Month: Kwiecień 2017

„Poza trasą” Rafał Urbanelis. Coś dla fanów niemalejącego poziomu adrenaliny.

Na szczęście jednak samotne podróże na narty wcale nie oznaczają samotnej jazdy na nartach. Opis ze strony Wydawnictwa Sine Qua Non:  Porywająca opowieść o prawdziwej pasji. Miejsca tworzą ludzi. Ludzie tworzą miejsca. Majestatyczne szczyty Tienszan. Bezdroża Alaski. Mroźne Hokkaido. Nieokiełznana Gruzja. Zaskakująca Laponia. Krippenstein – mekka narciarzy pozatrasowych.   Tato – gruziński kelner dotknięty wojenną traumą. André – Holender, którego miłość i marzenia wygnały do dalekiej Kirgizji. Theo – pionier, zdobywca setek gór masywu Chugach. Javier – Chilijczyk pracujący w hotelu, do którego prowadzi jedna z najsłynniejszych serpentyn górskich na świecie…   Narciarstwo pozatrasowe to coś więcej niż sport ekstremalny. To przygoda życia i nieustanne przekraczanie wewnętrznych barier. To wreszcie napotkani ludzie i ich historie, które odciskają na nas niezatarte piętno.   Rafał Urbanelis pokazuje, czym jest narkotyczne uzależnienie od adrenaliny, jaką daje heliskiing, opisuje szaleństwa kiteskiingu i opowiada o zdobywaniu konno kirgiskich szczytów. Doradza, jak najtaniej pojechać na Alaskę, i… jak się zachować podczas spotkania z niedźwiedziem polarnym na Spitsbergenie.   W „Poza trasą” historie o zwykłych-niezwykłych ludziach i o miłości do nart splatają …

Co warto zobaczyć w Bazylei?

  Wcześniejsze zaplanowanie podróży jest dla mnie niezwykle ważne, bowiem rzadko kiedy stawiam na całkowitą spontaniczność. Przed wyjazdem przeglądam zatem różne strony internetowe i poszukuję inspiracji oraz miejsc, które sama mogłabym zwiedzić. Bardzo często wpisuję w Google nurtujące pytania, poszukując tym samym satysfakcjonujących odpowiedzi. Jedną z najczęściej wyszukiwanych przeze mnie fraz jest standardowe: „Co warto zobaczyć w Bazylei?”. To właśnie dlatego przygotowałam dla Ciebie listę miejsc, które moim zdaniem powinieneś odwiedzić będąc w szwajcarskiej Bazylei. Są to lokalizacje, które najbardziej przypadły mi do gustu i którymi chciałabym się z Tobą podzielić. Może znajdziesz tutaj coś dla siebie? ALTSTADT KLEINBASEL Na początek krótka rozgrzewka! Proponuję Ci przyjemny spacer po prawobrzeżnej części Bazylei. Tamtejsza starówka wprowadzi Cię w klimat tej szwajcarskiej miejskiej perełki. Kolorowe okiennice, niezwykle rzeźbione szyldy i wąskie przejścia to wspaniały przedsmak lewobrzeżnego Grossbasel. Te dwie dzielnice są do siebie bardzo podobne, ale to właśnie w Kleinbasel jest zdecydowanie mniej turystów, więc i zwiedzanie jest o niebo przyjemniejsze. Nikt się nie przepycha, nie wchodzi Ci w kadr czy nie próbuje zrobić z Ciebie naleśnika w …

Z rzeką za pan brat, czyli Ren w Bazylei

Podczas swoich podróży poszukuję. Poszukuję zwyczajnych ludzi zatopionych w codziennych czynnościach (choć akurat tego nie widać zbyt często na tym blogu). Poszukuję malowniczych, wąskich uliczek owianych nutką tajemniczości. Poszukuję punktów widokowych, które sprawią że moje tętno będzie dużo wyższe. Poszukuję miejsc związanych z wodą. Może być to fontanna na niewielkim placyku, spokojny brzeg oceanu czy przepływająca leniwie rzeka. Przede wszystkim jednak poszukuję miejsca, które mogłoby być dla mnie sercem danego miasta, wsi lub całego regionu. To ono sprawi, że będę chciała tam wracać. To ono sprawi, że będę je polecać właśnie Tobie. Jak myślisz, czy w przypadku szwajcarskiej Bazylei, znalazłam taki wyjątkowy punkt Dobrze kombinujesz. Oczywiście jest nim Ren. Jedyny i niepowtarzalny Ren w Bazylei. Moja miłość do Renu zrodziła się dobre trzy lata temu. To wtedy po raz pierwszy go zobaczyłam. Odwiedziłam wówczas niemieckie Rees i po prostu przepadłam. Nigdy wcześniej nie widziałam tak szerokiej i imponującej rzeki. Rzeki, która wzbudziłaby we mnie respekt. Rozciągnięta od brzegu do brzegu, ciemnogranatowa i wręcz wołająca mnie do siebie. Co jakiś czas przepływały nią długie barki, tworzące niewielkie …

Subiektywny przewodnik po Fryburgu Bryzgowijskim

Poszukujesz informacji praktycznych odnośnie Fryburga Bryzgowijskiego? Zastanawiasz się, czy warto odwiedzić to miasto, czy lepiej omijać je szerokim łukiem? Nie wiesz jak dojechać do tej części Niemiec, jak się dogadać albo co stamtąd przywieźć? Już pędzę z wyjaśnieniami! Z tego wpisu dowiesz się wielu przydatnych rzeczy, bowiem oddaję w Twoje ręce subiektywny przewodnik po Fryburgu. Mam nadzieję, że pomogę Ci w organizacji wyjazdu i wrócisz z niego zadowolona/y. Gdybyś miał/a pytania, zadaj je w komentarzu lub napisz do mnie prywatną wiadomość. Chętnie Ci pomogę. O TYM MUSISZ WIEDZIEĆ PRZED WYJAZDEM: Powiem Ci jedno. To może wydawać się śmieszne, ale uważaj dokąd się wybierasz. Są bowiem dwa miasta o podobnie brzmiącej nazwie. Fryburg znajduje się albo na terenie Niemiec, albo na terenie Szwajcarii. Niemiecki nazywany jest właśnie Fryburgiem Bryzgowijskim (niem. Freiburg im Breisgau), a szwajcarski po prostu Fryburgiem (niem. Freiburg im Üechtland). Warto to zapamiętać. Masz dwie opcje zwiedzania Fryburga Bryzgowijskiego. Albo pojedziesz tam na całkowitym spontanie (czyli bez wcześniejszego zapisywania listy miejsc do odwiedzenia) albo pojedziesz tam, wiedząc co warto zobaczyć. Szczerze? Myślę, że jakąkolwiek …

Follow the canal, czyli Bächle we Fryburgu

  Woda w mieście to temat, który niezwykle mnie interesuje. Jaki mógł być więc główny powód, dla którego zdecydowałam się na spontaniczny wyjazd do niemieckiego Fryburga? Odpowiedź jest prosta. Miasto to nazywane bywa małą Wenecją. Wiesz, co tworzy jego niezwykły klimat? Sieć niewielkich kanałów, które przecinają uliczki starego miasta. Niewątpliwie dodają one uroku lokalnej architekturze i zarazem wyróżniają tę okolicę w skali regionu, a nawet całych Niemiec. Niegdyś umieszczano je na środku drogi, ale potem wraz z intensywnym rozwojem ruchu kołowego (około XIX wieku) zaczęto je przenosić na bok jezdni. Część kanałów została przykryta, tak aby jak najbardziej usprawnić przejazd. Obecnie spotkasz je najczęściej po jednej strony ulicy. Tuż obok nich przechodzą piesi, przejeżdżają rowerzyści, śmigają samochody oraz tramwaje. Co prawda nie są one groźne (ich głębokość wynosi około kilku-kilkunastu centymetrów), ale i tak musisz spoglądać pod nogi. Miniaturowe kanały (niem. Die Bächle) sięgają swoją historią XIII wieku. Ich przeznaczenie nie jest do końca wyjaśnione. Część naukowców uważa bowiem, że służyły one niegdyś za źródło świeżej wody dla mieszkańców, a także dla strażaków gaszących pożary. Inni twierdzą …