Sacré-Cœur i mój ulubiony widok na Paryż [część piąta]

Pamiętacie mój pierwszy wieczór w Paryżu i spacer na Wzgórze Męczenników w celu zobaczenia bazyliki Sacre Coeur z bliska? Zakochałam się wówczas w tym miejscu od pierwszego wejrzenia, więc nie byłabym sobą, gdybym nie wybrała się tam raz jeszcze, aby porównać jak prezentuje się ono za dnia. Muszę Wam zdradzić jedno... Dzienne wydanie jest równie piękne! Nie potrafię się niestety zdecydować, która wersja podoba mi się bardziej. Każda ma w sobie ten urok, magię i do tego najzwyczajniej w świecie olśniewająco wygląda. Ten post należy do tych, które mają w sobie więcej zdjęć niż tekstu, więc zapraszam i co oglądania, i do czytania! ;)

Mój drugi poranek w Paryżu (podobnie zresztą jak pierwszy) rozpoczął się francuskim śniadaniem zjedzonym na szybko w hostelu i jeszcze szybszym prysznicem. Spakowałam również resztę rzeczy do plecaka, który oddałam na kilka godzin do hostelowej przechowalni. W tym czasie miałam w planach dokładniejsze zwiedzenie Montmartre, czyli mojej ulubionej paryskiej dzielnicy. Wyruszyłam pieszo i udałam się ponownie prosto pod Sacre Coeur. Tym razem wspięłam się jednak po centralnie położonych schodach (wieczorem były one zamknięte) na wzgórze, minęłam bajkową karuzelę (swoją drogą, pojawiła się ona w filmie "Amelia") i już stałam u stóp bazyliki podziwiając wspaniałe widoki. Pomimo wczesnej pory (około 9:30-10), było tam mnóstwo ludzi! Spacerowali, robili zdjęcia, siedzieli na trawniku. Nie zabrakło też lokalnego artysty przygrywającego na harfie. 

Bazylika Sacre Coeur (Bazylika Najświętszego Serca) to niewątpliwie jeden z symboli tej stolicy europejskiej. Biała świątynia położona jest w północnej części miasta, na tak zwanym Wzgórzu Męczenników. Jest ona główną atrakcją artystycznego i urokliwego Montmartre. Wykonana została z trawertynu, czyli naturalnego kamienia, dającego efekt białej elewacji. W sumie, na zdjęciach wydaje się ona bardziej szara niż biała, ale to chyba wina dość pochmurnej pogody w połączeniu z moim aparatem.

Wiecie, że ta budowla ma nawet swoich przeciwników? Twierdzą, że nie pasuje ona do wizerunku Paryża, że daleko jej do elegancji z jakiej słynie to miasto. Nazywają ją "białą bezą" i uważają, że styl romańsko - bizantyjski nie jest zbyt odpowiedni. No cóż, są gusta i guściki. Mnie Sacre Coeur podoba się bardzo, ale rozumiem, że ktoś ma inne zdanie.
Jedno jest pewne. Bazylika jest monumentalna. Przed wejściem znaleźć można dwa posągi - Joanny D'Arc i świętego Ludwika. Kopuła wznosi się na wysokość prawie 80 metrów, a wieża północna jest od niej jeszcze wyższa! Co ciekawe, znaleźć tam można najcięższy dzwon Paryża, czyli Savoyarde.

Bardzo chciałam zobaczyć wnętrze bazyliki, dlatego idąc za tłumem dotarłam do jej środka. To co zobaczyłam, sprawiło, że ugięły się moje kolana i że jeszcze bardziej polubiłam to wyjątkowe miejsce. Nie tylko z zewnątrz Sacre Coeur prezentuje się pięknie. Nawet wewnątrz jest mistycznie, uspokajająco i cicho. Panuje tam niezwykle podniosła atmosfera. Na szczęście nic nie zakłóca spokoju, ponieważ nie można robić zdjęć, a poza tym obowiązuje bezwzględna cisza. Strefa sacrum zwycięża. Dawno nie doświadczyłam nigdzie takiej ciszy, melancholii, chwili refleksji, jak właśnie w tym wnętrzu, w tej bazylice. Istnieje także możliwość zapalenia świeczki we własnej intencji, co według mnie jest bardzo dobrym rozwiązaniem.
Wychodząc ze środka, zobaczyłam znak na ścianie wskazujący drogę do... kopuły. Zaintrygowana skręciłam na prawo i kierowałam się według oznaczeń, które nie do końca rzucały się w oczy. Trafiłam do okienka, w którym dowiedziałam się, że kręcone schody prowadzą na taras widokowy. Zrobiłam pewnie oczy jak pięciozłotówki, ponieważ nigdy wcześniej o takiej opcji nie słyszałam i była to dla mnie zupełna nowość. Ale jakże kusząca! Oczywiście zakupiłam bilet i nie mogłam odpuścić wdrapania się na górę. To 300 stopni, z których część jest wewnątrz, a część na zewnątrz.

To co ujrzałam na górze, zostanie w mym sercu na zawsze. O tym widoku, który stał się na chwilę obecną moim ulubionym w Paryżu, myślę w prawie każdej wolnej chwili, a jedno ze zdjęć mam nawet na tapecie, na laptopie. Miasto widoczne jak na dłoni. Mój ukochany Paryż w całej okazałości. Znajdowałam się w miejscu, które tak polubiłam i widziałam przed sobą inne, które zrobiły na mnie takie wrażenie. La Defense, Les Invalides, taras na Łuku Triumfalnym, kamienice. To widok nie do opisania. Polecam każdemu z Was wybór właśnie tego punktu widokowego podczas odwiedzin Paryża!
Edycja tekstu: Zapomniałam wspomnieć, że na tarasie widokowym byłam... jedyną osobą, więc miałam go tylko dla siebie :)

To jeszcze nie wszystko! Okazało się, że można zwiedzać również... kryptę. Nie miałam o tym pojęcia podczas pobytu w Paryżu, ale teraz już o tym wiem i na pewno skorzystam z tej możliwości.

Czy wiedzieliście, że z kopuły bazyliki roztacza się TAKI widok, 
czy dowiedzieliście się o tym dopiero teraz? 
Skusilibyście się na wejście? ;)

do usłyszenia!

PRZYDATNE INFORMACJE:
Adres: 35 Rue du Chevalier de la Barre, 75018 Paryż
Godziny otwarcia bazyliki: 6:00 - 22:30 (jeśli wybierasz się do Paryża na Boże Narodzenie bądź Wielkanoc - zajrzyj na stronę internetową, gdyż godziny otwarcia są inne)
Godziny otwarcia kopuły: najprawdopodobniej codziennie od 8:30 do 20:00 (od maja do września) oraz od 9:00 do 17:00 (od października do kwietnia). Mogą się one zmieniać w zależności od warunków pogodowych, więc najlepiej sprawdzić tę informację przed planowanym wejściem.
Ceny: Zwiedzanie bazyliki jest bezpłatne. Wejście do krypty oraz na kopułę jest płatne. 
Informacja o mszach świętych, adoracji oraz spowiedzi: <<klik>>
Inne:
- w środku znajduje się księgarnia oraz sklep religijny
- na kopułę prowadzą tylko schody, nie ma windy
Zdjęcia wnętrza bazyliki: <<klik>>

22 komentarze:

  1. Matko, jakie piękne widoki z góry. Można się dosłownie zakochać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj można, można! To zdecydowanie (na chwilę obecną) mój ulubiony punkt widokowy na Paryż :)

      Usuń
  2. Ta bazylika byla pierwszym miejscem, ktore widzielismy w Paryzu. Podobalo nam sie tam bardzo, minusem sa jedynie hordy turystow :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nawet kiedyś czytałam Waszą relację z Paryża i tak właśnie myślałam, że i Wy tam byliście na samym początku :)
      Ojj tak, turystów było sporo, i wieczorem, i w dzień. Już sobie wyobrażam, co tam się dzieje, jak jest tak ciepło!

      Usuń
  3. Droga na szczyt przypomina mi trochę wejście na kopułę bazyliki w Watykanie. Też błędnik Ci wariował? :) Nie jestem fanką sztuki sakralnej, ale takie stare kościoły zawsze mnie zachwycają. A przeciwnicy? No cóż...jeśli za symbol miasta uznaje się blaszaną wieżę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, droga na szczyt była dość podobna. Miejscami wąska i stroma, choć nie było w tym przypadku aż tak duszno, jak w przypadku Watykanu, co jest plusem. No i taras widokowy jest inny, ponieważ nie ma żadnych krat, co dla mnie było szokiem.
      O dziwo, tu wchodziło się w miarę, choć i tak nic nie zmieni faktu, że kręconych schodów nie lubię i musiałam stawać co jakiś czas, żeby "błędnik odwirował" :D
      Ooo i jeszcze zapomniałam wspomnieć, że w sumie na górze byłam... sama! W Watykanie natomiast oprócz mnie było z 20 innych osób :D Więc to kolejny plus!
      Też nie przepadam za sztuką sakralną, ale są takie miejsca, które zobaczyć muszę, bo coś mnie do nich pcha, choć nie potrafię powiedzieć co. I zazwyczaj jest tam naprawdę pięknie w środku :)
      Coś w tym jest, co mówisz o przeciwnikach... ;)

      Usuń
  4. bazylika jakoś nie skradła mojego serca. to znaczy sama jej budowla bardzo mi się podoba i nie widzę w niej podobieństwa do bezy, ale jakoś to miejsce mnie nie urzeka tak jak inne, które pokazałaś w Paryżu. za to widok, który rozciąga się z kopuły jest nieziemski! niesamowicie klimatyczny i przepiękny. myślę, że gdybym zawędrowała w te okolice to skorzystałabym z możliwości wspięcia się na szczyt i zobaczenia tego na własne oczy. uwielbiam takie punkty widokowe pozwalające zobaczyć więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazylikę warto odwiedzić chociażby dla tego tarasu widokowego, nawet jeśli nie przepada się za tego typu obiektami, więc polecam :) Klimatyczne było też to, że byłam na górze jedyną osobą, więc miałam go tylko dla siebie. Nie jest to chyba zbyt popularne miejsce, no i nie jest wcale zbyt dobrze oznakowane...
      Również uwielbiam punkty widokowe :D

      Usuń
  5. Ależ rozległy jednak ten Paryż. Wiem, że to duże miasto, ale dopiero jakoś jeszcze bardziej uświadomiły mi to Twoje zdjęcia. Do Paryża jeszcze nie miałem okazji zawitać, ale chętnie się wybiorę i tu i tu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj tak, Paryż jest naprawdę rozległy. Widać to zarówno w rozbudowanej sieci metra, jak i z punktów widokowych. Robi wrażenie i mogę gorąco polecić, bo moje serce skradł :)
      Pozostaje mi w takim razie, życzyć podróży do Paryża :)
      Dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  6. Nawet nie wiedziałam, że w Paryżu są takie ładne budowle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Paryżu jest naprawdę wiele pięknych budynków! Jest w czym wybierać :)

      Usuń
  7. Uwielbiam czytać i oglądać! Twoje relacje z podróży. Mam wrażenie, jakbym tam była razem z Tobą :) mam nadzieję,że kiedyś uda się wybrać z moją przyjaciółką do Paryża. Najlepiej w połączeniu z jakimś koncertem np Garou.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że takie masz wrażenie, Aniu! :) To bardzo miłe, więc dziękuję. Po raz kolejny życzę Ci wyjazdu do Paryża, ponieważ jest to naprawdę piękne miasto. No a Paryż w połączeniu z Garou brzmi naprawdę wyjątkowo, więc tym bardziej trzymam kciuki za taki wyjazd :)

      Usuń
  8. Mnie się też bardzo podobał Sacre Coeur. Podoba mi się jej położenie i wnętrze. Zaskoczyłaś mnie tarasem widokowym, nie wiedziałam o nim. Szkoda, bo widoki z niej na Paryż są zachwycające. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zupełnie jak mnie - i wnętrze, i położenie, i wygląd zewnętrzny. Z tym tarasem to tak myślałam, że to nie jest zbyt popularne miejsce. Sama dowiedziałam się o nim przez czysty przypadek. Na stronach internetowych o Paryżu nic nie znalazłam przed wyjazdem o takiej możliwości, więc chyba nie jest zbyt dobrze rozreklamowana... Może to i lepiej? Na górze byłam jedyną osobą, więc miałam cały taras dla siebie. Jestem ciekawa, ile biletów miesięcznie jest sprzedawanych.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Wspaniala wyprawa! Zawsze w podrozy najlepsze sa te momenty, gdy odkrywamy cos o czego istnieniu nie wiedzielismy wczesniej, a co okazuje sie byc najlepszym zwienczeniem dnia! Widoki z tarasu widokowego sa niesamowite! I pieknie ujelas wszystko na zdjeciach! Sama bym chetnie ustawila sobie jedno z nim jako tapete!:) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, takie niespodzianki są naprawdę niezwykłe i przynajmniej mamy pewność, że pewnie właśnie o takich miejscach niezwykłych, spotkanych przypadkowo, nie zapomnimy :)
      Dziękuję pięknie za miłe słowa :)!

      Usuń
  10. OOo Woow! Ale widoki! Dopiero patrząc z góry na Paryż można zobaczyć jak monumentalna jest wieża Eiffla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko wieża jest monumentalna, ale i w ogóle cały Paryż widziany z góry robi wrażenie, naprawdę ogromniaste miasto! :D

      Usuń
  11. jeeejku, sama nie wiem, czy piękniejsza jest ta bazylika, czy widoki z jej kopuły. najbardziej w oczy rzuca się oczywiście Wieża Eiffla i to mi się bardzo podoba, bo niewątpliwie taka sceneria jest wyjątkowa. :) oj, jeśli, będąc w Paryżu, nie weszłabym na Wieżę Eiffla, to może chociaż na kopułę bazyliki bym weszła, bo po prostu widoki z góry na miasto zwalają z nóg.
    swoją drogą nie dalej jak wczoraj rozmawiałam z Fanny, moją przyjaciółką pochodzącą z Francji - mówiła, że zapewne w tym roku ponownie wybiera się do tego kraju. ja na to, że czytałam ostatnio kilka postów o Paryżu (oczywiście u Ciebie Kinga!) i że jestem zachwycona, że nie zdawałam sobie sprawy, iż to miasto jest aż tak piękne, poza tym że loty są tanie, ale że jednocześnie nadal się boję. na to Fanny, że ona też się boi, chociaż w Paryżu będzie tylko na lotnisku... i ja jakoś nadal nie umiem tego strachu w sobie pokonać po zamachach. moja mama mówi, że trzeba mieć niebywałego pecha, aby polecieć do Paryża na 2 dni i jeszcze zginąć w zamachu (ta bezpośredniość!), więc ona chyba coraz mniej się boi albo przynajmniej przekonuje samą siebie, że nie powinna się bać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie podoba się i bazylika, i widoki, ale faktycznie to ciężki owoc do zgryzienia, bo zależy co kto lubi. Nie każdy przepada za architekturą, a widoki z góry uwielbia. I odwrotnie. Trzeba samemu ocenić na żywo. Tak, widok na wieżę jest idealny :)
      Na wieżę nie weszłam, więc polecam wejście na kopułę lub chociaż na Łuk Triumfalny. Choć ten pierwszy o wiele lepszy, bo już sama bazylika znajduje się na wzgórzu, więc jest wyżej i lepszy widok.
      Słyszałam właśnie, że loty do Paryża były ostatnio tanie, więc może warto przełamać strach i się tam jednak wybrać? W sumie to trzeba przemyśleć za i przeciw, i zdecydować. W sumie to teraz wszędzie może być niebezpiecznie... ostatnio w Niemczech również były jakieś próby ataku, w mojej miejscowości imigranci również mieszkają i to całkiem niedaleko, była też tutaj próba gwałtu... Z drugiej strony, nie ma co martwić się na zapas, choć oczywiście pewną dozę bezpieczeństwa i powagi zachować trzeba. Faktycznie Twoja mama ma rację z tym pechem. Zwiedzanie w pewnym strachu też nie jest fajne, więc jeśli bardzo się boisz, to może jednak postaw w tym roku na coś innego? Bo ciągłe spinanie się podczas spacerowania po mieście czy jazdy metrem odbierze całą radość z bycia w tym mieście :)
      Bardzo się zastanawiałam czy sama pojadę do Paryża. Sytuacja była dziwna, ponieważ bilety miałam już zakupione, nocleg co prawda nie, ale to miasto i relacje tak źle wyglądały, rodzice się denerwowali, że nie powinnam jechać. Powiedziałam, że nie pojadę jeśli będzie oficjalna informacja na stronie ministerstwa, aby tam nie jechać. Informacja się nie pojawiła, a ja pojechałam. I nie żałuję.

      Usuń

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM