×

Magiczne Montmartre w Paryżu [część siódma]

Montmartre to takie miasto w mieście. Niby jest to dzielnica Paryża, ale zdecydowanie można poczuć się tam jak w innym miasteczku, które jedynie sąsiaduje z tą europejską stolicą. Powietrze jest jakby nieco inne, a o zapachach unoszących się w nim, nawet nie wspomnę. Brukowane uliczki, pnące się ku niebu kamienice, mnóstwo schodów i schodków, klimatycznie wyglądające knajpki, koty plątające się między nogami i ludzie. To chyba właśnie oni wytwarzają tę niepowtarzalną aurę, aurę tajemniczości. Malarze. Handlarze pocztówek. Kelnerzy. Sprzedawczynie w małych sklepikach. Mieszkańcy. Turyści. Wszyscy oni wpływają na specyfikę tego miejsca. 

MAŁE CO NIECO O MONTMARTRE
Montmartre to fragment Paryża zlokalizowany w XVIII dzielnicy miasta. Swoim zasięgiem obejmuje także słynne Wzgórze Męczenników z przepiękną Bazyliką Sacre Coeur. Dzięki takiemu położeniu ulice wiją się wśród starych kamienic, pnąc się jednocześnie w górę. Na strudzonych pieszych czeka natomiast wejście po niezliczonej ilości schodów. Często uliczki są wąskie i sąsiadują bezpośrednio z oknami domów. W przeszłości (około XIX wieku) był to teren użyteczności publicznej o charakterze rozrywkowym. Służył on przede wszystkim artystycznym duszom i paryskiej cyganerii. Tworzyli tu między innymi: Vincent Van Gogh, Pablo Picasso, a także Claude Monet. Powstały liczne kawiarnie, restauracje i kabarety. Warto wspomnieć, że był to wówczas obszar położony poza Paryżem (został włączony w jego granice administracyjne dopiero pod koniec XIX wieku), więc ceny nieruchomości były zdecydowanie niższe. Obecnie prężnie rozwija się tutaj turystyka masowa, która przyciąga mnóstwo osób poszukujących dawnej, artystycznej duszy Montmartre oraz uwielbiających panoramę, jaka się stamtąd roztacza.
najstarszy kabaret w Paryżu
To właśnie w tym miejscu narodził się słynny kankan
KAŻDY ZNAJDZIE COŚ DLA SIEBIE
Już o tym wspominałam, ale powtórzę raz jeszcze. Montmartre to obszar, w którym każdy znajdzie coś, co lubi. Małe sklepiki z pamiątkami, księgarnie ukryte w bocznych uliczkach, koty przesiadujące na balkonach, romantyczne knajpki czy wyjątkową architekturę. Odniosłam wrażenie, że w tej części Paryża najważniejsze są... szczegóły. Gazowa latarnia na rogu ulicy, francuska flaga powiewająca w oknie, dziko pnąca się roślinność, liść rzucony przez wiatr, winnica (jedyna w mieście) na wzgórzu, kolorowe drzwi prowadzące nie wiadomo dokąd czy stado gołębi przesiadujące na budynku. Detale mają tu znaczenie. Dodają uroku, specyficznego charakteru i sprawiają, że nie można o nich prędko zapomnieć. Do tego wszystkiego dochodzą dźwięki. Stukot obcasów, śpiew ptaków, przejeżdżający po brukowanych uliczkach samochód czy leniwie sącząca się zza drzwi muzyka. Wystarczy odejść nieco w bok, aby doświadczyć ciszy i spokoju, zatracić się w Montmartre.
ARTYSTYCZNY NIEŁAD
Wiecie co jeszcze jest urocze w tym miejscu? To, że w prawie każdym zakamarku czekają na przechodniów artystyczne akcenty. Obrazy olejne, czarno-białe pocztówki, przepiękne zdjęcia w sepii, płótna z rozpoczętymi pracami. Na wystawie sklepowej, w galerii sztuki, przed lokalem z pamiątkami. Są naprawdę trudne do przegapienia. Artyści wyłapują kolejne osoby, aby stworzyć niepowtarzalne dzieła z ich udziałem. Rysunek z bazyliką, rysunek na tle uliczki. Od koloru do wyboru. Cena dość wygórowana (nawet 30 euro), aczkolwiek pamiątka na całe życie. Taka pozostałość po Montmartre nie tylko w naszym sercu, ale i na kartce papieru... Ja wybrałam tę pierwszą opcję ;)

~~~~~~~~~~~~~

No i stało się! Jest to ostatni paryski post na blogu. Mam nadzieję, że jakoś to przeżyliście, bo trochę tego było...
Pojawi się jeszcze post zbiorczy, taki z informacjami praktycznymi. Postaram się dodać go niebawem.

Miłej niedzieli :)
Copyright © 2016 Kinga On Tour , Blogger