Paryż. La Defense. Nowocześnie. [część druga]

Drugi dzień w Paryżu rozpoczęłam smacznym francuskim śniadaniem, szybkim prysznicem i wyjściem z hostelu około 9 rano. Pogoda dopisywała i jak na początek grudnia była ona typowo jesienna - nieco zachmurzone niebo i lekki wiatr, który nie przeszkadzał na szczęście w zwiedzaniu. Planów miałam wiele (wiecie, że tego dnia przeszłam ponad 15 kilometrów choć w ogóle tego nie odczułam?!), dlatego czym prędzej udałam się na najbliższą stację metra (Anvers) i wsiadłam w linię numer 2, a następnie przesiadłam się pod Łukiem Triumfalnym i wyruszyłam linią 1 w kierunku... przyszłości.


Wsiadając do pierwszego wagonu metra i chwytając się oparcia, jednocześnie zaczęłam się rozglądać po jego wnętrzu i okazało się, że... widzę przed sobą cały tunel z jasnymi światełkami po bokach! To był dla mnie szok i stałam jak zahipnotyzowana. Metro linii 1 było bezzałogowe, czyli brakowało w nim kabiny maszynisty. Zamiast tego była zwyczajna szyba, przez którą poczułam się jakbym jechała górską kolejką. To właśnie wtedy moje najczarniejsze wizje związane właśnie z tym środkiem transportu dostały zielone światło ;)

Wysiadając zwróciłam także uwagę na automatycznie rozsuwane drzwi peronowe, które miały za zadanie zapobiegać wtargnięciom pasażerów na tory. Celem mojej podróży była stacja Esplanade de La Défense. Minęłam więc pomnik prezentujący mężczyzn w garniturach, zerknęłam na tablicę informacyjną z planem odwiedzanej przeze mnie dzielnicy i wyszłam po schodach na powierzchnię. Moim oczom ukazały się wysokie budynki, a ja już wiedziałam, że będzie to kolejna część Paryża, która przypadnie mi do gustu. Zabieram Was w podróż po La Defense, czyli zupełnie innym wymiarze Paryża! Oficjalna nazwa dzielnicy pochodzi od pomnika La Défense de Paris, który upamiętnia wojnę francusko-pruską i poległych na niej żołnierzy.
Największe w Europie centrum biznesowe. Gospodarcze serce Francji. Nowoczesna dzielnica. Futurystyczne blokowisko. Rozrywka i nauka. Przez zwolenników uznawana za drugie serce Paryża, a przez przeciwników jako coś niepasującego do wizerunku miasta. Jedno jest pewne - odbiega od ogólnie przyjętego wyobrażenia tej europejskiej stolicy. Różni się nie tylko wysokością budynków, ale i ich wykonaniem. Przeważa szkło oraz metal. Czułam się tam nieco jak w światowej metropolii położonej poza Europą.

Ale czy tak naprawdę La Defense znajduje się w Paryżu? Nie do końca. Pierwsze budowle powstawały już w latach 50. XX wieku, pomiędzy gminą Courbevoie a gminą Puteaux, na zachód do Paryża. Do paryskiego adresu mają prawo jedynie budynki zlokalizowane wewnątrz obwodnicy paryskiej, czyli tak zwanego Bulwaru Peryferyjnego. Poza tym w mieście obowiązuje "specjalny papierek", który zabrania wznoszenia budynków wyższych niż 8 kondygnacji wewnątrz obwodnicy. Jako, że dzielnica biznesu wznosi się już poza tym obszarem, to jest ona zwolniona z tych norm. Dzięki temu się wyróżnia i jest widoczna z większości punktów widokowych w mieście.
Symbolem tej dzielnicy jest niewątpliwie Grande Arche. Wielki Łuk. Wielki Łuk Braterstwa. „Porte Cosmique” (kosmiczne wrota). Jest to taki nowocześniejszy brat Łuku Triumfalnego. Różnią się one jednak tym, że starszy symbolizuje sukcesy militarne, młodszy natomiast związany jest z ochroną praw człowieka oraz humanitaryzmem.

Grande Arche jest na tyle olbrzymi (110 metrów wysokości), że"przerósł" słynną Katedrę Notre Dame (96 metrów). Wymiary łuku (110 m x 108 m x 112 m) sprawiają, że wygląda jak sześcian. Wykonany z granitu i marmuru robi wrażenie jeszcze bardziej potężnego. Budowano go według projektu duńskiego architekta, a uroczyste odsłonięcie nastąpiło 14 lipca 1989 roku, w dwusetną rocznicę Rewolucji Francuskiej. Ponad miesiąc później udostępniono go publiczności, gdyż wtedy przypadała rocznica ogłoszenia Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela. Wiecie, że do jego budowy zużyto 300 000 ton betonu i 2,5 hektara szkła? Te liczby mówią same za siebie! W dolnej części łuku znajduje się instalacja zwana "Chmurą", która celowo zaburza harmonię i symetrię tego obiektu.
W środku znaleźć można nie tylko biura, ale również centra konferencyjnerestaurację Ô110 z kuchnią francuską, galerię 3D Dimitri oraz muzeum informatyki zlokalizowane na dachu Grande Arche. Oferuje ono zarówno ekspozycje stałe, jak i tymczasowe. Możliwy jest również wjazd przeszkloną windą właśnie na dach. Nie tylko wnętrze się liczy! Pod obiektem zlokalizowana jest stacja metra, parking samochodowy oraz droga.

Ciekawostką jest fakt, że łuk umieszczony został na tak zwanej historycznej osi Paryża (Axe Historique) i stanowi zarówno przedłużenie miasta, jak i ostatni punkt na zachodzie. Od Luwru, Ogrody Tuileries, Obelisk na Placu Zgody, przez Pola Elizejskie, Łuk Triumfalny, aleję Charlesa de Gaulle'a aż do dzielnicy biznesu i samego Grande Arche. Jest on odchylony od tej linii o 6,33 stopnia, co jest naprawdę fenomenem! Jest to bowiem dokładnie taka sama wartość, jaka dzieli Luwr od Placu Zgody. Poza tym wraz z Wieżą Eiffla i Montparnasse znajduje się na osi najwyższych budynków w Paryżu.

La Defense zasługuje na uwagę również dlatego, że stanowi świetny przykład wyłączenia pewnego obszaru z ruchu kołowego. Są podziemne parkingi, autostrada i drogi położone nieco peryferyjnie, a sam środek to jeden wielki deptak (plac spacerowy). Po nim poruszają się jedynie służby bezpieczeństwa, z zawrotną szybkością kilometra na godzinę i migającymi światłami, tak aby przez przypadek nie wzbudzić niczyjej złości.
La Defense pomimo wszechobecnych wysokich budynków, ma sporo terenów sprzyjających odpoczynkowi. Zielone trawniki, kwietniki, drzewa wzdłuż osi spacerowej, ławki w wymyślnych kształtach. Na uwagę zasługuje również basen autorstwa izraelskiego artysty, zajmującego się sztuką ruchu. To jedno z moich ulubionych miejsc w tej dzielnicy. Zbiornik (26 x 86 m), w którym podziwiać można fontannę działającą w rytm muzyki. Słupy wody są wysokie, a na tle wieżowców oraz Grande Arche wyglądają naprawdę niesamowicie!
Jest jeszcze basen greckiego artysty, czyli lustro wodne z kolorowymi światłami zlokalizowanymi na metalowych łodygach przypominających kwiaty. To właśnie stamtąd jest wspaniały widok na Łuk Triumfalny i Wieżę Eiffla. Do tego te kolorowe stoliki piknikowe i gołębie brodzące w wodzie! 
Na terenie La Defense znalazłam kilka intrygujących rzeźb, podczas których oglądania niejednokrotnie myślałam: "Co autor miał na myśli?". Największe wrażenie zrobił na mnie... kciuk autorstwa Cezara-Baldacciniego. Tak, kciuk. Ale nie byle jaki, bo liczący około 12 metrów! Najważniejsze, że kciuk jest w górę, a nie w dół, więc chyba mu się tam podoba. Intrygujący jest także czerwony pająk Aleksandra Caldera mający 15 metrów wysokości. Uwierzcie, nie da się go przegapić!
Pamiątkowe selfie :)
Kogo spotkamy w tej dzielnicy? Biznesmenów ubranych w garnitury. Starszych panów grających w ulubioną grę. Kobiety pędzące na spotkania. Turystów robiących pamiątkowe zdjęcia. Inwestorów rozmyślających nad kolejnym projektem. Żebrzącą Cygankę z dzieckiem. Chłopaka biegającego w krótkich spodenkach. Tłumy ludzi w porze przerwy. Mundurowych sprawdzających bezpieczeństwo. Najlepiej usiąść na schodach pod Grande Arche i obserwować wszystkich użytkowników La Defense. Codzienność przewija się tam bowiem z interesami
Czy polecam Wam wizytę w dzielnicy La Defense? Oczywiście, że tak! Jest to coś innego, coś tak odmiennego od typowego wizerunku Paryża, a jednocześnie będąc tam czuje się atmosferę tego miasta. Czuje się powiew nowości, świeżości, a zarazem patrzy się na codzienny Paryż, na Łuk Triumfalny i Wieżę Eiffla. Widzi się kontrasty. Młodzi i starzy. Nowe i stare. Jeśli będziecie w tej europejskiej stolicy, to koniecznie tam zajrzyjcie! Myślę, że musicie poświęcić tak godzinę - półtora i przejdziecie na spokojnie chociaż tym głównym ciągiem spacerowym, aby poczuć atmosferę tego miejsca. Ja udałam się jeszcze nieco na wschód, do Parku Diderota, który niestety był nieczynny, gdyż trwały tam jakieś prace remontowe. Mogę zdradzić Wam, że nie byłabym sobą, gdybym... nie pojechała do La Defense raz jeszcze, tym razem wieczorem! Nie martwcie się, na pewno będzie o tym jakiś post :)

Dajcie mi znać, co myślicie o La Defense! :)

do usłyszenia!


PRZYDATNE INFORMACJE:
Jak dojechać:
Najlepiej metrem linią 1 (żółtą) lub RER A: (można wysiąść na dwóch stacjach: La Défense Grande Arche lub Esplanade de La Défense).
Automatyczna (bezzałogowa) linia 1 <<filmik>>
Grande Arche:
<<Strona internetowa>>

45 komentarzy:

  1. nie jest to miejsce, do którego poszłabym w pierwszej kolejności, bo średnio przepadam za wieżowcami i biznesowymi dzielnicami, ale po Twoim opisie widzę, że popełniłabym błąd z góry skreślając tę dzielnicę. łuk robi ogromne wrażenie - jest brzydki, ale w jakiś sposób fascynujący i zwracający uwagę. i pasujący do tego otoczenia pełnego zwyczajności, codzienności, ale i nietypowej sztuki nowoczesnej. widoki na te najbardziej znane atrakcje Paryża - świetne! lubię takie miejsca, z których można zobaczyć coś znanego z zupełnie innej perspektywy.

    a bezzałogowe metro... wow, wow, wow! muszę się nim konmiecznie przejechać! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie La Defense intrygowało, bo w sumie nigdy wcześniej nie miałam być okazji w podobnym otoczeniu, więc poszłam tam od razu na drugi dzień, a dodatkowo jeszcze kiedy zrobiło się ciemno, aby móc porównać dzienne i wieczorne widoki. Lubię wieżowce, zawsze były dla mnie takim hmm... marzeniem, wyznacznikiem życia w mieście - nie wiem jak to określić :p Łuk jest faktycznie taki ciężki w porównaniu do tych otaczających go budynków, ale z boku wygląda ciekawiej, choć nie zrobiłam zdjęcia oczywiście. Uwagę zwraca na pewno, bo jest taki wielki, że trudno go przegapić :D
      Również lubię takie miejsca, z których widać coś znanego z nieco innej perspektywy, a w sumie to w Paryżu jest naprawdę sporo takich miejsc i chyba też za to pokochałam to miasto :D
      Ojj tak, bezzałogowe metro naprawdę świetne :D Warto stanąć na początku, wrażenie jest kosmiczne i od razu skojarzyło mi się z wszystkimi filmami, w których wagony się zderzały albo wypadały z torów haha xd

      Usuń
  2. Ależ Ci zazdroszczę tego francuskiego śniadania. I w ogóle Ci zazdroszczę, to ciekawa dzielnica.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Francuskie śniadanie w hostelu w sumie było dość normalne, na pewno o nim wspomnę. Ale bardzo smaczne mają bagietki :)
      Paryża będzie jeszcze sporo na blogu i sporo innych ciekawych miejsc, także zapraszam :)

      Usuń
  3. Przekonałaś mnie do Paryża! A to metro, pierwszy raz o takim słyszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to super i bardzo się cieszę! Paryża będzie jeszcze więcej, więc mam nadzieję, że jeszcze utwierdzę Twoje przekonanie do tego miasta :)
      Też nigdy nie słyszałam o takim metrze i to było dla mnie mega zaskoczenie :D

      Usuń
  4. Na mnie ta nowoczesna, szklana dzielnica zrobiła wrażenie. Jest to miejsce, które może się podobać, albo i nie. Uważam jednak, że trzeba ją zobaczyć będąc w Paryżu. Mnie się bardzo podobała. Tam jest też nowoczesny kościół wart zobaczenia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ta dzielnica jest taka jak Paryż - albo się podoba, albo nie - tak jak napisałaś. Trzeba, trzeba ją zobaczyć, bo warto jej poświęcić chociaż godzinę. Mnie także bardzo się podobała. O tym kościele (jeśli chodzi o ten z krzyżem) przeczytałam dopiero wczoraj, kiedy przygotowywałam ten wpis i niestety nie udało mi się go zobaczyć, ani uchwycić na żadnym ze zdjęć :( Następnym razem!

      Usuń
  5. Oj :( z przykrością muszę stwierdzić, że Paryż nie dla mnie, przynajmniej nie ta dzielnica :/ najbardziej podoba mi się basen z fontannami...no i to chyba tyle :/ Szklane wieżowce to kompletnie nie moja bajka, ale to chyba dlatego, że za często bywam w W-wie i widzę też, że W-wa coraz bardziej przypomina tę część Paryża, którą dzisiaj pokazałaś.
    A wiesz, że ja jeszcze do niedawna nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak bezzałogowe metro?! Nie dziwię Ci się, że jadąc nim wyobraźnia zaczęła działać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli w sumie zupełnie inaczej niż ja, bo ja wieżowce lubię, te szklane i w dziwnych kształtach. Możliwe, że Ci się zbrzydły! W Warszawie wieżowce aż tak mi się nie podobały, mówiąc szczerze. Takie były trochę bez szału, ale z drugiej strony zawsze widziałam je z daleka, a nie chodziłam między nimi. Paryż jest duży, więc może w innych dzielnicach by Ci się spodobało :)
      Nie martw się, ja także nie miałam pojęcia! Dlatego się zdziwiłam jak tam weszłam :D W sumie to dopiero w ubiegłym roku po raz pierwszy jechałam metrem w Mediolanie :)

      Usuń
  6. Cudne La Defense! Dokladnie rok temu bylismy w hotelu niedaleko tej dzielnicy. Gdyby nie to, ze musielismy isc na metro w tym kierunku, pewnie nigdy nie zdecydowalabym sie na zwiedzenie La Defense i wydaje mi sie, ze nawet najlepsze zdjecia nie potrafia w zadnen sposob oddac tego, co odczuwa sie podczas pobytu w tym miejscu! Na mnie zrobilo nawet wieksze wrazenie niz wieza Eiffla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam kiedyś chyba Twój post dotyczący właśnie tej dzielnicy, pamiętam że również przypadło Ci do gustu :) W sumie to jak tak teraz myślę, to możliwe, że będąc kolejny raz w Paryżu będę szukała noclegu właśnie w tej okolicy, ponieważ wieczorny spacer po tej dzielnicy bardzo przypadł mi do gustu. Ojj tak, zdjęcia a na żywo, to dwa inne światy, na żywo wygląda jeszcze lepiej! :)
      O wieży będę jeszcze pisała, ale jestem takiego zdania jak Ty...

      Usuń
  7. Inna strona Paryża, jakiej dotąd nie znałam. Szczerze mówiąc, nigdy jakoś szerzej nie interesowałam się tym miastem, więc cieszę się, że dzięki Tobie poznam je nieco bardziej. Lubię poznawać miasta z każdej strony, więc na pewno wybrałabym się i do tej dzielnicy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że sporo osób przyjeżdżających do Paryża, nie zagląda do La Defense. Albo brak im chęci, albo czasu, albo po prostu nie wiedzą. To jeszcze nie koniec wpisów, więc mam nadzieję, że jeszcze uda mi się czymś zaskoczyć! :) Ja także lubię różne oblicza miasta i chętnie zaglądam w różne zakamarki, choć nie zawsze znajduję na to czas, niestety.

      Usuń
  8. Zaskoczyłaś mnie takim nowoczesnym Paryżem, jak jak pomyślę Paryż to widzę tylko kamienice, wąskie uliczki, małe przytulne kawiarenki i wieżę Eiffla w tle. Takie połączenie metalu i szkła w ogóle mi do tego romantycznego miasta nie pasuje. Nawet francuskie filmy, które bardzo lubię, dzieją się zawsze w takiej scenerii. Ale muszę przyznać, że ta nowoczesność jest całkiem miła dla oka, a że znajduje się poza centrum to nie psuje krajobrazu. Chyba wczoraj gdzieś wyczytałam, że na dach Wielkiego Łuku można wjechać windą - na pewno bym z tej atrakcji skorzystała. Fajnego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zaskoczyłam i pokazałam ten mniej romantyczny Paryż. W dzień faktycznie to miejsce z romantyzmem się nie kojarzy, ale wieczorem nabiera zupełnie innego charakteru i zakochani także tam zaglądali. Choć raczej przytulnych knajpek tam nie znaleźli, ale spacer jak najbardziej na tak :)
      Owszem, krajobrazu nie psuje, a wręcz go dopełnia!
      Co do wjazdu windą, to wspominałam o tym w poście, ale niestety dowiedziałam się o tym dopiero w domu, więc muszę odłożyć taki wjazd na inną wizytę :)
      Dziękuję i wzajemnie!

      Usuń
  9. O, takiego Paryża nie znałam - czyli centrum biznesowego. Taka normalna metropolia, a nie uwielbiana przez większość wieża Eiffla :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zaskoczyłam także i Ciebie, bardzo się cieszę :)

      Usuń
  10. Niektóre zdjęcia tej dzielnicy przypominają mi pewne miejsca we Frankfurcie- cudo!
    Pomimo mojej wielkiej miłości do kamienic i wąskich uliczek to uwielbiam takie dzielnice! To chyba związane z pracą o której marzę, sama nie wiem- w każdym razie bardzo fajne miejsce! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Te zdjęcie z łukiem i idącymi ludźmi naprawdę niesamowite!

      Usuń
    2. Frankfurt, Frankfurt, ojjj widziałam go w nocy z autokaru i kompletnie wpadłam! Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś odwiedzić to miasto na dzień i koniecznie na noc :)
      Miałam taki czas w życiu, że chciałam siedzieć w wieżowcu i z okna mieć takie widoki, ale nadal to marzenie niespełnione, bo nawet podczas studiów mieszkałam na...parterze. Jedynie u znajomego, z 11 piętra podziwiało się Łódź :)
      Dziękuję pięknie!

      Usuń
  11. 15 km? :D Ja już po kilku bym odczuła! :D Chyba to wszystko przez to, że wszędzie jeżdżę samochodem i jestem trochę "zasiedziana" :D Jeśli chodzi o tego typu budynki czy wieżowce to wyglądają oczywiście świetnie i fajnie jest coś takiego "innego" zobaczyć, ale nie chciałabym mieszkać wśród nich - wolę moje Stare Miasto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie podczas tych dwóch tygodni pobiłam jakiś rekord w chodzeniu chyba, w tym po części z plecakiem na plecach, który ważył dobre 10 kilo :D W sumie to też jestem "zasiedziana", bo sportu żadnego regularnie nie uprawiam, ale zmęczenia dużego nie czułam, o dziwo ;) Wręcz po Paryżu chodziło się cudownie, a jak potem zobaczyłam ile przeszłam, to byłam w szoku haha.
      W sumie to nie wiem, gdzie wolałabym mieszkać - wśród wieżowców z widokiem na okolicę, czy w uroczej kamienicy w centrum... Musiałabym się zastanowić :D

      Usuń
  12. Bardzo fajnie, że pokazałaś to nowoczesne oblicze Paryża. Zwykle skupiamy się na głównych atrakcjach miasta, a zapominamy, że przecież Paryż to ogromna metropolia i jest w niej wiele wyjątkowych miejsc. :) Pozdrowienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejsc wyjątkowych w Paryżu jest naprawdę wiele, ale oczywiście w dwa dni wszystkiego zobaczyć się nie da. La Defense i Montmartre były głównymi celami podczas tej wizyty, ale na szczęście udało mi się zobaczyć jednak o wiele więcej niż zamierzałam, więc i tak jestem zadowolona :) Rozpaczam tylko nad Notre Dame, którą chciałam zobaczyć za dnia, a udało mi się jedynie wieczorem. Innym razem :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  13. A więc Paryż ma także całkiem nowoczesne oblicze:) W Londynie widziałem podobny monument do Łuku Triumfalnego - Marble Arch koło Hyde Park. Metro bezzałogowe to tak jak w filmie Czy leci z nami pilot:) To musiało być ciekawe doświadczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, ma również nowoczesne oblicze, które na dodatek warto zobaczyć :)
      W Londynie nie byłam, ale monument Marble Arch brzmi intrygująco, więc zaraz go wyszukam w Google.
      Oj tak, przejażdżka metrem była naprawdę dodatkowym punktem na plus dla Paryża :)

      Usuń
  14. Kurcze. Nie wiedziałem, że w Paryżu można znaleźć taką "metropolię". ;) Rzeczywiście prezentuje się to tak, jakby ktoś przeciągnął kawałek Ameryki zza oceanu. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się tym bardziej, że opowiedziałam o niej nieco na blogu :)

      Usuń
  15. I pomyśleć, że byłam w Paryżu dwa razy i nigdy tam nie byłam! Nie lubię nowoczesności, dlatego mnie nie ciągnęło... Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię i nowoczesność, i starodawność, dlatego korzystając z wizyty w tym mieście wybrałam równowagę i odwiedziłam i takie, i takie miejsca na planie Paryża :)

      Usuń
  16. Ja z tym nowoczesnym metrem nie mam dobrych wspomnień. Te automatyczne drzwi prawie zmiażdżyły jakiegoś starszego Pana. Szliśmy sobie wycieczką, aż tu nagle jakaś mała dziewczynka zaczęła piszczeć (podejrzewać, że wnuczka). Okazało się, że starszy pan o lasce nie mógł tak szybko wysiąść z metra, a drzwi automatycznie zaczęły się zamykać. Całe szczęście, że faceci z naszej grupy rzucili się na pomoc. Technika nie zawsze jest taka dobra :) Co do La Defense. Zachwyciło mnie bardzooo! :) Ceny w sklepach jednak mnie troszkę przerażały. Znalazło się tam w sumie kilka znanych sieciówek, jednak my na zakupy w Paryżu nie mogliśmy sobie pozwolić. Jak kiedyś wygramy w lotka to pojedziemy ponownie poszaleć w La Defense. I tym razem nie zrobimy tylko zakupów w Auchan. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu, faktycznie nie zawsze technologia ma dobre strony... Szkoda, że akurat w taki sposób kojarzy Ci się teraz to bezzałogowe metro :/ I dobrze, że temu panu nic się nie stało!
      Akurat po sklepach nie chodziłam, bo w sumie niczego nie potrzebowałam, a o dziwo nie pomyślałam, czy mogłyby tam być pocztówki właśnie z tą dzielnicą. Wysyłałam jednak stamtąd swoje widokówki :)

      Usuń
  17. Nie byłam jeszcze w Paryżu ale postaram się go zwiedzić od tej strony, gdy tam będę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam oczywiście zwiedzenie Paryża od tej nowocześniejszej strony :)

      Usuń
  18. Tak patrzę na te przestrzenie i jedyne, o czym myślę, to pośmiganie tam na rolkach :D
    Czerwony pająk jest intrygujący, podobnie jak chmura :)

    W Paryżu jeszcze nie byłam, z naciskiem na "jeszcze" :) Na pewno kiedyś tam trafię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeździł tam ktoś na rolkach chyba, i biegali też. W sumie to chyba chmura podoba mi się bardziej niż pająk, który wydał mi się taki jakiś hmm... sama nie potrafię tego określić. Jakoś nie rozpoznałam w nim pająka, więc dla mnie był taką niezbyt udaną twórczością.
      Trzymam kciuki za wyjazd do Paryża :)

      Usuń
  19. Takie widoki zdecydowanie nie kojarzą mi się z Paryżem. Cieszę się, że to pokazałaś :) Paryż bez wieży Eiffela :D wow! Mimo wszystko dalej mnie jakoś nie ciągnie do tego słynnego miasta :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się cieszę, że Cię zaskoczyłam tymi widokami i mogłam pokazać nieco inną część tego miasta. W sumie to jest widoczna i tak stamtąd wieża, bo nie jest trudno ją przegapić :p
      Mnie w sumie ciągnęło do Sacre Croeur, a tu proszę, wyszła z tego wielka miłość do Paryża :D

      Usuń
  20. Bardzo pozytywnie zazdroszczę Paryża. Może kiedyś w końcu tam pojadę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś miał taką możliwość, ponieważ Paryż nawet w grudniu prezentuje się naprawdę wspaniale :)
      Trzymam kciuki :)

      Usuń
  21. "Drugi dzień w Paryżu rozpoczęłam smacznym francuskim śniadaniem" - dzięki wielkie! Narobiłaś mi smaka, już oczami wyobraźni zobaczyłam rogaliczki, kawkę i inne smaczne bajery... Bezzałogowe metro?! Chcę to zobaczyć! Oszalałabym chyba ze szczęścia podczas takiej podróży.
    Nowoczesna dzielnica chwyciła mnie za serce, szczerze to przyznam. Choć uwielbiam romantyczne zabudowy, to jednak ta nowoczesność także do mnie przemawia. Zdjęcia są przepiękne. Bardzo, ale to bardzo spodobało mi się zdjęcie z lustrem wodnym, no po prostu bajka!!! Nawet nie miałam pojęcia, że w Paryżu można zobaczyć takie miejsca. Pokażę Adamowi, może kiedyś mnie tam zabierze :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co! Zawsze do usług :D Ojj tak, bagietki, kawka i croissant mniam! :D
      Wiedziałam, że to metro może się spodobać właśnie Tobie! Podróż na samym początku naprawdę robi wrażenie, więc polecam, polecam :)
      Mam tak samo jak Ty. Lubię i starsze części miast, z taką nieco bardziej romantyczną zabudową i klimatem, i te nowoczesne.
      Dziękuję pięknie, cieszę się, że przypadły Ci do gustu :)
      Pokaż, pokaż, może akurat! :D

      Usuń
  22. mam mieszane uczucia. z jednej strony, ze swoją miłością do Nowego Jorku, mogłabym uchodzić za wielbicielkę drapaczy chmur. ale te paryskie jakoś nie bardzo do mnie przemawiają, hehe. wydaje mi się, że gdyby nie Grande Arche i te rzeźby typowe dla sztuki współczesnej (czyli nie wiadomo, o co chodzi, ale ja to lubię :D) oraz baseny, to raczej nie chciałabym się wybrać do tej dzielnicy. myślę, że gdybym miała w Paryżu więcej czasu niż jeden dzień, to pewnie bym tam zajrzała, ale podczas jednodniowego pobytu, pewnie bym sobie odpuściła i skupiłabym się na innych symbolach Paryża. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowojorskich nie widziałam, ale domyślam się, że jeszcze trudniej jest je złapać na zdjęciu niż te z La Defense. Drapacze chmur akurat lubię, choć nie wszystkie robią na mnie wrażenie. W sumie to w Paryżu po raz pierwszy w życiu miałam okazję pochodzić nieco w takiej okolicy, więc dla mnie było to coś nowego i zrobiło na mnie wrażenie. Akurat Grande Arche niby wygląda ciekawie i nie mam nic do niego, ale nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak inne budynki. Super jest za to jego położenie i to, że jest taki przestrzał przez środek i widać Łuk Triumfalny :) Baseny na pewno dodają uroku i są ciekawymi punktami w tej dzielnicy! Gdybym w Paryżu była tylko jeden dzień hmm... to i tak chyba bym się skusiła, aby tam pojechać, choć na pewno spędziłabym mniej czasu tam i pojechałabym jedynie wieczorem, a nie za dnia. Wszystkich symboli miasta i tak nie zobaczyłam, ale i tak jestem zadowolona z tego, co udało mi się zobaczyć :)

      Usuń

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM