Przeczytane #3


Książkowe posty cieszą się niesłabnącą popularnością, a liczba ich wyświetleń zawsze mnie zaskakuje. Najwyraźniej podsumowania czytelnicze to coś, co tygryski lubią najbardziej. Brykania będzie sporo, szczególnie że w tym poście zdecydowanie dominują polscy autorzy. Jeden z nich pojawia się nawet czterokrotnie! Co zatem na Ciebie czeka? Prawniczy świat pełen tajemnic, szkoła w której króluje żelazna dyscyplina, libijski obraz afrykańskiej codzienności, motywacyjny poradnik, fascynujące pszczoły, niezwyciężone potyczki byłego komisarza i pełen magii dom w Rudzie Pabianickiej. Może znajdziesz wśród tego wszystkiego coś dla siebie?


 cykl: Joanna Chyłka (tom 1)
Jest winny jak ocet.
Manipulacje, intrygi i bezwzględny, ale też fascynujący prawniczy świat. Syn biznesmena zostaje oskarżony o zabicie dwóch osób. Sprawa wydaje się oczywista. Potencjalny winowajca spędza bowiem 10 dni zamknięty w swoim mieszkaniu z ciałami ofiar. Sprawę prowadzi Joanna Chyłka, pracująca dla bezwzględnej, warszawskiej korporacji. Nieprzebierająca w środkach prawniczka, która zrobi wszystko, by odnieść zwycięstwo w batalii sądowej. Pomaga jej młody, zafascynowany przełożoną, aplikant Kordian Oryński. Czy jednak wspólnie zdołają doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału? Tymczasem ich klient zdaje się prowadzić własną grę, której reguły zna tylko on sam. Nie przyznaje się do winy, ale też nie zaprzecza, że jest mordercą.

Moja opinia: 
Większość osób przestrzegała mnie przed ciężkim, prawniczym językiem. Pomimo nieznajomości tego świata, nie odniosłam takiego wrażenia. Wręcz przeciwnie, język oceniam na plus. Moim zdaniem, autor wyjaśnił wszystko dość przystępnie, nie przynudzał, a do tego umiejętnie posłużył się samą kasacją. Nie znam tej tematyki, więc jeśli pojawiły się jakieś błędy merytoryczne, to nie byłam w stanie ich uchwycić. Cały wykreowany świat, zarówno kancelarii, jak i polskiego więziennictwa, to coś co polubiłam w tej książce. Do tego te wszystkie odniesienia do życia codziennego, jak oglądane w telewizji programy, znane filmy, lecąca muzyka, czy elementy z planu miasta Warszawy. To wszystko dodało realności i nowoczesności. To wszystko uczyniło tę książkę łatwą w odbiorze pomimo podejmowanej tematyki. Na uwagę zasługują także zaskakujące powiązania pomiędzy bohaterami. Wyjaśnienie pewnych wątków zbiło mnie z tropu, ale nie było też w pełni satysfakcjonujące. Spodziewałam się czegoś innego. Tak naprawdę, obawiałam się w tej książce jednego motywu. Jednego, jedynego motywu. No i on się pojawił. Kto czytał, ten może wiedzieć o co chodzi.

Po „Kasacjinie należę do wielbicieli Chyłki. Nie mam nic do przeklinających osób, bo samej zdarza mi się klnąć jak szewc. Poza tym lubię sarkazm. Niestety w tym przypadku połączenie tego wszystkiego z pracą prawniczki… no nie pykło, nie pykło. Dla mnie, Joanna została wykreowana na taką zimną s*kę, przechwalającą się prawniczkę o niezłej figurze. Przepraszam za język, ale inaczej nie jestem w stanie tego określić. Nie polubiłabym jej w realnym życiu. Dzieliłaby nas bowiem zbyt duża przepaść. Jedyne co nas bowiem łączy, to potrzeba przeczytania choć kilku stron książki dziennie. Nawet po wypiciu zbyt dużej ilości alkoholu.

Skoro nie przepadam za Chyłką to może polubiłam Kordiana? Niestety nie. Oprócz imienia, które podoba mi się ogromnie, nie znalazłam w tym bohaterze niczego szczególnego. Ciągle wspomina on o squashu i rzuceniu palenia. Ile można? Gdybym minęła go na ulicy, to nie zwróciłabym na niego większej uwagi. Na początku wydawał mi się całkiem sympatycznym chłopakiem. Kiedy już zaczęłam czuć do niego sympatię, pojawiła się pewna sytuacja, po której nic nam nie wyszło.

Czy miałam zbyt wysokie wymagania dotyczące „Kasacji”? Myślę, że jest to niestety możliwe. Z drugiej strony wcale nie jestem tego taka pewna. Było to moje siódme spotkanie z twórczością Remigiusza Mroza i niestety nie zaliczyłam go do udanych. Nie było tak źle jak w przypadku „Behawiorysty”, ale nie było też tak dobrze jak w przypadku „Świtu, który nie nadejdzie”. Było po prostu okej. Okej, ale bez szału. "Kasacja" to bowiem książka wciągająca, ale nie w pełni mnie zadowalająca.

Moja ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆


 cykl: Joanna Chyłka (tom 2)
By gadać z koniem, czasem musisz rżeć jak on.
Trzyletnia dziewczynka znika bez śladu z domku letniskowego bogatych rodziców. Alarm przez całą noc był włączony, a okna i drzwi zamknięte. Śledczy nie odnajdują żadnych poszlak świadczących o porwaniu i podejrzewają, że dziecko nie żyje. Doświadczona prawniczka, Joanna Chyłka, i jej początkujący podopieczny, Kordian Oryński, podejmują się obrony małżeństwa, któremu prokuratura stawia zarzut zabójstwa. Proces ma charakter poszlakowy, mimo to wszystko zdaje się wskazywać na winę rodziców – wszak gdy wyeliminuje się to, co niemożliwe, cokolwiek pozostanie, musi być prawdą…

Moja opinia: 
Kurde, naprawdę mam problem. Chodzi o to, że lubię większość książek napisanych przez Remigiusza Mroza, ale z tą serią wciąż jakby się mijam. Uwielbiam momenty, w których autor kończy dane rozdziały i nagle przenosi mnie gdzie indziej, a ja przewracam zachłannie kartki, aby powrócić do poprzednio poruszanego wątku. Uwielbiam wykreowany świat, w którym adwokaci, prokuratorzy i oskarżeni mają swoje jasne i ciemne strony. Nie mogę jednak wgryźć się w te poszczególne historie tak bardzo jakbym chciała. Bohaterzy wydają mi się irytujący, nierozważni, w pewien sposób nawet dziwni. Nie rozumiem relacji jaka między nimi istnieje i mam wrażenie, że oni sami jej nie rozumieją. Poza tym autor (w trakcie czytania pierwszych kilkuset stron) dostarcza mi emocji godnych całkiem dobrego kryminału, a potem kończy nagle wszystko w sposób, który mi nie odpowiada. Coś mi w tym wszystkim nie gra. Choćbym bardzo chciała, to jakoś nie mogę. Ta seria nie jest chyba dla mnie. Co prawda, i tak ją dokończę, aby wiedzieć jak zakończą się pewne wątki.

Wracając do samego "Zaginięcia" to odniosłam wrażenie, że jest ono lepsze niż "Kasacja". Styl pisania autora był na wyższym poziomie. Tytułowe zaginięcie małej dziewczynki zrobiło w tym przypadku swoje. Domyśliłam się, kto zrobił to co zrobił, ale nie miałam zielonego pojęcia jak to powiązać z innymi wydarzeniami. Intrygująca sprawa i rozwój akcji, brak jakichkolwiek dowodów i konkretnych poszlak, podjęty wątek Białorusina, przemytu, a także niewielkiej społeczności, w której każdy każdego zna - to wszystko złożyło się na moje zainteresowanie.
Co do głównej bohaterki. Nadal nie jest ona moją ulubienicą. Pomimo tego przejęłam się tym, co autor zrobił jej w tej części. Zordon się rozkręcił, ale ciągle nie podbił mojego serca.
P.S. Pojawiła się Olga Szrebska (moja ulubiona bohaterka z książek Remigiusza Mroza). Lovki foreverki.

Moja ocena: ★★★★★★☆☆☆☆


Jest czas na śmiałość, tak jak i jest czas na rozwagę. Mądry człowiek rozumie to i potrafi odgadnąć, kiedy jest czas na co.
Książka powstała na podstawie scenariusza głośnego filmu w reżyserii Petera Weira, w którym rolę Johna Keatinga grał Robin Williams N. H. Kleinbaum, absolwentka Medill School of Journalism przy Northwestern University, była dziennikarką i redaktorką. Pisze powieści na podstawie znanych scenariuszy filmowych. Rozpoczyna się rok szkolny w Akademii Weltona, elitarnej szkole średniej o wielkich osiągnięciach i... nader surowej dyscyplinie W miejsce odchodzącego na emeryturę nauczyciela języka angielskiego, przychodzi nowy, John Keating. Czterem zasadom Akademii, którymi są: Tradycja, Honor, Dyscyplina i Doskonałość przeciwstawia inny sposób kształcenia i wychowania młodych ludzi. Obrona własnej indywidualności, wrażliwość na poezję i umiejętność dostrzegania jej wokół siebie, radość życia i korzystanie z tego, co przynosi każdy dzień - to wartości, które próbują realizować jego uczniowie w tajnym klubie, "Stowarzyszeniu umarłych poetów". Co zwycięży: rygorystycznie przestrzegana tradycja czy prawo do marzeń, wolności i młodzieńczego buntu?

Moja opinia: 
Sama nie wiem, czego spodziewałam się po tej książce. Podchodziłam do "Stowarzyszenia Umarłych Poetów" z czystą kartą. Nie znałam historii, bohaterów ani miejsca akcji. Co z tego wyszło?

Ogromna Akademia Weltona. Surowe lasy Vermontu. Cztery Zasady: Tradycja, Honor, Dyscyplina i Doskonałość. Młodzi chłopcy. Realia szkoły i szkolnej bursy.

Początkowo myliłam bohaterów, nie mogłam wciągnąć się w ich historie. Nauczyciele mnie denerwowali, a uczniowie wydawali mi się niedojrzali. Opisy były zbyt długie, a dialogi zbyt poetyckie. Dopiero potem dotarło do mnie, że ta książka ma w sobie coś więcej. Ma drugie dno, na które składa się samo życie.

Każdy z nas ma bowiem swoje obawy, potajemne lęki, ale i ciche nadzieje. Prowadzimy w sobie czasem wewnętrzne walki i gonitwy za najskrytszymi marzeniami. Chcemy spełniać ciążące na nas oczekiwania rodziców, nauczycieli bądź pracodawców. Wielokrotnie stajemy przed dylematem: realizacja własnych pragnień czy z góry narzucona przez kogoś dyscyplina. Dodajmy do tego fakt, że nie każdy ma łatwe relacje z bliskimi osobami. Nie potrafimy mówić wprost o tym, co nas męczy, dusi w środku. Boimy się. Niektórzy jednak spotykają na swojej drodze takiego Johna Keatinga, który pokazuje im, że można inaczej podchodzić do życia. Można z niego korzystać i się nim cieszyć.

"Stowarzyszenie Umarłych Poetów" to książka o młodzieńczym buncie, o odwadze, o sile do walki. Z drugiej strony to książka o ludzkich słabościach, o miłości i o przyjaźni.

Przyznaję, że w pierwszej chwili nie spodobało mi się zakończenie tej pozycji. Pozostawiło mnie ono z pytaniami krążącymi w mojej głowie. Dopiero teraz zaczęłam zastanawiać się, czy właśnie tak miało nie być. Dochodzę do wniosku, że miałam intensywnie myśleć o tym, co przeczytałam. Miałam myśleć o tym, co ta historia mi pokazała, jakie wartości próbowała mi przekazać. Miałam myśleć o swoim życiu.

Moja ocena: ★★★★★★★☆☆☆


 cykl: Joanna Chyłka (tom 3)
- Wypadło mi coś.- Najwyraźniej. Mózg.
Żona i córka robotnika z Ursynowa giną tragicznie w niewyjaśnionych okolicznościach. Ich polisa na życie jest tak duża, że towarzystwo ubezpieczeniowe nie spieszy się z jej wypłaceniem. Pogrążony w żałobie mężczyzna spodziewa się problemów, ale to, co go spotyka, przechodzi jego najśmielsze obawy. Ubezpieczyciel odmawia wypłaty, twierdząc, że to robotnik zamordował rodzinę. Zaraz potem prokuratura stawia mu zarzuty, a on rozpoczyna walkę o uniewinnienie i własny honor. Pomaga mu prawniczka, która niedawno pogrzebała całą swoją karierę.

Moja opinia: 
Za każdym razem zadaję sobie pytanie: Dlaczego ta seria nie jest dla mnie tak wyjątkowa jak dla innych fanów Remigiusza Mroza? Niestety, nadal nie znam pełnej odpowiedzi.

Trzecia część serii z Joanną Chyłką już za mną. Cóż mogę napisać? To niestety nie było spotkanie, którego oczekiwałam. Potrzebowałam czegoś z przytupem, co by mnie wgniotło w fotel. Czegoś, co dorównałoby "Zaginięciu", które było całkiem dobre.

Wyszło jak wyszło. Nie potrafiłam wkręcić się w przedstawioną historię, wszystko wydawało mi się nieco przekombinowane, postać głównej bohaterki wywoływała we mnie same negatywne emocje (w tej części nasiliło się to szczególnie), Zordon irytował mnie swoim zachowaniem (tak się nie robi!). Zakończenie także do mnie nie przemówiło, a akcja wydawała mi się rozwleczona.

Plusem było pojawienie się dwóch postaci, które mnie zaintrygowały. Z ciekawością przeczytam dalsze części, aby dowiedzieć się jak potoczą się ich losy. Poza tym uwielbiam Kormaka, choć jego postać wydaje mi się z pewnych względów tajemnicza.

Mam nadzieję, że czwarta część będzie (dla mnie) lepsza.

Moja ocena: ★★★★☆☆☆☆☆☆


Link do osobnego wpisu: <<klik>>


My, kobiety, jesteśmy jak ptaki w swoich klatkach. Musimy pięknie śpiewać, lecz nie wolno nam ich opuścić.
Autorka książki jest Polką z Pomorza, która w latach 80. ubiegłego wieku wyszła za Libijczyka studiującego w Polsce, a następnie wyjechała na stałe do jego kraju. Radykalnie odmienne obyczaje, prawo szariatu, jawna dyskryminacja kobiet podzieliły małżonków, zmieniając ich uczucie i codzienność w koszmar. Muchtar okazał się kameleonem – w Polsce delikatny i tolerancyjny, u siebie stał się panem i władcą, stawiającym za wzór żonie chrześcijance swoją jedynie słuszną religię oraz wyidealizowaną matkę muzułmankę. Zdecydowany bunt Nadii w obronie własnej godności i podmiotowości zrodził w końcu brutalną przemoc i... plan ucieczki z „islamskiego raju”.
Dramatyczne losy autorki – która tutaj ukrywa się pod pseudonimem, nadal obawiając się ingerencji w jej życie tamtej przeszłości – przeplatają się z ciekawymi obserwacjami. Oprócz wątków niemal kryminalnych „Gorzka pomarańcza” jest bogatym źródłem wiedzy o arabsko-muzułmańskiej mentalności oraz obyczajowości, a zwłaszcza o życiu rodzinnym – pokazywanym tu barwnie i różnorodnie. Dzięki temu książka ta ma także walory dobrego reportażu uczestniczącego.
Nadia odzyskała wolność w 1997 roku, a swoje pouczające wspomnienia spisała dziewięć lat później. Trafiają one w czas, kiedy zderzenie religii i cywilizacji staje się problemem Europy, a nie tylko nieostrożnych polskich dziewczyn zakochujących się w śniadych studentach z Afryki.

Moja opinia: 
Pewnie każdy z nas choć raz przeżył zauroczenie związane z szybszym biciem serca. Pewnie każdy z nas choć raz stracił głowę dla miłości. Pewnie każdy z nas choć raz rzucił wszystko i zaryzykował. Nie tylko dla innej osoby, ale i dla samego siebie. Czy wszystkie tego typu historie zakończyły się jednak szczęśliwie? 

"Gorzka pomarańcza" to historia Polki, która zakochała się w mężczyźnie pochodzącym z Libii. To dla niego zostawiła rodzinę i przeprowadziła się do zupełnie nieznanego sobie kraju. Kraju słońca, piasku, islamu i męskiej dominacji.

W trakcie czytania tej książki zastanawiałam się nad tym, jak bardzo niebezpieczne może być zapatrzenie się w drugą osobę. Czy powinniśmy zwracać uwagę na szczegóły z życia danej rodziny już podczas pierwszego spotkania? Czy pewne sytuacje nie powinny dawać nam do myślenia?  Każdy może w życiu popełniać błędy i je później naprawiać. Każdy ma do tego prawo. Wydaje mi się, że autorka była tak zaślepiona ogarniającym ją uczuciem, że w ogóle nie zorientowała się w realiach życia w Libii. Wyjeżdżając, nie znała tamtejszej kultury, tradycji i religii. 

To historia smutna, bolesna, a zarazem dająca nadzieję. To historia pokazująca jak ważne dla kobiety może być macierzyństwo. To historia przerażająca, która zmrozi Ci krew w żyłach. Książka prezentuje również ciekawy obraz Libii i jej codzienności. Opisy domów, zwyczajów, obowiązków, różnic kulturowych i podziałów pomiędzy kobietą a mężczyzną. To wszystko znajdziesz w "Gorzkiej pomarańczy".

Minusy?
Niestety było sporo powtórzeń, które z czasem zaczynały mnie denerwować. 
Sporo literówek i błędów interpunkcyjnych.
Zakończenie w stylu Remigiusza Mroza.

Przyznaję, że pomimo dość ciężkiej tematyki, tę pozycję czytało mi się lekko. Język był bowiem bardzo prosty i przystępny dla każdego czytelnika. Uważam, że warto przeczytać tę książkę dla samej historii.

Moja ocena: ★★★★★★☆☆☆☆


Radość życia bierze się z wdzięczności za to, co już dostałaś.
To książka, której atutem jest kompleksowe podejście do problemów, które nie pozwalają nam pozbyć się codziennych nawyków myślowych.  Autorka, znana podróżniczka i pisarka, z ogromną empatią i w oparciu o własne doświadczenia, pomaga czytelnikowi przejść proces życiowej przemiany i odnaleźć motywację do pozytywnego myślenia. Wraz z nim podejmuje wyzwanie walki z utrwalonymi schematami i proponuje sprawdzone rozwiązania na osiągnięcie wewnętrznej równowagi, a tym samym satysfakcji z życia. Co więcej, nie tylko pomaga odzyskać utracone szczęście, ale także inspiruje do dalszych działań, które obejmują wszystkie dziedziny życia i wszystkie przejawy ludzkiej aktywności. Kładzie również nacisk na właściwe odżywianie i odpowiednią ilość wypoczynku. Dlatego książka „Jak pokochać siebie?” zawiera przepisy kulinarne, opracowane na bazie zdrowych składników oraz krótki instruktaż relaksacji. Przede wszystkim jednak motywuje. Motywuje i zaraża optymizmem!

Moja opinia: 
Jedno jest pewne. Jest to pozycja, która cieszy oko. Została ona bowiem bardzo ładnie wydana. Jest dość przejrzysta (czasem czcionka nie pasuje do tła), ma ciekawy układ i przepiękne zdjęcia. Sporo w niej niestety reklam gier edukacyjnych i puzzli podróżniczych, które przywołują we mnie myśl: "Beata Pawlikowska to się potrafi sprzedać!".

