(Nad)bagaż. Co zabrać na Camino del Norte?

Camino de Santiago jest nierozerwalnie związane z plecakiem i "żółwim trybem życia". Swój dobytek poniesiesz bowiem na plecach. To, co ze sobą zabierzesz zależy również od tego, jak będziesz się czuł/a. Jeśli weźmiesz bowiem za dużo, to szybko zaczniesz się zastanawiać: "Dlaczego?!". Najlepiej postawić zatem na równowagę i wypracować ten idealny zestaw kilogramów, który pewnie i tak od czasu do czasu będzie Ci przeszkadzał. Każdy szlak jest inny, dlatego z tego wpisu powinni skorzystać przede wszystkim pielgrzymi rozważający przejście Camino del Norte, czyli Drogi Północnej. 

Zacznę od tego, że wędrówka Camino del Norte sprawiła, że gdybym ponownie wybierała się w tę podróż, to zabrałabym się do zgromadzenia bagażu nieco inaczej niż za pierwszym razem. Przede wszystkim, nie żałowałabym pieniędzy na dobry plecak. Taki naprawdę dobry plecak. Poza tym wykreśliłabym trochę rzeczy (szczególnie tych, które okazały się niepotrzebne), a część bym wymieniła, ponieważ nie do końca się sprawdziły w swojej roli. Idąc, pozbywałam się wszystkiego, co możliwe (między innymi dżinsów, w których przyjechałam do Hiszpanii) albo odkładałam rzeczy na dno plecaka, bo było mi szkoda je wyrzucić. Jasne, mogłam iść na pocztę i to wszystko odesłać do domu, ale wciąż myślałam: "Może jednak mi się to przyda?". Nie przydało się.

Twoimi priorytetami powinny być takie przedmioty jak: plecak, wygodne buty i dobrej jakości... majtki. Nie ma co się oszukiwać. Bez tego ani rusz. Co prawda, na szlaku spotkasz pielgrzymów, których wygląd będzie przypominał Ci chodzące reklamy znanych firm. Decathlon, Jack Wolfskin, Puma, Adidas, Nike. Jednak spotkasz też takich, którzy na nogach będą mieć zwyczajne trampki, a na sobie rozciągnięte koszulki i czapkę z daszkiem. Camino to nie rewia mody. Musi być wygodnie i funkcjonalnie. Pamiętaj o tym. Spotykałam się z sytuacją, że osoby idące w adidasach nie miały żadnych pęcherzy, a osoby idące w firmowych butach z wyższej półki nie kończyły Camino i wracały do domów. Nie mam pojęcia, od czego to zależy.

Podobno spakowany plecak powinien ważyć 10 % Twojego ciała. Wątpię, aby mój właśnie tyle wynosił na początku wędrówki. Raczej nie ważę 100 kg, a myślę że to, co ze sobą zabrałam, ważyło dobre 9 kilogramów albo nawet więcej (według niektórych osób). Niestety, w domu nie miałam wagi, ale może to i lepiej. Sama cyfra (liczba) mogłaby mnie bowiem przerazić. 


Lista rzeczy (nie)przydatnych na Camino del Norte:

spakowałabym do plecaka podczas kolejnej wędrówki
nie spakowałabym do plecaka podczas kolejnej wędrówki

PLECAK
Nie wybiorę go za Ciebie. Przykro mi, ale zarówno wielkość, jak i styl plecaka musisz dopasować indywidualnie. Przymierzaj, oglądaj, spaceruj z nim po sklepie. Pamiętaj, że im większy plecak zakupisz, tym więcej niepotrzebnych rzeczy możesz ze sobą zabrać. Może masz w domu plecak, który jest już wielokrotnie sprawdzony? Jeśli tak, to możesz go użyć. Ja postawiłam na mój duży plecak mało znanej firmy, zakupiony w holenderskim sklepie Action. Nie kosztował on zbyt wiele, a zakupiłam go dobre trzy lata temu. Przetestowałam go już wcześniej, ponieważ był on ze mną w Szwecji, we Włoszech i Francji. Wtedy jednak nie nosiłam go ze sobą codziennie.. Co innego jest nosić plecak przez kilka godzin, dzień w dzień przez miesiąc, a co innego tylko kilka godzin, kilka razy w tygodniu. Ten plecak na czas Camino stanie się takim Twoim domem na plecach. Każdy dodatkowy kilogram będzie miał dla Ciebie znaczenie. Uwierz mi, wiem co mówię. 

Na co teraz zwróciłabym uwagę? Wybrałabym lepszej jakości plecak. Nadal chciałabym, aby miał on możliwość przypięcia kilku rzeczy na zewnątrz (takich jak namiot, karimata, kijki czy buty). Ważne jest, aby był wytrzymały (mój był z niezbyt odpornego materiału, więc przetarł się do tego stopnia, że pod koniec musiałam go spinać agrafkami, a po powrocie wyrzucić, bo już nie dało się go uratować). Poza tym koniecznie musi posiadać wszelkie możliwe regulacje - pas piersiowy (w moim starym ciągle odpadał, więc używałam sznurka) i pas biodrowy. Chciałabym, aby miał więcej kieszeni i dostęp od dołu do rzeczy znajdujących się w środku. Tego trochę brakowało mi w poprzednim plecaku, ponieważ za każdym razem sięgając coś z dołu, musiałam przekopywać się przez pozostałe przedmioty. Świetnie, gdyby posiadał wentylację na plecach, aby powietrze mogło się tam dostawać. Da Ci to nieco większy komfort wędrówki. 


BUTY
Uważam, że powinny być przetestowane już wcześniej. Moje takie nie były. Aż dziw bierze, że ukończyłam to Camino. Buty zakupiłam jakiś czas przed wyjściem, przeszłam w nich tylko kilkanaście kilometrów i na szczęście okazały się one dobrym wyborem. Miałam ze sobą sandały sportowe, buty trekkingowe oraz zwyczajne lekkie japonki. Czy coś bym teraz zmieniła?

Na pewno wzięłabym buty trekkingowe (nawet te same, bo się sprawdziły). Dlaczego? Na tej trasie jest bardzo dużo stromych podejść, śliskich kamieni, a nawet błota po kostki. Takie buty lepiej trzymają stopę, nie sypie się do nich piasek.

Czy zabrałabym sandały? Naprawdę ciągle się nad tym zastanawiam. Z jednej strony warto mieć dodatkowe zabezpieczenie, w razie gdyby podstawowa para się rozwaliła. Z drugiej to dodatkowy ciężar. W sandałach szłam zdecydowanie rzadziej. Na początku prawie cały czas z nich korzystałam, ale potem wylądowały one w plecaku. Czy muszę wspominać o tym, że pielgrzymi zakładali sandały plus skarpety? Innej opcji sobie nie wyobrażam.

Japonki oczywiście bym wzięła, ponieważ pod prysznic należy mieć je ze sobą obowiązkowo. Poza tym, w albergue, już po kąpieli trzeba w czymś chodzić. Niektórzy mieli takie sandały wodoodporne, w których zarówno wędrowali, jak i się kąpali.

P.S. Waga obuwia ma znaczenie.


BIELIZNA
Drodzy Panowie, niestety w tej kwestii Wam nie pomogę. Moje drogie Panie, zapomnijcie na czas Camino o seksownej bieliźnie. Musi być ona przede wszystkim wygodna i przewiewna. Do tej pory podziwiam kobiety zakładające stringi w trakcie tej Drogi. Serio.

Zabrałam ze sobą trzy pary majtek (bawełnianych, w ciemnych kolorach), dwa sportowe staniki (gdybym miała czuć druty przy każdym ruchu to pewnie skończyłoby się na tym, że szłabym bez stanika), trzy pary skarpet (grubszych, takich do butów trekkingowych). W większości źródeł znalazłam informację, aby wziąć po dwie pary skarpetek oraz majtek. Wybór należy do Ciebie, ale powiem tylko jedno. Często pogoda jest tak okropna (czytaj: wilgotność oblepia wszystko), że nic nie schnie, a Ty zastanawiasz się, co na siebie włożyć. 


STRÓJ KĄPIELOWY
Chyba nie muszę wspominać, że ta trasa przebiega wzdłuż akwenu wodnego? Część schronisk znajduje się dość blisko plaż, więc żal nie skorzystać z takiej okazji. Poza tym, jeśli wstydzisz się kąpać nago w zbiorowych prysznicach to taki kostium będzie idealnym rozwiązaniem. Od Ciebie zależy czy postawisz na strój jednoczęściowy, czy dwuczęściowy.

P.S. Mój stanik się rozwalił, więc kąpałam się w bluzce na ramiączkach i bokserkach, bo dołu od stroju nie brałam ze sobą celowo.


PIŻAMA
Odłóż na bok piżamy w słodkie misie i koszule nocne. Polecam zabrać coś na tyle uniwersalnego, że w razie czego możesz w tym także wędrować lub siedzieć w schronisku po kąpieli. Spakowałam legginsy i o rozmiar większy T-shirt. Pewnie teraz zabrałabym ten sam zestaw. 

KOSZULKI
Miałam dwie koszulki na krótki rękaw oraz dwa topy. Trzy w ciemnych kolorach (szarość i czerń), a jedną jasną. Teraz wzięłabym t-shirt i dwie bokserki. Przyjęłabym zasadę: jedna na sobie, jedna w praniu, jedna w zapasie. 


KOSZULA/POLAR/BLUZA
Wzięłam polar wkładany przez głowę (rozpinany pod szyją) i koszulę flanelową na długi rękaw. Przed wyjazdem przeczytałam bowiem, że poranki na Camino del Norte są zimne. Jasne, były zimne, ale były też wilgotne. Nie dawałam po prostu rady dłużej iść na długi rękaw, bo wszystko się do mnie kleiło. Wolałam, aby zmokły mi ręce niż ubranie. Polar bym obecnie wykreśliła z listy rzeczy, a flanelową koszulę z chęcią wzięłabym po raz kolejny. Przydała się ona bowiem do okrycia w chłodne wieczory oraz podczas noclegów w namiocie. 


PŁASZCZ PRZECIWDESZCZOWY/KURTKA/POKROWIEC 
Uwaga, jestem totalną wariatką. Przez całą drogę niosłam kurtkę (chwyciłam ją w ostatniej chwili, wychodząc z domu), której ani razu nie użyłam. Pam, pam, pam. Brawa dla mnie. Nie bierz kurtki. No chyba, że bardzo chcesz. Ja na Twoim miejscu zabrałabym jedynie dużą deszczówkę. Albo taką za złotówkę, zwyczajną foliową albo nieco lepszą, która przykryje tylko Ciebie lub najlepiej Ciebie i Twój plecak. Miałam taką i polecam. Ciężko się ją zakłada i zdejmuje przy tak dużym plecaku jak mój, ale jakoś dawałam sobie radę. Jeśli wybierzesz kurtkę to pamiętaj o pokrowcu na plecak. 

SPODNIE/SPODENKI
Miałam jedną parę długich spodni z odpinanymi nogawkami (po odpięciu były do kolan) oraz jedną parę krótkich spodenek. Były one w ciemnych kolorach, żeby w razie ubrudzenia nie było tego aż tak widać. Teraz wybrałabym prawie taki sam zestaw. Nie wzięłabym bowiem tych końcówek od spodni. Tylko kilka razy szłam w długich. Było po prostu zbyt wilgotno i w rybaczkach szło się o wiele lepiej. Miały one w pasie gumkę, co było idealnym rozwiązaniem. Nie ma nic gorszego niż wrzynający się pasek od spodni w trakcie gorącego dnia. Krótkie spodenki użyłam raptem dwa albo trzy razy, dlatego też bym się poważnie zastanowiła, czy je ze sobą zabierać. Może postawiłabym na kolejne rybaczki albo spodenki z innego materiału (moje były strasznie luźne, co mi przeszkadzało). Możesz również wziąć legginsy lub alladynki. 


SUKIENKA/STRÓJ "PO"
Tak, tak. Mówię to ja, czyli osoba, która sukienkę zakłada tylko na ważne uroczystości. Najlepiej postaw na taką przewiewną i lekką. Założysz ją bowiem z chęcią po kąpieli, aby poczuć że właśnie odpoczywasz. Założysz ją chętnie na kolację w gronie nowo poznanych osób. Założysz ją chętnie na spacer po plaży w ciepły wieczór lub kiedy będziesz szła się wykąpać w oceanie. Założysz ją w swoje imieniny lub urodziny (byłam tą szczęściarą, która mogła te dni świętować w takich okolicznościach). Chyba nie muszę mówić, że teraz też bym ją wzięła ze sobą? Jeśli nie chcesz brać sukienki, to zabierz jakieś spodenki/spódniczkę i koszulkę.


KAPELUSZ/CZAPKA Z DASZKIEM/CHUSTA
Miałam i materiałowy kapelusz, i dużą chustę. W słoneczne dni ani rusz bez czegoś, co chroni zarówno głowę, jak i kark przed oparzeniami. Myślę, że teraz postawiłabym tylko na chustę. Używałam jej podczas Camino również jako okrycia ramion od słońca, jako kocyka do siedzenia, jako chłodzącego okładu (po umoczeniu w wodzie). 


RĘCZNIK SZYBKOSCHNĄCY
Miałam dwa. Jeden do ciała, jeden tylko do moich wypadających włosów. Teraz zabrałabym tylko jeden. Chyba, że znalazłabym jakiś zamiennik. Widziałam, że kilka osób niosło ręczniki cieńsze od mojego albo pieluchy.

Miałam również malutki ręczniczek (lekki jak piórko), który przyczepiłam do plecaka i który był w zasięgu mojej ręki. Służył do wytarcia potu z czoła lub karku. To był świetny wybór i wielokrotnie cieszyłam się z tego, że go posiadam. 


NAMIOT/ŚPIWÓR/KARIMATA
Nie jest ważne, że niosłam ze sobą namiot, w którym spałam zaledwie kilka nocy i którego w pełni nie wykorzystałam. Myślę, że zabrałabym go ze sobą ponownie. Nie zawsze bowiem było miejsce w schronisku, nie zawsze miałam siłę iść dalej, nie zawsze miałam chęć się śpieszyć, aby zająć sobie miejsce w albergue. W takich chwilach namiot był moim wybawieniem. Nie ważył on wcale tak dużo, a dawał pewną swobodę i możliwość podejmowania spontanicznych decyzji. Podczas całej wędrówki widziałam zaledwie kilka osób, które niosły ze sobą swoją "bazę noclegową". Wiem jednak, że część pielgrzymów była zmuszona spać na zewnątrz, bo zabrakło dla nich miejsca w środku. Spali pod wiatami, na plażach, w sąsiedztwie kościołów, obok cmentarzy miejskich albo na łąkach pod gołym niebem.

Śpiwór powinien być mały, lekki i dość ciepły (szczególnie gdy postawisz na spanie w namiocie).

Zabrałam ze sobą taką zwijaną alumatę. Teraz postawiłabym na składaną, która zajmuje mniej miejsca i jest trochę cieńsza. Przydaje się ona zarówno w namiocie, jak i do popołudniowego odpoczynku na trawie lub podczas wyjścia na plażę. Niektórzy kładli ją na łóżka w schroniskach. Opcjonalnie: mata samopompująca.


LATARKA
Polecam czołówkę, bo wówczas masz wolne ręce. Przydaje się zarówno rano podczas porannego pakowania, jak i podczas wędrówki przed wschodem słońca.


KOSMETYCZKA
zatyczki do uszu 
Nie należę do fanów zatyczek do uszu, ale większość osób naprawdę ich używało i twierdziło, że to niezbędna rzecz na Camino (w tym przypadku nie tylko na del Norte). Rzeczywiście, chrapiących osób nigdy w schroniskach nie brakowało. Na szczęście aż tak bardzo mi to nie przeszkadzało. 
szare mydło (Biały Jeleń)
Idealnie sprawdziło się podczas ręcznego prania odzieży. Kostka była co prawda dość ciężka (około 150 g), ale dobrze spierała zaschnięty piasek i ślady po błocie. Nie pozostawiała również żadnych białych śladów na ubraniach. Jeśli chcesz, możesz także używać go do mycia ciała. 
żel pod prysznic
Opcjonalnie: mydło oraz płyn do higieny intymnej. Zabrałam ze sobą małe, turystyczne opakowanie żelu pod prysznic. Dość szybko je zużyłam, a potem miałam problem z zakupem podobnej wielkości kosmetyku, przez co niosłam o wiele większą butelkę. Myślę, że teraz wzięłabym od razu żel w normalnym opakowaniu. Na początku ważyłby więcej, ale z czasem by go ubywało. 
szampon
Opcjonalnie: odżywka do włosów. Wzięłam mniejszą butelkę szamponu, a potem skończył mi się akurat wtedy kiedy mój znajomy kończył swoje Camino i pozbywał się niepotrzebnych rzeczy. Wzięłam od niego butelkę, przez co nie musiałam kupować nowego. Głowę myłam praktycznie codziennie, a włosy w hiszpańskim słońcu stawały się z każdym dniem coraz bardziej suche. Jeśli chcesz tego uniknąć to albo zadbaj o nawilżenie włosów jeszcze przed wyjazdem, albo weź odżywkę. 
pasta do zębów i szczoteczka
Miałam małe opakowanie (20 ml) pasty Sensodyne Complete Protection i starczyło mi na cały pobyt w Hiszpanii. Wydajność przede wszystkim. Posiadałam składaną szczoteczkę i było to rewelacyjne rozwiązanie. Mieściła się w dłoni i zajmowała niewiele miejsca. 
antyperspirant
Miałam taki w sztyfcie, w plastikowym lekkim opakowaniu. Najważniejsze, aby działał jak najdłużej oraz nie brudził ubrań. Jeśli dodatkowo ładnie pachnie, to nie oglądaj się za siebie i zapakuj go do plecaka. Z tego co zaobserwowałam, mało osób używało dezodorantów. Być może wynika to z obawy przed nagrzaniem opakowania i jego ewentualnym wybuchem.
perfumy
Może to dziwne, ale ulubione perfumy były dla mnie jedną z niewielkich, codziennych radości na Camino. Możliwość użycia małej, magicznej buteleczki i poczucia innego zapachu niż mój pot było zbawieniem po każdej kąpieli. 
nawilżający balsam do ciała
Nie zabrałam ze sobą żadnego kremu ani balsamu, czego czasem żałowałam. Moja skóra była przesuszona i wołała o nawilżenie. Myślę, że tym razem wzięłabym małe opakowanie tego specyfiku. Niektórzy polecają jedynie krem do twarzy
krem przeciwsłoneczny
Opcjonalnie: pomadka ochronna do ust z filtrem. Bez tego ani rusz. Zapamiętaj to! Prawie wszystkie osoby z Polski miały wielką butlę z "pięćdziesiątką". Tak duży filtr jest idealny dla jasnej skóry. I tak się opalisz, ale przynajmniej nie spalisz. O skutkach jego niestosowania będzie jeszcze w innym poście. 
waciki, patyczki do uszu
Wiadomo, uszy trzeba czyścić. Nie muszę tego nikomu tłumaczyć. Waciki mnie się nie przydały, ponieważ nie brałam żadnego toniku do twarzy (niektóre dziewczyny miały coś takiego). 
maszynki jednorazowe
Ten punkt to tak naprawdę kwestia indywidualna. Niektóre dziewczyny decydują się na depilację laserową przed wyjazdem, dzięki czemu nie muszą martwić się o tak przyziemne kwestie. Jeśli jednak potrzebujesz podczas wyjazdu depilować pachy bądź inne okolice ciała, to koniecznie weź ze sobą coś, co Ci to umożliwi. Bez problemu dokupisz je także w Hiszpanii, ale to pewnie nie będą "Twoje ulubione", takie których używasz na co dzień. 
chusteczki nawilżane/papier toaletowy/chusteczki higieniczne
Przydają się w różnych (ekstremalnych) warunkach. Wiadomo. Może coś wpaść do oka na przykład i będziesz musiał/a to wyjąć. Widziałam, że niektóre dziewczyny miały ze sobą gąbkę lub myjkę do ciała
akcesoria kobiece
Podpaski, tampony, wkładki higieniczne. Kwestia indywidualna każdej kobiety. Jeśli chodzi o możliwość zakupu to wybór w hiszpańskich marketach jest dość szeroki. W małych miejscowościach jest z tym nieco gorzej, więc warto o tym wcześniej pamiętać. 
akcesoria do włosów
Szczotka albo grzebień, w zależności od tego czego używacie. Polecam taką małą, składaną okrągłą szczotkę z lusterkiem w środku. Gumki do włosów, opaska, wsuwki bądź spinki. Każda z nas wie, czego potrzebuje. 
inne
Pamiętajcie o zabraniu obcinaczek lub nożyczek do paznokci oraz pęsety. Są to rzeczy, które niestety trochę ważą, ale są przydatne. Niektóre kobiety dbały o swój wygląd i nawet malowały paznokcie. Jedne niosły ze sobą bezbarwny lakier do paznokci, inne czerwone, czarne czy cieliste. Pamiętaj, że jakoś trzeba to potem zmyć, ewentualnie poprawić, a to mogą być dodatkowe gramy. 


APTECZKA
żel antybakteryjny do rąk
Absolutna konieczność jak dla mnie. Wielokrotnie chciałam coś zjeść, a dłonie miałam lekko brudne lub dotykałam wcześniej roślin czy zwierząt. W takiej chwili taki żel był idealnym rozwiązaniem. Miałam go zawsze pod ręką, dzięki czemu często mogłam z niego skorzystać. Używałam produktów z firmy CleanHands (jeden był z nawilżającym kompleksem 24h, a drugi z ekstraktem z jagód acai).
maść przeciwzapalna/przeciwbólowa
Zakupiłam Voltaren i często go używałam. Obecnie wybrałabym może coś innego, bo nie działał on aż tak dobrze jak powinien. Stawy będą Cię pewnie bolały, podobnie jak kręgosłup czy ramiona. 
lek na biegunkę
Zabrałam ze sobą Laremid. Wiem, że niektórzy używają węgiel leczniczy
bandaż elastyczny/kompres jałowy
Myślę, że tym razem zostawiłabym bandaż w domu. W razie konieczności i tak idzie się do lekarza, więc nie ma sensu go ze sobą nosić. Gaza jałowa bardzo mi się przydała. Ucinałam mniejsze kawałki i podkładałam je jako dodatkową warstwę pod pęcherze na stopach. 
woda utleniona (w żelu albo w płynie)
Albo postawiłabym na mniejszą butelkę, albo nie brała jej wcale. Użyłam ją raptem kilka razy, a raz pożyczyłam ją znajomej. Taka buteleczka waży prawie 200 gram! Uwierz, to całkiem sporo jak na rzecz, którą się tylko niesie. 
talk do stóp 
Tak, tak, tak. Nie dość, że bym go ponownie wzięła, to jeszcze zaczęłabym go używać o wiele wcześniej i o wiele częściej niż poprzednim razem. Rzecz bardzo przydatna. Dzięki niej nasze stopy mniej się pocą. 
maść na gojenie ran oraz oparzenia słoneczne
Zdecydowanie polecam Alantan Plus. Uważam, że przetrwanie bez tego specyfiku byłoby w moim przypadku dość utrudnione. 
tabletki na ból głowy/ból zęba/bóle menstruacyjne
Od wielu lat jestem zwolenniczką Ibupromu, który działa na mnie najlepiej ze wszystkich dostępnych na rynku środków. 
Glucardiamid 
Tabletki do ssania, które pomagały mi w czasie ogromnego wysiłku fizycznego. Niestety pod wpływem ciepła bardzo się rozpuszczały, przez co zmieniały kształt i trudno było je oderwać od papierka. Tym razem postawiłabym po prostu na czekoladę jako źródło energii. 
tabletki przeciwalergiczne
Zakupiłam Amertil, który niewiele ważył, a zdziałał cuda. Nie musiałam go na szczęście używać, ale pomógł on dziewczynie, która dostała jakiegoś uczulenia na skórze. 
plastry
Absolutnie nie wybierajcie się bez tego na Camino. Jakiekolwiek Camino. Wzięłam ze sobą mnóstwo różnej wielkości plastrów i nie przywiozłam ze sobą z powrotem ani jednego. Jeśli pamięć mnie nie myli to jeszcze musiałam paczkę dokupić. 
zestaw witamin
Inny sposób odżywania, higieny osobistej oraz wysiłek fizyczny mogą skutkować osłabieniem i brakiem niektórych składników odżywczych. To dlatego zabrałam ze sobą zestaw witamin dla kobiet Vitotal. Pamiętałam o zażywaniu tabletek przez pierwsze kilka dni. 
igła
Przebijanie pęcherzy może okazać się koniecznością, a wówczas igła będzie niezbędna. Jeśli należysz do osób, które przekładają nić przez odcisk to musisz pamiętać także o niej. 
inne
Niektórzy nieśli ze sobą żele na ukąszenia, preparaty na komary, preparaty na kleszcze, maseczki do resuscytacji, gaz pieprzowy. Pamiętajcie również o lekarstwach zażywanych na co dzień.


DOKUMENTY/PAPIERY
dowód osobisty/paszport
Opcjonalnie: legitymacja studencka, karta EURO26, prawo jazdy.
karta kredytowa/debetowa
dokument poświadczający wykupienie ubezpieczenia 
Opcjonalnie: karta EKUZ.
paszport pielgrzyma (Credencial)
książka
Możesz zabrać książkę w wersji papierowej albo e-booka, który jest zdecydowanie lżejszy.
adresy i numery do bliskich osób
Zdarzają się różne sytuacje losowe, a kontakt do bliskich warto mieć zapisany w różnych miejscach. Czy to na kartce, czy w telefonie, czy nawet zrobione zdjęcie na aparacie. Przezorny zawsze ubezpieczony. Na Twoim miejscu zrobiłabym również skany dokumentów i zostawiła je bliskim w mieszkaniu. 
przewodnik po Camino del Norte
Opcjonalnie: rozmówki polsko-hiszpańskie. Polecam wydrukowanie potrzebnych informacji i wywalanie ich do kosza po przejściu danego etapu. Może jest to mało ekologiczne, ale bardzo funkcjonalne. Cała książka (np. po niemiecku) niestety swoje waży i obstawiam, że ciężko byłoby się nam z nią rozstać. Lepiej postawić więc na wydruki. 


INNE:
klamerki do prania
Przydatne zarówno podczas wieszania prania w albergue, jak i podczas wędrowania i suszenia niedoschniętych ciuchów na plecaku. Miałam chyba 4 sztuki i używałam ich wielokrotnie. Czasem nawet brakowało mi większej ilości.
agrafki 
Idealne w sytuacji, gdy rozwali Ci się plecak... Najlepiej duże, a nie małe.
torba ekologiczna, materiałowy plecak, saszetka na biodra 
Zarówno do przechowywania najcenniejszych rzeczy obok siebie w nocy, jak i podczas wyjścia po zakupy czy na plażę. 
artykuły piknikowe
Zabrałam ze sobą metalowy kubek, ale zostawiłam go w albergue, ponieważ okazał się mało przydatny. Miałam również taki plastikowy sprzęt, który był zarówno łyżką, jak i widelcem i nożykiem. Zajmował mało miejsca, a często go używałam. Wzięłam też scyzoryk, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Do przekrojenia bagietki nadawał się idealnie, podobnie jak do jej posmarowania. Szkoda tylko, że nie zawierał korkociągu. Nie polecam brania talerzy, miseczek czy garnków. Chyba, że postawisz na samodzielne gotowanie, na łonie natury. Najbardziej przydatną rzeczą był metalowy bidon, w którym trzymałam wodę. Przyczepiłam go przy pomocy karabińczyka do plecaka i wciąż miałam go pod ręką. 
artykuły piśmiennicze
Nie wyobrażam sobie Camino bez notesu i długopisu. Wszystkie myśli, kontakty do nowych osób, spostrzeżenia. Wszystko zapisywałam w notesie. Czasem coś w nim rysowałam. Był moim pamiętnikiem. 
okulary przeciwsłoneczne
Ciągle się zastanawiam, czy zabrałabym je po raz kolejny. Czasem były niezwykle przydatne, a czasem mnie denerwowało ich przechowywanie i ciągłe uważanie na nie. Koniec końców i tak się rozwaliły, bo upadły mi na kamienie. Myślę jednak, że wzrok trzeba chronić, więc pewnie bym je spakowała do plecaka. 
kijki trekkingowe/kostur/laska
Część osób śmieje się z pielgrzymów, którzy zabierają ze sobą kijki trekkingowe. Wydaje mi się, że nie wiedzą, co robią. Mnie przydały się bardzo. Szczególnie podczas stromych zejść. Idealnie odciążały stawy i stanowiły podparcie dla ciała. Po czasie, kiedy teren był nieco bardziej płaski chciałam je zostawić, ale było mi szkoda. Myślę, że tym razem postawiłabym na pojedynczy kostur zakupiony bądź wystrugany już w Hiszpanii. Taki, który w razie czego pozostawię w schronisku bez większego żalu. 
muszla, różaniec
Tym razem przyczepiłabym muszlę (symbol pielgrzyma) już na początku Camino. To przecież znak rozpoznawczy! 
elektronika 
Wybór indywidualny. Były osoby niosące jedynie telefony, a były takie które wcale go nie zabrały. Byli pielgrzymi używający lekkiego aparatu fotograficznego, a byli tacy którzy korzystali z lustrzanek i kamer. Niektórzy mieli mp3, tablety, czy inne wynalazki elektroniczne. Oczywiście musisz pamiętać o kablach, ładowarkach, kartach pamięci, zapasowych bateriach i pokrowcach
inne
Niektórzy nieśli ze sobą grzałkę, taśmę klejącą, gumki recepturki, małe woreczki (na śmieci albo kanapki), Kropelkę, pasek do spodni (uwierzcie, będzie pewnie przydatny), zapałki bądź zapalniczkę, prześcieradło przeciw insektom, folię malarską, zegarek na rękę, kompas, pokrowiec na dokumenty



WAŻNE:
- im mniej tym lepiej (10 % wagi ciała)
- zwróć uwagę na dobrej jakości pas biodrowy oraz pas piersiowy - z nimi będzie Ci łatwiej!
- bierz rzeczy, z którymi łatwo będzie Ci się rozstać
- podczas pakowania plecaka pamiętaj o tym, że w trakcie wędrowania dojdzie dodatkowe obciążenie takie jak zapas wody czy jedzenia
- wybieraj ubrania, które się nie gniotą (zapomnij o prasowaniu)
- "Wezmę to, bo prawie "nic" nie waży, a może się przydać". Pewnie się nie przyda, a "nic" + "nic" = zbyt ciężki plecak
- i tak pewnie weźmiesz za dużo niepotrzebnych rzeczy ;)



Jeśli masz pytania odnośnie bagażu to chętnie na nie odpowiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM