Lublana, Piran, Postojna i Bled [pocztówkowo]


Nie ma to jak smakowite kąski w postaci przepięknych pocztówek, prawda? To dlatego podzielę się z Tobą kartkami, które otrzymałam z niewielkiego europejskiego kraju, jakim jest Słowenia. Moja słoweńska kolekcja ogranicza się co prawda do zaledwie siedmiu widokówek. Napisałam: "zaledwie"? Dziwne, ponieważ ta ilość okazała się dla mnie szczęśliwą siódemką. Uwielbiam bowiem je wszystkie. Zaraz przekonasz się, dlaczego tak jest. 

Pamiętasz dwie identyczne przesyłki, które otrzymałam już jakiś czas temu? Ten przepiękny widok na stolicę kraju zachęcił mnie do wpisania go na listę miast, które koniecznie chcę zobaczyć. Co jeszcze miało na to wpływ? Na pewno bajecznie zlokalizowany Zamek Lublański. Jest to jedna z głównych atrakcji turystycznych w Lublanie. Nadawczyni (czyli moja niezastąpiona Zala z którą wymieniałam się już kilkukrotnie) zdradziła mi, że jego historia sięga początków XII wieku, ale budowla, którą widzimy współcześnie została odbudowana w wieku XV. Co ciekawe, w późniejszych latach został on jeszcze odrestaurowany, przez co współcześnie pełni tak ważną rolę kulturalną.


Jakie miejsca chciałabym jeszcze zobaczyć będąc w Słowenii? Na pewno kusi mnie miasto położone na wybrzeżu, czyli Piran. Morze Adriatyckie, piękna architektura i charakterystyczny cypel, który widoczny był na poprzedniej pocztówce. Według Natalii jest ono bardzo czyste, zadbane i interesujące. A to chyba przecież najważniejsze? Niektórzy nazywają je nawet klejnotem tego państwa. Powoli przestaję się im dziwić.

https://www.postcrossing.com/postcards/SI-126514
Dwa miasta na tę chwilę wystarczą. Może dorzucę coś dla fanów natury? Na początek, coś z czego Słowenia słynie, czyli jaskinie. Postojna Jama jest zdecydowanie faworytką wielu osób. Według nadawczyni, w ostatnich dwustu latach odwiedziło ją... ponad 35 milionów (!!!) turystów. Nie ma się w sumie co dziwić. Dwadzieścia kilometrów korytarzy. Stalagmity, stalaktyty i te sprawy. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze tak zwana ludzka rybka. Jest to endemit, czyli okaz występujący jedynie na tym terenie. Istna gratka!


Na koniec zostawiłam najlepsze, czyli miejsce, które chciałabym zobaczyć najbardziej. Jezioro Bled. Jak dla mnie przestrzeń idealna. Spokój i cisza aż biją z tych wszystkich zdjęć, które widziałam. Czuję, że rzeczywiście dzieją się tam rzeczy, o których nie każdy decyduje się napisać. To jedna z takich lokalizacji, którą kojarzą prawie wszyscy. Zamek, góry, a przede wszystkim wysepka z niewielkim kościółkiem. To właśnie w nim znajduje się tajemniczy dzwon pochodzący z XVI wieku. Dlaczego tajemniczy? Podobno uderzenie w niego sprawi, że Twoje życzenie się spełni. Chcesz się przekonać? Po jeziorze kursują specjalne łodzie (Pletna), które w cenie biletu mają wliczony również półgodzinny postój na wysepce. Można także wynająć łódkę i dopłynąć tam samodzielnie. Brzmi zachęcająco. Chciałabym się tam znaleźć. Najlepiej już teraz. A Ty?


Imej se lepo! (Miłego dnia)
Lep pozdrav! (Miłe pozdrowienia)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM