Follow the canal, czyli Bächle we Fryburgu


Woda w mieście to temat, który niezwykle mnie interesuje. Jaki mógł być więc główny powód, dla którego zdecydowałam się na spontaniczny wyjazd do niemieckiego Fryburga? Odpowiedź jest prosta. 

Miasto to nazywane bywa małą Wenecją. Wiesz, co tworzy jego niezwykły klimat? Sieć niewielkich kanałów, które przecinają uliczki starego miasta. Niewątpliwie dodają one uroku lokalnej architekturze i zarazem wyróżniają tę okolicę w skali regionu, a nawet całych Niemiec. 

Niegdyś umieszczano je na środku drogi, ale potem wraz z intensywnym rozwojem ruchu kołowego (około XIX wieku) zaczęto je przenosić na bok jezdni. Część kanałów została przykryta, tak aby jak najbardziej usprawnić przejazd. Obecnie spotkasz je najczęściej po jednej strony ulicy. Tuż obok nich przechodzą piesi, przejeżdżają rowerzyści, śmigają samochody oraz tramwaje. Co prawda nie są one groźne (ich głębokość wynosi około kilku-kilkunastu centymetrów), ale i tak musisz spoglądać pod nogi.

Miniaturowe kanały (niem. Die Bächle) sięgają swoją historią XIII wieku. Ich przeznaczenie nie jest do końca wyjaśnione. Część naukowców uważa bowiem, że służyły one niegdyś za źródło świeżej wody dla mieszkańców, a także dla strażaków gaszących pożary. Inni twierdzą natomiast, że miały one za zadanie odprowadzać zanieczyszczenia i pełnić rolę kanałów ściekowych. Jak było naprawdę, tego nie wiem.

Jaką rolę pełnią obecnie? Na pewno są one wizytówką Fryburga Bryzgowijskiego. Wyobraź sobie, że spacerujesz wąskimi ulicami, a do Twojego ucha dochodzi dźwięk szumiącej wody. Brzmi pięknie, prawda? W ciepłe, letnie dni stanowią one orzeźwienie dla zmęczonych, rozgrzanych stóp. Dzieci pluskają się we wodzie, puszczają specjalne drewniane łódki (Bächleboot) i gumowe kaczuchy. Dorośli plotkują, siedząc i trzymając nogi w kanale. Często stoliki w knajpach sąsiadują z kanałami. Czym to skutkuje? Siedzisz, pijesz zimne piwo i moczysz nogi w wodzie. Jak dla mnie, bajka! O przyjemnym mikroklimacie miasta chyba nie muszę wspominać? 


Nie zdziwię Cię chyba, jeśli napiszę że miasto ma również swoje przesądy związane z kanałami. Miałam okazję poznać dwa i chętnie się nimi z Tobą podzielę:

1. Jeśli zamoczysz swoje stopy w kanale, to na pewno powrócisz do Fryburga.
2. Jeśli przez przypadek wpadniesz do kanału, to poznasz miejscowego chłopaka (lub dziewczynę) i Twoje życie już zawsze będzie związane z Fryburgiem, gdyż czeka Was zawarcie związku małżeńskiego.

Nieźle. Którą opcję wybierasz?

Moja mama powiedziała, że celowo wepchnie mnie do kanału...


Wiesz, co podoba mi się najbardziej? To, że władze Fryburga tak bardzo dbają o ten symbol miasta. W tym celu powołano nawet specjalnego pracownika. Jest on nazywany: Bächleputzer. Do jego zadań należy czyszczenie kanałów z liści, łódek i innych śmieci; odprowadzenie zalegającego śniegu podczas zimy, a także niewielkie prace renowacyjne. To się ceni. Przecież w innym mieście mogłyby być one zapomniane i nieużywane, a tu nadano im drugie życie. Tu wciąż się o nich pamięta. To miasto nie odsunęło się od wody. To miasto wciąż z nią współpracuje. I to przynosi mu korzyści.

 Kiedy jedziesz moczyć nogi w kanale? 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM