Podróżniczy TAG

Dość często zadajecie mi pytania odnośnie mojego sposobu podróżowania. Jesteście ciekawi, jakim środkiem transportu najchętniej podróżuję, co zazwyczaj ze sobą zabieram, jakie pamiątki przywożę, w jaki sposób przygotowuję się do wyjazdów oraz z kim najczęściej zwiedzam różne zakątki Europy. Postaram się rozwiać Wasze wątpliwości i dlatego odpowiem na kilka pytań, składających się na Podróżniczy TAG autorstwa Ani z bloga Piosenka jest dobra na wszystko



1. JAKI JEST TWÓJ ULUBIONY ŚRODEK TRANSPORTU PODCZAS PODRÓŻY? 


Zacznę może od tego, że do tej pory miałam okazję podróżować zaledwie kilkoma środkami transportu. W moim podróżniczym życiorysie były już i krótsze trasy pokonane na rowerze (np. z niemieckiego Borken-Burlo do holenderskiego Bredevoort), i dłuższe trasy pokonane w inny sposób. Wśród tej drugiej grupy najczęściej dominują: wycieczki autokarowe (np. Amsterdam, Berlin, Paryż, Wenecja) oraz samochodowe (zawsze w roli pasażera) (np. Arnhem, Harderwijk). Kilkukrotnie przemieszczałam się pociągami (np. Borken - Essen, Łódź - Gdańsk czy Zumaia - Bilbao) i busami (np. Konin, Uniejów, Wilno). Tylko dwa razy płynęłam większym promem (Gdynia - Karlskrona i z powrotem). Zdarzało mi się korzystać również z taksówek, mniejszych przepraw promowych (np. Świbno - Mikoszewo, Laredo - Santoña) czy łódek (np. Somo - Santander). Co ciekawe, nigdy nie leciałam samolotem! Ta atrakcja nadal jest przede mną.

Odpowiadając jednak na powyższe pytanie, najchętniej podróżuję... autokarem. Pewnie chcecie wiedzieć: dlaczego? Mam chyba całkiem niezłe szczęście do przewoźników, z których usług już korzystałam, ponieważ w moim odczuciu komfort jazdy był przeważnie bardzo wysoki. Nie należę do osób, które mają chorobę lokomocyjną, dlatego zupełnie nie przeszkadzają mi szybko migające widoki za oknem. Jeśli o nie chodzi to są o niebo lepsze niż z jakiegokolwiek niższego pojazdu. Poza tym często do dyspozycji pasażerów jest toaleta, więc nie ma większych problemów z potrzebą nagłych postojów. Po prostu wsiadam i jadę. Tak naprawdę nic mnie wówczas nie obchodzi, bo to kierowca zawiezie mnie od punktu A do punktu B a ja w tym czasie mam chwilę dla siebie. Słucham muzyki, czytam książki, podziwiam krajobrazy, nawiązuję nowe znajomości, śpię. Uwierzycie, że o wiele lepiej śpi mi się w autokarze niż w samochodzie osobowym? Jadąc z kimś autem, mam taką nieco złudną nadzieję, że przecież w każdej chwili możemy się zatrzymać, bo nic nas nie ogranicza. Często jest jednak inaczej, gdyż kierowca chce jechać dalej a nie podziwiać okoliczne widoki. Wtedy przeżywam zawód. W autobusie nie mam takich problemów, bo z góry jestem nastawiona na to, że nie ma możliwości zatrzymania się, kiedy tylko będę miała ochotę zrobić kolejne zdjęcie na bloga. W sumie to samochód mógłby stać się moim ulubionym środkiem transportu, gdyby nie fakt, że zazwyczaj pokonuję nim stosunkowo krótkie odległości oraz trasy bardzo dobrze mi znane. Poza tym, może odpowiadałby mi bardziej, gdybym to ja kierowała? Nie wiem, okazałoby się w praniu. Tymczasem wygrywa autokar.
Rower, Holandia, wycieczka rowerowa

2. WOLISZ PODRÓŻOWAĆ W GRUPIE CZY INDYWIDUALNIE? 


Podróżowałam i w grupie (np. do Wilna), i indywidualnie (np. Camino del Norte). Wiadomo, tak naprawdę wszystko ma swoje plusy i minusy. Swoje ciemne i jasne strony. Jak to mówią, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Coś w tym jest!

Przyznaję, że na chwilę obecną wolę jeździć sama niż z kimś. Jestem trochę taką egoistką, jeśli chodzi o podróżowanie. Lubię bowiem samodzielnie decydować o tym, co, gdzie i kiedy zwiedzam. Chodzę wówczas swoimi ścieżkami i tempem, na który pozwala mój organizm. Jem, gdy mam na to ochotę, a nie gdy większość mnie po prostu przegłosuje. Mogę (a nawet muszę!) być odpowiedzialna sama za siebie i za swoje samopoczucie.

Jasne, świetnie jest dzielić z kimś ogrom przygotowań i obowiązków z nich wynikających. Cudownie jest dzielić z kimś wspomnienia, zapisywać je na wspólnych kartach pamięci. Uważam jednak, że trzeba do czegoś takiego dorosnąć. Dla jednych wyzwaniem będzie podróż w pojedynkę a dla drugich wyjazd w towarzystwie choć jednej innej osoby. Kto wie, może przyjdzie taki czas w moim życiu, że z radością będę wyczekiwała podróży z tą drugą osobą?

Myślę, że najwyższa pora przygotować osobny wpis na temat samotnego podróżowania. 


3. CZY JESTEŚ TYPEM PODRÓŻNIKA AKTYWNEGO, CZY BIERNEGO (WYPOCZYNKOWEGO)? 


Zdecydowanie jestem typem podróżnika aktywnego. Podczas wyjazdów chcę zobaczyć jak najwięcej, dlatego często wstaję wcześniej niż normalnie bądź kładę się spać później niż zazwyczaj. Dzień w podróży to dzień intensywny. Staram się bowiem wykorzystać każdą chwilę, aby lepiej poznać odwiedzane miejsce. Chłonę je całą sobą. Wdycham, smakuję, dotykam, penetruję. Rzadko leżę plackiem na plaży (chyba, że właśnie taki był cel wyjazdu). Wolę wspinać się na okoliczne wydmy, pływać w morzu, gubić się w przestrzeni pobliskiego miasta a na plażę zawsze można wrócić wieczorem. Najlepiej z dobrym winem i ciepłym kocem.
Winterswijk, Holandia, jezioro w Holandii, odpoczynek nad jeziorem

4. JESTEŚ W PODRÓŻY I WIDZISZ PRZED SOBĄ STOISKO/SKLEPIK Z PAMIĄTKAMI. CO NAJCZĘŚCIEJ KUPUJESZ Z PAMIĄTEK?


Zapewne nikogo to nie zdziwi, ale najczęściej przywożę z podróży pocztówki. Coraz częściej sięgam również po magnesy. W sumie to  żałuję, że w każdym odwiedzonym mieście nie zakupiłam takiej właśnie pamiątki. Moja lodówka mogłaby wyglądać teraz całkiem przyjemnie dla oka.

Czasem w moim bagażu znaleźć można lokalne wino, słodycze i wszystkie zgromadzone w danej podróży rachunki, ulotki, plany miast, rozkładówki metra, bilety komunikacyjne, świstki za hostele czy monety i banknoty.

Staram się nie kupować czegoś, na co po prostu nie mam miejsca albo w plecaku, albo w mieszkaniu. Zdecydowanie rzadziej sięgam zatem po inne przedmioty, takie jak na przykład: zakładki do książek, elementy biżuterii, piasek z miejscowej plaży, muszelki, kamyki, chusty, kubki, tace, itd.

Jejku, zapomniałabym napisać o prezentach dla moich bliskich! Zazwyczaj są to drobne upominki, takie jak otwieracze do piwa, lokalne wyroby w postaci aniołków, obrazki, figurki czy poszewki na poduszki. Dla każdego coś miłego w zależności od tego, co kto lubi.
Paryż, Francja, pocztówki

5. GDY WYBIERASZ SIĘ W PODRÓŻ TO NAJPIERW CZYTASZ O DANYM MIEJSCU (CO MOŻNA ZOBACZYĆ/ZWIEDZIĆ) I TO ZWIEDZASZ CZY NAJPIERW ZWIEDZASZ A PO POWROCIE DO DOMU CZYTASZ O TYM MIEJSCU?


Większość pracy związanej z organizacją podróży wykonuję jeszcze przed wyjazdem. Zazwyczaj zaczynam od Instagrama i Pinteresta. To tam wyszukuję interesującą mnie lokalizację i przeglądam dostępne hashtagi ze zdjęciami. Zapisuję fotografie, które prezentują ciekawe miejsca i przeszukuję strony internetowe (w tym blogi podróżnicze) w celu wyszukania dokładniejszych informacji na temat przedstawionych miejsc.

Pod ręką mam zawsze notes, w którym tworzę wstępną listę miejsc, które chciałabym zobaczyć w danym mieście. Na początku zawiera ona całkiem sporo punktów w przestrzeni miasta, z czasem staje się ich coraz mniej. W zależności od długości mojego pobytu, staram się wybrać kilka głównych punktów, których zobaczenia po prostu nie jestem w stanie sobie odmówić. To takie moje must see, bez którego wypad do danego miasta byłby w pewien sposób niepełny. Poza tym mam listę dodatkową z kolejnymi lokalizacjami, których mogę użyć w razie niepogody, nagłych zmian lub złego samopoczucia.

Mając w dłoni plan miasta (papierowy lub elektroniczny) i zaznaczoną na nim listę miejsc, wyruszam w podróż. Niby zwiedzam według ustalonej wcześniej trasy, ale jednocześnie od czasu do czasu odbijam w inną ulicę/dzielnicę, aby odkryć nieznane mi zakamarki miasta. Staram się nie śpieszyć, bo przecież nic się nie stanie, jeśli nieco dłużej posiedzę bez celu na ławce i poprzyglądam się ludziom czy wypiję kawę w barze, którego wcale nie miałam w planach.

Po zakończeniu wyjazdu, wyszukuję jedynie dodatkowych informacji, potrzebnych do stworzenia danego wpisu na blogu. 
Przemyśl, Polska, mapa, z mapą w podróży

6. CZY LUBISZ POZNAWAĆ ŻYCIE CODZIENNE MIESZKAŃCÓW DANEGO MIASTA/MIEJSCOWOŚCI/WSI? 


Lubię! Nawet bardzo lubię. Interesują mnie lokalni ludzie, ich codzienne życie, zwyczaje i tradycje. Jasne, pewną barierą w tym zakresie może być język i związana z nim komunikacja międzyludzka. Nie zawsze mam odwagę, aby tak zwyczajnie do kogoś podejść i nawiązać z nim rozmowę. Często to ktoś podchodzi do mnie i wykonuje ten pierwszy, trudny krok. W kontakcie z inną osobą staram się być zawsze uśmiechnięta, aby przełamać bariery wynikające z różnic wieku, płci czy religii. Lubię być otwarta na ludzi. Oni wiele wnoszą do moich podróży, choć na blogu zbytnio tego nie widać.

Winterswijk, Holandia, Holendrzy, holenderskie zwyczaje

7. WOLISZ PAKOWAĆ SWOJE RZECZY DO WALIZKI CZY PLECAKA?


Wszystko zależy od okoliczności i rodzaju podróży. Jeśli nastawiam się na intensywne zwiedzanie to zdecydowanie wybieram plecak. Ręce mam wówczas wolne, nie muszę zastanawiać się jak przetransportować swój bagaż po schodach czy jak wsiąść z nim do metra.

Jeśli natomiast wybieram się na rodzinną uroczystość i nie chcę, aby ubrania się pogniotły, to wybieram walizkę. Generalnie wolę swój bagaż taszczyć na plecach niż ciągnąć go za sobą. Wszelkie krawężniki są chociaż łatwiejsze do pokonania! 


8. WOLISZ KRÓTKIE WYJAZDY (NP. WEEKENDOWE) CZY DŁUGIE (TYGODNIOWE/DWUTYGODNIOWE)? 


To jest naprawdę trudne pytanie. Jasne, że wolałabym wyjeżdżać na tydzień, dwa bądź jeszcze dłużej, bo mogłabym wtedy bardziej wczuć się w podróż i lepiej poznać odwiedzane miejsca. Z drugiej strony weekendowe wyjazdy również mają swoje plusy. Chociażby to, że rozkładamy przyjemność podróżowania na kilka(naście) terminów w ciągu danego roku. Kurde, w sumie to ja lubię i jednodniówki (np. Fryburg Bryzgowijski) i wyjazdy miesięczne (np. Hiszpania). Każda podróż daje mi kopa! 


9. CZY LUBISZ JEŚĆ W MIEJSCACH, DO KTÓRYCH PODRÓŻUJESZ? 


Lubię próbować lokalnych specjałów podczas wizyty w nowym miejscu, jednak otwarcie przyznaję, że nie jest to dla mnie priorytetem. Może właśnie dlatego często... zapominam czegoś skosztować. Ja po prostu tak skupiam się na przeżywaniu tych wszystkich momentów w podróży, na podziwianiu architektury, obserwowaniu ludzi, czy chwytaniu przelotnych chwil, że nie mam czasu na jedzenie. Zdarzyło się tak już nie raz i nie dwa. Zdradzę Wam, że ja, wielka fanka pizzy, będąc we Włoszech (w kilku miastach, przez kilka dni) nie spróbowałam pizzy! Za to na przykład w Sarajewie, objadłam się tak, że nie miałam siły się potem ruszyć. Chyba dojrzewam do roli kulinarnego podróżnika! ;)
Sarajewo, Bośnia i Hercegowina, jedzenie, jedzenie w BiH,

10. CZY LUBISZ ROBIĆ ZDJĘCIA W CZASIE PODRÓŻY I CZY OPISUJESZ GDZIEŚ SWOJE PRZEŻYCIA PODRÓŻNICZE? 


Uwielbiam robić zdjęcia w trakcie podróży! Robię ich jednak zbyt wiele. Co za tym idzie, mam potem problem, które z nich pokazać publicznie, a które lepiej pozostawić głęboko na dysku. Zawsze jest tak, że z podróży wracam z mnóstwem zdjęć, a przeglądając je, uświadamiam sobie, że jestem na zaledwie kilku(nastu) z nich. Wolę być chyba po drugiej stronie obiektywu, choć fotografie są dla mnie oczywiście wspaniałą pamiątką.

Jeżeli chodzi o drugą część pytania, to przeżycia podróżnicze opisuję przede wszystkim na blogu. Część wspomnień zachowuję tylko dla siebie bądź najbliższych znajomych, a część udostępniam w Internecie. Są bowiem takie sytuacje, które nie wydają mi się aż tak istotne, aby wspominać o nich w tym miejscu albo takie wizerunki osób, których nie chcę upubliczniać. Szanuję bowiem prywatność ludzi, którzy mnie o to proszą.

Dodatkowo, w trakcie każdego wyjazdu prowadzę dziennik, dzięki któremu o niczym po czasie nie zapominam. Gromadzę w nim te wszystkie ulotne chwile i z pozoru nic nieznaczące momenty, bez których dana podróż nie byłaby taka sama. To również miejsce na kontakty do osób poznanych w drodze czy zapisanie wszelkich przydatnych informacji (np. o konkretnych cenach wybranych produktów) i nowych, interesujących słówek.
Nadrenia Północna-Westfalia, Borken, Niemcy, zachód słońca, zachód słońca w Niemczech, w drodze


Share this:

37 komentarzy :

  1. Bardzo przyjemny tag :) Pod wzgledem podrozniczym duzo nas laczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie mi się wydawało, że sporo nas łączy pod tym względem, ponieważ nawet z okazji Twoich obserwatorów wspominałaś o niektórych sprawach jak chociażby przygotowywanie się do wyruszenia w drogę :)

      Usuń
  2. Bardzo mi miło, że odpowiedziałaś na moje pytania podróżnicze :D Sama pisałam ten tag u siebie wtedy, kiedy miałam "pisarski kryzys". Prowadzenie dziennika podróży jest całkiem ciekawym pomysłem. Bo jak podróżuje, jestem w jakimś miejscu to czuję takie emocje, że od razu chciałabym je przelać gdzieś na papier, bo po przyjeździe do domu już one opadają i nawet na blogu nie zawsze potrafię w pełni oddać emocje związane z podróżą. Potem fajnie się czyta takie wspomnienia, może i ja pomyślę o pisaniu dziennika podróży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję, że mogłam odpowiedzieć na Twoje pytania :) Już od dłuższego czasu miałam je w pliku roboczym, a jakoś nigdy nie mogłam dokończyć i dodać, ale w końcu nadeszła ta chwila. Odpowiedzi na pytania są chyba dobrym pomysłem na "pisarski kryzys" ;) Dokładnie, taki dziennik jest bardzo emocjonalną pamiątką, ciekawym miejscem, w którym można napisać o spostrzeżeniach, cenach, czy innych rzeczach napotkanych na drodze. Gdyby nie taki notes, to teraz chyba bym już nie odtworzyła niektórych chwil, bo moja pamięć jest stosunkowo krótka :D Mój dziennik zazwyczaj jest wyrzucany, kiedy tylko wszystko przeleję na bloga, ponieważ są to raczej pojedyncze zdania, wyrazy, a nie całe zdania, więc nie byłoby po jakimś czasie z niego większego użytku w moim przypadku :)

      Usuń
  3. Czekam na ten post o samotnym podróżowaniu. Ja też kupuję pocztówki, i jeszcze zakładki do książek :) Bardzo lubię jeździć pociągami po Włoszech, jeść lokalne jedzenie i włóczyć się bez celu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, kiedy go w końcu opublikuję, ale bardzo możliwe, że dopiero we wrześniu/październiku, ponieważ szykuje się kolejna samotna podróż, więc będę miała może jakieś porównanie, że poza sezonem (choć czy można stwierdzić, że we Włoszech kiedykolwiek jest poza sezonem :D?) i w sezonie typowo letnim ;)
      O! zakładki do książek, nigdy o tym nie myślałam, a czytać uwielbiam :) Bardzo dobry pomysł, choć jak tak cofnę się w tył, to niezbyt często widziałam takie pamiątki z danego miejsca. Może w księgarniach? Włóczenie się bez celu jest czasem bardzo dobrym pomysłem, szczególnie kiedy ma się więcej czasu niż np. 3 dni :) Pociągi włoskie wciąż przede mną!

      Usuń
  4. Tak, zgadzam się i podpisuje się pod Twoim tagiem wszystkimi kończynami. Podróże bardzo wciągają i naprawdę wiele wnoszą w życie człowieka, uwielbiam podróże , niestety chwilowo jestem bardziej uziemiona w UK, tak to jest jak się zbiera na dom 😎 Jednak wiem,ze przyjdzie czas gdy sobie bardziej odbije,póki co chłonę wszystko co wokół. Podobnie jak Ty nie mogę zwyczajnie spać do 11 gdy jest tyle ciekawych miejsc do zobaczenia, czekam na kolejne wyprawy i życzę samych pięknych pocztówek 😀🌞

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tag Ani, ale moje odpowiedzi i widzę, że sporo osób ma podobnie :) Ojj tak, podróże wciągają, wciągają i wciąż chce się więcej jak już raz się ich spróbowało! Potem odlicza się dni do wyjazdu i towarzyszą temu niezapomniane emocje :) Zbieranie na dom też jest dobrym pomysłem :D Chłonięcie tego co wokół, na wyciągnięcie ręki, to idealne rozwiązanie. Też tak mam, ponieważ na chwilę obecną nigdzie dalej się nie wybierałam od grudnia w celach turystycznych, więc zwiedzam to, co mam blisko. Tak, spanie do 11 odpada, kiedy tyyyle miejsc trzeba zobaczyć! Dziękuję pięknie i również życzę i pięknych, egzotycznych kartek, i nowych wyjazdów :)

      Usuń
  5. Bardzo fajny tag :) Ja podróżowałam z rodzicami, jak z nimi mieszkałam, jeden tydzień w wakacje co roku gdzieś wyjeżdżaliśmy. Zwiedzaliśmy przeróżne miejsca, mama miała zawsze przewodnik i mapę. Teraz jak mam swoją małą rodzinkę niestety nie jeżdżę w różne miejsca zbytnio. Nie dlatego że mnie się to znudziło, co to to nie. To też nie kwestia pieniędzy. Ale pod względem zainteresowań z moim N zupełnie się nie dobraliśmy i po prostu nie mam z kim. A ja największą radość i satysfakcję czerpię, kiedy dzielę swoje pasje z kimś jeszcze. Nie z dużą grupą, ale z jedną, dwoma osobami. Miałam kiedyś takiego przyjaciela, niestety on poszedł na studia, znalazł nowych przyjaciół i nasze drogi się rozeszły. Teraz nie mam takiej osoby. A jak jadę gdzieś sama to mimo radości że odwiedziłam nowe miejsce pozostaje niedosyt, duży brak czegoś co odbiera mi radość. Jestem takie dziwadełko ale co poradzić :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie z rodzicami podróżowałam raczej niewiele, przynajmniej w Polsce. W Niemczech nieco więcej, ale jednak były to wypady jednodniowe, a nie kilkudniowe. O tygodniowych to już w ogóle nie było mowy. Osobą z mapą/planem miastem jestem zawsze ja i podobno jestem niezłą nawigacją :D No tak, wspólne zainteresowania to faktycznie ważna rzecz, choć nie najważniejsza w związku. Może jednak uda się Wam gdzieś wspólnie wyjechać, będę trzymała kciuki, aby Twój N. dał się namówić na chociaż krótką wycieczkę :) W sumie jeździłam już i ze znajomymi, i z byłym już chłopakiem, jednak kontakty się niektóre pourywały, a niektóre wspomnienia zamiast cieszyć, to nieco ranią i pozostawiają pewien niedosyt, więc chyba dlatego wolę jednak wspomnienia dzielić ze sobą albo z osobami spotkanymi w drodze. Może po prostu nie poznałam jeszcze osoby, z którą podróż cieszyłaby mnie w 100 % ;) Myślę, że nie jesteś dziwadełkiem i sporo osób woli jednak jeździć z kimś, właśnie dlatego, żeby dzielić wspomnienia :)

      Usuń
  6. Magnesy to świetna pamiątka :) Z reguły są niedrogie, zajmują niewiele miejsca i jest ich tak dużo, że czasem trudno zdecydować się na ten jeden najpiękniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wzorów chociażby w Rzymie było tak wiele, że nie miałam pojęcia po który sięgnąć! Żałuję, że nie przywoziłam magnesów z każdego miejsca, które odwiedziłam, ale gdybym miała teraz to nadrabiać... chyba nie da rady :D

      Usuń
  7. Ajjjj, cudnie :) Cieszę się, że mogłam dowiedzieć się czegoś więcej o Twoich podróżniczych zapędach :) Super! I szczerze Ci wyznam, że niedawno wróciła z podróży, ale nie mam żadnej kartki, żadnej pamiątki i niewiele zdjęć. Zawsze jest to konkretny powód, żeby wybrać się gdzieś ponownie ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ten post to też taki informator o tym, w jaki sposób lubię podróżować. Może być też dobrym porównaniem za X lat, czy coś się zmieniło, czy jednak dalej lubię to samo :) Ooo, brak zdjęć byłby zapewne powodem dla którego mogłabym wybrać się raz jeszcze w jakieś miejsce! Brak kartki czy magnesu już niekoniecznie, bo w sumie to patrząc na magnesy, to mam chyba jedynie z kilku miejsc, które odwiedziłam, więc do każdego wrócić bym musiała :D A przecież jest tyle innych miejsc do zobaczenia!
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Ja też często kupuję magnesy. Samotne podróżowanie mnie przeraża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magnesy są bardzo popularne i do tego świetnie się prezentują :)
      W sumie to samotna podróż zawsze będzie związana z pewnym ryzykiem. Szczególnie jeśli to dziewczyna sama podróżuje...

      Usuń
  9. Najbardziej lubię jeździć samochodem, bo stanę gdzie chcę. Wyjazdy indywidualne preferuję. Podróżowanie aktywne przede wszystkim, ale spacer po plaży i kąpiele w morzu też lubię. Pamiątki - dzwonki, które zbieram od lat. Przed wyjazdem, wiem co chcę zobaczyć. Lubię próbować potraw z kraju, gdzie jestem. Uwielbiam robić zdjęcia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z tym samochodem mam problem, ponieważ kierowca nie zawsze chce się gdzieś zatrzymać. Wiadomo, powodów może być kilka-zmęczenie, brak chęci, itp. Może gdybym to ja kierowała i decydowała, gdzie się zatrzymać, to wówczas bym polubiła i samochód. Kąpiele w morzu i spacery po plaży także lubię, choć jednak rzadko w taki sposób wypoczywam. Oo! dzwonki? Pierwszy raz słyszę o czymś takim, ale to musi być coś wspaniałego.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Po przeczytaniu Twoich odpowiedzi widzę, że na większość pytań odpowiedziałabym podobnie. Tylko widokówek nie kupuję - tzn. aby je wysłać, to tak, ale jako pamiątka dla siebie to bardzo, bardzo rzadko. Z podróży przywożę bilety, mapy, rachunki i wszystkie świstki mające dla mnie jakąś wartość sentymentalną, a oprócz tego zawsze magnes, zakładki do książek, ręcznie robioną biżuterię, herbatę, przyprawy i kamienie :). Co do jedzenia w podróży to zawsze jem dużo, niestety jestem tak łakoma, że przeważnie o zrobieniu zdjęcia temu co zjadłam przypominam sobie kiedy już zjem :). Może i Twoje nie spróbowanie pizzy we Włoszech to grzech, ale ja będąc w Italii nie spróbowałam słynnych włoskich gelato ( co prawda za lodami nie przepadam i mogłyby dla mnie nie istnieć, ale nie wiem czy w przypadku gelato mogę się tym faktem usprawiedliwić ). Podróżować najbardziej lubię samolotem ( ze względu na widoki i ten fajny stan uniesienia ) i samochodem ( tutaj mam dylemat, bo bardzo lubię być kierowcą i z chęcią siadam za kółkiem, co niestety ogranicza trochę możliwości cieszenia się mijanymi widokami, o robieniu zdjęć nie wspomnę ). I rower uwielbiam - świat widziany z perspektywy siodełka ma całkiem inny wymiar. Jestem ciekawa co knujesz w związku z robieniem zdjęć ludziom - z chęcią bym o tym poczytała bo sama chciałabym łapać w kadr ludzi w podróży, niestety nie mam śmiałości ani odwagi, a jak już chcę komuś zrobić zdjęcie to najczęściej tak długo się "czaję" że ten ktoś zaczyna wyczuwać na sobie mój wzrok. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie część zakupionych pocztówek wysyłam, a część zachowuję dla siebie, choć ostatnio dotarło do mnie, że kupuję ich stanowczo zbyt wiele i muszę to zmienić przy okazji najbliższej podróży. Wszystkie świstki, skąd ja to znam? ;) Jesteś kolejną osobą przywożącą zakładki do książek. Nigdy na to nie wpadłam, pomimo tego, że książki uwielbiam. Ręcznie robiona biżuteria, w moim przypadku nie miałaby wzięcia, ponieważ rzadko kiedy ją noszę. Herbata taaaak, dobry pomysł! Przyprawy również, choć kiedy taszczę ze sobą plecak jadąc jeszcze gdzieś dalej, to rezygnuję z kupowania tego typu rzeczy. Może powinnam pomyśleć nad kupnem i wysyłką od razu? O zrobieniu zdjęcia temu, co jem, to nawet nie wspominam, bo zazwyczaj podobnie jak Tobie, przypomina mi się o tym dopiero gdy widzę pusty talerz :D Akurat lody we Włoszech próbowałam i... zakochałam się, odleciałam kompletnie i do tej pory je wspominam :) Ja prawa jazdy nie mam i raczej mieć nie będę, więc ten problem z uzależnieniem od kogoś w kwestii samochodu wciąż mnie prześladuje... Samolot i stany uniesienia wciąż przede mną :) Rower, odkąd mieszkam w Niemczech, jest jednym z moich ulubionych środków transportu i marzy mi się dłuższa rowerowa wycieczka nad morze na przykład :) Knuję, knuję, choć nie wiem co mi z tego wyjdzie, bo nie wiem na ile się przełamię... Jak tylko uda mi się coś zrealizować to na pewno się tym tutaj podzielę ;)

      Usuń
  11. Większość punktów pasuje do mnie!! ;-)
    Moje środki transportu to autobus samochód i samolot :D promem jeszcze nie płynęłam,ale mam nadzieje że kiedyś to zmienię ;) Lubię podróże zarówno grupowe jak i indywidualne ;) Ja zarówno jestem typem podróżnika aktywnego jak i biernego,więc wszystko zależy gdzie pojadę.. choć będąc zawsze zagranicą na urlopie pod palmami>:D to wycieczki fakultatywne zawsze wykupuje,bo przecież zobaczyć dane państwo też chce zobaczyć ;) z podróży zawsze przywiozę obowiązkowo magnesy na lodówkę, masę pocztówek i lokalne słodycze czy alkohol ;) Zdecydowanie robię tak jak Ty nim pojadę do danego miejsca pierw oglądam galerie czytam co warto jeszcze zobaczyć i planuje;) Pakowanie to ,to co uwielbiam:D i zawsze pakuje się w walizkę,nawet nie posiadam takiego plecaka dużego turystycznego ;) mnie wyjazdy cieszą zarówno weekendowe jak i te na tydzień czy 2 tygodnie;) będąc w danym kraju trzeba zjeść koniecznie lokalne danie ja testuje słodycze a mąż bardziej dania obiadowe:D np. Chorwacja słynie z burka :D a Grecja z baklawy choć mówią że baklawa to bardziej z Turcji :D i jeszcze Grecja chałwę ma ale dla mnie jakieś różnicy nie ma:D pomiędzy tą Grecką a ta co można kupić u nas w sklepie:D I najważniejsze co z podróży muszę przywieść milion zdjęć:D
    Uff..to się rozpisałam :) :D :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prom nawet przyjemny, choć było czuć lekkie kołysanie miejscami, więc trzymam kciuki aby udało Ci się popłynąć :) Nigdy nie miałam okazji wyjazdu na plażę z palmami i ciepłą wodą, więc w sumie nie wiem, może też polubiłabym taki rodzaj odpoczynku :D Nasze polskie morze raczej do kąpieli częstej i leżakowania nie zachęca. Przynajmniej mnie :P
      Nie lubię pakowania aaa! :D Nie przepadam za chałwą :/ w sumie często jest tak, że mam w planach spróbowanie lokalnego dania, ale potem o tym zapominam i jem byle co. Muszę to w końcu wszystko jakoś ogarnąć :D Milion zdjęć, znam to! ;D

      Usuń
  12. Też należę do tych, co lubią podróżować samemu. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niby taki tag zapchaj dziura, ale miło się to czytało i dzięki niemu dowiedziałam się wielu rzeczy o Tobie :)
    Jadłam pizzę w Rzymie, szału nie ma, tyłka nie urywa - lepsze jadłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "tag zapchaj dziura" :D
      Faktycznie miał taką właśnie funkcję, ponieważ ostatnio nie mogę coś regularnie wbić się w tryb postów i ciągle coś mnie odciąga nawet od innych blogów... Pizza włoska wciąż przede mną :D

      Usuń
  14. Dzisiejsze podróże wiele straciły na tajemniczości i romantyzmie. Ponieważ przed podróżą można wszystko przeczytać w internecie o zwiedzanych miejscach. Ja stawiam na spontaniczność i samotne podróże.
    Co do prawdziwej włoskiej pizzy to wymaga ona specjalnych drożdży, które można kupić tylko we Włoszech:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie zazdroszczę nieco osobom, które pozostawiają wszystko za sobą, nie zabierają telefonu i wyruszają w dzicz. W dzisiejszych czasach taka podróż jest dość trudna i u mnie na pewno by nie przeszła, ponieważ rodzina chce mieć ze mną kontakt. Z drugiej strony podziwiam też osoby, które są w stanie wziąć ze sobą kamery, aparaty, i jeszcze pisać na bieżąco w trakcie swojej podróży. Chyba to nie dla mnie. Rozumiem od czasu do czasu dodanie czegoś na Instagrama czy FB, ale ciągłe siedzenie na necie podczas wyjazdu jest nie dla mnie. Doceniam nowinki typu GPS, które ułatwiają podróżowanie. Tajemniczość i romantyczność brzmi naprawdę dobrze, ale chyba faktycznie teraz o nią ciężko w podróży. Choć nie wiem, bo w sumie kojarzy mi się ona z podróżowaniem we dwoje, a nie samotnie. Tak, przeczytać można i to dużo, ale można także pójść na spontan i nie czytać o niczym. Zależy od osoby, która wyjeżdża :) Włoska pizza wciąż przede mną!

      Usuń
  15. spodobał mi się ten tag, więc chyba skuszę się i również odpowiem na te pytania na moim blogu. :) niektóre z Twoich odpowiedzi mnie nie zaskoczyły. :D np. to, że lubisz podróżować autokarem czy też że lubisz zwiedzać samotnie.
    podobnie jak Ty zawsze przygotowuję się do podróży - czytam, szukam, wypisuję, sprawdzam... ale i tak zwykle na miejscu mają miejsce jakieś niespodziewane przygody. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie będę czekała na Twoje odpowiedzi, aby móc sobie porównać co i jak :) Tak, niektóre odpowiedzi były przewidywalne dla osób, które tutaj zaglądają, na przykład dla Ciebie, Saro :) Niespodziewanych przygód chyba nie da się uniknąć! Przypomniało mi się, że chciałam zjeść sobie posiłek na Schodach Hiszpańskich w Rzymie, zachodzę tam, a schody w remoncie :D No cóż.

      Usuń
    2. niestety minusem znanych zabytków jest to, że często bywają w remoncie. i potem takie piękne rusztowanie na zdjęciu... :D

      Usuń
  16. Nigdy nie jeżdżę nigdy sama. Chociaż pewnie by mi się przydało, bo może w końcu uwierzyłabym bardziej w siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie masz partnera, a teraz już nawet narzeczonego, który również kocha podróże, więc nie dziwię się, że nie jeździsz nigdy sama :) Tak, taka samotna wycieczka to dobry sposób na przełamanie się i uwierzenie w siebie!

      Usuń
  17. Hej, z radością wyślę Ci kartkę z Hiszpanii. Jeśli wyrażasz chęć jej otrzymania podaj mi adres na malamo@op.pl. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi wstyd, że dopiero odpisuję na ten komentarz! Dziękuję serdecznie za Twoją propozycję i już piszę maila do Ciebie :)

      Usuń

 
Copyright © Kinga On Tour. Designed by OddThemes