europejskie podróże, podróże, pytania i odpowiedzi
komentarzy 67

Podróżniczy TAG

Dość często zadajecie mi pytania odnośnie mojego sposobu podróżowania. Jesteście ciekawi, jakim środkiem transportu najchętniej podróżuję, co zazwyczaj ze sobą zabieram, jakie pamiątki przywożę, w jaki sposób przygotowuję się do wyjazdów oraz z kim najczęściej zwiedzam różne zakątki Europy. Postaram się rozwiać Wasze wątpliwości i dlatego odpowiem na kilka pytań, składających się na Podróżniczy TAG autorstwa Ani z bloga Piosenka jest dobra na wszystko

 

1. JAKI JEST TWÓJ ULUBIONY ŚRODEK TRANSPORTU PODCZAS PODRÓŻY?

Zacznę może od tego, że do tej pory miałam okazję podróżować zaledwie kilkoma środkami transportu. W moim podróżniczym życiorysie były już i krótsze trasy pokonane na rowerze (np. z niemieckiego Borken-Burlo do holenderskiego Bredevoort), i dłuższe trasy pokonane w inny sposób. Wśród tej drugiej grupy najczęściej dominują: wycieczki autokarowe (np. Amsterdam, Berlin, Paryż, Wenecja) oraz samochodowe (zawsze w roli pasażera) (np. Arnhem, Harderwijk). Kilkukrotnie przemieszczałam się pociągami (np. Borken – Essen, Łódź – Gdańsk czy Zumaia – Bilbao) i busami (np. Konin, Uniejów, Wilno). Tylko dwa razy płynęłam większym promem (Gdynia – Karlskrona i z powrotem). Zdarzało mi się korzystać również z taksówek, mniejszych przepraw promowych (np. Świbno – Mikoszewo, Laredo – Santoña) czy łódek (np. Somo – Santander). Co ciekawe, nigdy nie leciałam samolotem! Ta atrakcja nadal jest przede mną.Odpowiadając jednak na powyższe pytanie, najchętniej podróżuję… autokarem. Pewnie chcecie wiedzieć: dlaczego? Mam chyba całkiem niezłe szczęście do przewoźników, z których usług już korzystałam, ponieważ w moim odczuciu komfort jazdy był przeważnie bardzo wysoki. Nie należę do osób, które mają chorobę lokomocyjną, dlatego zupełnie nie przeszkadzają mi szybko migające widoki za oknem. Jeśli o nie chodzi to są o niebo lepsze niż z jakiegokolwiek niższego pojazdu. Poza tym często do dyspozycji pasażerów jest toaleta, więc nie ma większych problemów z potrzebą nagłych postojów. Po prostu wsiadam i jadę. Tak naprawdę nic mnie wówczas nie obchodzi, bo to kierowca zawiezie mnie od punktu A do punktu B a ja w tym czasie mam chwilę dla siebie. Słucham muzyki, czytam książki, podziwiam krajobrazy, nawiązuję nowe znajomości, śpię. Uwierzycie, że o wiele lepiej śpi mi się w autokarze niż w samochodzie osobowym? Jadąc z kimś autem, mam taką nieco złudną nadzieję, że przecież w każdej chwili możemy się zatrzymać, bo nic nas nie ogranicza. Często jest jednak inaczej, gdyż kierowca chce jechać dalej a nie podziwiać okoliczne widoki. Wtedy przeżywam zawód. W autobusie nie mam takich problemów, bo z góry jestem nastawiona na to, że nie ma możliwości zatrzymania się, kiedy tylko będę miała ochotę zrobić kolejne zdjęcie na bloga. W sumie to samochód mógłby stać się moim ulubionym środkiem transportu, gdyby nie fakt, że zazwyczaj pokonuję nim stosunkowo krótkie odległości oraz trasy bardzo dobrze mi znane. Poza tym, może odpowiadałby mi bardziej, gdybym to ja kierowała? Nie wiem, okazałoby się w praniu. Tymczasem wygrywa autokar.

Rower, Holandia, wycieczka rowerowa

 

2. WOLISZ PODRÓŻOWAĆ W GRUPIE CZY INDYWIDUALNIE? 

Podróżowałam i w grupie (np. do Wilna), i indywidualnie (np. Camino del Norte). Wiadomo, tak naprawdę wszystko ma swoje plusy i minusy. Swoje ciemne i jasne strony. Jak to mówią, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Coś w tym jest!Przyznaję, że na chwilę obecną wolę jeździć sama niż z kimś. Jestem trochę taką egoistką, jeśli chodzi o podróżowanie. Lubię bowiem samodzielnie decydować o tym, co, gdzie i kiedy zwiedzam. Chodzę wówczas swoimi ścieżkami i tempem, na który pozwala mój organizm. Jem, gdy mam na to ochotę, a nie gdy większość mnie po prostu przegłosuje. Mogę (a nawet muszę!) być odpowiedzialna sama za siebie i za swoje samopoczucie.Jasne, świetnie jest dzielić z kimś ogrom przygotowań i obowiązków z nich wynikających. Cudownie jest dzielić z kimś wspomnienia, zapisywać je na wspólnych kartach pamięci. Uważam jednak, że trzeba do czegoś takiego dorosnąć. Dla jednych wyzwaniem będzie podróż w pojedynkę a dla drugich wyjazd w towarzystwie choć jednej innej osoby. Kto wie, może przyjdzie taki czas w moim życiu, że z radością będę wyczekiwała podróży z tą drugą osobą?

Myślę, że najwyższa pora przygotować osobny wpis na temat samotnego podróżowania.

 

3. CZY JESTEŚ TYPEM PODRÓŻNIKA AKTYWNEGO, CZY BIERNEGO (WYPOCZYNKOWEGO)? 

Zdecydowanie jestem typem podróżnika aktywnego. Podczas wyjazdów chcę zobaczyć jak najwięcej, dlatego często wstaję wcześniej niż normalnie bądź kładę się spać później niż zazwyczaj. Dzień w podróży to dzień intensywny. Staram się bowiem wykorzystać każdą chwilę, aby lepiej poznać odwiedzane miejsce. Chłonę je całą sobą. Wdycham, smakuję, dotykam, penetruję. Rzadko leżę plackiem na plaży (chyba, że właśnie taki był cel wyjazdu). Wolę wspinać się na okoliczne wydmy, pływać w morzu, gubić się w przestrzeni pobliskiego miasta a na plażę zawsze można wrócić wieczorem. Najlepiej z dobrym winem i ciepłym kocem.

Winterswijk, Holandia, jezioro w Holandii, odpoczynek nad jeziorem

 

4. JESTEŚ W PODRÓŻY I WIDZISZ PRZED SOBĄ STOISKO/SKLEPIK Z PAMIĄTKAMI. CO NAJCZĘŚCIEJ KUPUJESZ Z PAMIĄTEK?

Zapewne nikogo to nie zdziwi, ale najczęściej przywożę z podróży pocztówki. Coraz częściej sięgam również po magnesy. W sumie to  żałuję, że w każdym odwiedzonym mieście nie zakupiłam takiej właśnie pamiątki. Moja lodówka mogłaby wyglądać teraz całkiem przyjemnie dla oka.Czasem w moim bagażu znaleźć można lokalne wino, słodycze i wszystkie zgromadzone w danej podróży rachunki, ulotki, plany miast, rozkładówki metra, bilety komunikacyjne, świstki za hostele czy monety i banknoty.Staram się nie kupować czegoś, na co po prostu nie mam miejsca albo w plecaku, albo w mieszkaniu. Zdecydowanie rzadziej sięgam zatem po inne przedmioty, takie jak na przykład: zakładki do książek, elementy biżuterii, piasek z miejscowej plaży, muszelki, kamyki, chusty, kubki, tace, itd.

Jejku, zapomniałabym napisać o prezentach dla moich bliskich! Zazwyczaj są to drobne upominki, takie jak otwieracze do piwa, lokalne wyroby w postaci aniołków, obrazki, figurki czy poszewki na poduszki. Dla każdego coś miłego w zależności od tego, co kto lubi.

Paryż, Francja, pocztówki

 

5. GDY WYBIERASZ SIĘ W PODRÓŻ TO NAJPIERW CZYTASZ O DANYM MIEJSCU (CO MOŻNA ZOBACZYĆ/ZWIEDZIĆ) I TO ZWIEDZASZ CZY NAJPIERW ZWIEDZASZ A PO POWROCIE DO DOMU CZYTASZ O TYM MIEJSCU?

Większość pracy związanej z organizacją podróży wykonuję jeszcze przed wyjazdem. Zazwyczaj zaczynam od Instagrama i Pinteresta. To tam wyszukuję interesującą mnie lokalizację i przeglądam dostępne hashtagi ze zdjęciami. Zapisuję fotografie, które prezentują ciekawe miejsca i przeszukuję strony internetowe (w tym blogi podróżnicze) w celu wyszukania dokładniejszych informacji na temat przedstawionych miejsc.Pod ręką mam zawsze notes, w którym tworzę wstępną listę miejsc, które chciałabym zobaczyć w danym mieście. Na początku zawiera ona całkiem sporo punktów w przestrzeni miasta, z czasem staje się ich coraz mniej. W zależności od długości mojego pobytu, staram się wybrać kilka głównych punktów, których zobaczenia po prostu nie jestem w stanie sobie odmówić. To takie moje must see, bez którego wypad do danego miasta byłby w pewien sposób niepełny. Poza tym mam listę dodatkową z kolejnymi lokalizacjami, których mogę użyć w razie niepogody, nagłych zmian lub złego samopoczucia.Mając w dłoni plan miasta (papierowy lub elektroniczny) i zaznaczoną na nim listę miejsc, wyruszam w podróż. Niby zwiedzam według ustalonej wcześniej trasy, ale jednocześnie od czasu do czasu odbijam w inną ulicę/dzielnicę, aby odkryć nieznane mi zakamarki miasta. Staram się nie śpieszyć, bo przecież nic się nie stanie, jeśli nieco dłużej posiedzę bez celu na ławce i poprzyglądam się ludziom czy wypiję kawę w barze, którego wcale nie miałam w planach.

Po zakończeniu wyjazdu, wyszukuję jedynie dodatkowych informacji, potrzebnych do stworzenia danego wpisu na blogu. 

Przemyśl, Polska, mapa, z mapą w podróży

 

6. CZY LUBISZ POZNAWAĆ ŻYCIE CODZIENNE MIESZKAŃCÓW DANEGO MIASTA/MIEJSCOWOŚCI/WSI? 

Lubię! Nawet bardzo lubię. Interesują mnie lokalni ludzie, ich codzienne życie, zwyczaje i tradycje. Jasne, pewną barierą w tym zakresie może być język i związana z nim komunikacja międzyludzka. Nie zawsze mam odwagę, aby tak zwyczajnie do kogoś podejść i nawiązać z nim rozmowę. Często to ktoś podchodzi do mnie i wykonuje ten pierwszy, trudny krok. W kontakcie z inną osobą staram się być zawsze uśmiechnięta, aby przełamać bariery wynikające z różnic wieku, płci czy religii. Lubię być otwarta na ludzi. Oni wiele wnoszą do moich podróży, choć na blogu zbytnio tego nie widać.
Winterswijk, Holandia, Holendrzy, holenderskie zwyczaje

 

7. WOLISZ PAKOWAĆ SWOJE RZECZY DO WALIZKI CZY PLECAKA?

Wszystko zależy od okoliczności i rodzaju podróży. Jeśli nastawiam się na intensywne zwiedzanie to zdecydowanie wybieram plecak. Ręce mam wówczas wolne, nie muszę zastanawiać się jak przetransportować swój bagaż po schodach czy jak wsiąść z nim do metra.Jeśli natomiast wybieram się na rodzinną uroczystość i nie chcę, aby ubrania się pogniotły, to wybieram walizkę. Generalnie wolę swój bagaż taszczyć na plecach niż ciągnąć go za sobą. Wszelkie krawężniki są chociaż łatwiejsze do pokonania!

 

8. WOLISZ KRÓTKIE WYJAZDY (NP. WEEKENDOWE) CZY DŁUGIE (TYGODNIOWE/DWUTYGODNIOWE)? 

To jest naprawdę trudne pytanie. Jasne, że wolałabym wyjeżdżać na tydzień, dwa bądź jeszcze dłużej, bo mogłabym wtedy bardziej wczuć się w podróż i lepiej poznać odwiedzane miejsca. Z drugiej strony weekendowe wyjazdy również mają swoje plusy. Chociażby to, że rozkładamy przyjemność podróżowania na kilka(naście) terminów w ciągu danego roku. Kurde, w sumie to ja lubię i jednodniówki (np. Fryburg Bryzgowijski) i wyjazdy miesięczne (np. Hiszpania). Każda podróż daje mi kopa!

 

9. CZY LUBISZ JEŚĆ W MIEJSCACH, DO KTÓRYCH PODRÓŻUJESZ? 

Lubię próbować lokalnych specjałów podczas wizyty w nowym miejscu, jednak otwarcie przyznaję, że nie jest to dla mnie priorytetem. Może właśnie dlatego często… zapominam czegoś skosztować. Ja po prostu tak skupiam się na przeżywaniu tych wszystkich momentów w podróży, na podziwianiu architektury, obserwowaniu ludzi, czy chwytaniu przelotnych chwil, że nie mam czasu na jedzenie. Zdarzyło się tak już nie raz i nie dwa. Zdradzę Wam, że ja, wielka fanka pizzy, będąc we Włoszech (w kilku miastach, przez kilka dni) nie spróbowałam pizzy! Za to na przykład w Sarajewie, objadłam się tak, że nie miałam siły się potem ruszyć. Chyba dojrzewam do roli kulinarnego podróżnika! 😉

Sarajewo, Bośnia i Hercegowina, jedzenie, jedzenie w BiH,

 

10. CZY LUBISZ ROBIĆ ZDJĘCIA W CZASIE PODRÓŻY I CZY OPISUJESZ GDZIEŚ SWOJE PRZEŻYCIA PODRÓŻNICZE? 

Uwielbiam robić zdjęcia w trakcie podróży! Robię ich jednak zbyt wiele. Co za tym idzie, mam potem problem, które z nich pokazać publicznie, a które lepiej pozostawić głęboko na dysku. Zawsze jest tak, że z podróży wracam z mnóstwem zdjęć, a przeglądając je, uświadamiam sobie, że jestem na zaledwie kilku(nastu) z nich. Wolę być chyba po drugiej stronie obiektywu, choć fotografie są dla mnie oczywiście wspaniałą pamiątką.

Jeżeli chodzi o drugą część pytania, to przeżycia podróżnicze opisuję przede wszystkim na blogu. Część wspomnień zachowuję tylko dla siebie bądź najbliższych znajomych, a część udostępniam w Internecie. Są bowiem takie sytuacje, które nie wydają mi się aż tak istotne, aby wspominać o nich w tym miejscu albo takie wizerunki osób, których nie chcę upubliczniać. Szanuję bowiem prywatność ludzi, którzy mnie o to proszą.Dodatkowo, w trakcie każdego wyjazdu prowadzę dziennik, dzięki któremu o niczym po czasie nie zapominam. Gromadzę w nim te wszystkie ulotne chwile i z pozoru nic nieznaczące momenty, bez których dana podróż nie byłaby taka sama. To również miejsce na kontakty do osób poznanych w drodze czy zapisanie wszelkich przydatnych informacji (np. o konkretnych cenach wybranych produktów) i nowych, interesujących słówek.

Nadrenia Północna-Westfalia, Borken, Niemcy, zachód słońca, zachód słońca w Niemczech, w drodze