Paryż. O miłości od pierwszego wejrzenia. [część pierwsza]

Są takie miasta, które wyciągają swoje macki i przyciągają do siebie zwiedzającego już od pierwszego kontaktu. Ba! Od pierwszego zobaczenia, pierwszego usłyszenia, pierwszego poczucia i pierwszego posmakowania. Są takie miasta, w których bezpowrotnie się zatracasz, gubisz, a ostatecznie zostawiasz tam cząstkę siebie, po którą chcesz wrócić ledwo opuścisz granice administracyjne tej aglomeracji. To miasto wciąż siedzi w Twojej głowie, a Ty usilnie próbujesz o nim zapomnieć, bo i tak zdajesz sobie sprawę, że na chwilę obecną nie możesz tam pojechać ponownie. Z czasem myślisz o nim nieco mniej, starasz się nie kusić losu i nie oglądać zdjęć zrobionych podczas wyjazdu, starasz się odwlec w czasie napisanie relacji z podróży, ale jednocześnie zabierasz się za czytanie książki o nim opowiadającej. Aż pewnego dnia idziesz ulicą i nagle czujesz zapach tego miasta, widzisz ludzi podobnych do jego mieszkańców. I znów dajesz się wciągnąć w błędne koło. Znów zaczynasz o nim intensywnie myśleć... 
Taki właśnie jest dla mnie Paryż. 

"Pa­ryż jest na ty­le duży, żeby się zgu­bić, ale i na ty­le mały za­razem, żeby móc coś dla siebie znaleźć. " C. R. Zafon

Paryż. Miasto, o którym marzą zakochani, artyści, a także wielu zwyczajnych ludzi. Miasto przyciągające spragnionych turystów, chcących zobaczyć słynną Wieżę Eiffla. Miasto, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Stolica Francji. Stolica elegancji. Z drugiej strony, miasto łez po listopadowych zamachach. Miasto zadymione papierosami. Miasto, w którym tak naprawdę trudno zobaczyć negatywne strony, ponieważ tak wiele jest tych pozytywnych. 

Nie potrafię wyrazić słowami tego, jakie wrażenie wywołał na mnie Paryż. Kiedyś było to miasto, do którego mnie zbytnio nie ciągnęło, ponieważ interesowała mnie tylko jedna dzielnica, czyli Montmartre. Obecnie jest to miasto, do którego chciałabym wrócić natychmiast, aby zobaczyć każdy jego zakamarek. Dwa dni to stanowczo za mało, aby poznać to miasto, ale wystarczająco dużo, aby się w nim zakochać. Wiem jedno. Moje uczucie zrodziło się już w autokarze, kiedy jadąc z Clermont - Ferrand, najpierw zobaczyłam za oknami leniwie wijącą się Sekwanę i przedmieścia, a potem przepiękne miasto. Nie przeszkadzały mi nawet ogromne korki. Chciałam w końcu wysiąść i wyruszyć na zwiedzanie. Nie ważne, że był już wieczór, że byłam zmęczona, że zdecydowałam się tu przyjechać zaledwie po dwóch tygodniach od listopadowych zamachów w 2015 roku. Chciałam zobaczyć jak najwięcej!
Niezapomniany widok z okna w pokoju. Le Village Hostel Montmartre (20 Rue d'Orsel)

Po wyjściu z autokaru na Porte Maillot (24 Boulevard Pershing), udałam się na sąsiadującą z przystankiem stację metra o takiej samej nazwie, skąd prowadziła linia 1 w kierunku Château de Vincennes. Kupiłam bilet, wsiadłam i przejechałam raptem do Charles de Gaulle – Étoile, gdzie przesiadłam się w niebieską linię 2 w kierunku Nation. Przejechałam aż dziewięć przystanków i wysiadając na stacji Anvers, skierowałam się w stronę zarezerwowanego wcześniej hostelu. O dojeździe, komunikacji miejskiej oraz noclegu, więcej informacji znajdziecie w poście praktycznym, który pojawi się na sam koniec relacji z Paryża, ale jeśli już teraz macie jakieś pytania, to oczywiście postaram się pomóc :)

Mając taki widok z okna hostelu, nie mogłam się powstrzymać od wyjścia na zewnątrz i zobaczenia Bazyliki Sacre - Coeur z bliska. Jakoś po godzinie 20, zabrałam najpotrzebniejsze rzeczy i udałam się pieszo na wzgórze, zahaczając o Rue de Steinkerque, w celu poszukania czegoś do zjedzenia. Niestety nie znalazłam wówczas niczego dla siebie i postanowiłam, że po prostu zrobię zakupy w zwyczajnym spożywczaku mijanym po drodze.

Bazylika Najświętszego Serca Jezusowego z bliższej odległości jest równie piękna jak z daleka. To także najwyżej położony punkt w Paryżu, z którego roztacza się panorama miasta oraz jego okolic w promieniu nawet do 40 kilometrów. Nic dziwnego, że jest to jedno z miejsc najchętniej odwiedzanych nie tylko przez mieszkańców, ale i przyjezdnych. Na pewno nie zawaham się napisać Wam o niej nieco więcej w jednym z kolejnych postów.
Bazylika Sacre-Coeur
Bazylika Sacre-Coeur
Montmartre żyje. Żyje w dzień i żyje w nocy. Przypuszczam, że znajdziesz tam wszystko, czego potrzebujesz, a już na pewno liczne sklepy z pamiątkami i knajpki z jedzeniem. Jeśli chodzi o te pierwsze, to czeka tam na Ciebie szeroki wybór produktów. Począwszy od magnesów, pocztówek, kubków, breloczków, a kończąc na obrazach, torebkach, portfelach, koszulkach, czapkach czy bieliźnie. Oczywiście wszystko z motywem Paryża. Aaa! Nie myśl, że będą obsługiwać Cię francuscy sprzedawcy. Co to, to nie. Spotkasz za to sympatycznego Chińczyka, próbującego Ci zaoferować zniżkę Algierczyka, czy inne narodowości. Jeśli chodzi o lokale gastronomiczne, to w części z nich wypatrzysz przez szybę zakochanych jedzących romantyczną kolację, a w części z nich podróżników z wielkimi plecakami, jedzących zwyczajne kebaby popijane colą. Przed większością knajpek czekają na Ciebie stoliki z wiklinowymi krzesełkami, gdzie samotni mężczyźni popijający wino wieczorową porą, palą swoje cienkie papierosy. Dodatkowego charakteru tej części miasta dodaje wszechobecny zapach przyrządzanych potraw, klimatyczne światło, przechadzające się gołębie i artyści prezentujący sztuczki z kubkami i znikającą piłeczką na środku ulicy.
Rue de Steinkerque
Po pokonaniu niezliczonej liczby schodków i dotarciu na Wzgórze Męczenników, odleciałam całkowicie. Moim oczom ukazał się jeden z piękniejszych widoków, jakie w życiu widziałam, a już na pewno najładniejszy nocny widok na miasto ze wszystkich widzianych dotychczas. Tysiące światełek, niezapomniany kolor nieba pochłaniającego te wszystkie barwy i dającego dodatkowo specyficzną łunę. Widok, którego nie sposób zapomnieć... Usiadłam na schodach u podnóża bazyliki i podobnie jak większość ludzi w tym miejscu, po prostu siedziałam i podziwiałam. Tam nie potrzeba żadnych słów. Po chwili podszedł do mnie mężczyzna sprzedający... zimne piwo. No cóż, biznes kwitnie nawet w tak magicznym miejscu, jak Parvis du Sacré-Cœur. Dopiero po chwili zaczęłam swoją wędrówkę po horyzoncie i wyłapywanie poszczególnych budowli z krajobrazu miasta. Katedra Notre Dame, Centrum Pompidou, Wieża Montparnasse, Łuk Triumfalny czy Kościół Inwalidów. Wszystkie wspaniale oświetlone i widoczne z oddali. Nic dziwnego, że Paryż nazywany jest Miastem Świateł. Zastanawiacie się, dlaczego nie wymieniłam Wieży Eiffla? Ja także się nad tym zastanawiałam i dopiero po migającym od czasu do czasu światełku, zorientowałam się, że na znak żałoby i wydarzeń, jakie miały miejsce, pozostawała ona nadal nieoświetlona. Poczułam się dziwnie przygnębiona, a jednocześnie wiedziałam, że taka sytuacja ma na szczęście nieczęsto miejsce, dlatego muszę ją tym bardziej zapamiętać...
Mam słabość do tego zdjęcia!
Łuk Triumfalny wygląda jak odcięty w połowie za sprawą budynków znajdujących się na pierwszym planie.
Wieża Eiffla w smutniejszym wydaniu
Oczywiście mój aparat wariował, ponieważ bardzo nie lubi nocnych zdjęć ;)
Mój wieczór na Montmartre trwał nadal. Długo jeszcze siedziałam i łapałam chwile, aby ten widok na miasto mógł mi towarzyszyć każdego dnia. Przespacerowałam się potem wśród schodów, wąskich uliczek i dość dużej liczby ludzi. Zrobiłam również małe zakupy i wróciłam do ciepłego hostelu, aby przygotować się do następnego dnia intensywnego podziwiania Paryża. Gdzie tym razem się udałam i co zobaczyłam? Opowiem Wam w kolejnym poście! :)
do usłyszenia!

Oczywiście dajcie mi znać, co uważacie o Mieście Świateł :)





Share this:

40 komentarzy :

  1. Paryż! <3 To co piszesz to sama prawda. W Paryżu chyba trudno się nie zakochać.
    Twoje zdjęcie "smutniejszej" wieży Eiffela bardzo mi się podoba. Takie inne na nią spojrzenie. :)
    Niedługo podobno startują loty z Łodzi do Paryża... chyba się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj, znam osoby, którym Paryż nie przypadł do gustu, więc chyba jednak da się nie zakochać w tym mieście.
      Tak, to zupełnie inne spojrzenie. Mam nadzieję, że nie będziemy go często oglądać...
      Skuś się, skuś! Na pewno warto, bo pewnie Paryż teraz wygląda o wiele ładniej niż w grudniu :)

      Usuń
  2. Nie byliśmy na Momntmartre w nocy, ale widoki są świetne :) Już drugi raz byliśmy w Paryżu, pradopodobnie pojedziemy jeszcze raz w czerwcu i nie mamy dosyć ;) Jest po prostu pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Wam gorąco wizytę w tym miejscu wieczorem! Pewnie zachód słońca musi się tam prezentować wspaniale! Tak, słyszałam, że byliście po raz kolejny w Paryżu i super, że prawdopodobnie uda Wam się pojechać również w czerwcu! :) W sumie to jeśli dobrze pójdzie, to może i ja w te wakacje odwiedzę ponownie to miasto, choć nie wiem jeszcze jak to wyjdzie...

      Usuń
  3. Nigdy mnie nie ciągnęło do dwóch często odwiedzanych i popularnych miast w Europie. Do Londynu i własnie do Paryża... Nigdy też nie rozumiałam (i nadal nie rozumiem) fascynacji tymi miastami. Zastanawiam się czy gdybym kiedyś znalazła się w Paryżu, czy też podobnie jak Ty, straciłabym dla niego serce? Póki co chciałabym tylko zobaczyć jak w rzeczywistości wygląda Montmartre :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Londynu również mnie nie ciągnie, choć gdybym miała taką okazję, to na pewno bym skorzystała i pojechała. W Paryżu chciałam zobaczyć podobnie jak Ty, bazylikę i całą dzielnicę Montmartre, jednak nadarzyła się okazja i udało mi się zostać nieco dłużej i zobaczyć nieco więcej. I nie żałuję! :)

      Usuń
  4. Paryż! Miasto które koniecznie chcę zobaczyć! Zdjęcie "zasmuconej" wieży Eiffla najbardziej zrobiło na mnie wrażenie. Generalnie Paryż to magiczne miasto i bardzo chciałabym je kiedyś zobaczyć!!! Czekam na dalsze posty :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, warto! Nawet w grudniu prezentował się świetnie, a po zmroku już w ogóle oszałamiająco, więc polecam gorąco :)
      Co do postów to kolejny paryski pojawi się albo w poniedziałek albo w piątek, zależy jak się wyrobię :)

      Usuń
  5. Piękny post! Naprawdę niesamowicie to napisałaś!
    Cóż. Muszę jednak przyznać, że niestety, ale ja nie czuję atmosfery tego miasta. Nie trafia ono do mnie. Wiele pięknych miejsc, jednak to nie moje klimaty, chociaż czytając tego posta naprawdę czułam się jakby to było.. hmm jedno z miejsc które ja pokochałam. Zawarłaś w tym tak piękny opis i takie pozytywne i cudowne emocje, że udzieliły się one nawet mi- osobie, która w Paryżu się nie zakochała!
    Mam nadzieję, że uda Ci się tam niedługo wrócić na dłużej, że odkryjesz to o czym teraz marzysz, a jeśli o tym tu napiszesz to ja bardzo chętnie przeczytam!
    Jeszcze raz podkreślę- dla mnie świetny post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło, że post przypadł Ci do gustu :)
      Cieszę się, że nie każdy lubi każde miasto, czy książkę, ponieważ gdyby tak było, to naprawdę byłoby nudno. Nie musiałaś przecież pokochać Paryża :) Tak jak ja nie musiałam pokochać na przykład Mediolanu. I to jest jak najbardziej okej :)
      Dziękuję i również mam nadzieję, że wkrótce uda mi się tam wrócić choćby na jeden dzień, ahh. Na pewno będzie jeszcze kilka paryskich postów, bo było to miasto, w którym zrobiłam najwięcej zdjęć :D
      Jeszcze raz dziękuję :)

      Usuń
  6. Paryż mnie fascynuje, Paryż mnie urzeka i wręcz marzę o zobaczeniu Paryża na własne oczy. I naprawdę nie interesują mnie komentarze ludzi, którzy narzekają na to, że "Paryż śmierdzi", że to "miasto przereklamowane" i, że "w sumie nie ma tam nic ciekawego". Dla mnie Paryż i tak pozostanie przepiękny, choć do tej pory widziałam go jedynie na zdjęciach i filmach. W nocy - cudownie wygląda! Szkoda, że tak mało miast widziałam po zmroku. Robią kompletnie inne wrażenie niż za dnia. Szkoda też, że w moim mieście (Poznaniu) nie ma typowego punktu widokowego (na przykład na jakiejś wieży), z którego byłoby widać miasto i z którego można by je podziwiać w nocy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to znam osoby, które Paryża nie polubiły, ale raczej dla tego, że chyba jednak wolą mniejsze miejscowości niż europejskie stolice. O mieście przereklamowanym słyszałam, o tym że śmierdzi chyba nie, choć faktycznie z papierosowym dymem to miasto chyba nigdy się nie rozstaje ;) Hmm myślę, że każdy znajdzie tam coś dla siebie - i fani architektury, i muzeów, i sztuki ulicznej, i mody, i sportu, i jedzenia, i w ogóle wszystkiego ;)
      Ojj tak, na zdjęciach w Internecie Paryż wygląda przepięknie, i w sumie to właśnie tak jest! Nawet jeśli zdjęcie zawiera tony filtrów, to i tak potem ten widok niewiele różni się od tego widzianego na żywo. W nocy/wieczorem jest naprawdę magiczny!
      Mam podobnie z tymi miastami po zmroku. Zazwyczaj jeżdżę na jeden dzień, więc w sumie to dopiero kilka widziałam po ciemku. Paryż wśród nich wymiata na chwilę obecną :)
      Ojj tak, chyba Poznań mógłby wiele zyskać dzięki takiemu punktowi widokowemu. Może na przykład nowych turystów? :) Oby coś takiego kiedyś powstało!

      Usuń
  7. Nawet nie wiesz, jak marzę o tym, by kiedyś wyjechać do Paryża. Tylu moich książkowych bohaterów tam było, tyle opisów się naczytałam. Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiolu, mam nadzieję, że uda Ci się pojechać do Paryża, bo moim zdaniem naprawdę warto :)
      Ojj tak, Paryż to świetne tło dla książek! Bardzo lubię czytać o tym mieście, w którym dzieją się zazwyczaj naprawdę niesamowite historie książkowe :)

      Usuń
  8. Nigdy nie byłam w Paryżu. Jakoś mnie nie ciągnęło w tamte rejony. Słyszałam wiele różnych opinii na temat miasta: jedni się zakochują, drudzy twierdzą, że jest mocno przereklamowane. Ale jak wiadomo, ile ludzi tyle opinii :) Twój opis bardzo mi się podoba. Umiliłaś mi sobotni poranek przy kawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie miasto urzekło, będzie o tym zapewne także w pozostałych postach. Jasne, że komuś może się nie podobać. Trzeba po prostu pojechać i samemu wyrobić sobie zdanie :)
      Cieszę się, że post przypadł Ci do gustu i umilił sobotni poranek przy kawie :)

      Usuń
  9. Za bardzo do Paryża mnie nie ciągnie, ale gdyby mi zaproponowano taką wycieczkę na pewno bym skorzystałabym z czystej ciekawości, a nuż może i ja bym się zakochała. Nocne widoki rzeczywiście piękne, a Bazylika Sacre-Coeur urzekła mnie całkowicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli w sumie tak jak ja podchodzisz do Paryża. Wybrałam się tam, ponieważ pozostało mi jeszcze trochę wolnego czasu, a i tak musiałam się gdzieś przesiąść na kolejny autokar. Dlatego wybrałam Paryż, głównie z myślą o Montmartre :)
      Trzeba jechać i wyrobić sobie zdanie, bo jeśli się nie zobaczy to można tylko gdybać :) Kto wie, może i Tobie przypadłoby do gustu!
      Bazylika to istne dzieło... będą jeszcze dzienne widoki, to wówczas nieco bardziej się rozpiszę o niej :p

      Usuń
  10. Widok z okna naprawdę piękny, nie wiem czy bym zasnęła czy raczej gapiła się przepełniona szczęściem całą noc. Byłam w Paryżu dwa razy i oba pobyty należą niestety do kategorii "przejazdem". W związku z tym, że byłam ograniczona czasowo, czasu starczyło tylko na najważniejsze zabytki, nad czym ubolewam. Marzy mi się powrót tam na dłużej, leniwe paryskie poranki, powolna kawa i śniadanie, przyglądanie się życiu mieszkańców, nocny spacer i wpatrywanie się w gwiazdy nad Paryżem. Chciałabym zgubić się w gąszczu ulic, pozaglądać w bramy i zakamarki, smakować miasto po swojemu...Niestety moje obie wizyty w Paryżu miały miejsce, kiedy nie miałam jeszcze takiego hopla na punkcie zdjęć jak teraz, w związku z czym mam ich niewiele, a te co mam świetnie odzwierciedlają moje ówczesne fotograficzne umiejętności. Czekam na Twoje kolejne spojrzenia na to wyjątkowe miasto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z tym widokiem to było coś wspaniale trafionego! Uwielbiałam bazylikę, a wchodząc do pokoju jako pierwsza, odsunęłam zasłonę, a tam... taki widok, ahh! Coś cudownego :) Po przyjściu do hostelu, długo jeszcze siedziałam pod tym oknem na podłodze i gapiłam się na ten widok... ;)
      Uuu, szkoda że tylko przejazdem, ale dobre i chociaż to! Ja w sumie byłam dwa dni i wieczór, więc także nie udało mi się zobaczyć wszystkiego, co bym chciała, choć i tak chyba zwiedziłam dość dużo. Nie zdążyłam jednak zjeść śniadania pod bazyliką, a to było moim marzeniem. Mam nadzieję, że taki leniwy poranek będzie mi jeszcze dany :)
      Moje fotograficzne umiejętności i sprzęt także nie są zbyt dobre, ale i tak nie mogę się powstrzymać, aby dodawać tu te wszystkie zdjęcia :D
      Życzę Ci, abyś miała okazję pojechać na spokojnie do tego miasta i pochłonąć Paryż :)

      Usuń
  11. Hm, mnie do Paryża ciągnie z tego powodu, że chciałabym zobaczyć, czym się tak wszyscy zachwycają :D
    Super zdjęcia, choć ta WIeża Eiffla w smutniejszym wydaniu wygląda dość marnie... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też jest dobry powód, aby tam pojechać :D
      Dziękuję serdecznie :)
      Wieża w takim wydaniu wyglądała dość... przygnębiająco, choć oczywiście związane jest to z jej przesłaniem, więc chyba jednak tak być powinno. Zmuszała nieco do refleksji.

      Usuń
  12. Nigdy mnie do Paryża nie ciągnęło, ale muszę przyznać, że Twój opis miasta zrobił na mnie wrażenie. Może powinnam dać mu szansę? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się, że mój post miał na Ciebie taki wpływ, że zaczęłaś się wahać nad wyjazdem do Paryża :D
      Tak, moim zdaniem powinnaś dać mu szansę i jechać :)

      Usuń
  13. Paryż to jedno z moich marzeń podróżniczych. Niestety nie udało mi się jeszcze tam pojechać, ale wciąż mam nadzieję,że to się zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę podróży do Paryża i zobaczenia miasta na żywo :)
      Moim zdaniem naprawdę warto!

      Usuń
  14. No nam się też w Paryżu podobało. Byliśmy tydzień i migawka wciąż strzelała :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj tydzień w Paryżu! To musiał być bardzo przyjemny czas. Ojj tak, migawka i u mnie wciąż strzelała, bo wciąż coś mi się podobało :)

      Usuń
  15. Już chyba wiesz, że jeśli chodzi o mnie to nie ciągnie mnie do tego miasta :) Nie chodzi o to, że mi się nie podoba, bo jest piękne, ale jak tam podróżowałam to miałam chyba jakieś wygórowane oczekiwania i zabrakło dla mnie tego efektu "wow" :D (może dlatego, że byłam tam zbyt krótko?) Tak czy inaczej ludzie tam są przemili, makaroniki przepyszne i jest to miejsce, w którym spróbowałam ślimaków :D haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem brak efektu "Wow", gdyż miałam go również w przypadku chociażby Mediolanu czy Turynu. Niby ładnie, ale... nie tego się spodziewałam i czegoś mi zabrakło. A może byłam w złej porze roku, aby się w tych miastach zakochać? Nie wiem. Muszę jechać raz jeszcze, żeby się przekonać :D
      Nie jadłam makaronika ani ślimaków w Paryżu :( Tak mnie zaintrygowała architektura, że już o jedzeniu nie myślałam :D

      Usuń
  16. Piękne nocne zdjęcia, to jest to co uwielbiam! ;) W Paryżu byłam, chyba już nie będę planować kolejnych wycieczek, chyba, że kiedyś będę miała okazję to jestem na tak! Paryż jest za bardzo chwalony i jak się tam pojedzie to wszystko wydaje się takie mało satysfakcjonujące, przynajmniej jak dla mnie. Nie oznacza to, że żałuję, cieszę się, że miałam okazję tam być ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również lubię nocne zdjęcia, choć mój aparat średnio daje sobie radę w takich okolicznościach. Ale i tak musiałam się z Wami tymi zdjęciami podzielić, choć wiadomo że na żywo wygląda to o wiele lepiej! Czyli masz zupełnie inny stosunek do Paryża niż ja. Mnie rozkochał od razu i czułam się w pełni usatysfakcjonowana, ponieważ wszystko (no prawie wszystko) wydawało mi się ciekawsze niż na zdjęciach widzianych wcześniej :) I chętnie pojadę tam znowu :)

      Usuń
  17. Byłam w Paryżu dwa razy i to po kilka dni. To miasto ma "coś" w sobie , co przyciąga. Trzeba tam jednak być, aby to odczuć. Mnie to miasto oczarowało i też siedziałam na schodach, o których piszesz, ale w dzień. Widoki nocne mnie oczarowały. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam niestety tylko raz na w sumie dwa dni i wieczór, więc czasu nie było aż tyle ile bym chciała, ale i tak cieszę się, że właśnie tam miałam przesiadkę i zobaczyłam to miasto :) Ma w sobie to "coś", ojj ma. Mnie kupiło całkowicie! W dzień na tych schodach również siedziałam i na pewno będzie post o Montmartre w dzień :)

      Usuń
  18. Cudowne miałaś widoczki z okna :)! Jeśli chodzi o Montmartre, a dokładniej obsługujących obcokrajówców, to w Amsterdamie było podobnie. Jakiś ukrainiec/rosjanin bodajże sprzedawał mimagnesy :D. Pytam go moim łamanym angielskim czy te trzy magnesy kosztują razem 5 euro (taka była karteczka na stojaku, ale były różne wielkości magensów, więc wolałam się upewnić), to on mi takim jakby rosyjskim odpowiada z uśmiechem od ucha do ucha piać :D. Słyszał pewnie naszą polską rozmowę i stąd taka reakcja :D.
    Bardzo fajne są te nocne zdjęcia, chciałabym to wszystko zobaczyć na żywo :D! Mnie zawsze fascynowała wieża, nawet kiedyś dostałam 6kę za namalowanie jej jakąś tam metodą na plastyce :D. Szkoda mi trochę, bo obraz napawdę fajnie wyszedł, ale pani zabrała go na wystawę i już więcej nie dostałam mojego malunku z powrotem :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, widok z okna pozostanie niezapomniany i chętnie wrócę tam po raz kolejny. Może uda mi się trafić nawet do tego samego pokoju?
      Haha, to też niezła sytuacja Wam się przytrafiła :D Tak, magnesy w Amsterdamie też kupowałam po podobnej, równie dobrej cenie, ale chyba był to Holender, chociaż nie wiem, bo akurat tata płacił, a nie ja :D
      Ooo, nigdy nie rysowaliśmy wieży, a szkoda. Choć w sumie trudna jest do namalowania, więc chyba masz talent :D Nawet na wystawę, super! Szkoda tylko, że do Ciebie nie wrócił :/

      Usuń
  19. Czytałam ten post oczarowana! Cieszę się, że w końcu mogę chociaż trochę nadrobić zaległości u Ciebie, Kinga (jeszcze jedna matura przede mną, ale co tam!). Tak czekałam na te posty o Paryżu. Wiedziałam, że to miasto nie było Twoim marzeniem. To, że Cię zachwyciło i nie daje o sobie zapomnieć, świadczy o jego magii. Ja bardzo, ale to bardzo chciałabym odwiedzić Paryż (chociaż nienawidzę języka francuskiego!), ale po listopadowych zamachach zwyczajnie się boję. Nawet szukając celu na tegoroczne wakacje, odrzucam miejsca, w których istnieje większe zagrożenie terrorystyczne, jakkolwiek szalenie to brzmi. Dlatego podziwiam Cię, że nie zrezygnowałaś z obejrzenia Paryża 2 tygodnie po zamachach. Ale domyślam się, że nie żałujesz...? Nawet Wieża Eiffla w smutniejszej wersji wygląda pięknie. Ale chyba bazylika jeszcze piękniej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę w takim razie, Saro (i że byłaś oczarowana, i że nadrobiłaś zaległości, choć ja odpowiadam na komentarze z opóźnieniem)! :)
      Pamiętam, że pytałaś o paryskie posty i w końcu jak się na nie zdecydowałam, to nieco zniknęłaś ze świata blogowego i zastanawiałam się, czy będziesz później je czytała, czy odpuścisz :D
      Język francuski jest... dziwny. Taki twardy, jakby wciąż ktoś mówił do Ciebie z pretensją albo był obrażony na cały świat. Na szczęście dało się też po angielsku dogadać, w automatach też był angielski. Z francuskiego nauczyłam się jedynie podstawowych zwrotów przed wyjazdem.
      Tak jak wspominałam w ostatnim komentarzu, nie żałuję zupełnie i mało tego, chętnie bym tam wróciła :) Paryż jest naprawdę wyjątkowy i nie spodziewałam się tego zupełnie!

      Usuń

 
Copyright © Kinga On Tour. Designed by OddThemes