Miasta i miasteczka na Camino del Norte #2

Ogromnie się cieszę, że miasta i miasteczka zaprezentowane przeze mnie w poprzednim poście przypadły Ci do gustu. Owszem, Kraj Basków kusi intrygującą zabudową, pięknymi plażami miejskimi oraz ciekawymi promenadami wzdłuż oceanu. Co powiesz jednak na kolejne propozycje miejsc wartych zobaczenia? Tym razem zabieram Cię do Kantabrii oraz Asturii, czyli dwóch kolejnych hiszpańskich regionów przez które przebiega Camino del Norte. Podobnie jak ostatnim razem, kliknięcie na nazwę miasta spowoduje przeniesienie do mapy z jego lokalizacją. Zaczynajmy!

Pamiętam ten dzień. Byłam zmęczona warunkami panującymi na trasie. Wybrałam opcję, która prowadziła dość niebezpieczną drogą N-634. Pobocza praktycznie nie było, zakrętów za to mnóstwo. Samochody śmigały obok mnie, deszcz kropił, a powietrze było ciężkie. Opuściłam niewielką wioskę rybacką z nieczynną knajpą, wdrapałam się po kamienistej ścieżce i wyszłam na ogromną przestrzeń z widokiem na niespokojny ocean. Idąc dalej zaczęłam dostrzegać zarys miasta skąpanego we mgle. I przepadłam. Fale rozbijały się o skały, a ja po prostu chciałam tam zostać i cieszyć się tym widokiem. Castro-Urdiales to najbardziej na wschód wysunięta miejscowość Kantabrii. Malowniczy port, niesamowity gotycki kościół Santa María de la Asunción, średniowieczny zamek templariuszy pełniący obecnie funkcję latarni morskiej, arena byków (Plaza de Toros de Castro Urdiales), a także interesująca promenada (zwróć koniecznie uwagę na płytki, na drugim zdjęciu). To miasto musisz zobaczyć przede wszystkim ze względu na historyczną architekturę. Pamiętaj o tym!
Średniowieczny port królewski. Czy nie brzmi to nieco dumnie? Do tego przepiękna pięciokilometrowa plaża. Myślę, że to przede wszystkim nią kusi turystów to kantabryjskie miasto. Mnie jednak urzekło ono z innych względów. Po pierwsze: świetna panorama z drogi N-634. Po drugie: schody, schody, schody. We wschodniej części jest ich całkiem sporo. Po trzecie i zarazem najważniejsze: stare miasto. Wyróżniający się w przestrzeni kościół Iglesia de Santa María de la Asunción pochodzący z XIII wieku. historyczne mury oraz przepiękne wąskie uliczki z kolorowymi budynkami (widoczne na pierwszym zdjęciu w tym poście). Pozostaje mi zatem napisać: proszę, skup się właśnie na tej części miasta podczas odwiedzin Laredo. 
Jakie to jest urocze i słodkie miasteczko! Lepsze słowa nie przychodzą mi w tej chwili na myśl. Poza tym serwują tam najlepszą gorącą czekoladę, jaką miałam okazję wypić w swoim dotychczasowym życiu. To taki raj dla osób lubiących niecodzienne detale. Balustrady balkonów, drewniane drzwi, a do tego donice z kwiatami, ozdoby w oknach, piękne płytki czy kolorowe schody. Ribadesella jest niezwykle klimatycznym i malowniczym miejscem. Polecam szczególnie tą starszą część!
Zdecydowanie jest to nowoczesne miasto. Nie każdy zatem będzie się w nim dobrze czuć. Jednym będą przeszkadzały wysokie budynki, innym wszechobecny tłum mieszkańców i turystów. Panorama widziana od strony wybrzeża jest dość interesująca, ale większą uwagę przyciąga na pewno niewielki kościółek (Iglesia San Pedro) położony tuż przy oceanie. Co jeszcze możesz tam zobaczyć? Universidad Laboral, czyli prawdopodobnie największy pod względem zajmowanej powierzchni budynek w Hiszpanii. Estadio El Molinón - stadion miejski, na którym oprócz rozgrywek organizowane są wydarzenia kulturalne. Choinka zrobiona z butelek po cydrze. To mój faworyt. Świąteczna ozdoba oglądana w lipcu to przecież ubaw po pachy!
Trzecie pod względem wielkości miasto w Asturii. Dlaczego zatem zasługuje na uwagę? Chyba możesz się domyślać. Znowu chodzi bowiem o starą część. O te charakterystyczne budynki z podcieniami. O ich kolory. I balkony. I świetną nawierzchnię, która pięknie prezentuje się w czasie mżawki. Szerokie uliczki, a w ich sąsiedztwie pałace i kościoły. Takie pomieszane z poplątanym, ponieważ jest i styl romański, i styl barokowy. Do tego wszystkiego dorzucić muszę fontanny i nieco zieleni. Najlepiej już teraz wybierz się tam na spacer. Bo warto. Szczególnie wtedy, gdy miasto jeszcze śpi, a od ścian odbijają się jedynie dźwięki kijków trekingowych uderzających o bruk i śmiechy wędrujących pielgrzymów. 
Na koniec perełka odkryta przez czysty przypadek. No cóż, w pewnym momencie nadszedł taki czas, że się najzwyczajniej w świecie zgubiliśmy. To właśnie do tego raju wówczas trafiliśmy. Pomimo tego, że byłam zmęczona, wściekła i buzowały we mnie niezbyt przyjemne emocje, to ta rybacka miejscowość przypadła mi do gustu. Cudillero jest niesamowicie położone. Nieco na zboczu, przez co sprawia wrażenia ułożenia warstwowego. Niektórzy porównują jego wygląd do amfiteatru. Chyba coś w tym jest. Uliczki są wąskie, kręte i prowadzą do niewielkiej zatoki. Port rybacki, latarnia morska, dużo zieleni, kolorowe budynki. Do tego unoszący się w powietrzu przyjemny zapach ryb. Szukaliśmy tam noclegu, ale pech chciał, że akurat miał miejsce jakiś festiwal i wszystko było już pozajmowane. Szkoda. Wiesz co jeszcze zapamiętam na długo? Przejście wyjątkowym tunelem wydrążonym pod jedną z gór! Ciemnym, ciasnym, mokrym i głośnym od przepływającego obok strumienia. Prowadzi on od portu do centrum miasteczka, a jego długość wynosi 500 metrów. Tej atrakcji zdecydowanie nie możesz pominąć!
<<źródło zdjęcia>>

Czujesz szybsze bicie serca na widok któregoś z tych miejsc?

Pozdrawiam serdecznie,
Kinga




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM