Duch przeszłości w gminie Muskiz

Wędrując szlakiem Camino del Norte, trafiłam do niewielkiej, przyjemnej miejscowości położonej w Kraju Basków. Pobeña rozpoczęła się przepiękną, piaszczystą plażą, a zakończyła sporym, interesującym festynem. Na nodze jeszcze przez dwa dni miałam mieć opatrunek, dlatego pierwsza atrakcja odpadła w przedbiegach. Druga natomiast przyciągnęła mnie na dłużej i to dzięki niej postanowiłam zostać w tym miejscu. Czekał na mnie bowiem duch przeszłości w gminie Muskiz.

Mam nadzieję, że lubisz hiszpańską zabawę, a do tego cenisz sobie tradycję i lokalne jedzenie. To właśnie tego wszystkiego było pod dostatkiem tamtego dnia. Na ulicach mogłeś spotkać kobiety ubrane w starodawne suknie i noszące czepki zawiązane pod brodą. Czekali na Ciebie również mężczyźni ubrani w kamizelki i białe koszule oraz dzieci w charakterystycznych strojach uczniowskich. 


Miałam wrażenie, że na chwilę przeniosłam się w czasie. Spacerowałam wzdłuż stoisk, jednocześnie cofając się do XIX wieku. Obserwowałam jak wyglądała praca dawnych pokoleń. Praca ich własnych rąk i poświęcenie z jakim wszystko zostało stworzone. Podobało mi się pokazywanie historii i przeszłości. Zarówno turyści, jak i młodsi mieszkańcy mogli zapoznać się z czymś, co dla nich nie było codziennością.

Dawne zawody męskie, takie jak kowal, celnik, sprzedawca minerałów czy sprzedawca świeżo złowionych ryb idealnie współgrały z rolą pani domu. Ręczne pranie odzieży, szycie ubrań czy wyrabianie domowych specjałów, takich jak wędliny, słodkości czy jednogarnkowe dania warzywne.


W godzinach popołudniowych zabawa przeniosła się do długiego stołu, przy którym bawili się i starsi, i młodsi. Grała muzyka, śpiewali miejscowi artyści, a na stole zagościło menu z minionego wieku. Ziemniaki z anchois, ciasto marchewkowe i duża ilość wina. 

Cieszę się, że mieszkańcy gminy Muskiz doceniają lokalne tradycje, swoje korzenie i ciężką pracę swoich przodków. Pracę, która obecnie wykonywana jest przez maszyny. Dawny sposób życia został już dawno zastąpiony, a oni wciąż go kultywują. Z roku na rok zaangażowanie w sąsiedzką inicjatywę staje się coraz większe, a atrakcji przybywa. Pobeña otwiera drzwi na przeszłość. Nie zamyka się jedynie w teraźniejszości. I to mnie cieszy. 


Lubisz tego typu wydarzenia 
czy 
uważasz, że tradycji raczej nie warto kultywować? 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM