×

Clermont-Ferrand [informacje praktyczne]

Clermont-Ferrand to miasto, o którym już zawsze będę myślała z pewnym sentymentem. Wizyta w tym miejscu była bowiem moim pierwszym namacalnym doświadczeniem, związanym z Francją. Choć w stolicy regionu Owernii nie spędziłam zbyt wiele czasu, to i tak uważam, że było warto się tam zatrzymać. Świetne położenie, niezapomniane widoki, uporządkowane ulice oraz wspaniała katedra. Moim zdaniem, powinno to przyciągać wielu turystów. Co prawda, nie mogę wiele powiedzieć o tym mieście, jednak spróbuję to zrobić. Być może zebrane przeze mnie informacje, przydadzą się kiedyś właśnie Tobie. Jeśli masz jakieś pytania bądź sugestie, to daj znać w komentarzu lub prywatnej wiadomości :)

JAK DOTRZEĆ?
Opcji jest dużo, jednak skupię się wyłącznie na środku transportu, z którego osobiście skorzystałam. Jak widzisz, po raz kolejny pojawia się Flixbus, czyli przewoźnik autokarowy, którego usługi mogę polecić Ci z czystym sumieniem. Tym razem, pokonałam trasę z Turynu do Clermont-Ferrand za 9€ (14:15 - 21:30) oraz trasę z omawianego miasta do Paryża również za 9€ (11:45 - 17:15). Na chwilę obecną przystanek znajduje się na Place Gambetta-Les Salins, z którego blisko jest zarówno na przystanek komunikacji miejskiej (około 2 minut pieszo), jak i do ścisłego centrum (około 7 minut pieszo).



KIEDY JECHAĆ?
Moja wizyta w Clermont-Ferrand przypadła na koniec listopada 2015 roku i muszę przyznać, że niestety nie było ciepło. Słońce skryło się za chmurami, wiało i do tego trochę pokropił deszcz. Musisz więc przygotować się do takich warunków i zabrać ze sobą kurtkę bądź ciepłą bluzę. Zastanów się także nad wzięciem parasolki. 


JAK SIĘ DOGADAĆ?
Przyznaję, tym razem nie było wcale tak łatwo, jak w przypadku Paryża. Chcecie wiedzieć, co pomyślałam po kilku próbach rozmów z lokalnymi mieszkańcami? Otóż: "Francuzi naprawdę nie potrafią porozumiewać się w języku angielskim". Było ciężko. Naprawdę ciężko. Nie wiem, czy wynika to z tego, że Clermont-Ferrand to zdecydowanie mniejsze miasto niż europejska stolica, czy dlatego, że w Paryżu miałam po prostu szczęście do spotkanych osób, a w tym przypadku miałam pecha? Nie mam pojęcia. Zaczepiając młode osoby, jakoś się dogadywaliśmy. Przykładowo, chłopak zapytany o automat z biletami od razu zaznaczył, że po angielsku zbyt wiele nie rozumie, ale jakoś dał radę wytłumaczyć na migi co i jak. Następnie była dziewczyna, która nie potrafiła mówić w innym języku niż francuski, ale zrozumiała, że zapytałam ją o  zakup biletów i nawet je dla mnie kupiła. Z mężczyzną w średnim wieku, sprzedającym w kiosku udało mi się porozumieć po francusku, natomiast już przy zakupie bagietki sytuacja była wyjątkowo zabawna, gdyż kobieta po angielsku nic nie rozumiała, mówiła do mnie w swoim języku, a do rozmowy włączyła się cała piekarenka :) Koniec końców, udało się opanować sytuację, pokazując na migi. W McDonald's natomiast z językiem nie było tak źle. Aaa, była jeszcze dziewczyna zapytana o drogę do katedry, która bezbłędnie podała mi wszystkie potrzebne informacje. Jak widzisz, bez przeszkód się nie obyło. 


KOMUNIKACJA MIEJSKA
Polecam przejażdżkę tramwajem z ogumionymi kołami! Czternaście kilometrów trasy, trzydzieści jeden przystanków i niesamowita frajda. Wszystko świetnie oznaczone, przystanki czyste, a automaty z biletami dostępne podobno na każdym z nich. Strona internetowa, na której znajdziesz więcej szczegółów: http://www.t2c.fr/.
CO Z PAMIĄTKAMI?
Pocztówki kupiłam w dwóch miejscach. W małym kiosku położonym w północno-wschodniej części Place de Jaude oraz w sklepie znajdującym się niedaleko katedry (przy Rue des Gras). Wybór kartek był dość duży. Zarówno zwyczajne widokówki, jak i kartki panoramiczne. Zarówno z atrakcjami w mieście, jak i z wulkanami, czy z regionalnymi elementami typu lokalne dania czy zajęcia mieszkańców. Oczywiście nie muszę oznajmiać, że zakupiłam zbyt dużo kartek i ani jednego magnesu, czego teraz żałuję?

CO Z JEDZENIEM?
To właśnie w Clermont-Ferrand zakochałam się we francuskich bagietkach. Czuć było je już przed piekarnią, a zapach ten był oszałamiający i zwalał z nóg. Skusiłam się na "nadzianą porcję" i nie żałuję tej decyzji. Sezam uwielbiam, a całość była bardzo smaczna i do tego pożywna. Swoją drogą, siedząc na placu i jedząc, zastanawiałam się, kto je te wszystkie bagietki? Normalne było to, że kobiety wychodzące z piekarenki niosły w torbach po 10-12 długich sztuk. Ja się pytam: kto to zjadł?! Czy Francuzi naprawdę aż tak bardzo uwielbiają bagietki? W sumie to się wcale nie dziwię, bo ich smak zostanie ze mną na bardzo długo ;)

PRZYKŁADOWE CENY
mała kawa w McDonald's + małe ciasteczko - 1,90 euro
bagietka z szynką, serem, pomidorem i sałatą - 2,50 euro
pocztówki - 0,40 euro/sztuka (zarówno w kiosku, jak i w sklepie niedaleko katedry)


CO ZOBACZYĆ?
W "czarnym mieście" (nazwa wywodzi się od skały wulkanicznej używanej jako budulec tamtejszych budynków) zobacz przede wszystkim przepiękną gotycką katedrę, która jest jedyną taką budowlą we Francji. Poza tym, nie możesz ominąć będącego wciąż w ruchu Place de Jaude, na którym znajdziesz interesujące pomniki, diabelski młyn oraz wspaniałą architekturę. Zajrzyj również w boczne uliczki, które skrywają małe, lokalne sklepiki z ciekawym asortymentem. Relację z tego miasta znajdziesz <<tutaj>>.
Podsumowując: Myślę, że Clermont-Ferrand to świetna baza wypadowa. Myśląc o oglądaniu wulkanów, nie zapomnij jednak i o samym mieście, ponieważ moim zdaniem, warto je na spokojnie zwiedzić i odkryć jego osobisty urok. Może być ono również ciekawym pomysłem na jednodniową wycieczkę. Bez problemu, w wolnym tempie uda Ci się zobaczyć wszystkie najważniejsze miejsca i jeszcze zjeść bagietkę lub przejechać się wyjątkowym tramwajem. Z czystym sumieniem mogę polecić to miejsce fanom spokojnych, żyjących własnym życiem miast i miasteczek. Ja nie żałuję wizyty w tym mieście i mam nadzieję, że Ty też nie będziesz!

Wszystkie informacje i ceny aktualne na listopad 2015 roku.

Pozdrawiam serdecznie!
Copyright © 2016 Kinga On Tour , Blogger