Cmentarz Montmartre w Paryżu [część szósta]

Podczas pobytu w Paryżu, chciałam zobaczyć jakieś miejsce, do którego zazwyczaj nie zaglądam w trakcie podróży. Wybrałam takie, które kojarzyło mi się ze smutkiem, rozpaczą, żalem i tym, że życie ludzkie jest naprawdę kruche. Miejsce, które dla mnie nie jest atrakcją turystyczną, a przestrzenią, w której można się wyciszyć i wspominać swoich bliskich. To nie miejsce, w którym chętnie sięgam po aparat, jednak tym razem postanowiłam zrobić wyjątek. W sumie, gdybym miała policzyć na ilu cmentarzach byłam w celu ich zwiedzenia, to byłby to dość szybki rachunek. Cmentarz Powązkowski w Warszawie, Cmentarz na Rossie w Wilnie oraz Cmentarz Montmartre, o którym będzie mowa.

CO NIECO O HISTORII
Cmentarz Montmartre (Cimetière de Montmartre) to jedno z trzech najważniejszych, a zarazem największych "miast umarłych" w Paryżu. Dwa pozostałe to Père-Lachaise (na wschodzie) oraz Montparnasse (na południu). Nekropolia powstała w XVIII wieku na północ od miasta, jednak dopiero od XIX wieku zaczęła się ona rozwijać. Początkowo mieściły się tam kamieniołomy gipsu i to właśnie od nich pochodzi jedna z pospolitych nazw, czyli Cmentarz Wielkich Kamieniołomów. Obecnie znajduje się on w granicach administracyjnych europejskiej stolicy, w 18. dzielnicy, u stóp Wzgórza Męczenników. Jest ogromny. Jego powierzchnia wynosi prawie... 11 hektarów!

Na swój sposób jest to wyjątkowa nekropolia, ponieważ jej teren przecina... wiadukt Rue Caulaincourt. Został on wzniesiony około 60 lat po otwarciu cmentarza i  miał za zadanie ułatwianie dojazdów do Wystawy Światowej (1900 r.) odbywającej się w Paryżu. Oczywiście spowodowało to konieczność przeniesienia blisko 100 grobów, co wzbudziło sprzeciw lokalnej ludności. Jak widać, nie dało to zbyt wiele, gdyż to miejsce nadal wygląda tak samo. Jeśli mam być szczera, to mnie zupełnie nie przeszkadza jego obecność, a nawet wręcz przeciwnie - wiadukt dodaje uroku Cmentarzowi Montmartre. Ale to moje prywatne zdanie ;)

Nie przeszkadza mi również to, że w sąsiedztwie nekropolii wzniesione zostały przepiękne, dość nowoczesne kamienice. Spotkałam się jednak z opiniami, że niszczą one atmosferę tego miejsca, wciskają się w nostalgiczne kadry, a dodatkowo są źródłem hałasu wywoływanego przez okolicznych mieszkańców. Owszem, zdjęcia może nie są już na tyle intrygujące, jeśli widać na nich fragment sąsiedniego budynku, ale poza tym nie widzę tu żadnych minusów. Magia tego cmentarza uderzyła we mnie już od wejścia i nic nie było w stanie jej zakłócić.
RÓŻNORODNOŚĆ NAGROBKÓW
Cmentarz Montmartre stanowi zbiór nadzwyczajnych nagrobków. Część z nich to idealne odzwierciedlenie upływającego czasu. Zniszczone tablice, popękane płyty, mech i bluszcz wdzierający się na kamień, wyblakłe od słońca sztuczne kwiaty, wypalone znicze. Część jednak została odnowiona, a napisy wygładzone. Takie pomniki zdobią marmurowe księgi, fotografie czy świeże róże. Pojedyncze groby i rodzinne grobowce. Małe, opuszczone mogiły w sąsiedztwie dużych, nowocześnie wyglądających. Zwykłe i te o dziwnych kształtach. To po prostu kawał historii.

To miejsce spoczynku żołnierzy, tancerzy, kompozytorów, malarzy, fizyków, żeglarzy, chemików, piosenkarek, aktorów, poetów, reżyserów, choreografów, generałów, pułkowników, posłów, adwokatów, matematyków, publicystów i wielu innych.

Najczęściej odwiedzanym miejscem jest grób słynnej włoskiej piosenkarki Dalidy. Swego czasu zrobiła ona wielką karierę we Francji, stąd jej popularność w tym kraju. Podobno na cmentarzu mieści się naturalnej wysokości posąg z dodatkowymi złotymi promieniami. Dlaczego napisałam: "podobno"? Otóż nie udało mi się tam dotrzeć. W sumie nie wiem jak to możliwe... Aż chciałoby się napisać: "Brawo ja!".
Pomnik Emila Zoli, francuskiego pisarza. Obecnie Emile Zola spoczywa w Panteonie.
Pomnik Wacława Niżyńskiego, tancerza baletowego. 
Pomnik Mieczysława Kamieńskiego, młodego polskiego żołnierza.
Pomnik Gustava Guillaumeta, francuskiego malarza i pisarza.
AVENUE DES POLONAIS
Na tym paryskim cmentarzu znaleźć można groby (około 60) wielu wybitnych Polaków, dlatego często nazywany on bywa "polską nekropolią". Jest między innymi kaplica rodu Sapiehów oraz dwa grobowce zbiorowe naszych rodaków, którzy wyemigrowali do Francji w czasie powstania listopadowego. Spoczywają tu generałowie, pułkownicy, powstańcy, malarze i inni. Wszyscy polskiego pochodzenia. 

Najbardziej znanym miejscem jest w tym przypadku grób Juliusza Słowackiego, poety i dramaturga. Co prawda, obecnie jego prochy znajdują się w Krypcie Wieszczów Narodowych na Wawelu, ale i tak uważam, że warto tam zajrzeć. Sam pomnik nie wyróżnia się może wśród sąsiadujących, jednak i tak potrafi przyciągnąć wzrok. Wizerunek wykuty w brązie, napis w języku francuskim "Wielki polski poeta" i kamień z tytułem wielkiego dzieła. "Balladyny" co prawda nie przeczytałam w całości...
Pomnik Juliusza Słowackiego
MAGIA MIEJSCA
Będąc na cmentarzu, warto zwrócić również uwagę na detale. Rzeźbione drzwi do grobowców, stare czarno-białe fotografie, kamyki na żydowskich grobach czy tablice pamiątkowe. To wszystko ze sobą współgra, idealnie się komponuje i tworzy jedną spójną całość. Ma się wrażenie, że Paryż na chwilę przystanął, a poza tymi murami świat pędzi do przodu. Jest cicho, dość melancholijnie. A do tego brak ludzi. Widziałam zaledwie dwie, trzy osoby, a wszystkie były ze służb porządkowych. Czy ktoś tam jeszcze w ogóle przychodzi...?

Magię tego miejsca na pewno potęguje fakt, że jest to cmentarz dwupoziomowy. Mamy zatem szerokie uliczki i wąskie alejki, które ciągną się wzdłuż pomników. Mamy schodki prowadzące na wyższy poziom i dość dużo starych drzew (około 800), których korzenie wiją się po dróżce. No i mamy ponad 20 tysięcy grobów. Te liczby mówią same za siebie...
Cmentarz Montmartre to raj dla... kociarzy. Brzmi może dość dziwnie, jednak odniosłam wrażenie, że to właśnie te zwierzęta są nieodłącznym elementem tamtejszego "wystroju" i dodają wyjątkowego klimatu temu miejscu. Przechodząc pomiędzy nagrobkami czujesz się jakbyś był nieproszonym gościem, intruzem, a one właścicielami cmentarza. Wygrzewają się leniwie w słońcu, siadają na płytach, dzielnie kroczą wąskimi alejkami, a nawet zalotnie się do siebie odnoszą. Białe, czarne, łaciate. Grube i nieco grubsze. Wszystkie obserwują Cię przenikliwym wzrokiem. Wyglądają jakby łączyła je jakaś silna więź z osobami, na których grobach przesiadują. Są skupione, a Ty cieszysz się, że nie potrafisz sobie przypomnieć żadnego horroru, w którym akcja dzieje się w podobnych okolicznościach. Pozostaje więc zrobić im szybkie zdjęcie, mrugnąć do nich i ładnie powiedzieć: "Merci!".

Zwiedzacie takie miejsca czy jednak nie są one Waszymi ulubionymi punktami podczas podróży? 
Co myślicie o tym paryskim cmentarzu?

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego, słonecznego tygodnia! 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

PRZYDATNE INFORMACJE:
Dokładny adres: 20 Avenue Rachel,75018 Paris,Francja
Plan cmentarza: wersja pdf
Najbliższa stacja metra: Blanche, linia 2
Godziny otwarcia:
Od 6 listopada do 15 marca:
 - poniedziałek-piątek 8:00 - 17:30 
 - sobota 8:30 - 17:30
 - niedziele i święta 9:00 - 17: 30 
Od 16 marca do 5 listopada:
 - poniedziałek-piątek 8:00 - 18:00
 - sobota 8:30 - 18:00
 - niedziele i święta 9:00 - 18:00
Ostatnie wejście jest możliwe na 15 minut przed zamknięciem. 
Inne:
* przestrzeń w większości przystosowana dla potrzeb osób niepełnosprawnych (uwaga: do części nagrobków prowadzą schody)
* wejście ze zwierzętami nie jest akceptowane
* na terenie cmentarza znajduje się toaleta publiczna

34 komentarze:

  1. Te koty mnie dosłownie przerażają... Jakie klimatyczne miejsce pomimo tego, że to cmentarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty rzeczywiście mogą być przerażające, ponieważ widać i czuć, że to one tam rządzą, a Ty jesteś tylko gościem ;)

      Usuń
  2. przepiękne miejsce, bo ja osobiście akurat mam słabość do cmentarzy. ;) nie wiem skąd mi się to wzięło, ale zwykle podczas zwiedzania zahaczamy o jakiś. szczególnie klimatycznie było, gdy jeździliśmy na studiach na Mazury i ja namiętnie włóczyłam się nocami, gdy wszyscy inni szli już spać. i często właśnie wtedy trafiałam na cmentarz. :)
    bardzo lubię te Twoje wpisy o Paryżu, bo jest to jedno z niewielu niezwykle popularnych miejsc, gdzie za bardzo nie chcę jechać, więc cieszę się, że dzięki Tobie mogę je sobie chociaż pooglądać na fotografiach. i to takich pięknych. ;)
    co do wpisów u mnie - też mam słabość do Łodzi, dużo fajnych chwil tam spędziłam, generalnie ciężko było wybrać tylko pięć miejsc, bo naprawdę mnóstwo ciekawych jest w Polsce. :) a co do zmian, to muszę się w końcu ogarnąć, bo właśnie przestałam pracować i niby mam więcej czasu, skoro siedzę w domu. ale tylko pozornie, bo uczę się do niezwykle ważnych egzaminów i każdą chwilę poświęcam praktycznie na naukę. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że znajdą się tutaj osoby, które będą lubiły cmentarze i przyznaję, że się z tego bardzo cieszę. Wizyta na cmentarzu w nocy? Podziwiam! Nie mam pojęcia, czy zdecydowałabym się na samotny spacer w tym miejscu, w nocy. Brr, chyba nie...
      Dziękuję i cieszę się, że zdjęcia Ci się podobają, i że mogłam przedstawić Ci Paryż ze swojego punktu widzenia, skoro nie chcesz tam pojechać :)
      Wybranie pięciu miejsc to trudna sprawa w sumie, w każdej kategorii ;)
      Rozumiem ten brak pracy, a i tak brak czasu ze względu na naukę. Będę trzymała kciuki w takim razie :)
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  3. Ile kocurow :) Bylam w podobnym miejscu w Mediolanie i zrobilo na mnie duze wrazenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwiedzając Mediolan nie poszłam na żaden cmentarz, a widzę że mogłam. Może przy okazji innej wizyty :)

      Usuń
  4. Kinia! Uduszę Cię. Albo wiem, lepiej nie będę tutaj wchodzić. Tyle cudownych zdjęć, normalnie budzisz zazdrość hah :D. Oczywiście ten cmentarz to idealne miejsce dla mnie, bardzo chciałabym go zobaczyć. Zdjęcia z kociakami są świetne :D. Choć nie tylko one, bo cała reszta jest fantastyczna, z klimatem. Zdecydowanie masz rację, magia tego miejsca bije od samego początku, nawet kiedy ogląda się je tylko przez ekran komputera :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, ja tak nieświadomie, nie chciałam :D Wybacz, Karolino i pomimo wszystko zapraszam Cię tutaj ponownie, bo przecież o Paryżu będzie jeszcze tylko post z informacjami praktycznymi. Potem będę Was męczyć innym miastem, choć jeszcze nie jestem pewna jakim, bo trochę zbyt dużo czasu schodzi mi na stworzenie takich postów i nie mogę się wyrobić... Mam nadzieję, że uda Ci się odwiedzić kiedyś ten magiczny cmentarz :)

      Usuń
  5. Przerażają mnie cmentarze! Ale ten jest bardzo wyjątkowy. Można spotkać tu dzieła. Pomniki są piękne, zwłaszcza te, które zrobiłaś- Polaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cmentarze nie są dla wszystkich i doskonale rozumiem Twój punkt widzenia :)

      Usuń
  6. najczęściej zwiedzam cmentarze żydowskie, stare kirkuty (np. w Lublinie, Warszawie, Lesku) - fascynują mnie. ale zdarzało się, że oglądałam i nowe cmentarze, ale zazwyczaj nie z własnej woli, tylko było to np. w programie wycieczki albo przy okazji zapalenia znicza (np. w Szczecinie jest tylko jeden, ogromny cmentarz, który momentami wygląda jak park - jest fontanna, są ławeczki; byłam też na cmentarzach we Lwowie, w Wilnie...). myślę, że, będąc w Paryżu, odpuściłabym sobie Montmartre. może i jest to klimatyczne miejsce, ale jakoś nie czuję potrzeby oglądania nagrobków. może zajrzałabym jedynie do części żydowskiej, gdybym miała więcej czasu.
    moją mamę by pewnie te wszechobecne koty odstraszyły. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że odwiedzasz tego typu miejsca, co jest jasne, bo lubisz tę tematykę. Cmentarze w programie wycieczki, znam to doskonale, bo właśnie dzięki licealnej wycieczce zobaczyłam Powązki. I teraz mi się przypomniało, że widziałam jeszcze cmentarz w Zakopanem, będąc na wycieczce. Z okazji zapalenia znicza to byłam na sporej liczbie cmentarzy. Pamiętam chyba Twoje zdjęcie tego cmentarza na blogu albo widziałam go gdzie indziej, w sumie już sama nie wiem ;) Część żydowska jest tam bardzo rozrzucona z tego co się orientuję, bo w każdej prawie części, którą odwiedziłam, to widziałam żydowskie elementy. Ja odwiedziłam to miejsce celowo, bo i tak chciałam spacerować po Montmartre, więc i tak było mi po drodze :)

      Usuń
  7. Wygląda imponująco, aczkolwiek nie lubię takich miejsc.. Wolę te bardziej wesołe, pozytywne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cmentarz faktycznie nie jest miejscem wesołym, więc nie dziwię się, że nie odwiedziłabyś go, skoro nie lubisz tego typu lokalizacji.
      Dziękuję za odwiedziny ;)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie :)
      Zaraz zajrzę sobie do Ciebie :)

      Usuń
  9. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, przyznaję się - uwielbiam cmentarze. Zwłaszcza te stare i na pozór zaniedbane bo mają fajny klimat i czuć ducha przeszłości. Gdziekolwiek jestem i znajdę jakiś cmentarz, zawsze wchodzę. Nie lubię przepychu jeśli chodzi o nagrobki i zdecydowanie bardziej podobają mi się te proste i pomysłowe. Myślę, że taki nagrobek dużo mówi o człowieku który w nim spoczywa. Montmartre na pewno by mi się spodobał. Póki co moimi faworytami jeśli chodzi o cmentarze są angielskie i francuskie w małych miasteczkach. Na takich cmentarzach zawsze podnoszę przewrócone doniczki, zgarniam suche liście itp. Szczególną uwagę przykuwają zawsze takie spersonalizowane nagrobki - we Francji widziałam kiedyś grób zapewne jakiegoś kolarza bo przy grobie stała kolarzówka z przymocowanym do niej kaskiem i koszulką. W Anglii natomiast przy płytach nagrobnych można znaleźć wszystko - dzbanki do herbaty, gadżety klubów piłkarskich, globusy, książki itp. - nie znając osoby można sobie wyobrazić co lubiła i jakie miała pasje. Może to i tandetne ale ja koło mojej prostej i zwykłej nagrobnej płyty zdecydowanie wolałabym mieć globus i książki zamiast marmurów i złotego dwumetrowego anioła :). Lubię cmentarze za ten stan oderwania od rzeczywistości - tak jak napisałaś - na cmentarzach świat spowalnia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jak widzę, jesteś kolejną osobą, która cmentarze lubi. Te najstarsze są magiczne i warte uwagi, to całkowita prawda. Z drugiej strony podobają mi się cmentarze z amerykańskich filmów, gdzie pojawia się jedynie jasna płyta. Są one bowiem bardzo uporządkowane i nie ma komentarzy typu: "Józek postawił swojemu bratu taki ładny pomnik"... Oj, niektóre nagrobki idealnie oddają to, kim była osoba, która w tym miejscu spoczywa. Nie byłam nigdy na angielskim cmentarzu, a i z francuskich odwiedziłam jedynie ten w Paryżu. Ten nagrobek z kolarzówką, wow. Brzmi naprawdę ciekawie, jakkolwiek to brzmi. Angielskie cmentarze z Twoich opowieści już mi się podobają! W sumie też chciałabym mieć globus przy nagrobku, idealnie by do mnie pasował. Podobnie jak książki.

      Usuń
  10. niektóre nagrobki bardzo ładna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam cmentarne klimaty, ale powiem Ci, że te koty... Masakra jakaś. Niektóre wyglądają tak, jakby były żywcem wyjęte z horroru i czekały jedynie na to, aby rzucić się zwiedzającym do gardła :D

    Piękny cmentarz. Dobrze, że odwiedzasz też takie miejsca - w nich też jest magia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie te koty fascynowały, ponieważ lubię koty same w sobie. Aczkolwiek czułam się jak intruz na ich terytorium. Widać było, że to one tam są właścicielami. Wyglądają jak wyjęte z kociego poprawczaka. Na szczęście nie mogłam skojarzyć żadnego horroru z kocim udzialem :D

      Usuń
  12. I ja w pierwszej chwili miałam jakieś dziwne uczucie. Jak zobaczyłam, że przygotowałaś post o cmentarzu to zastanawiałam się czy go czytać (nie dlatego, że nie chciałam) ale bałam się, że zrobi mi się smutno a ja też zawsze cmentarz kojarzę sobie jako miejsce przypominające o kruchości naszego życia. Ale jednak zaczęłam czytać i czytałam dalej i dalej i obejrzałam zdjęcia i...nagle koniec. Aż chciałoby się dalej zostać w takim nostalgicznym nastroju. Cmentarz faktycznie urzeka swoją "architekturą". Chociaż myślałam,że to tam pochowany jest Fryderyk Chopin. Te kociaki też są śliczne i rzeczywiście pasują do "wystroju" tego miejsca. Szczególnie ten kot na zdjęciu czwartym od dołu jakoś wyjątkowo "wpasował się" w to miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się zastanawiałam dość długo, czy warto umieszczać ten post czy jednak wrażenia z tego miejsca lepiej zachować dla siebie, ale ostatecznie stwierdziłam, że może znajdzie on swoich zwolenników i go opublikowałam :) Nastrój jest faktycznie nostalgiczny, dla mnie podwójnie, bo rzadko w tego typu miejscach bywam w celach turystycznych. Fryderyk Chopin jest pochowany na innym paryskim cmentarzu, Pere Lachaise.

      Usuń
  13. Fajnie wyglądają te koty, pewnie są stale dokarmiane przez odwiedzających. Z omawianych postaci chętnie zobaczyłbym nagrobek E. Zoli, z którego twórczością jest dobrze zaznajomiony oraz oglądałem kilka filmów na podstawie jego powieści.
    Podczas pobytu w Niemczech widziałem nagrobek niemieckiego pisarza K. Maya w Radebeul k. Drezna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że są dokarmiane, bo część z nich była dość puszysta, a jeden kręcił się właśnie koło stróżówki ;) Nadal nie sięgnęłam po znany "Germinal", jestem na bakier z klasyką, ale kojarzę tego autora, więc chętnie zobaczyłam jego nagrobek. Niestety nie znam tego niemieckiego pisarza i nie byłam na żadnym niemieckim cmentarzu, ani niedaleko Drezna też nie.

      Usuń
  14. Lubię zachodzić na cmentarze. Niektórzy zmarli istnieją jeszcze tylko tam. Ich bliscy już nie żyją, nikt o nich nie pamięta, ale jest nagrobek z nazwiskiem. Największe wrażenie robią na mnie właśnie te najstarsze groby. Często zastanawiam się, jak wyglądało życie już zmarłych osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, coś w tym jest. Widać zresztą to podczas Wszystkich Świętych, że niektóre groby są opuszczone, zaniedbane i nikt już na nie nie przychodzi. Choć czasem harcerze dbają o takie miejsca. Te najstarsze groby to czasem kawał historii. Chyba nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak wyglądało czyjeś życie przed śmiercią, kim był ktoś, czym się zajmował...

      Usuń
  15. Cmentarzy raczej nie zwiedzam, ale dla paryskiego Montmartre warto zrobić wyjątek.

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam takie klimatyczne miejsca i chociaż to trochę makabryczne, to lubię snuć się po cmentarzach. Będąc w Londynie, odkryłam jeden ze starszych, gdzie nagrobki w większości były już przeżarte przez czas - piękne miejsce, mogłabym tam chodzić godzinami i podziwiać (w moim przypadku) wiewiórki. Zresztą, to ciekawe, że każdy cmentarz ma też żywych mieszkańców ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee tam, to wcale nie jest makabryczne. W Londynie nie byłam, ale taki cmentarz z historią na pewno warto było odwiedzić. No i wiewiórki, uwielbiam te zwierzaki, więc na pewno dodawały uroku temu miejscu. I faktycznie, coś jest w tym co napisałaś...

      Usuń
  17. O nie byliśmy na tym cmentarzu. Nie wiedziałam nawet że mają tam nagrobek Juliusza Słowackiego... Byliśmy za to na cmentarzu Pere Lachaise gdzie jest między innymi grób Fryderyka Chopina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie odkryłam to miejsce przez przypadek przed wyjazdem, nawet jeszcze musiałam zapytać o drogę, bo nie miałam dokładnego planu Montmartre, ale na szczęście udało się tam dotrzeć. Czytałam kiedyś w książce o tym mniejszym, drugim cmentarzu w tej okolicy, ale tam już niestety nie dotarłam. O Pere Lachaise słyszałam, bo chyba sporo osób tam zagląda, bo i wiele osobistości tam spoczywa. Grób Chopina chciałabym zobaczyć, więc może innym razem ;)

      Usuń

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM