Podsumowanie 2016 roku

Skoro zapoznałaś/eś się już z moim czytelniczym podsumowaniem ubiegłego roku to spokojnie mogę przejść do innych kwestii, wydarzeń, które miały miejsce w 2016. Szczerze powiedziawszy, przygotowałam więcej zdjęć niż tekstu, ale dobrze było zebrać wszystko razem i przypomnieć sobie co, gdzie, kiedy i jak. Powinnam zacząć chyba od tego, że swój 2016 rok podzieliłam na dwa okresy. Pierwsza połowa to czas przed wyruszeniem na Camino, a druga to okres po jego zakończeniu. Nie przedłużam. Zaczynam. 

CODZIENNOŚĆ
Pierwsze miesiące ubiegłego roku upłynęły mi bardzo szybko. Myślę, że stało się tak dlatego, że z niecierpliwością wyglądałam w przyszłość i odliczałam dni do rozpoczęcia lata. Czekałam na wyjazd do Polski oraz późniejszy wyjazd do Hiszpanii. Rezygnowałam z przyjemności, aby odłożyć jak najwięcej pieniędzy (dziękuję moim Rodzicom, którzy w tej kwestii ogromnie mi pomogli), a w wolnej chwili pochłaniałam informacje o Camino, wybierałam sprzęt i czytałam książki. Kilkukrotnie walczyłam z przeziębieniem, zakopując się coraz głębiej w pościeli. Po powrocie z hiszpańskiej podróży, czas spędzałam na poszukiwaniu pracy, zastanawianiu się czego chcę od życia i jak tego osiągnąć. Podjęłam kilka ważnych kroków i zobaczymy, co z tego wyjdzie, gdyż w 2017 chcę kontynuować pewne zamierzenia. 

CZAS NA JEDZENIE
Nie sądziłam, że znajdę aż tyle zdjęć prezentujących moje posiłki! Zazwyczaj należę do osób, które najpierw coś zjedzą, a potem krzyczą: "Ejj! Nie zrobiłam zdjęcia". Szczególnie sprawdza się to w podróży. Wtedy jestem wszystkim tak zafascynowana, że o jedzeniu zapominam. Słodziłam sobie życie w 2016 roku, oj słodziłam. Spróbowałam po raz pierwszy (i nie ostatni) wielu smakowitych przekąsek. Na uwagę zasługują: pączek z przepysznym kremowym nadzieniem (posypany pokruszonymi drażetkami), holenderskie oliebollen (coś jak nasze racucho-pączki), ulubione Reese's z masłem orzechowym, czekoladowo-miętowe MüllerMilch, owoce morza, kaczka z makaronem, holenderskie sery oraz niezwykły smoczy owoc, który... "rozpiernicza system". 

KOCIE
Jak to mówi Dawid, "koty generują lajki", więc po prostu Toffika nie mogło zabraknąć w tym podsumowaniu. Większość zdjęć na moim telefonie to przeróżne pozycje, jakie przyjmuje mój kot. Do góry brzuchem, na krewetkę, pod kocykiem niczym małe dziecko, na grzejniku, z tylnymi łapkami na ścianie, na mojej mamie, obok mnie. Toffik towarzyszył mi przez większość ubiegłego roku, a mój wyjazd do Hiszpanii był dla niego nie lada przeżyciem. Gdybyście tylko widzieli tę radość po moim powrocie! 


ODKRYCIA 2016 ROKU

Instagram:
@monaris_ - codzienność w Nowym Jorku. Są mosty, wieżowce, budynki przyciągające wzrok. Przede wszystkim są jednak ludzie. Wszystkim zdjęciom dodaje uroku specyficzny, miejski klimat. 
@loki_the_wolfdog - przywiązanie zwierzaka do człowieka aż bije z tych wszystkich zdjęć. Oprócz pięknych krajobrazów są również zdjęcia, które pobudzają czułe strony w sercu. Podróże z psem mogą być niesamowitym przeżyciem. 
@wildlinggirl - niezwykle klimatyczne, książkowe konto. Połączenie drewna, stron papieru, roślin i kubków herbaty. Uchwycenie właściwej chwili i nadanie jej czegoś wyjątkowego. Do tego tajemniczy filtr i jest pięknie. Tak po prostu. 

YouTube:
Seria, dzięki której mogłam zobaczyć zwyczajnych przechodniów na ulicach miast. Sama podczas podróży zwracam wielką uwagę na innych ludzi. Lubię usiąść na ławce i przyglądać się mijającym mnie osobom. Zastanawiam się, kim są, skąd pochodzą, co ich skłoniło do przyjścia w to miejsce. Dzięki tej serii otworzyłam się nieco na własne pomysły i wiem, że w końcu pokonam pewnego rodzaju strach i zacznę jeszcze bardziej skupiać się na tym, co mnie interesuje. Czyli na ludziach. Barcelona, Rzym, Szanghaj, Kijów, Warszawa, Porto - miasta zupełnie inne, ale w pewien sposób podobne. Właśnie za sprawą ludzi. 
Seria, która skłoniła mnie do refleksji. Seria, która chwyciła mnie za serce i nim porządnie wstrząsnęła. Seria, którą ostatecznie zrozumiałam aż za dobrze. Ukazała mi ona bowiem to, czego naprawdę oczekuję od życia. Miałam wrażenie, że jest to cykl filmów dokumentalnych poświęcony tylko i wyłącznie mnie samej. Hongkong, Japonia, Korea Południowa, Tajwan. Przepiękne ujęcia, które "rozpierniczają system". Ujęcia budzące podziw. Ujęcia zapadające w pamięć. Wielki szacun dla Krzysztofa i całego jego zespołu. 

ODWIEDZONE MIEJSCA
Patrząc z perspektywy czasu to trochę tego było. Rok rozpoczęłam w Niemczech. Podróże zaczęły się dość niewinnie, bo od krótkich wypadów do najbliższych niemieckich i holenderskich miejscowości. Po raz pierwszy byłam między innymi  w Lichtenvoorde, Zwilbroek, Xanten, RheinbergMünster. Ponownie w Bredevoort, Bocholcie, Winterswijk. W czerwcu, w końcu (po tylu latach!) odwiedziłam Berlin. Poza tym będąc w Polsce, wybrałam się do Łodzi oraz Uniejowa, Poddębic, Konina i rodzinnej miejscowości. No i potem się zaczęło. Był po raz drugi Amsterdam. I Paryż. Następnie francuska Tuluza, Saint-Jean de Luz, Ciboure, Hendaye i początek mojego hiszpańskiego Camino del Norte. Zobaczyłam mnóstwo wspaniałych miejsc, poznałam wielu interesujących ludzi z którymi nadal mam kontakt, przeżyłam niesamowity czas. Zakończył się on dla mnie w Santiago de Compostela, a hiszpańską przygodę ostatecznie pożegnałam w Barcelonie. W drodze powrotnej do Niemiec, wysiadłam na chwilę w Luksemburgu, którego jednak nie zaznaczam na liście miejsc zobaczonych. Końcówka roku obyła się bez podróży, a 2017 rok powitałam w Niemczech

ROZLICZENIE POSTANOWIEŃ NOWOROCZNYCH
KSIĄŻKI - czytelnicze podsumowanie 2016 roku znajdziesz <<tutaj>>.
POCZTÓWKI - Nie udało mi się zebrać widokówek z pozostałych europejskich państw, których brakuje w mojej kolekcji. Nie wysyłałam także kartek do innych osób, ponieważ większość wolnych środków odkładałam na Hiszpanię. 
PODRÓŻE 
1. Odwiedzę co najmniej trzy stolice - ha! Dobrze, że nie napisałam: "nowe stolice", bo bym poległa. Tak mam chociaż satysfakcję, ponieważ udało mi się odwiedzić Amsterdam, Berlin, Paryż. No i ten nieszczęsny Luksemburg, w którym byłam, ale zbyt późno zorientowałam się, że trasa autokaru prowadzi przez to miasto. Ze zwiedzania więc nici. 
2. Odwiedzę 100 miast w 2016 roku - poległam, ponieważ po pewnym czasie przestałam liczyć. Myślę, że ze względu na Camino del Norte, trochę tego było. Nie jestem w stanie niestety powiedzieć, ile dokładnie. Ale tak jak napisałam: "chciałam po prostu wciąć w tym udział, a nie na siłę jeździć, tracić czas i pieniądze, aby coś komuś udowodnić."
3. Obchodzić "ćwierćwiecze" w innym państwie - hiszpańskie urodziny były godne.
4. Samotne przejście Camino - ZREALIZOWANE. Zaczynałam sama i zakończyłam tę drogę w taki sam sposób. Nie byłam jednak samotna. Spotkałam wspaniałych ludzi, miałam wparcie bliskich, którzy byli ze mną myślami. To zdecydowanie najważniejsze wydarzenie 2016 roku. Albo i nawet całego mojego życia.

WYDARZENIA ROKU
- czerwcowe wesele najlepszej koleżanki ze studiów, Magdy
- przejście Camino del Norte
- poznanie wielu wyjątkowych ludzi, z których część wniosła coś do mojego życia
- spędzenie dwóch niezapomnianych tygodni z piątką wspaniałych osób
- wrześniowe wesele kuzynki, na które poszłam z... chłopakiem z Internetu, którego wcześniej nie widziałam na oczy (jednak jestem trochę szalona!)

WYTRWAŁA PRACA
... oraz satysfakcja z niej wynikająca. W ubiegłym roku odkryłam techniki, które (mam wrażenie) polepszyły nieco jakość moich zdjęć. Pod koniec roku udostępniałam je o wiele chętniej, byłam z nich bardziej zadowolona. Co prawda, mój aparat na Camino przeżył upadek na beton i od tamtej pory nieco szwankuje, ale mam nadzieję, że da jeszcze radę i wytrzyma kolejne miesiące. Każdy like, komentarz i cokolwiek innego wynikającego ze strony Czytelnika bloga czy jego obserwatora, cieszy mnie niezmiernie. Każdy jest wyjątkowy i ma dla mnie wielkie znaczenie, bo jak wiadomo "grosz do grosza..." ma odniesienie nie tylko do pieniędzy, ale i ludzi. "Ludź do ludzia..." i grono osób się powiększa. Ja oprócz bycia niejako właścicielką bloga, jestem również czytelniczką innych miejsc w sieci. Niektórych naprawdę podziwiam, dopinguję i śledzę, ponieważ robią coś genialnego. Zachwycają mnie, inspirują. Kiedy więc zauważę, że ktoś taki polubi, napisze, udostępni coś, co stworzyłam, zaproponuje współpracę, to myślę sobie: "Wow! Było warto.". Zdradzę, że w ubiegłym roku, otrzymałam propozycję poprowadzenia spotkania podróżniczego. Musiałam jednak podziękować ze względu na problemy wynikające z logistyki tego całego przedsięwzięcia. Żałuję bardzo! Ale... "co się odwlecze, to nie uciecze". Przynajmniej mam taką nadzieję. 
 188 zdjęć. 15,974 serduszek. 540 komentarzy. 583 obserwatorów
To niby tylko liczby, ale tyle samo emocji one we mnie wywołały. 


Plany/marzenia na 2017 rok:
- odwiedzić co najmniej 2 nowe państwa
- wrócić na Camino
- wybrać się na jakąś wyspę (Sycylię, Teneryfę, Wielką Brytanię)
- polecieć w końcu samolotem!
- rozwijać się w tym, co kocham i lubię robić
- zakończyć sprawy, które już dawno powinnam zakończyć
- zaufać ludziom
- kochać i być kochana

Wspaniałości również dla Ciebie w 2017 roku! 
Obyś znalazł/a swoją wyjątkową drogę w życiu. 
Dziękuję Ci za Twoją obecność. Dziękuję za wszystko.

INSTAGRAM