52 książki (2018), książki
Leave a comment

Przeczytane w kwietniu

Jest czerwiec, ale… może jesteście ciekawi, po jakie pozycje sięgnęłam w kwietniu? 🙂

Trzeci biegun Marek Kamiński (Wydawnictwo Agora) 

  • Do książek o Camino de Santiago podchodzę z cichą nadzieją, że przeniosą mnie one w świat, który już opuściłam, a do którego na pewno chciałabym kiedyś wrócić. Zawsze przeżywam wszystko razem z bohaterami, śmieję się ze znanych zachowań i zachwycam się mijanymi po drodze miejscami.
  • Jestem zawiedziona, że nie znalazłam w tej książce niczego dla siebie. Momentami naprawdę ciężko czytało się to wszystko. Podejmowane tematy po prostu mnie przytłoczyły. Miałam dość. Zabierałam się za tę pozycję z wielkim entuzjazmem, ponieważ byłam ciekawa jak Marek Kamiński opisał swoje przeżycia związane z Camino de Santiago. Liczyłam na opis przygotowań, samej Drogi i wrażeń po jej zakończeniu.
  • Niestety Trzeci biegun mnie pokonał. Jak dla mnie w książce pojawiło się zbyt wiele opisów historycznych oraz rozważań filozoficznych i duchowych. Zabrakło mi między innymi pociągnięcia wątków związanych z poznanymi w trasie ludźmi. Zapowiadały się one bowiem świetnie i aż szkoda, że nie wykorzystano ich potencjału w pełni.
  • Wiem, że ta pozycja nie wszystkim przypadnie do gustu. Na pewno znajdą się czytelnicy podobni do mnie oraz tacy, którzy odkryją w tej książce coś więcej niż słowa. Oby tych drugich było więcej.
  • moja ocena: 4/10

Ostatnia bitwa C. S. Lewis, cykl: Opowieści z Narnii (tom 7) (Wydawnictwo Media Rodzina) 

  • Cieszę się, że w końcu zakończyłam czytanie tej serii i mogę skreślić z listy BBC wszystkie przeczytane tytuły.
  • Ostatnia część przypadła mi do gustu, choć zdecydowanie nie zostanie ona moją ulubioną. Trochę się dłużyła a niektóre postaci nie były tak ciekawe jak w poprzednich tomach.
  • Polecam jako całość a nie osobne tytuły.
  • moja ocena: 6/10

Cabin Porn. Podróż przez marzenia – lasy i chaty na krańcach świata Zach Klain, Steven Leckart i inni… (Wydawnictwo Smak Słowa)  

  • Przez ostatnie lata autorzy książki zgromadzili setki opowieści i zdjęcia ponad 12 tysięcy chatek własnoręcznie wzniesionych przez ludzi, którzy robili, co mogli, by być blisko ważnych dla siebie miejsc. W niniejszej książce prezentują ponad dwieście małych domów, które wybrali ze swojego obszernego archiwum z nadzieją, że staną się one inspiracją dla Czytelnika. Ponadto, udostępnili dziesięć niezwykłych, ilustrowanych zdjęciami opowieści (opis pochodzi ze strony wydawnictwa).
  • Czytajcie, oglądajcie, podziwiajcie!
  • moja ocena: 10/10 ♥

Rok 1984 George Orwell (Wydawnictwo Muza) 

  • Bardzo ciężko oceniać klasyki. Szczególnie te, które przypadły do gustu szerokiemu gronu czytelników.
  • Co oceniam na plus? Uniwersalność treści i idące za tym (nawet współcześnie) przerażenie. Świat, w którym nikt z nas nie chciałby żyć. Aneks o nowomowie, który wyjaśnił mi wiele wątpliwości. Opisy londyńskiej rzeczywistości i dnia codziennego (te wszystkie teleekrany, palenie książek, produkcja dzieci, tworzenie wygodnej historii i nowego języka). Przedstawienie Londynu bez tak ważnej w życiu zmysłowości i czułości. Samą historię głównych bohaterów, która jest ciekawa i świetnie się ją czyta.
  • Co oceniam na minus? Bardzo dużo trudnych do ogarnięcia fragmentów politycznych (mogą stać się one zmorą dla osób, które polityki nie rozumieją i za nią po prostu nie przepadają). Nudne fragmenty osobistych rozważań głównego bohatera. Treści, których przekaz powtarza się co kilka, kilkanaście stron. Motyw książki w książce (urywki podręcznika były dla mnie jednym z gorszych elementów).
  • Przez cały czas czytania, zastanawiałam się, czy wolałabym żyć jako człowiek z ministerstwa, czy jako prol. Nadal nie znalazłam dobrej odpowiedzi. Może Wam się to uda.
  • moja ocena: 4/10

Oczy czarne, oczy niebieskie Maria Wiernikowska (Wydawnictwo Zwierciadło) 

  • To nie do końca książka, której się spodziewałam jeszcze przed rozpoczęciem czytania. Znalazłam w niej bowiem sporo fragmentów o… pracy korespondenta wojennego. Poza tym ta historia przepełniona jest osobistymi momentami z życia sprzed Camino oraz uwagami i przekonaniami autorki, z którymi za żadne skarby nie mogłabym się zgodzić. To jak Maria Wiernikowska wypowiada się na temat innych kobiet czy ludzi w ogóle, przeszkadzało mi w pozytywnym odbiorze tej pozycji. Każdy ma jednak prawo głosić swoje zdanie, dlatego postaram się nie rozwijać tego wątku.
  • Jeśli chodzi o samo Camino de Santiago, to znajdziecie w tej książce naprawdę niewiele opisów i przydatnych informacji praktycznych dotyczących Drogi Francuskiej. Najciekawsze były fragmenty o pielgrzymach spotykanych na szlaku, caminowej rzeczywistości i małych cudach, które miały tam miejsce.
  • Gdybym miała podsumować swoją opinię to powiedziałabym, że treści dotyczące samego Camino są całkiem spoko i da się je czytać, jednak treści nawiązujące do życiorysu autorki zupełnie mnie do siebie nie przekonały i odebrały mi przyjemność z czytania.
  • moja ocena: 4/10 

Dobra Przystań Anna Łajkowska (Wydawnictwo Prószyński i S-ka) 

  • Piękna okładka książki to nie wszystko. Liczy się również interesujące wnętrze, którego w tym przypadku niestety zabrakło. Czym jest zatem Dobra Przystań? Prostą historią osadzoną w malowniczej scenerii. Powiedziałabym nawet, że prostą, niczym niewyróżniającą się a miejscami wręcz irytującą historią.
  • Marianna jest typową panią domu: matką i żoną w jednym. Dba o rodzinne ciepło, opiekuje się najbliższymi, a do tego nie posiada własnego zdania i popełnia czyny, którymi sama gardzi u innych. Pewnego dnia jej mąż oznajmia, że odchodzi. Wtedy kończy się sielanka a zaczyna prawdziwa komedia, w której szczegóły wchodzić nie będę, bo nie chcę zdradzać fabuły osobom zainteresowanym. Dodam tylko, że Dobra Przystań porusza kilka ważnych tematów, które zostały wręcz przygniecione wątkami miłosnymi. Szkoda, bo widziałam w nich potencjał.
  • Jestem przekonana, że ta pozycja podzieli czytelników. Jedni będą stali po stronie Marianny, inni po stronie Huberta. Jedni będą wspierać samotną kobietę, którą porzucił mąż a drudzy będą kibicować facetowi, który zostawił zaborczą żonę. Mnie w tej całej historii zabrakło psychologicznego wyjaśnienia niektórych zachowań bohaterów. Nie rozumiałam postępowania głównej bohaterki ani nie potrafiłam się z nią zidentyfikować. Ona naprawdę mnie irytowała!
  • Zakończenie tej książki nie ma niestety większego sensu.
  • Jakie jeszcze minusy zauważyłam? Przeszkadzała mi konstrukcja samego tekstu. Fragmenty skierowane bezpośrednio do czytelnika nie wnosiły nic nowego do historii i były po prostu banalne. Czasem miałam również wrażenie, że coś mnie… ominęło, choć to akurat trudno wytłumaczyć bez konkretnych przykładów.
  • Nie chcę być aż tak okrutna w stosunku do tej pozycji, dlatego na zakończenie napiszę, że uwielbiam ten małomiasteczkowy klimat. Każdy każdego zna, rzeka wije się leniwie wśród pól a mieszkańcy mają domki z ogródkami ♥
  • Książkę niestety odradzam, ponieważ uważam, że na rynku mamy sporo lepszych polskich obyczajówek.
  • moja ocena: 3/10

Początek Dan Brown, cykl: Robert Langdon (tom 5) (Wydawnictwo Sonia Draga) 

  • Podchodziłam do tej książki z dość dużą rezerwą, ponieważ wielu fanów Browna było nią zawiedzionych. Nie interesowałam się fabułą ani nie czytałam pojawiających się wszędzie recenzji. Zdawałam sobie jedynie sprawę z tego, że to wielki powrót autora i że akcja dzieje się w słonecznej Hiszpanii, do której mam tak wielki sentyment.
  • Swoje wrażenia mogę podsumować następująco: za mało Langdona w Langdonie. Głównego bohatera odłożę jednak na bok i zajmę się teraz innymi sprawami.
  • W trakcie lektury starałam się wyłapać wszystkie podobieństwa do innych pozycji z tej serii. Myślałam, że Początek mnie wciągnie, potrzyma w napięciu do ostatniej strony i pozwoli biegać za bohaterami po pięknych zakątkach Półwyspu Iberyjskiego. Niestety nie do końca tak było.
  • Po pierwsze, prolog nie był tak interesujący jak prologi w poprzednich książkach. Po drugie, rozdziały były miejscami zbyt długie i naładowane mało ciekawymi opisami, przez co po prostu wiało nudą. Po trzecie, zakończenia poszczególnych rozdziałów nie były tak niespodziewane, jak na przykład w Inferno. Po czwarte, historia była tak przewidywalna, że aż szkoda jej potencjału. W ogóle nie zaskoczyło mnie, kto jest winien temu wszystkiemu.
  • Wracając do Langdona. Widać, że ten bohater się postarzał. Z jednej strony to nic dziwnego, z drugiej odniosłam wrażenie, że nie ma już przez to dawnej charyzmy, siły i uroku osobistego.
  • Jakie zatem są plusy tej książki? Na pewno opisy hiszpańskiej architektury i kultury. Cudownie czytać o Bilbao i Barcelonie. Przez to znów miałam ochotę tam wrócić. Poza tym sama tematyka wydała mi się interesująca. Było powiązanie różnych dziedzin nauki, choć nie tak spektakularne jak można by było się tego spodziewać po napięciu budowanym od samego początku akcji.
  • Fanom Browna polecam. Możecie wyrobić sobie własną opinię na temat powrotu autora. Osobom zaczynającym przygodę z Brownem odradzam. Na rynku jest sporo jego lepszych książek.
  • moja ocena: 5/10

451° Fahrenheita Ray Bradbury (Wydawnictwo MAG) 

  • Cieszę się, że w końcu miałam szansę przeczytać tę książkę. Utwierdziła mnie ona w przekonaniu, że kartek z książek nie powinnam spalać nawet po to, aby zrobić ładne zdjęcia. Obiecuję, że będę wciskać 451 stopni Fahrenheita wszystkim osobom, u których zobaczę podobne fotografie. Bójcie się zatem! 😉
  • Nigdy nie czytałam niczego podobnego i na swój sposób tak straszliwie przerażającego. Jaki może być bowiem świat, w którym zakazuje się posiadania i czytania książek? Okrutny? Beznadziejny? A może niepełny? Wiem jedno. Nigdy nie chciałabym żyć w takich czasach. Nigdy.
  • Brałam kiedyś udział w Krajowych Zawodach Sportowo – Pożarniczych MDP. Biegałam z wężami strażackimi, spinałam łączniki, pokonywałam przeszkody i czułam się jak strażak. Może właśnie dlatego tak wciągnął mnie codzienny świat głównego bohatera, który wykonywał właśnie ten zawód. Tyle tylko, że on zamiast gasić, wzniecał. Guy Montag miał żonę i to jej postawa najbardziej irytowała mnie w tej pozycji. Pozostali bohaterowie zostali całkiem nieźle przedstawieni i pomimo niewielkiej liczby stron, można było się do nich przyzwyczaić i z zaparciem śledzić ich losy.
  • Tak naprawdę, ta książka pokazuje nam, jak wiele zyskujemy dzięki czytaniu i jak wiele możemy stracić, jeśli nie będziemy tego robić.
  • moja ocena: 8/10, polecam!

Życie stewardesy, czyli o tym, jak mierzyć wysoko i przekraczać granice Olga Kuczyńska (Wydawnictwo Burda Publishing Polska) 

  • Od dłuższego czasu śledzę profile społecznościowe Olgi i przyznaję, że bardzo lubię jej zaangażowanie oraz energię, którą wokół siebie roztacza. Niestety pozytywna osobowość to nie wszystko i z przykrością muszę wyznać, że w książce Życie stewardesy czegoś mi zabrakło. W moim odczuciu była to jedynie przeciętna pozycja.
  • Zacznę od plusów: lekkość pióra autorki (o dziwo, mnie nie przeszkadzał ten blogowy styl pisania, na który skarży się tak wiele osób), szczerość, pokazanie, że życie to nie tylko słodkie chwile, ale i gorzkie, trudne momenty. Poza tym wartości płynące z książki (są marzenia o które można walczyć i trzeba wierzyć, wspierać, być i ufać, tak po prostu) oraz fragmenty dotyczące osobistego życia Olgi (widać, że jest to ciepła, wierna, miła, uczciwa, dojrzała kobieta, która ma cudowną rodzinę i bliskich). Zapomniałabym o najważniejszym, czyli opisy szkoleń, sytuacji awaryjnych, wyposażenia samolotów (generalnie wszystko, co dotyczy lotnictwa).
  • Za minus uznałam natomiast powtórzenia, na które początkowo nie zwracałam większej uwagi, ale z każdą kolejną stroną stawały się one dla mnie nie do zniesienia. W drugiej części tej pozycji główna bohaterka zeszła na drugi plan, ponieważ pokazane są losy dziewczyny, której Olga próbowała pomóc (dla mnie ten materiał mógł znaleźć się w kolejnej książce autorki). Zresztą nie spodziewałam się, że historia zakończy się w takim momencie, myślałam że będzie ona zawierać więcej losów bohaterki. Na koniec dodam, że część zdjęć nic nie wnosiła i jak dla mnie mogłoby ich po prostu nie być.
  • Polecam głównie fanom życia w przestworzach oraz osobom, które śledzą losy Olgi.
  • moja ocena: 5/10

Nie zapytam, co przeczytaliście w kwietniu. Pewnie nawet już o tym nie pamiętacie. Dajcie mi zatem znać, co ciekawego pochłonęliście w ostatnim czasie albo co myślicie o książkach z powyższej listy. Może sami sięgnęliście kiedyś po te tytuły? Trzymajcie się ciepło, Kinga.

 

Zdjęcia okładek pochodzą ze stron poszczególnych wydawnictw.

_____

Podobał się Wam ten wpis? Polubcie go, udostępnijcie na swoich profilach albo po prostu wyślijcie link komuś, komu może się on przydać. Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawicie również komentarz pod postem.

Chcecie być na bieżąco? Polubcie KOT-a na fejsieinstagramiegoodreads, lubimyczytać. lub bloglovin. Zachęcam również do kontaktu mailowego (kinganowakofficial@gmail.com).

Wasza reakcja jest dla mnie niezwykle ważna. Mobilizuje mnie ona do rozwoju i dalszej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję i do następnego razu! ♥