Zaczytana [luty]

Luty pod względem czytelniczym był dla mnie bardzo dobrym miesiącem. Niby przeczytałam mniej niż w styczniu, bo jedynie dziewięć pozycji, ale za to jakich! Część z nich wbiła mnie bowiem w fotel, a część zawładnęła moim sercem i umysłem. Niektórzy autorzy sprawili, że nieprędko o nich zapomnę. Niektórych bohaterów miałam dość, a niektórym gorąco kibicowałam. Odbyłam między innymi podróże przez Paryż, Australię i Hiszpanię. Były chwile zaskoczenia, smutku, radości, napięcia i strachu. Luty był naprawdę obfity w czytelnicze emocje! Zresztą zobaczcie sami :)  


15/52
"Marsjanin" Andy Weir
ocena: 3/10

Dawno nie zawiodłam się na żadnej książce tak bardzo, jak właśnie na "Marsjaninie". Wszyscy powtarzali, żebym sięgnęła po tę pozycję, ponieważ na pewno przypadnie mi do gustu. Niestety tak się nie stało... Historia całkowicie mnie rozczarowała. Była zbyt przewidywalna i miejscami przez to po prostu nudna. Czułam się jakbym czytała obszerne podręczniki do chemii, fizyki, matematyki i biologii. Poczucie humoru głównego bohatera mnie nie śmieszyło. Nie polubiliśmy się. Jedyne co zapamiętam z tej książki to cytat: "Ale jest różnica między wiedzą a doświadczeniem.". Jeśli jednak lubisz niezaskakujące przygody toczące się w kosmosie, to sięgnij po tę książkę. Być może Tobie przypadnie do gustu ;)

16/52
"Australijczyk" Marek Niedźwiecki
ocena: 4/10

"Trzeba zapamiętywać smaki i zapachy."  Do tej książki trzeba podchodzić nie spodziewając się po niej zbyt wiele. Jest ona przesycona ciekawostkami na temat Australii oraz ładnymi zdjęciami. Dobrego tekstu jednak zbyt wiele w niej nie znajdziemy. Są to raczej takie dłuższe opisy do fotografii, kartki wyrwane z pamiętnika, a nie szczegółowy opis tego kontynentu. Dowiemy się z niej co nieco o skałach przypominających słonie, pchłach piaskowych, koali na haju, dostępie do wody pitnej i miejscowym jedzeniu. Niestety często autor się powtarza, szczególnie w przypadku wyjaśniania zasad fotografowania obowiązujących kiedyś i obecnie. Skaczemy po różnych latach, po różnych wyjazdach, po różnych częściach Australii. Jest nieco chaotycznie. W tekście pojawiają się odwołania do piosenek, które moim zdaniem niczego nie wnoszą do tekstu czy zdjęć. Nie ma konkretnego podsumowania. Książka urywa się jakby w trakcie danej myśli. Autor coś oznajmia i nagle następuje koniec książki. Zupełnie jakby nie było w niej żadnego zakończenia. Dziwne.

17/52
"Wypowiedz jej imię" James Dawson
ocena: 9/10

„Najbardziej na świecie boję się, że gdybym umarła, nikt by nawet nie zauważył.”
Niesamowita książka, którą ogromnie polecam fanom horrorów! Trzyma w napięciu, ponieważ narracja jest poprowadzona dość zagadkowo. Nie miałam pojęcia, jak cała historia się zakończy, jednak ostatecznie wcale się nie zawiodłam. Losy Krwawej Mary i grupy nastolatków to lektura na jeden mroczny wieczór, po którym będziecie mieli problem ze spojrzeniem w swoje odbicie... Jeśli więc jesteś żądny mrocznej historii, to zachęcam do sięgnięcia po tę książkę.

