A Ty dokąd uciekasz?


Są takie chwile w życiu człowieka, kiedy potrzebuje złapać głębszy oddech i choć na sekundę zapomnieć o otaczającej go rzeczywistości. To może być rezultatem gorszego dnia w pracy, ciężkich zajęć na uczelni, złego samopoczucia po wizycie u lekarza. To może być zwyczajna chęć odpoczynku i nie myślenia o niczym konkretnym. Odzywa się w nas wówczas potrzeba ukojenia, złapania oddechu, zatracenia się. 

W takich momentach na ratunek przychodzą miejsca, w które człowiek lubi uciekać. Dla jednego będzie to ulubiony fotel we własnym mieszkaniu, dla drugiego pobliski las pachnący żywicą, a jeszcze dla innego zakątek znajdujący się w odległej części świata. Nie ważna jest jednak lokalizacja, ważny jest efekt. Będąc w takim miejscu myślisz inaczej, czujesz inaczej i w pewnym sensie żyjesz nieco inaczej. Cieszysz się chwilą, którą właśnie przeżywasz. Nie jest istotne jak długo możesz tam zostać. Godzinę, dzień czy rok. To tam czujesz się szczęśliwy, to tam ładujesz swoje akumulatory. 


Nie zawsze mogę być w podróży, która mimo wszystko wewnętrznie dodaje mi sił. Nie mam czasu, pieniędzy, zdrowia czy zwyczajnej siły na kolejną wędrówkę w nieznane. Wtedy stawiam właśnie na miejsca, które położone są bliżej mojego domu, a w których czułam się dobrze już podczas pierwszej wizyty. Wsiadam na rower i jadę. Wiatr rozwiewa moje włosy, koszyk niebezpiecznie trzeszczy pod ciężarem butelki z wodą, a ja mam uśmiech na twarzy. 

Dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że prawie wszystkie moje ukochane miejsca to takie, w których mogę zobaczyć wodę. Jej towarzystwo jest dla mnie niezwykle ważne. Szum wody mnie odpręża, kropelki unoszące się z wiatrem działają na mnie kojąco, a słońce odbijające się w jeziorze to jeden z moich ulubionych widoków. Otaczanie się wodą jest trochę jak łapanie głębokiego oddechu. Rozluźnia się wówczas całe ciało. Nic więc dziwnego, że Pröbstingsee stało się moją oazą, moim miejscem ucieczki. 

Jest tam pewna ławka skryta wśród drzew, która znajduje się na samym końcu bocznej dróżki. To tam siadam najczęściej. Patrzę w spokojną taflę wody, czerwoną chatkę naprzeciwko, ludzi przejeżdżających przez most. Szukam wzrokiem tego wszystkiego, czego nie mam na co dzień. Słucham śpiewu ptaków. Czasem biorę do ręki książkę i zachłannie ją pożeram. Czasem zapisuję wszystkie swoje myśli. Chłonę tę przestrzeń całą sobą, aby pozostała ze mną do następnej wizyty. 

To moja ławka. I będę do niej wracać. Będę do niej uciekać. 

"Zabawna rzecz z tą ucieczką. Nigdy tak naprawdę ci się to nie udaje. Może tymczasowo, ale nie całkowicie." Jennifer L. Armentrout 

A Ty dokąd uciekasz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM