Fryburg Bryzgowijski i Bazylea, czyli gdzie byłam, jak mnie nie było


Niektórzy mówią, że Facebook prawdę Ci powie. Jeśli zatem śledzisz mój profil, to pewnie wiesz już o moim krótkim wyjeździe. Niedzielo-poniedziałko-wtorko-noco-dzień (nie jestem w stanie określić tego inaczej) spędziłam bardzo intensywnie. Spanie, zwiedzanie, jeszcze raz zwiedzanie, spanie. To był po prostu szalony wyjazd. Nawet moja mama popukała się w głowę na wieść o tym, że spontanicznie zakupiłam bilety autokarowe na kilka dni przed wycieczką. 

Nie jest ważne, że spędziłam zaledwie kilka godzin (prawie pięć) w niemieckim Fryburgu Bryzgowijskim oraz kilka (około dziewięciu) w szwajcarskiej Bazylei. Nie jest ważne, że dojazd w te miejsca zajął mi całą noc. Co tam czas! Co przeżyłam, to moje, prawda? Nie żałuję i gdybym miała okazję, to zrobiłabym to znowu. 


Jak podsumowałabym tę wycieczkę?

- kawa rozlana w McDonaldzie
- uderzenie muzułmanki siedzącej na fotelu obok, ponieważ byłam przekonana, że akurat spadam (te sny!) i próbowałam się czegoś uchwycić
- godzinna kontrola autokaru w środku nocy
- rozwalone trampki (w sumie to tylko wkładki)

a do tego... :

- poszukiwania rozkwitniętej magnolii
- zachwycanie się wschodem słońca nad wzgórzami
- wdrapywanie się na szczyt i podziwianie miasta z góry
- pływanie "Lwem" po Renie
- zjedzenie najdroższego hot-doga w życiu


Czego możesz się spodziewać?

Oczywiście bardzo chętnie podzielę się z Tobą swoimi wrażeniami i spostrzeżeniami. To dlatego zaplanowałam wstępnie kilka postów. Będzie trochę porad praktycznych, a poza tym opowieści z podróży i mnóstwo zdjęć. Mam nadzieję, że wśród tego wszystkiego znajdziesz coś dla siebie. 

Fryburg Bryzgowijski - informacje praktyczne
Follow the canal
Skąd podziwiać Fryburg?
Dlaczego warto odwiedzić Fryburg?
Bazylea - informacje praktyczne
Z rzeką za pan brat, czyli Ren w Bazylei
Czy Wielka Bazylea jest naprawdę wielka?
Chwila wytchnienia w Bazylei


Nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Cię już teraz do kolejnego wpisu, który niebawem pojawi się na blogu.

Pozdrawiam,
Kinga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM