×

Co czułam? Zapiski z pamiętnika #1

Ciągle wracam do mojego Camino del Norte. To takie przeżycie, o którym nie da się łatwo zapomnieć. Przeglądając swój notes z podróży i cofając się w czasie, postanowiłam podzielić się z Tobą swoimi wspomnieniami. To nie będą żadne ambitne posty. To będzie zwyczajne życie. Na chwilę obecną, przewiduję dwa posty z tego cyklu. Będzie trochę o uczuciach i trochę o mijanych w drodze ludziach. 

"Pierwszy upadek zaliczony. Nie ma to jak upaść na tyłek, na betonowych schodach. Bolało. Ale chociaż było dużo śmiechu." (dzień 3.)

"Co to był za dzień! Ramiona bolą jak diabli, ale i tak uśmiech nie znika z mojej twarzy. Jestem we właściwym miejscu. Czuję to." (dzień 4.)

"Jest i drugi upadek. Tym razem bolało bardziej. Wszystko przez ten cholerny deszcz i wodę lejącą się w tunelu przy głównej drodze. To zapewne wyglądało groźnie." (dzień 4.)

"Moje stopy. Czy tu musi być tyle drobnych kamyczków wpadających do sandałek?!" (dzień 4.)

"Nie jest dobrze. Ramiona zdążyły poczuć już słońce, kostka wygląda jak poparzona, a odcisk hmm wygląda jakby się paprał. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co będzie dalej. Boję się. Boję się, że będę zmuszona przerwać wędrówkę albo przejść tylko te ostatnie sto kilometrów. Nie wiem. Zobaczę, co powie pielęgniarka. Chcę iść dalej. Choćbym miała przejechać odcinek do Bilbao i wyruszyć dopiero stamtąd." (dzień 5.)

"Ten słoneczny dzień i trudny odcinek zrobiłyby ze mnie miazgę, gdybym szła dzisiaj dalej." (dzień 5.)

"Marzy mi się kąpiel w oceanie. Orzeźwiająca woda byłaby przecudowną opcją w tym momencie i chyba dałaby mi niezłego kopa. Pozytywnej energii oczywiście." (dzień 5.)

"Przez to, jak wygląda mój odcisk, nie czuję pozytywnej energii. Jak chodzę to nie jest niby źle, ale jak na niego patrzę brr... Szkoda, że nie ma Internetu. Czytałabym o odciskach i zamartwiała się jeszcze bardziej." (dzień 5.)

"Nie wiem jak im się odwdzięczę. Czasem zwyczajne "dziękuję" nie wystarcza." (dzień 5.)

"Złote myśli na dziś? Ludzie tworzą Camino. Poza tym nie liczysz dni i nie wiesz, który jest właśnie dzisiaj. Chyba, że masz stały dostęp do Internetu (odradzam, bo byś tylko w nim siedział zamiast cieszyć się spokojnymi wieczorami) albo prowadzisz dziennik." (dzień 5.)

"Buzują we mnie takie emocje, że nie wiem nawet jak je określić. Potrzebuję tego ciepła, które daje miłość. Czas to sobie uświadomić." (dzień 5.)

"Na Camino widzę tyle małych dzieci. Ciągle biegają, zaczepiają, uśmiechają się. Może to jakiś znak?" (dzień 5.)

"Jak się woła kota po hiszpańsku?! Dlaczego ja tego nie wiem?!" (dzień 5.)

"Kto szuka miłości na siłę, ten na pewno jej nie znajdzie. Może sama należę do tego typu osób? Przecież myślę o głębokim uczuciu. Czy też szukam na siłę? Wątpię." (dzień 5.)

"Czy 25.urodziny będą przełomowe? Co się wydarzy do tego czasu? Czy nadal będę na Camino, czy już w Polsce? Chciałabym to już wiedzieć." (dzień 5.)

"Mam nadzieję, że będzie lepiej. Z Bilbao jest przecież jeszcze około 700 kilometrów! Przeszłam dopiero około 70. To śmieszne." (dzień 6.)

"Czy dziewczyny naprawdę nie potrafią używać mopa? Jestem wściekła. Jak można zostawić tak brudną łazienkę po sobie? Ludzie, przecież inni też z niej będą korzystać." (dzień 6.)

"Mycie się z jedną owiniętą stopą jest zabawne. Nie życzę tego jednak nikomu." (dzień 8.)

"Komu w drogę, temu... kopa w tyłek! Poczułam weekend i tak mi się nic nie chce, że masakra." (dzień 8.)

"Moja prawa stopa wygląda jak połączenie brązu, zieleni i czerwieni. Nie wygląda to dobrze. Poparzyłam ją sobie, oj poparzyłam." (dzień 8.)

"Muzyka gra. Dudy. Ludzie w tradycyjnych strojach. Żyć, nie umierać. Swojski klimat Basków daje mi się we znaki." (dzień 9.)

"Godzina: po 22. Siedzimy na zewnątrz, nagle widać jakieś dziwne cienie. 
- "Ooo, to chyba zabłąkani pielgrzymi!"
- "Nie, to tylko kaczory." (dzień 10.)

"W końcu zdjęłam bandaż i się normalnie umyłam. Co za cudowne uczucie!" (dzień 10.)

"Słońce jest tu czasem przekleństwem, a czasem spełnieniem najskrytszych marzeń. Kiedy wędruję, a na niebie nie ma ani jednej chmury to go nie lubię. Kiedy jednak jestem w albergue to o nim marzę." (dzień 11.)

"Mega ciężki był ten dzień. Pobiłam swój rekord kilometrów, a do tego to słońce. Nigdy więcej tylu nie przejdę. Nie, nie, nie. To nie jest dla mnie dobre. Moje maksimum to chyba około 25 kilometrów. Nie prawie 40." (dzień 12.)

"Byłam tak zmęczona, że na widok tabliczki z nazwą miasta, aż się do niej przytuliłam." (dzień 15.)

"Woda! Nareszcie, kąpiel i leżenie na plaży. Dlaczego nie robiłam tego wcześniej?!" (dzień 16.)

"Nie lubię dużych miast na Camino. Są straszne i tak nużące." (dzień 20.)

"To były moje najlepsze imieniny. Kąpiel w basenie była ich dopełnieniem." (dzień 23.)

"To będzie trudny dzień." (dzień 25.)

"Uwielbiam te wszystkie małe chwile. Te zachody i wschody słońca. Te uśmiechy. Te łzy. Ten szum wiatru. Te krople deszczu. Wszystko na Camino smakuje o wiele lepiej." (dzień 27.)

"Martwię się, bo mama się martwi. To chyba normalne, kiedy kogoś się kocha." (dzień 29.)

"Moje urodziny. Miał to być jeden z najlepszych dni na Camino, a tymczasem noga przechodzi samą siebie. Nie mam siły iść nawet do sklepu. Jak ja jutro pójdę?!" (dzień 33.)

"Płakałam dziś tylko trzy razy ;)" (dzień 33.)

"Zrobiłam to. Naprawdę to Z-R-O-B-I-Ł-A-M! Coś czuję, że zrobię to jeszcze nie raz i nie dwa. Pokochałam Camino del Norte. Wrócę tu jeszcze. Wiem to." (dzień 36.)
Copyright © 2016 Kinga On Tour , Blogger