18/52
"Ten jeden dzień" Gayle Forman, cykl: Ten jeden dzień (tom 1)
ocena: 7/10

„Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie.”
Moje kolejne spotkanie z Gayle Forman, której jednak postanowiłam dać następną szansę. Na szczęście tym razem się nie zawiodłam. Poznałam dość zabawną, zaskakującą i nieco niedokończoną historię Holendra i Amerykanki. To niemożliwe, ile może przytrafić się w jeden dzień i jak bardzo może to zmienić twój los, twoje życie. Może czasem warto zaryzykować i zrobić coś, czego nigdy normalnie by się nie robiło? Ta książka to dobry przewodnik po Paryżu. Znajdziesz w niej także inspirujące cytaty o życiu i podróżowaniu. To taka lektura "na jeden chaps" ;)

19/52
"Jak zgubić 15 kilogramów, napełniając swoją duszę" Dariusz Wiśniewski
ocena: 5/10

„Ból i upadki nie są żadną przeszkodą w życiu. Są doświadczeniem, które wzmacnia.”
To kolejna książka opowiadająca o przejściu Camino, z którą miałam do czynienia. Może właśnie dlatego nie wywołała ona we mnie aż tylu emocji? Co prawda znalazłam tam sporo osobistych refleksji, informacji o miejscowej kuchni, schroniskach oraz ludziach poznanych w drodze, jednak czegoś mi w niej brakowało. Czuję pewien niedosyt. A może zwyczajne znudzenie, gdyż wszystkie te pozycje są do siebie bardzo podobne? Naprawdę trudno powiedzieć. 

20/52
"Dziesięć płytkich oddechów" K.A. Tucker, cykl: Ten Tiny Breaths (tom 1)
ocena: 10/10

Co to była za lektura! Polecam gorąco każdemu z Was! Jest to bowiem dość smutna historia z nutką pikanterii. Jakie mroczne sekrety skrywają główni bohaterowie? Co ich połączy, a co rozdzieli? Autorka wciąż gra na emocjach czytelnika. Czasem miałam ochotę rzucić tę książkę w kąt albo zajrzeć na ostatnią stronę, aby zobaczyć czy bohaterowie, którym gorąco kibicowałam będą razem, czy jednak osobno. Co prawda domyśliłam się najważniejszej konfrontacji i wyjaśnienia sprawy, jednak i tak nie miałam pojęcia jak skończy się cała historia... To książka, która może nas nauczyć wielu zachowań i choćby dlatego warto po nią sięgnąć. A do tego ta wspaniała okładka...

21/52
"Lot 305" A.G. Riddle
ocena: 9/10

„Nigdy nie jest za późno, by zacząć, nigdy nie jest za późno, by skończyć.”
Sięgnęłam po tę książkę zupełnym przypadkiem. Zaintrygowała mnie bowiem okładka - mroczna, tajemnicza, zwiastująca ciekawą historię. Czy właśnie taka była ta lektura? Oj taaak! Wszystko zaczyna się od tytułowego lotu 305 z Nowego Jorku do Londynu. To właśnie ten felerny samolot rozbija się gdzieś nad Wielką Brytanią, a jego pasażerowie walczą o przetrwanie. Okazuje się jednak, że pomoc nie nadchodzi, a oni wylądowali w przyszłości... Interesująco, prawda? Nie dość, że sam pomysł na tę historię jest po prostu niesamowity, to jeszcze to, co autor robi z czytelnikiem, również zasługuje na uwagę! Zaskakuje go, miota nim, wciąż dostarcza mu wrażeń i wątków. Ukazuje nową wizję Europy i zmianę oblicza Ziemi. Czym jest kwantonet? Czym są kabinowce? Kim są Tytani? Jeśli chcesz się tego dowiedzieć, koniecznie musisz sięgnąć po tę książkę! Gorąco polecam :)

22/52
"Małe trolle i duża powódź" Tove Jansson, cykl: Muminki (tom 1)
ocena: 8/10

„Nigdy nie odnajdziemy słońca, jeżeli nie zdecydujemy się przejść na drugą stronę.”

Moje pierwsze książkowe spotkanie z Muminkami. Co mogę więcej powiedzieć? Po prostu polecam zarówno młodszym, jak i starszym czytelnikom :)

23/52
"Parabellum. Prędkość ucieczki" Remigiusz Mróz, cykl: Parabellum (tom 1)
ocena: 8/10


Książka przeczytana w ramach Książkowego Tour de Pologne zorganizowanego przez Martę. Było to moje pierwsze spotkanie z wychwalanym wszem i wobec Mrozem, dlatego tym bardziej cieszę się, że ta pozycja przypadła mi do gustu. Zazwyczaj mam problem z książkami o tematyce wojennej, jednak tym razem lekkie pióro autora (jak na kwestie, które zostały przedstawione w lekturze), zrobiło na mnie wrażenie i sprawiło, że pochłonęłam książkę dość szybko. Już teraz wiem, że chętnie sięgnę po dalsze losy bohaterów! 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jak wyglądał Wasz luty pod względem książkowym?
Może chcecie polecić mi jakąś książkę? :)
Dajcie znać, które z tych książek już przeczytaliście i co o nich sądzicie!

do usłyszenia!
Zaczytanego marca!

40 komentarzy:

  1. Ostatnio był wielki szum wokół "Marsjanina" i planowałam niedługo się za niego zabrać. Zobaczymy jak będzie w moim przypadku, czy polubię bohatera czy też nie. Chociaż jak porównujesz książkę do podręcznika to możemy mi się również nie spodobać. Planuję w marcu przeczytać "Dziesięć płytkich oddechów", tutaj mam nadzieję, że też się nie zawiodę. Ja w lutym zabrałam się za książki o tematyce wojennej. Nie wiem w sumie czy przeczytałam jakąś inną. Chyba wszystkie z przeczytanych w lutym miały tło wojenne.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, "Marsjanin" wzbudził wiele szumu. Słyszałam o nim same pozytywne opinie, wręcz ubóstwianie głównego bohatera i jego poczucia humoru. Niestety, mnie jego poczucie humoru nie rozbawiało, a wręcz denerwowało. Mam nadzieję i jestem ciekawa, czy Tobie przypadnie ta historia do gustu :)
      Trzymam kciuki, aby przypadło Ci do gustu "Dziesięć płytkich oddechów" :)!
      Ooo widzę, że w lutym towarzyszyła Ci tematyka wojenna. Może coś polecisz? :)

      Usuń
  2. Ile książek! Ja w tym miesiącu przeczytałam ledwo 3! Nie wiem jak to Ty to robisz :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często zadaję sobie to pytanie (będzie już z pięć, sześć lat) :D W tym roku jest to na pewno spowodowane czytaniem e-booków, siedzeniem przede wszystkim w mieszkaniu i byciem typową gospodynią domową :p Po prostu mam na to czas, więc póki go mam to czytam. O dziwo w te wakacje będę czytała zdecydowanie mniej, więc teraz cały wolny czas przeznaczam na czytanie. Nie oglądam zbytnio telewizji, filmów na komputerze, więc ten czas także leci na konto czytelnicze. Nie studiuję, nie pracuję na chwilę obecną, więc nie gonią mnie żadne terminy i mogę czytać. I to się tak wszystko kumuluje :p Choć w sumie zdarzało się też, że pracowałam, studiowałam, zajmowałam się mieszkaniem, a i tak czytałam dużo :p

      Usuń
    2. Sama kupiłam czytnik i też zauważyłam, że dzięki niemu czytam więcej i częściej. To naprawdę duży plus czytników! :) Dodam jeszcze, że niedawno skończyłam czytać polecaną przez Ciebie książkę "Światło, którego nie widać" i jestem nią zachwycona!

      Usuń
    3. Cieszę się, że książka przypadła Ci do gustu! :)
      Co do ebooków, to i tak nadal wolę tradycyjne książki, bo chociaż je czuć, jednak ebooki także mają wiele plusów :) Łatwiej jest zabrać ze sobą choćby książkę liczącą ponad 700 stron :D

      Usuń
  3. Najbardziej zainteresował mnie tytuł 'Lot 305' - dorzuciłam już do listy ksiażek czekających na przeczytanie. Chętnie sięgnęłabym również po ostatnią pozycję Mroza, ponieważ lubię tematykę wojenną, więc może mnie to zainteresuje. Przyznaje się, że nie czytałam żadej z powyzszych ksiażek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam i trzymam kciuki, aby przypadł Ci do gustu! :)
      Ja tak średnio z tematyką wojenną stoję, jednak ta książka mnie się podobała, więc obstawiam, że osobie lubiącej taką tematykę także się spodoba :)
      W sumie to nawet nie wiem, która książka jest tak najbardziej popularna. Myślę, że "Marsjanin".

      Usuń
  4. Jedynie 9 pozycji? No wiesz Ty co. Kłaniam Ci się nisko bo tyle to ja przeczytałam od początku roku, i też jestem z siebie dumna :). Mam też pytanie z zupełnie innej beczki - wyczytałam, że mieszkasz w Niemczech, więc jestem ciekawa w jakiej księgarni internetowej kupujesz książki. Ja wcześniej kupowałam w Merlinie ale odkąd nie istnieje szukam następcy. Pozdrawiam z Hiszpanii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 9 pozycji od początku to powód do dumy! Niektórzy bowiem w tym czasie w ogóle nie sięgnęli po książkę :(
      Tak, mieszkam w Niemczech, jednak nie zamawiałam niczego z księgarni internetowej, ponieważ ceny mnie trochę przerażały. Część książek zabrałam z Polski, a tak przerzuciłam się na ebooki i czytam za pośrednictwem Legimi - tam wykupuje się dowolny pakiet i jest dostęp do wielu książek (dużo świeżych bułeczek zaraz po premierze) :)
      Ooo właśnie z tego komentarza dowiedziałam się, że mieszkasz w Hiszpanii! Wybieram się tam w tym roku, więc już wiem do kogo się zgłoszę w razie pytań :)

      Usuń
  5. "Parabellum" właśnie czyta mój chłopak i też mi poleca, więc za jakiś czas przeczytam ;)
    W lutym zaczęłam czytać biografię Beksińskich ("Beksińscy. Portret podwójny" M. Grzebałkowska), ale jestem dopiero w połowie. A tak to jakoś bardziej ciągnęło mnie do czasopism i odrabiałam wielomiesięczne zaległości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam już także drugą część i mogę z czystym sumieniem polecić obie :)
      Biografie to raczej nie moja bajka i chyba nie przeczytałam jeszcze ani jednej tego typu książki. Choć nie skreślam i może kiedyś po jakąś sięgnę. Czasopism w ogóle nie czytam ostatnimi czasy, więc gdybym miała nadrabiać zaległości to sporo czasu by mi zeszło :D

      Usuń
  6. A mnie "Marsjanin" się bardzo podobał. Teraz mam w planach obejrzeć film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oglądałam jeszcze filmu, ale coś czuję że spodoba mi się dużo bardziej niż książka :)

      Usuń
  7. mnie Mróz wciągnął szalenie, ale Parabellum jeszcze nie czytałam, na razie machnęłam dwa tomy z Forstem (uparcie zwanym przeze mnie Frostem) i pierwszy z Chyłką (ale drugi zacznę w piątek). poza tym czuję pewną bliskość z autorem poprzez jego studia i wiek. ;)
    a Marsjanin mnie osobiście się bardzo podobał, jedynie miałam problem z kilkunastoma pierwszymi stronami, gdzie stanowczo zbyt dużo chemii było, ale później już było fajnie. ;) lepiej niż w filmie. ;)

    u mnie luty czytelniczo też całkiem nieźle idzie, głównie kryminały i biografie wciągam. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Mróz wciągnął - wczoraj skończyłam drugą część Parabellum, a dzisiaj zabrałam się za ostatnią. Gorąco polecam. Pozostałe książki wciąż przede mną, na pewno po nie sięgnę. Nie za dużo wiem o samym autorze, oprócz tego, że wszyscy wokół go uwielbiają :)
      Mnie właśnie zupełnie się nie spodobał już od początkowych stron, męczyłam tę książkę coś ponad miesiąc... Filmu nie oglądałam.
      Po biografie jeszcze chyba nigdy nie sięgnęłam, natomiast kryminały lubię :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  8. Kamień spadł mi z serca jak zobaczyłam ocenę "Parabellum" uff! :D Innych książek (poza Marsjaninem) niestety nie czytałam. Podziwiam za taki wynik! Ja chyba już nie mam co liczyć na więcej niż 5/6 pozycji w miesiącu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać Marto, że pochłonęłam także drugą część Parabellum i faktycznie jest jeszcze lepsza <3
      5/6 pozycji w ciągu miesiąca, kiedy człowiek ma szkołę czy pracę to i tak bardzo dobry wynik! :)

      Usuń
  9. Szkoda, że "Marsjanin" tak mocno Cię zawiódł... Ja znam tę historię jedynie z wersji filmowej :) Z powyższych czytałam jedynie "Parabellum" :) Mam nadzieję, że niebawem uda mi się znaleźć czas na finałowy tom, który czeka już na półce :) Zaczytanego marca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, z Marsjaninem się nie polubiliśmy. Wersji filmowej jeszcze nie widziałam i nie wiem kiedy po nią sięgnę.
      Ja dzisiaj zaczęłam ostatnią część "Parabellum" i drugą częścią jestem oczarowana. Z niecierpliwością czekam na losy bohaterów :)
      Dziękuję i wzajemnie!

      Usuń
  10. Ja w styczniu i lutym przeczytałem naprawdę sporo. Niestety tylko część z książek była czytana "w celach prywatnych" tudzież dla przyjemności. Pozostałe były czytanie głównie w związku z moimi obowiązkami etc. Ale dziś właśnie skończyłem "Ajatollah śmie wątpić" - mogę polecić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie słyszałam o książce, którą polecasz. Muszę zobaczyć o czym jest, więc dziękuję za polecenie :)
      I życzę większych możliwości czytania dla przyjemności (prywatnie) w następnych miesiącach :)

      Usuń
  11. Ja w lutym przeczytałam 5 książek i przyznam szczerze, że dla mnie to całkiem sporo :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe ksiazki :) Luty byl dosc krotkim miesiacem, wiec Twoj wynik jest i tak imponujacy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a książki niektóre były naprawdę ciekawe :)

      Usuń
  13. oczywiście żadnej książki z Twojej listy nie przeczytałam :D ale na swojej liście mam "Parabellum", również w ramach Książkowego Tour de Pologne i jestem bardzo optymistycznie nastawiona do tej pozycji.
    ja z racji dosyć napiętego okresu nie mam za bardzo czasu na czytanie książek, ale jakieś kolejne pozycje się u mnie pojawiają. wczoraj właśnie skończyłam biografię Wallis Simpson, na którą czatowałam od dłuższego czasu, teraz na tapecie jest "Najgorszy człowiek na świecie". idzie powoli, powolutku, ale grunt, że sprawia mi to przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zauważyłam już że sięgam raczej po inne książki :D Mam nadzieję, że będziesz równie zadowolona jak ja z "Parabellum", bo przyznam szczerze, że już pochłonęłam drugą część i zabieram się za ostatnią :D
      Biografie, jejku już trzecia osoba je wymienia, a ja nigdy nie przeczytałam żadnej... Będę musiała wybrać sobie, coś co mnie ciekawi i sięgnąć po jakąś biografię. Słyszałam co nieco o "Najgorszym człowieku na świecie", ale jeszcze nie zaglądałam do tej książki i w sumie to nie wiem dokładnie o czym jest. Tak, najważniejsze żeby sprawiało to przyjemność! :)

      Usuń
    2. ja lubię tylko biografie osób, które mnie interesują :D podejrzewam więc, że wiele fantastycznie napisanych książek tego typu omijam, bo tyczą się osób, których nie znam albo których życie niekoniecznie mnie interesuje. chyba nie mam więc zbyt wielu biografii na koncie, bo mało kto mnie interesuje spośrod tych, o których piszą :D
      "Najgorszy człowiek..." to... powiedzmy, że studium uzależnienia od alkoholu. taki opis nie brzmi zbyt zachęcająco, ale nie jest to żadna książka typu "świadectwo nawrócenia na dobrą drogę". dla mnie bomba, ale ja się mocno emocjonalnie utożsamiam z bohaterką więc nie jestem pewnie obiektywna w ocenie.

      Usuń
    3. hahaha, zdałam sobie sprawę, że moje słowa, iż utożsamiam się z bohaterką mogą brzmieć jakbym co najmniej sama miała problem alkoholowy :D

      Usuń
  14. Wiesz co, moi znajomi mówią, że duzo czytam, ale przy Tobie, to prawie w ogóle nie czytam :D
    Jeżeli chodzi o "Marsjanina", to musze się z Tobą zgodzić. Z ledwością skończyłam tę książkę. Już jej początek mnie zraził. Pełno technicznych opisów , niezrozumiałego technicznego języka, kilkukartkowych opisów najróżniejszych przeliczeń....Nie wiedziałam co czytam, po co, jak i dlaczego? Przeczytałam fragment mojemu facetowi, akurat wybrałam najbardziej techniczny...czym dłużej czytałam, tym bardziej on wybałuszał oczy i na koniec ocierając łzy ze śmiechu zadał mi pytanie: "co Ty czytasz? Podręcznik dla studentów z polibudy?"
    Jedyną rzeczą, dzięki której dotrwałam do końca, była ciekawość jak go sprowadzą na ziemię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha :D
      Jejku, w końcu ktoś, kto zgadza się ze mną co do "Marsjanina"! Jestem szczęśliwa z tego powodu, bo już byłam przekonana, że tylko mnie on do gustu nie przypadł.Ja czytałam tę książkę ponad miesiąc, co jak na mnie oznaczać może jedno - nudna jak flaki z olejem lub denerwująca... Oo też sobie zadawałam mnóstwo pytań podczas lektury tej książki. Podobieństwo do podręcznika dla studentów polibudy jest widoczne, zgadzam się w 100 %. Ha! Właśnie, to był jeden z powodów dla których ją na siłę doczytałam. Wiedziałam, że go sprowadzą, tylko nie wiedziałam jak to zrobią. Myślę, że gdyby go tam zostawili, to książka by mi przypadła nawet do gustu :D Jestem chyba okropna!

      Usuń
  15. to już wiem, do kogo książka od Marty leciała jako pierwsza. ;) mnie też czeka (już po raz drugi!) udział w książkowym Tour de Pologne, nie mogę się doczekać, bo ostatnim razem byłam zachwycona i powieścią, i samą ideą zaznaczania cytatów, dopisków na marginesach. zupełnie inaczej czytało mi się w ten sposób książkę, bardziej się na niej skupiłam.
    z książek, o których piszesz, z chęcią sięgnęłabym po "Ten jeden dzień" - cieszę się, że Forman tym razem Cię jakoś mocno nie zawiodła. ;)
    gdybym zobaczyła książkę Marka Niedźwieckiego w bibliotece, to być może bym po nią sięgnęła, w końcu lubię książki o tematyce podróżniczej, chociaż Twoja recenzja mnie nieco odstrasza.
    "Dziesięć płytkich oddechów - wow, nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale opis brzmi super, zaraz dodam ją na półkę "chcę przeczytać" :D
    początkowo zaintrygował mnie też "Lot 305", ale zniechęciło mnie to, że potem coś zaczyna się dziać w przyszłości - to mi się kojarzy z science fiction i zdecydowanie nie podoba. nigdy nie lubiłam filmów i książek, których akcja dzieje się w przyszłości. w przeszłości - jak najbardziej, ale wymyślsnie, co będzie kiedyś, zupełnie mnie nie przekonuje. tak samo tematyka kosmosu - w życiu nie sięgnęłabym po "Marsjanina".
    tytuł "Jak zgubić 15 kilogramów, napełniając swoją duszę" jest według mnie świetny, choć nie wiadomo właściwie, o co chodzi. jednak czytanie o Camino... może jedną książkę bym przeczytała, ale więcej, po co?
    mnie w lutym udało się przeczytałać "W śnieżną noc" - urocze, świąteczne, młodzieżowe opowiadania z przymrużeniem oka, z wątkami miłosnymi, "Bez mojej zgody" - moje zdanie już znasz" i "Chłopiec z latawcem" - książka o kulturze arabskiej, o kłamstwie, o przyjaźni, o wojnie w Afganistanie. nie czytało się jej łatwo, ale zaciekawiła mnie i momentami musiałam przerywać czytanie, bo tak mną wstrząsała.
    zauważyłam, Kinga, że bardzo liczy się dla Ciebie element zaskoczenia w książkach. :) ja np. teraz czytam wspominane kiedyś przez Ciebie "Love, Rosie" - ok, podejrzewam, jak się skończy, ale czy to skreśla tę powieść? nie, bo przyjemnie się ją czyta i jestem po prostu ciekawa losów bohaterów, a niekoniecznie samego finału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że udział w Książkowym Tour de Pologne był wspaniały, choć nie mam pojęcia czy dobrze wszystko ogarnęłam, ponieważ pierwszy raz brałam w czymś takim udział. Książka bardzo mi się podobała <3 mimo, że nie zawsze przepadam za tematyką wojenną.
      Tym razem Forman mnie zaskoczyła i przypadła mi do gustu. Lekka, przyjemna, zabawna. Szczególnie gdy czytałam fragmenty o Holendrze haha, polecam - sama prawda :)
      Nie no, myślę że warto sięgnąć po "Australijczyka", bo mimo że dobrej treści (moim zdaniem) tak nieco brakuje, to i tak ciekawostki i część zdjęć jest warta uwagi :)
      Dodaj, dodaj "Dziesięć płytkich oddechów", bo waaarto! Tak, "Lot 305" opowiada o przyszłości, więc mogłaby Ci nie przypaść do gustu, choć z drugiej strony czegoś z tej książki można się nauczyć, więc może warto? Pozostawiam decyzję Tobie, Saro :)
      Tak, tytuł przyciąga uwagę! Mnie również się podoba :) Jeśli coś mnie interesuje, to chętnie o tym czytam, ale akurat w przypadku książek o Camino dużo rzeczy się powtarza, ponieważ zazwyczaj autorzy wędrują drogą francuską, więc informacje o schroniskach czy lokalnych knajpkach są podobne. Chętnie przeczytałabym coś o trasie, którą sama chciałabym pokonać.
      "W śnieżną noc" chciałabym przeczytać, nawet latem :D
      "Chłopiec z latawcem" jest od dawna na mojej liście do przeczytania. Jestem ogromnie jej ciekawa. Miałam okazję przeczytać inną książkę tego autora i podobała mi się bardzo z tego co pamiętam.
      Tak, przyznaję, że lubię zaskakujące zakończenia w książkach. Na przykład gdyby "Marsjanin" zakończył się inaczej, to pewnie dostałby jedną gwiazdkę więcej, a tak czytałam coś, co wiedziałam jak się skończy, a to dla mnie chyba najgorsze co może być :/
      W "Love, Rosie" domyślałam się zakończenia, jednak bardziej irytowała mnie główna bohaterka niż ostateczne zakończenie. Lubię po prostu zdecydowane kobiety w książkach :D (mężczyzn również), a oni mówiąc krótko nie mogli podjąć dobrej decyzji i woleli coś ukrywać pomimo tego, że mieli szansę to wyjawić. Momentami nie czytało mi się jej dobrze przez właśnie to niezdecydowanie. Na przykład książki Sparksa mają dość przewidywalne zakończenia, a czyta mi się je zdecydowanie przyjemniej, gdyż nie ma tam osób, które by mnie irytowały (przynajmniej w tych, które już przeczytałam) :)

      Usuń
    2. Khaled Hosseini, autor Chłopca z latawcem, to jeden z moich ulubionych autorów, niestety pisze bardzo rzadko. Polecam też "Tysiąc wspaniałych słońc" i "I góry odpowiedziały echem".

      Usuń
    3. Przeczytałam właśnie "Tysiąc wspaniałych słońc" i z tego co pamiętam, to podobało mi się :)

      Usuń
    4. aa, co do Rosie to faktycznie jest troszkę irytująca, niby kobiety są niezdecydowane, ale ona jest wręcz jak chorągiewka na wietrze!
      "Tysiąc wspaniałych słońc" czytała moja mama - wypożyczyłam tę książkę z biblioteki, ale ja wówczas nie miałam czasu, by ją zacząć. ale na bank nadrobię! :)

      Usuń
  16. "Australijczyk" jest w moich najbliższych planach czytelniczych. Już się nie mogę doczekać, aż ją przeczytam, bo Australia to kraj moich podróżniczych marzeń! Trochę mnie przestraszyłaś tą recenzją, ale i tak sięgnę po książkę... mam nadzieję, że chociaż na chwile przeniesie mnie na drugi koniec świata. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Australii przeczytałam już chyba kilka książek, choć raczej były to książki opowiadające o podróży dookoła świata, a wątek tego kontynentu był jedynie na kilkunastu kartkach. Chętnie przeczytam jeszcze książkę w takiej czerwonej okładce, chyba nawet wspominałaś o niej u siebie na blogu, jeśli dobrze kojarzę. Nie pamiętam tytułu :/ Australia nie jest w czołówce miejsc, które zobaczyć bym chciała, ale chętnie zaglądam na blogi o niej opowiadające, mam też znajomego dalszego w tym kraju, który wysłał mi kiedyś kilka kartek. Sięgnij po tę książkę, może Tobie się spodoba bardziej :) Na pewno na chwilę Cię przeniesie, bo niektóre ze zdjęć są bardzo ładne i interesujące :)

      Usuń
  17. Z Twojej listy nie czytałem żadnej książki, ale myślę że zainteresowałaby mnie książka "Australijczyk". Czytałem wiele relacji podróżniczych o tym kraju, więc chętnie poznałbym jeszcze jedną:)
    Ja ostatnio czytam Grishama i jego thrillery prawnicze (legal thrillers). Jeśli lubisz tego typu książki to polecam:)

    OdpowiedzUsuń

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM