książki (2018), książki

by

Jestem (nie)spełnioną podróżniczką, niepoprawną romantyczką, zachłanną książkoholiczką, miłośniczką kotów wszelkiej maści a także kolekcjonerką dobrych wspomnień i pocztówek z całego świata. Obecnie mieszkam w Gorzowie Wielkopolskim, w którym pracuję jako młodszy bibliotekarz.