To podobno książka mająca za zadanie motywować do działania. To książka o tym, jak kochać samego siebie. Porusza ona takie tematy jak: akceptacja, miłość, walka ze strachem, wyrzeczenia, obawy, podświadomość, seks, depresja czy wiara w Boga. Znajdziesz w niej również fragmenty nawiązujące do kuchni pięciu przemian (przepisy na owsiankę, ziemniaki, brokuły, chleb, zupę, itd.).
Niestety niektóre propozycje motywacyjne mnie rozśmieszyły (na przykład mówienie miłych słów do swojego palca), a inne okazały się być powieleniem wcześniej opublikowanych. Niektóre potraktowane zostały zbyt ogólnie, wręcz denerwująco i płytko. Poza tym odniosłam wrażenie, że autorka traktuje wszystkich jedną miarą i uważa, że na wszystkim zna się najlepiej.

Szczerze mówiąc, niewiele wyciągnęłam z tej książki (najbardziej podobał mi się rozdział o słuchaniu własnej duszy). To pozycja jakich jest wiele na rynku, tyle tylko że ma ona zdecydowanie lepszą szatę graficzną i znane nazwisko na okładce. Być może będzie to odpowiednie i odkrywcze dla kogoś, kto po raz pierwszy spotyka się z tego typu poradnikiem. Być może, bo ja i tak mam wielkie wątpliwości co do tego.

Moja ocena: ★★☆☆☆☆☆☆☆☆


Ludzie raczej wolą umrzeć, niż przebaczyć. Takie to trudne.


Pachnąca miodem, ciepła, wzruszająca i przerażająca zarazem opowieść o konfliktach na tle rasowym i kobiecej przyjaźni ponad podziałami. Lily jest biała, ma 14 lat, oschłego, agresywnego ojca i olbrzymie poczucie winy. Przed dziesięcioma laty przez przypadek zastrzeliła swoją matkę. Spokój pomagają jej odzyskać noszące imiona letnich miesięcy, czarnoskóre mieszkanki pewnej pasieki w Tiburon, gdzie Lily trafia, jadąc śladami mamy. Ale nawet ten niezwykły azyl, gdzie pszczoły wiodą swoje sekretne życie, nie chroni przed światem zewnętrznym. Najważniejsza jest wiara w siebie.

Moja opinia: 
Co kojarzy mi się z "Sekretnym życiem pszczół"? Sprzeczne emocje. Tak ogromnie sprzeczne emocje.

Z jednej strony miałam do czynienia z:
- interesującym punktem widzenia nastoletniej dziewczyny i odpowiednio dobranym do jej osoby słownictwem (porównywała wszystko do rzeczy, które były jej znane z życia codziennego, np. uszy policjanta do brzoskwini)
- robotnicami, zbieraczkami, grabarzami, niańkami, trutniami i królową (aż chciałoby się rzec: "Królowa jest tylko jedna"). Motyw pszczoły był po prostu fascynujący, a stosunek do tych zwierząt był czasem wręcz obsesyjny. 
- intrygująco wykreowanymi bohaterami (Despotyczny ojciec. Tajemnicza matka. Zagubiona dziewczyna. Opiekuńcza Rosaleen. Trzy niezwykłe siostry. Zbuntowany nastolatek. Krąg dziwnych kobiet.)
- problemami i związanymi z nimi trudnymi emocjami (Mocne spojrzenia na relacje rodzinne. Problemy na tle rasowym i wyznaniowym. Dojrzewanie bez matki. Dążenie do szczęścia i prawdy. Tęsknota, nadzieja, gniew, współczucie.)
- realistycznymi odczuciami (w trakcie czytania tej książki czułam zapach cynamonu, dojrzałych brzoskwiń, miodu i sosny. Czułam powiew wiatru na policzku, chłód wody i smagające moją skórę gałęzie w lesie.)

Z drugiej strony miałam do czynienia z:
- nie do końca pasującymi naukowymi cytatami (niestety nie zawsze odpowiadały one w jasny sposób treści poszczególnych rozdziałów)
- licznymi powtórzeniami tekstu, które były zbędne
- erotycznymi tekstami o dość płytkim znaczeniu ("cycuszki" - serio?)
- wątkiem religijnym, który moim zdaniem nie był do końca potrzebny tej historii

Wydaje mi się, że ta książka ma za zadanie grać na emocjach czytelnika. Ma go złapać w swoje sidła, a potem porządnie nim potrząsnąć, aby nie był w stanie zobaczyć wszystkich niedoskonałości tej pozycji. Ja właśnie tak zrobię. Przymknę oko na to, co mi się nie podobało w "Sekretnym życiu pszczół" i ocenię ją nieco lepiej niż naprawdę powinnam.

Moja ocena: ★★★★★★★☆☆☆


"Deniwelacja" Remigiusz Mróz
Życie nauczyło go, że najgłośniejszy sprzeciw wyraża się, milcząc.

Opis ze strony wydawnictwa: 
Gdzie jest Wiktor Forst? To pytanie zadają sobie zakopiańscy śledczy, gdy topniejący w Tatrach śnieg odsłania makabryczny widok na zboczach Giewontu. Odnalezione zostają zwłoki grupy kobiet, których za życia nic ze sobą nie łączyło. Żadna wycieczka nie zaginęła zimą na szlakach, a wszystkie ofiary wypadków w górach zostały odnalezione. W dodatku na ciałach nie ma żadnych śladów świadczących o tym, by doszło do zabójstw. Kiedy w Zakopanem znikają jednak kolejne kobiety, nie ma wątpliwości, że na Podhalu pojawił się seryjny zabójca. Policja odkrywa ślad prowadzący do Wiktora Forsta. Problem polega na tym, że nikt nie wie, gdzie od roku przebywa były komisarz.


Moja opinia:
Może na tym powinnam zakończyć swoją opinię na temat "Deniwelacji"?
Może powinnam ją po prostu przemilczeć?

UWAGA: SĄ SPOILERY ZARÓWNO CAŁEJ "TRYLOGII", JAK I TEJ KONKRETNEJ KSIĄŻKI!

Zacznę od tego, że czuję bardzo sprzeczne emocje związane z "Deniwelacją". Z jednej strony zakończenie "Trawersu" było dla mnie okrutne i całym sercem chciałam otrzymać dalszy ciąg, aby dowiedzieć się, co dokładnie stało się z moją ulubioną bohaterką książek Remigiusza Mroza. Z drugiej strony, z czasem zaczęłam się przyzwyczajać do myśli, że tak po prostu musiało być. Nagle otrzymałam jednak szansę znalezienia się ponownie w świecie gór, zabójstw i tajemniczych zniknięć. Oczywiście z niej skorzystałam.

Żałuję jednego. Swojej... naiwności. Mogłam zwrócić większą uwagę na treść opisu. Może wtedy wiedziałabym, że nie muszę aż tak zachłannie sięgać po tę książkę, bo i tak nie dowiem się co stało się z Olgą Szrebską. W końcu "Gdzie jest Wiktor Forst?" powinno powiedzieć mi wszystko. 

Przechodząc jednak do fabuły. Akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach:
- egzotycznej - są zatem prostytutki, prochy, luksusowe życie, bogaci szejkowie, a wśród tego wszystkiego niezwyciężony Wiktor Forst, który dostaje łomot, podnosi się, otrzepuje i gna dalej przez swoje ciężkie i jak dla mnie nieco naciągane życie. 
- swojskiej - typowy wątek zakopiański, który zdecydowanie należy do tych bardziej realistycznych. Są młode dziewczyny, starzy bohaterowie i dość dziwny zabójca (mnie końcowe rozwiązanie tej sprawy się spodobało). 
Równocześnie dzieje się tak wiele, że można się nieco pogubić.

Jak zatem podsumowałabym swoją przygodę z "Deniwelacją"? Było przeciętnie. To na pewno była dla mnie najgorsza część z całego cyklu o Wiktorze. Trochę tak jakby połączyć sensację, thiller, kryminał i dorzucić do tego jeszcze melodramat. Pomimo tego wszystkiego, książkę czytało się dobrze, więc nie jestem w stanie dać niższej oceny. Zresztą i tak sięgnę na pewno po kolejną część. Może w końcu dowiem się, co dzieje się z Olgą Szrebską, w jaki sposób autor wkręci ją do całej fabuły i jak wytłumaczy czytelnikom to, co działo się z nią od "Trawersu". Mam tylko nadzieję, że nie będę się czuła tak oszukana i zła jak po zakończeniu "Deniwelacji".

Moja ocena★★★★★☆☆☆☆☆


Czasem życie daje nam szansę, a my za późno ją dostrzegamy. Czasem możemy dotknąć naszych marzeń, ale odwlekamy te chwile. Na potem, na za godzinę, za miesiąc. Na moment, kiedy będziemy do tego perfekcyjnie przygotowani. A czasem trzeba żyć chwilą. Łapać szczęście szybko w dłonie. Nieważne, że nie mamy na sobie fraka i sukienki balowej, drugi raz życie może nam nie dać szansy. A nasze marzenie, które było w zasięgu ręki, może ulecieć niczym motyl.

Opis ze strony wydawnictwa: 
Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani Stefanii zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera okazuje się domem z duszą uwięzioną w dalekiej przeszłości. Stary dom otoczony sadem – niegdyś bardzo piękny – kryje sekrety swoich mieszkańców. Zosia powoli zgłębia jego tajemnice. Kiedy na jej drodze pojawi się Szymon, odkryje najważniejszy sekret: dowie się, czym są prawdziwa przyjaźń oraz miłość. Zrozumie, że tak jak drzewa czereśni muszą rosnąć obok siebie, by wydać owoce, tak ludzie muszą się kochać, by ich wspólna droga przez życie miała sens. Powieść o przeszłości zaklętej w każdym dniu i o darach, które otrzymujemy od losu, jeśli patrzymy także serce.

Moja opinia: 
Mówią: "Nie oceniaj książki po okładce". 
W tym przypadku było to niestety bardzo ciężkie do wykonania.
Spodziewałam się, że będzie to coś wyjątkowego.
Nie przeliczyłam się.

Co to była za historia! ♥

Jednego jestem pewna. Dobrze, że czytałam e-booka, bo gdybym sięgnęła po wersję papierową, to byłaby ona cała mokra od łez. 

"Czereśnie zawsze muszą być dwie" to pozycja, która z osobistych powodów stała się dla mnie niezwykle ważna. Wpływ na to miały zarówno poruszane tematy, jak i mój dziwny związek z główną bohaterką. Niejako wspólne imię, dzielone pasje, a nawet pewne życiowe sytuacje. Do tego doszły liczne nawiązania do Łodzi, w której spędziłam pięć lat swojego życia oraz cudowny rudy kot.

Już sama dedykacja uderzyła we mnie ze zdwojoną siłą. Po prostu bałam się czytać dalej, bo domyśliłam się, że bez wzruszeń w moim przypadku się nie obejdzie. Przyznaję, mam słabość do książek, w których pojawia się stary domek z ogródkiem. Takie tytuły stają się dla mnie swojskie, klimatyczne i pełne magii. "Czereśnie zawsze muszą być dwie" to pozycja na swój sposób urocza, intrygująca, a przede wszystkim wartościowa. Zmusza ona do refleksji i przekazuje uniwersalne prawdy o życiu. Niby można ją określić jako przewidywalną, ale samo dochodzenie do tego, dlaczego dzieje się tak a nie inaczej, sprawia czytelnikowi wielką satysfakcję. Uwielbiam styl pisania Magdaleny Witkiewicz - lekki, otoczony tajemnicą i magią. Same opisy tej autorki mogłabym czytać godzinami, a co dopiero dialogi, które są zabawne w swojej prostocie, a droczenie się czy świetnie wykreowani bohaterowie (na przykład Bernard) są na porządku dziennym.

To książka kobieca, wiosenna o słodko-gorzkim zabarwieniu. Spędzisz z nią naprawdę wspaniałe chwile, jeśli tylko dasz się wciągnąć w wir wydarzeń. Poczujesz, czym jest siła rodziny, przyjaźni i miłości. Poczujesz zapach słodkich czereśni otulający Twoje serce.

Moja ocena: ★★★★★★★★★★


~~~~~~~~~~
Jeśli chcesz polecić mi jakąś książkę, podzielić się ze mną swoją opinią odnośnie powyższych pozycji lub po prostu chcesz coś napisać o swoich czytelniczych doświadczeniach, to komentarze są do Twojej dyspozycji. 

Share this:

Prześlij komentarz

 
Copyright © Kinga On Tour. Designed by OddThemes