Małe co nieco - Podróżniczy TAG

Dopadł mnie kryzys piśmienniczy. Brak weny twórczej. Mam w głowie tyle myśli, a nie potrafię przelać ich na ekran komputera. Dodaję tekst, kasuję tekst. Dodaję. Kasuję. Dodaję. Kasuję. I tak na zmianę. No cóż wyznaję zasadę, że "wolę nie dodać nic, niż napisać cokolwiek". Miałam nadzieję, że ta niemoc szybko mnie opuści. Niestety, nadal trwam w pewnym zawieszeniu, a tygodniowy pobyt w Polsce i wieczne załatwianie miliona spraw, wcale nie pomogło. To dlatego postanowiłam, że będzie dziś lekko i przyjemnie. Odpowiem na kilka pytań, składających się na Podróżniczy Tag autorstwa Ani z bloga http://piosenkajestdobranawszystko87.blogspot.de/. Zapraszam do czytania :) 

1. Jaki jest Twój ulubiony środek transportu podczas podróży?
Zacznę może od tego, że miałam okazję podróżować już kilkoma środkami transportu. Były i krótsze trasy pokonane na rowerze (np. Bredevoort), i dłuższe trasy. Wśród tej drugiej grupy wyróżnić mogłabym: samochód (np. Harderwijk), autokar (np. Amsterdam), prom (Karlskrona), busa (np. Wilno) oraz pociąg (np. Gdańsk). Nigdy nie leciałam za to samolotem! Ta atrakcja nadal przede mną. Najchętniej podróżuję jednak... autokarem. Dlaczego? Komfort jazdy zazwyczaj jest bowiem bardzo dobry i mnie zupełnie nie przeszkadza. Widoki są nieco lepsze niż z niższego pojazdu. Jest toaleta, więc nie ma problemów z postojami. Po prostu wsiadam i jadę. Słucham muzyki, czytam książki, podziwiam krajobrazy, śpię. Uwierzycie, że o wiele lepiej śpi mi się w autokarze niż w samochodzie osobowym? Zresztą podróżując autokarem wiem z góry, że nie zatrzymam się kiedy będę miała ochotę zrobić ładne zdjęcie. Jadąc z kimś autem, mam taką złudną nadzieję, że przecież można się zatrzymać, bo nic nas nie ogranicza. Tymczasem często jest inaczej, bo kierowca chce jechać dalej, a nie podziwiać widoki. Czasem nie ma miejsca na postój. Wtedy przeżywam zawód. W sumie to może samochód stałby się moim ulubionym środkiem transportu, gdyby nie fakt, że zazwyczaj pokonuję nim krótkie odległości i trasy bardzo dobrze mi znane. Może odpowiadałby mi, gdybym to ja kierowała? Nie wiem, "okazałoby się w praniu" ;)
Rowerem do Holandii :)
2. Wolisz podróżować w grupie czy indywidualnie?
Podróżowałam i w grupie, i samodzielnie. Wiadomo, wszystko ma swoje plusy i minusy. Na chwilę obecną wolę jeździć sama, gdyż mogę decydować o tym, co zwiedzam, iść swoim tempem, jeść gdy mam na to ochotę, a nie kiedy większość mnie przegłosuje, czy chociażby być odpowiedzialna sama za siebie i swoje złe dni. Świetnie jest dzielić z kimś obowiązki, a także wspomnienia, ale jestem zdania, że musi być to godna zaufania osoba. Mam w planach (kiedyś tam, w nieznanej przyszłości) post odnośnie samotnego podróżowania, więc nie będę się zbytnio rozpisywała w tej kwestii...

3. Czy jesteś typem podróżnika aktywnego czy biernego (wypoczynkowego)?
Zdecydowanie aktywnego. Chcę zobaczyć jak najwięcej, dlatego wstaję wcześniej niż zazwyczaj i zwiedzam dłużej. Dzień jest intensywny, ponieważ nie chcę niczego pominąć i staram się wykorzystać każdą chwilę w podróży. Nie leżę plackiem na plaży, chyba że właśnie taki był cel wyjazdu (chyba tylko raz w życiu tak właśnie było). Wolę biegać po mieście, chodzić po górach, spacerować po parkach. Może polubiłabym bierny wypoczynek, gdybym pojechała na plażę z palmami, gdzie woda jest przezroczysta i ciepła, a siedząc na gorącym piasku popijałabym zimne drinki... ;)
Winterswijk, 2016 r.
4. Jesteś w podróży i widzisz przed sobą stoisko/sklepik z pamiątkami. Co najczęściej kupujesz z pamiątek?
Zapewne nikogo z Was to nie zdziwi, ale najczęściej kupuję pocztówki. Coraz częściej sięgam również po magnesy, ponieważ zaczynam żałować, że z każdego odwiedzonego miejsca nie zakupiłam takiej pamiątki. Postaram się to choć trochę zmienić! Niekiedy również sięgam po lokalne wino. Jeśli chodzi o inne pamiątki to do domu przyjeżdżają także wszystkie zebrane w drodze rachunki, ulotki, plany miast, rozkłady metra, bilety komunikacyjne, kwitki za hostele, a nawet inne drobiazgi jak monety, muszelki, piasek z plaży, itd. Dodatkowo w bagażu znajdują się prezenty dla bliskich, takie jak słodycze, aniołki czy inne przedmioty, które wpadną mi w oko. 
Paryski stojak z pocztówkami, grudzień 2015 r.
5. Gdy wybierasz się w podróż to najpierw czytasz o danym miejscu, co można zobaczyć/zwiedzić i to zwiedzasz czy najpierw zwiedzasz, a po powrocie do domu czytasz o tym miejscu?
Większość pracy wykonuję przed wyjazdem. Zazwyczaj zaczynam od przeglądania galerii zdjęć i wyszukania innych, ciekawych miejsc w danym mieście. Innych, czyli takich o których nigdy wcześniej nie słyszałam i do tej pory nie chciałam ich oglądać. Wtedy robię także taką listę z miejscami, które zobaczyć muszę i taką listę asekuracyjną, na której znajdują się dodatkowe miejsca, których jeśli nie uda mi się obejrzeć, to nic się nie stanie i nie będę załamana z tego powodu. Mając listę, dopisuję często adresy, godziny otwarcia, ceny biletów, itd. a dodatkowo nanoszę te miejsca na plan miasta. Niekiedy w międzyczasie sprawdzam inne blogi i wyszukuję informacji praktycznych o intrygujących zakamarkach albo o tym czego lepiej unikać, itp. Mając taki plan miasta i listę miejsc wyruszam w podróż. Zwiedzam według ustalonej wcześniej trasy, a jednocześnie od czasu do czasu odbijam w inną ulicę, aby odkryć inne zakątki miasta. Po zakończeniu wycieczki, wyszukuję jedynie informacji potrzebnych do stworzenia danego wpisu na blogu.
Przemyśl, Polska
6. Czy lubisz poznawać życie codzienne mieszkańców danego miasta/miejscowości/wsi?
Lubię! Nawet bardzo lubię. Interesują mnie lokalni ludzie, ich codzienne życie, zwyczaje i tradycje. Jasne, pewną barierą w tym punkcie może być język i komunikacja. Nie zawsze mam odwagę, aby do kogoś podejść i nawiązać z nim rozmowę. Nie wspominając już o zrobieniu komuś zdjęcia! Pomimo tego, że uwielbiam fotografować inne osoby, to robię to rzadko, zbyt rzadko. Nie chcę być nieuprzejma i na siłę, bez zezwolenia łapać kogoś w kadr, a co dopiero upubliczniać czyjś wizerunek, dlatego sporo tracę. Mam zamiar w końcu się przełamać i nawet mam już co do tego pewien plan, ale o tym mam nadzieję jeszcze usłyszycie... 
Winterswijk, Holandia
7. Wolisz pakować swoje rzeczy do walizki czy plecaka?
Wszystko zależy od okoliczności. Jeśli nastawiam się na intensywne zwiedzanie to zdecydowanie stawiam na plecak. Ręce mam wówczas wolne, nie muszę zastanawiać się jak przetransportować swój bagaż po schodach czy jak wsiąść z nim do pociągu. Jeśli natomiast wybieram się na rodzinną uroczystość i nie chcę, aby ubrania się pogniotły, to wybieram walizkę. Generalnie wolę swój bagaż taszczyć na plecach niż ciągnąć go za sobą. Wszelkie krawężniki są chociaż łatwiejsze do pokonania!

8. Wolisz krótkie wyjazdy (np. weekendowe) czy długie - tygodniowe/dwutygodniowe?
Trudne pytanie. Jasne, że wolałabym wyjazdy tygodniowe lub jeszcze dłuższe, ale kilka weekendowych ma także swoje plusy. Chociażby to, że rozkładamy przyjemność podróżowania na kilkanaście terminów. Jeżdżąc jednak dłużej, mogę bardziej wczuć się w podróż, w drogę jaką mam do pokonania.

9. Czy lubisz jeść w miejscach, do których podróżujesz?
Lubię spróbować czegoś lokalnego podczas wizyty w nowym miejscu, jednak nie jest to dla mnie priorytetem. Może właśnie dlatego często... zapominam czegoś skosztować. Tak skupiam się na przeżywaniu tych wszystkich momentów w podróży, na podziwianiu architektury, obserwowaniu ludzi, czy chwytaniu przelotnych chwil, że nie mam czasu na jedzenie. Zdarzyło się tak nie raz i nie dwa. Dla przykładu, zdradzę Wam, że ja, fanka pizzy, będąc we Włoszech w kilku miastach przez kilka dni... nie spróbowałam pizzy! 
Crepes z nutellą, Paryż 2015
10. Czy lubisz robić zdjęcia w czasie podróży i czy opisujesz gdzieś swoje przeżycia podróżnicze?
Uwielbiam robić zdjęcia w trakcie podróży! Zawsze "cykam" ich zbyt wiele, a potem mam problem, które z nich pokazać w postach, a które lepiej pozostawić głęboko na dysku. Zawsze jest tak, że z podróży wracam z mnóstwem zdjęć, a przeglądając je, uświadamiam sobie, że jestem na zaledwie kilkunastu/kilkudziesięciu z nich... No cóż, wolę być po drugiej stronie obiektywu, choć oczywiście fotografie są wspaniałą pamiątką. 
Jeżeli chodzi o drugą część pytania, to większość z przeżyć podróżniczych opisuję na blogu, a mniejszość opowiadam jedynie rodzinie czy znajomym. Są bowiem takie sytuacje, które nie wydają mi się aż tak istotne, aby wspominać o nich w tym miejscu albo po prostu nie chcę upubliczniać wizerunku niektórych osób. Dodatkowo, w trakcie wyjazdu prowadzę także dziennik, dzięki któremu łapię niektóre z chwil i o niczym nie zapominam. 
Wschód słońca w zachodniej części Niemiec.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję, że mogliście dowiedzieć się o mnie czegoś nowego, tym razem od tej podróżniczej strony. Jestem ciekawa, co Wy myślicie o wszystkich tych kwestiach, więc jeśli macie ochotę to dajcie mi znać w komentarzach lub sami wykonajcie tag Ani na swoich blogach :)

Pozdrawiam Was ciepło!

37 komentarzy:

  1. Bardzo przyjemny tag :) Pod wzgledem podrozniczym duzo nas laczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie mi się wydawało, że sporo nas łączy pod tym względem, ponieważ nawet z okazji Twoich obserwatorów wspominałaś o niektórych sprawach jak chociażby przygotowywanie się do wyruszenia w drogę :)

      Usuń
  2. Bardzo mi miło, że odpowiedziałaś na moje pytania podróżnicze :D Sama pisałam ten tag u siebie wtedy, kiedy miałam "pisarski kryzys". Prowadzenie dziennika podróży jest całkiem ciekawym pomysłem. Bo jak podróżuje, jestem w jakimś miejscu to czuję takie emocje, że od razu chciałabym je przelać gdzieś na papier, bo po przyjeździe do domu już one opadają i nawet na blogu nie zawsze potrafię w pełni oddać emocje związane z podróżą. Potem fajnie się czyta takie wspomnienia, może i ja pomyślę o pisaniu dziennika podróży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję, że mogłam odpowiedzieć na Twoje pytania :) Już od dłuższego czasu miałam je w pliku roboczym, a jakoś nigdy nie mogłam dokończyć i dodać, ale w końcu nadeszła ta chwila. Odpowiedzi na pytania są chyba dobrym pomysłem na "pisarski kryzys" ;) Dokładnie, taki dziennik jest bardzo emocjonalną pamiątką, ciekawym miejscem, w którym można napisać o spostrzeżeniach, cenach, czy innych rzeczach napotkanych na drodze. Gdyby nie taki notes, to teraz chyba bym już nie odtworzyła niektórych chwil, bo moja pamięć jest stosunkowo krótka :D Mój dziennik zazwyczaj jest wyrzucany, kiedy tylko wszystko przeleję na bloga, ponieważ są to raczej pojedyncze zdania, wyrazy, a nie całe zdania, więc nie byłoby po jakimś czasie z niego większego użytku w moim przypadku :)

      Usuń
  3. Czekam na ten post o samotnym podróżowaniu. Ja też kupuję pocztówki, i jeszcze zakładki do książek :) Bardzo lubię jeździć pociągami po Włoszech, jeść lokalne jedzenie i włóczyć się bez celu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, kiedy go w końcu opublikuję, ale bardzo możliwe, że dopiero we wrześniu/październiku, ponieważ szykuje się kolejna samotna podróż, więc będę miała może jakieś porównanie, że poza sezonem (choć czy można stwierdzić, że we Włoszech kiedykolwiek jest poza sezonem :D?) i w sezonie typowo letnim ;)
      O! zakładki do książek, nigdy o tym nie myślałam, a czytać uwielbiam :) Bardzo dobry pomysł, choć jak tak cofnę się w tył, to niezbyt często widziałam takie pamiątki z danego miejsca. Może w księgarniach? Włóczenie się bez celu jest czasem bardzo dobrym pomysłem, szczególnie kiedy ma się więcej czasu niż np. 3 dni :) Pociągi włoskie wciąż przede mną!

      Usuń
  4. Tak, zgadzam się i podpisuje się pod Twoim tagiem wszystkimi kończynami. Podróże bardzo wciągają i naprawdę wiele wnoszą w życie człowieka, uwielbiam podróże , niestety chwilowo jestem bardziej uziemiona w UK, tak to jest jak się zbiera na dom 😎 Jednak wiem,ze przyjdzie czas gdy sobie bardziej odbije,póki co chłonę wszystko co wokół. Podobnie jak Ty nie mogę zwyczajnie spać do 11 gdy jest tyle ciekawych miejsc do zobaczenia, czekam na kolejne wyprawy i życzę samych pięknych pocztówek 😀🌞

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tag Ani, ale moje odpowiedzi i widzę, że sporo osób ma podobnie :) Ojj tak, podróże wciągają, wciągają i wciąż chce się więcej jak już raz się ich spróbowało! Potem odlicza się dni do wyjazdu i towarzyszą temu niezapomniane emocje :) Zbieranie na dom też jest dobrym pomysłem :D Chłonięcie tego co wokół, na wyciągnięcie ręki, to idealne rozwiązanie. Też tak mam, ponieważ na chwilę obecną nigdzie dalej się nie wybierałam od grudnia w celach turystycznych, więc zwiedzam to, co mam blisko. Tak, spanie do 11 odpada, kiedy tyyyle miejsc trzeba zobaczyć! Dziękuję pięknie i również życzę i pięknych, egzotycznych kartek, i nowych wyjazdów :)

      Usuń
  5. Bardzo fajny tag :) Ja podróżowałam z rodzicami, jak z nimi mieszkałam, jeden tydzień w wakacje co roku gdzieś wyjeżdżaliśmy. Zwiedzaliśmy przeróżne miejsca, mama miała zawsze przewodnik i mapę. Teraz jak mam swoją małą rodzinkę niestety nie jeżdżę w różne miejsca zbytnio. Nie dlatego że mnie się to znudziło, co to to nie. To też nie kwestia pieniędzy. Ale pod względem zainteresowań z moim N zupełnie się nie dobraliśmy i po prostu nie mam z kim. A ja największą radość i satysfakcję czerpię, kiedy dzielę swoje pasje z kimś jeszcze. Nie z dużą grupą, ale z jedną, dwoma osobami. Miałam kiedyś takiego przyjaciela, niestety on poszedł na studia, znalazł nowych przyjaciół i nasze drogi się rozeszły. Teraz nie mam takiej osoby. A jak jadę gdzieś sama to mimo radości że odwiedziłam nowe miejsce pozostaje niedosyt, duży brak czegoś co odbiera mi radość. Jestem takie dziwadełko ale co poradzić :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie z rodzicami podróżowałam raczej niewiele, przynajmniej w Polsce. W Niemczech nieco więcej, ale jednak były to wypady jednodniowe, a nie kilkudniowe. O tygodniowych to już w ogóle nie było mowy. Osobą z mapą/planem miastem jestem zawsze ja i podobno jestem niezłą nawigacją :D No tak, wspólne zainteresowania to faktycznie ważna rzecz, choć nie najważniejsza w związku. Może jednak uda się Wam gdzieś wspólnie wyjechać, będę trzymała kciuki, aby Twój N. dał się namówić na chociaż krótką wycieczkę :) W sumie jeździłam już i ze znajomymi, i z byłym już chłopakiem, jednak kontakty się niektóre pourywały, a niektóre wspomnienia zamiast cieszyć, to nieco ranią i pozostawiają pewien niedosyt, więc chyba dlatego wolę jednak wspomnienia dzielić ze sobą albo z osobami spotkanymi w drodze. Może po prostu nie poznałam jeszcze osoby, z którą podróż cieszyłaby mnie w 100 % ;) Myślę, że nie jesteś dziwadełkiem i sporo osób woli jednak jeździć z kimś, właśnie dlatego, żeby dzielić wspomnienia :)

      Usuń
  6. Magnesy to świetna pamiątka :) Z reguły są niedrogie, zajmują niewiele miejsca i jest ich tak dużo, że czasem trudno zdecydować się na ten jeden najpiękniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wzorów chociażby w Rzymie było tak wiele, że nie miałam pojęcia po który sięgnąć! Żałuję, że nie przywoziłam magnesów z każdego miejsca, które odwiedziłam, ale gdybym miała teraz to nadrabiać... chyba nie da rady :D

      Usuń
  7. Ajjjj, cudnie :) Cieszę się, że mogłam dowiedzieć się czegoś więcej o Twoich podróżniczych zapędach :) Super! I szczerze Ci wyznam, że niedawno wróciła z podróży, ale nie mam żadnej kartki, żadnej pamiątki i niewiele zdjęć. Zawsze jest to konkretny powód, żeby wybrać się gdzieś ponownie ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ten post to też taki informator o tym, w jaki sposób lubię podróżować. Może być też dobrym porównaniem za X lat, czy coś się zmieniło, czy jednak dalej lubię to samo :) Ooo, brak zdjęć byłby zapewne powodem dla którego mogłabym wybrać się raz jeszcze w jakieś miejsce! Brak kartki czy magnesu już niekoniecznie, bo w sumie to patrząc na magnesy, to mam chyba jedynie z kilku miejsc, które odwiedziłam, więc do każdego wrócić bym musiała :D A przecież jest tyle innych miejsc do zobaczenia!
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Ja też często kupuję magnesy. Samotne podróżowanie mnie przeraża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magnesy są bardzo popularne i do tego świetnie się prezentują :)
      W sumie to samotna podróż zawsze będzie związana z pewnym ryzykiem. Szczególnie jeśli to dziewczyna sama podróżuje...

      Usuń
  9. Najbardziej lubię jeździć samochodem, bo stanę gdzie chcę. Wyjazdy indywidualne preferuję. Podróżowanie aktywne przede wszystkim, ale spacer po plaży i kąpiele w morzu też lubię. Pamiątki - dzwonki, które zbieram od lat. Przed wyjazdem, wiem co chcę zobaczyć. Lubię próbować potraw z kraju, gdzie jestem. Uwielbiam robić zdjęcia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z tym samochodem mam problem, ponieważ kierowca nie zawsze chce się gdzieś zatrzymać. Wiadomo, powodów może być kilka-zmęczenie, brak chęci, itp. Może gdybym to ja kierowała i decydowała, gdzie się zatrzymać, to wówczas bym polubiła i samochód. Kąpiele w morzu i spacery po plaży także lubię, choć jednak rzadko w taki sposób wypoczywam. Oo! dzwonki? Pierwszy raz słyszę o czymś takim, ale to musi być coś wspaniałego.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Po przeczytaniu Twoich odpowiedzi widzę, że na większość pytań odpowiedziałabym podobnie. Tylko widokówek nie kupuję - tzn. aby je wysłać, to tak, ale jako pamiątka dla siebie to bardzo, bardzo rzadko. Z podróży przywożę bilety, mapy, rachunki i wszystkie świstki mające dla mnie jakąś wartość sentymentalną, a oprócz tego zawsze magnes, zakładki do książek, ręcznie robioną biżuterię, herbatę, przyprawy i kamienie :). Co do jedzenia w podróży to zawsze jem dużo, niestety jestem tak łakoma, że przeważnie o zrobieniu zdjęcia temu co zjadłam przypominam sobie kiedy już zjem :). Może i Twoje nie spróbowanie pizzy we Włoszech to grzech, ale ja będąc w Italii nie spróbowałam słynnych włoskich gelato ( co prawda za lodami nie przepadam i mogłyby dla mnie nie istnieć, ale nie wiem czy w przypadku gelato mogę się tym faktem usprawiedliwić ). Podróżować najbardziej lubię samolotem ( ze względu na widoki i ten fajny stan uniesienia ) i samochodem ( tutaj mam dylemat, bo bardzo lubię być kierowcą i z chęcią siadam za kółkiem, co niestety ogranicza trochę możliwości cieszenia się mijanymi widokami, o robieniu zdjęć nie wspomnę ). I rower uwielbiam - świat widziany z perspektywy siodełka ma całkiem inny wymiar. Jestem ciekawa co knujesz w związku z robieniem zdjęć ludziom - z chęcią bym o tym poczytała bo sama chciałabym łapać w kadr ludzi w podróży, niestety nie mam śmiałości ani odwagi, a jak już chcę komuś zrobić zdjęcie to najczęściej tak długo się "czaję" że ten ktoś zaczyna wyczuwać na sobie mój wzrok. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie część zakupionych pocztówek wysyłam, a część zachowuję dla siebie, choć ostatnio dotarło do mnie, że kupuję ich stanowczo zbyt wiele i muszę to zmienić przy okazji najbliższej podróży. Wszystkie świstki, skąd ja to znam? ;) Jesteś kolejną osobą przywożącą zakładki do książek. Nigdy na to nie wpadłam, pomimo tego, że książki uwielbiam. Ręcznie robiona biżuteria, w moim przypadku nie miałaby wzięcia, ponieważ rzadko kiedy ją noszę. Herbata taaaak, dobry pomysł! Przyprawy również, choć kiedy taszczę ze sobą plecak jadąc jeszcze gdzieś dalej, to rezygnuję z kupowania tego typu rzeczy. Może powinnam pomyśleć nad kupnem i wysyłką od razu? O zrobieniu zdjęcia temu, co jem, to nawet nie wspominam, bo zazwyczaj podobnie jak Tobie, przypomina mi się o tym dopiero gdy widzę pusty talerz :D Akurat lody we Włoszech próbowałam i... zakochałam się, odleciałam kompletnie i do tej pory je wspominam :) Ja prawa jazdy nie mam i raczej mieć nie będę, więc ten problem z uzależnieniem od kogoś w kwestii samochodu wciąż mnie prześladuje... Samolot i stany uniesienia wciąż przede mną :) Rower, odkąd mieszkam w Niemczech, jest jednym z moich ulubionych środków transportu i marzy mi się dłuższa rowerowa wycieczka nad morze na przykład :) Knuję, knuję, choć nie wiem co mi z tego wyjdzie, bo nie wiem na ile się przełamię... Jak tylko uda mi się coś zrealizować to na pewno się tym tutaj podzielę ;)

      Usuń
  11. Większość punktów pasuje do mnie!! ;-)
    Moje środki transportu to autobus samochód i samolot :D promem jeszcze nie płynęłam,ale mam nadzieje że kiedyś to zmienię ;) Lubię podróże zarówno grupowe jak i indywidualne ;) Ja zarówno jestem typem podróżnika aktywnego jak i biernego,więc wszystko zależy gdzie pojadę.. choć będąc zawsze zagranicą na urlopie pod palmami>:D to wycieczki fakultatywne zawsze wykupuje,bo przecież zobaczyć dane państwo też chce zobaczyć ;) z podróży zawsze przywiozę obowiązkowo magnesy na lodówkę, masę pocztówek i lokalne słodycze czy alkohol ;) Zdecydowanie robię tak jak Ty nim pojadę do danego miejsca pierw oglądam galerie czytam co warto jeszcze zobaczyć i planuje;) Pakowanie to ,to co uwielbiam:D i zawsze pakuje się w walizkę,nawet nie posiadam takiego plecaka dużego turystycznego ;) mnie wyjazdy cieszą zarówno weekendowe jak i te na tydzień czy 2 tygodnie;) będąc w danym kraju trzeba zjeść koniecznie lokalne danie ja testuje słodycze a mąż bardziej dania obiadowe:D np. Chorwacja słynie z burka :D a Grecja z baklawy choć mówią że baklawa to bardziej z Turcji :D i jeszcze Grecja chałwę ma ale dla mnie jakieś różnicy nie ma:D pomiędzy tą Grecką a ta co można kupić u nas w sklepie:D I najważniejsze co z podróży muszę przywieść milion zdjęć:D
    Uff..to się rozpisałam :) :D :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prom nawet przyjemny, choć było czuć lekkie kołysanie miejscami, więc trzymam kciuki aby udało Ci się popłynąć :) Nigdy nie miałam okazji wyjazdu na plażę z palmami i ciepłą wodą, więc w sumie nie wiem, może też polubiłabym taki rodzaj odpoczynku :D Nasze polskie morze raczej do kąpieli częstej i leżakowania nie zachęca. Przynajmniej mnie :P
      Nie lubię pakowania aaa! :D Nie przepadam za chałwą :/ w sumie często jest tak, że mam w planach spróbowanie lokalnego dania, ale potem o tym zapominam i jem byle co. Muszę to w końcu wszystko jakoś ogarnąć :D Milion zdjęć, znam to! ;D

      Usuń
  12. Też należę do tych, co lubią podróżować samemu. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niby taki tag zapchaj dziura, ale miło się to czytało i dzięki niemu dowiedziałam się wielu rzeczy o Tobie :)
    Jadłam pizzę w Rzymie, szału nie ma, tyłka nie urywa - lepsze jadłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "tag zapchaj dziura" :D
      Faktycznie miał taką właśnie funkcję, ponieważ ostatnio nie mogę coś regularnie wbić się w tryb postów i ciągle coś mnie odciąga nawet od innych blogów... Pizza włoska wciąż przede mną :D

      Usuń
  14. Dzisiejsze podróże wiele straciły na tajemniczości i romantyzmie. Ponieważ przed podróżą można wszystko przeczytać w internecie o zwiedzanych miejscach. Ja stawiam na spontaniczność i samotne podróże.
    Co do prawdziwej włoskiej pizzy to wymaga ona specjalnych drożdży, które można kupić tylko we Włoszech:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie zazdroszczę nieco osobom, które pozostawiają wszystko za sobą, nie zabierają telefonu i wyruszają w dzicz. W dzisiejszych czasach taka podróż jest dość trudna i u mnie na pewno by nie przeszła, ponieważ rodzina chce mieć ze mną kontakt. Z drugiej strony podziwiam też osoby, które są w stanie wziąć ze sobą kamery, aparaty, i jeszcze pisać na bieżąco w trakcie swojej podróży. Chyba to nie dla mnie. Rozumiem od czasu do czasu dodanie czegoś na Instagrama czy FB, ale ciągłe siedzenie na necie podczas wyjazdu jest nie dla mnie. Doceniam nowinki typu GPS, które ułatwiają podróżowanie. Tajemniczość i romantyczność brzmi naprawdę dobrze, ale chyba faktycznie teraz o nią ciężko w podróży. Choć nie wiem, bo w sumie kojarzy mi się ona z podróżowaniem we dwoje, a nie samotnie. Tak, przeczytać można i to dużo, ale można także pójść na spontan i nie czytać o niczym. Zależy od osoby, która wyjeżdża :) Włoska pizza wciąż przede mną!

      Usuń
  15. spodobał mi się ten tag, więc chyba skuszę się i również odpowiem na te pytania na moim blogu. :) niektóre z Twoich odpowiedzi mnie nie zaskoczyły. :D np. to, że lubisz podróżować autokarem czy też że lubisz zwiedzać samotnie.
    podobnie jak Ty zawsze przygotowuję się do podróży - czytam, szukam, wypisuję, sprawdzam... ale i tak zwykle na miejscu mają miejsce jakieś niespodziewane przygody. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie będę czekała na Twoje odpowiedzi, aby móc sobie porównać co i jak :) Tak, niektóre odpowiedzi były przewidywalne dla osób, które tutaj zaglądają, na przykład dla Ciebie, Saro :) Niespodziewanych przygód chyba nie da się uniknąć! Przypomniało mi się, że chciałam zjeść sobie posiłek na Schodach Hiszpańskich w Rzymie, zachodzę tam, a schody w remoncie :D No cóż.

      Usuń
    2. niestety minusem znanych zabytków jest to, że często bywają w remoncie. i potem takie piękne rusztowanie na zdjęciu... :D

      Usuń
  16. Nigdy nie jeżdżę nigdy sama. Chociaż pewnie by mi się przydało, bo może w końcu uwierzyłabym bardziej w siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie masz partnera, a teraz już nawet narzeczonego, który również kocha podróże, więc nie dziwię się, że nie jeździsz nigdy sama :) Tak, taka samotna wycieczka to dobry sposób na przełamanie się i uwierzenie w siebie!

      Usuń
  17. Hej, z radością wyślę Ci kartkę z Hiszpanii. Jeśli wyrażasz chęć jej otrzymania podaj mi adres na malamo@op.pl. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi wstyd, że dopiero odpisuję na ten komentarz! Dziękuję serdecznie za Twoją propozycję i już piszę maila do Ciebie :)

      Usuń

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM