Z Turynu do Clermont-Ferrand - chwile ulotne

Pamiętacie cykl Chwile ulotne, który wprowadziłam na bloga w ubiegłym roku? Miał on za zadanie zgromadzenie wszystkich postów, w których pojawiają się wyłącznie zdjęcia zza okien autokaru lub innego środka transportu. Zarówno te dobre, jak i te złe, które zostały wykonane przez brudną szybę, są rozmazane lub przycięte gdzieś w połowie ze względu na rozmieszczenie siedzeń. Tym razem podzielę się z Wami tym, co uchwyciłam w trakcie 7,5 godzinnej jazdy z włoskiego Turynu do francuskiego Clermont - Ferrand. Do pokonania było około 480 kilometrów, więc czasu na podziwianie widoków miałam naprawdę dużo! ;)
Wyjazd z Turynu
Turyn pożegnał mnie dość słoneczną pogodą, dlatego miałam nieco utrudnione zadanie w trakcie jazdy. Słońce bowiem odbijało się, w czym tylko się dało! Poza tym nie siedziałam na samym przodzie, ponieważ usiadł tam mężczyzna niezważający zupełnie na to, że ktoś siedzi za nim i wręcz na chama rozłożył swoje siedzenie... Po trzecie szyba była tak zakurzona, że aż miałam ochotę wstać i ją przetrzeć! Zresztą zobaczycie to za chwilę sami...
Wyjazd z miasta około godziny 14 nie przebiegł tak źle jak myślałam. Ruch był duży, jednak korki na szczęście się nie utworzyły. Jadąc, mogłam podziwiać widoki za szybą, które pojawiły się w sumie już na obrzeżach Turynu. Góry! Czy wspominałam już, że Alpy mnie w sobie rozkochały i chciałabym zobaczyć je po raz kolejny? :) Są tak majestatyczne, że aż nie sposób oderwać od nich wzroku... Do tego te urocze małe miasteczka na zboczach, szczyty tonące w chmurach, słońce oświetlające granie. Ahh, znów wróciłam myślami do tych widoków!
W pewnym momencie zauważyłam budynek na jednym ze szczytów. Prezentował się okazale, a mnie zżerała ciekawość, co się w nim mieści oraz jak się tam dostać. Od razu dopisałam kolejny punkt do mojej włoskiej listy miejsc do odwiedzenia, zdając sobie sprawę z tego, że przecież widoki stamtąd muszą być nieziemskie! 
Sanktuarium św. Michała widoczne na szczycie po lewej stronie
Okazało się, że mieści się tam Sanktuarium św. Michała Archanioła (Sacra di San Michele <http://www.sacradisanmichele.com/>) położone nad Doliną Susa (Valle di Susa) niedaleko miejscowości Chiusa di San Michele (około 35 km na zachód od Turynu). Zakon benedyktynów został zbudowany już około XI wieku. Co ciekawe, znajduje się on dokładnie w połowie drogi między dwoma innymi sanktuariami poświęconymi temu samemu patronowi: Mont Saint Michel we Francji oraz Santuario di San Michele w Monte Sant'Angelo (Apulia, Włochy). Na zwiedzającego czekają wykute w skale strome Schody Umarłych (Scalone Dei Morti), przepiękne freski, brama ze znakami zodiaku oraz niesamowita panorama okolicy. Oglądając zdjęcia w Internecie jestem po prostu oczarowana, zachwycona, zakochana w tym miejscu i chcę tam pojechać - już, teraz, natychmiast! <więcej zdjęć> Polubiłam to miejsce jeszcze bardziej, kiedy tylko przeczytałam o tym, że mogło być ono inspiracją dla Umberto Eco i jego "Imienia Róży". Kocham tę książkę, więc tym bardziej muszę się tam wybrać! :)
Jadąc dalej, wiedziałam, że powoli zbliża się koniec mojej włoskiej podróży, a rozpoczyna etap tej francuskiej. Miałam po raz kolejny wjechać do państwa, w którym nigdy wcześniej nie byłam. Nawet nie wiecie, jak się z tego powodu cieszyłam! Emocje mną targały aż do samego przejścia granicznego, na którym po raz kolejny sprawdzono dokumenty pasażerów. Tym razem jednak dość szybko i sprawnie. 

Jeszcze tylko tunel drogowy Frejus (Tunnel du Fréjus) dzielił mnie od Francji! Łączy on Modane (Francja) z Bardonecchią (Włochy) i znajduje się pod przełęczą Col du Fréjus w Alpach Kotyjskich. Tunel liczy 12,8 km długości. Droga w nim jest jednojezdniowa (po jednym pasie ruchu w każdą stronę). Podobno jest to jeden z głównych szlaków transalpejskich i rocznie korzysta z niego około 80 % kierowców.

Wjazd do tunelu od francuskiej strony możliwy jest z autostrady A43, natomiast od strony włoskiej z autostrady A32. Tunel stanowi fragment trasy E70 (we włoskim systemie drogowym - T4 i jest częścią tamtejszego systemu autostrad). Obowiązują w nim specjalne zasady ruchu: prędkość minimalna - 50 km/h, prędkość maksymalna - 70 km/h, maksymalny dozwolony odstęp między pojazdami – 150 m. Przejazd jest płatny i po obu stronach tunelu zlokalizowane są punkty poboru opłat.
Fragment jednego z tuneli na trasie przejazdu z Włoch do Francji.
Witaj Francjo! :)
Jakiś czas później dzięki piętnastominutowej przerwie mogłam zrobić kilka zdjęć prosto z parkingu przy stacji benzynowej. Akurat słońce oświetlało jeden ze szczytów, a ja zdałam sobie sprawę z tego, że zapamiętam ten widok na długo, ponieważ były to moje pierwsze chwile we Francji...
Pomimo tego, że to już koniec zdjęć z tej trasy, to jeszcze o czymś chciałabym wspomnieć. Mianowicie o "dużych cmentarzach". Czy mieliście okazję podziwiać kiedyś cmentarz w Dniu Zmarłych widziany z pewnej wysokości? Te wszystkie znicze rozświetlające to miejsce i dodatkowo dające niesamowitą łunę? Mijając francuskie miasta po zapadnięciu zmroku, odniosłam takie właśnie wrażenie. Wciąż zamykając oczy mam przed sobą nocny Lyon i nocne Clermont - Ferrand, które wywołały we mnie ciarki, mimo tego że widziałam je jedynie z autokaru... Aby przybliżyć Wam, to o czym mówię, wrzucam dwa zdjęcia, których autorką nie jestem, choć i tak widoki na żywo były zdecydowanie bardziej niezapomniane. Wiadomo, nie wszystko da się uchwycić na fotografiach. Niektóre emocje pozostaną w nas na zawsze i nic jest w stanie tego oddać.
Lyon nocą. Klikając w fotografię przeniesie Cię do źródła zdjęcia.
Clermont - Ferrand nocą. Klikając w fotografię przeniesie Cię do źródła zdjęcia.
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W związku z małą zmianą w kolejności postów, 
zapraszam wyjątkowo jutro na wpis dotyczący Clermont - Ferrand :)

do usłyszenia!

34 komentarze:

  1. Też podróżując mam zwyczaj robić zdjęcia przez okna samochodu/autokaru. Tak powstało kilka moich ukochanych zdjęć z widokami na włoskie góry.
    Takie fotografie z autostradą na pierwszym planie sprawiają, że oglądając je mam ochotę jechać w kolejną podróż... i potem znowu kolejną... i kolejną :) Bo tyle jeszcze dróg zostało do przejechania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, tym bardziej że niestety nie zawsze jest możliwość zatrzymania się w danym miejscu i wykonania zdjęcia, a tak to zdjęcie przez szybę i wspomnienia zostają :)
      Ojj znam to uczucie, ponieważ w tym roku jeszcze na dłużej nigdzie nie byłam, a pisanie tych postów jest dla mnie męką psychiczną niekiedy, bo aż chciałabym znów wyruszyć w podróż! Odliczam z niecierpliwością dni do lata, bo wcześniej raczej muszą wystarczyć mi jedynie zdjęcia :( Wszystkich dróg to chyba w życiu nie przejadę - istnieje w ogóle ktoś taki, kto tego dokonał? :D

      Usuń
  2. Widzę, że podróż nie była nudna. Sporo zdjęć z podróży o tym świadczy. Nie mam samochodu, więc niestety nie miałem jeszcze okazji robić zdjęcia z auta. Świat jest piękny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj nie, podróż zupełnie mnie nie nudziła pomimo tylu godzin spędzonych w autokarze. Także nie posiadam samochodu, jednak zdjęcia z auta miałam już okazję robić podczas bliższych wycieczek. Świat jest faktycznie piękny i ma wiele do zaoferowania - i bliżej, i dalej.
      Pozdrawiam i dziękuję za pierwsze odwiedziny :)

      Usuń
  3. Podziwiam cierpliwość do robienia zdjęć zza szyby, ja jestem chyba za bardzo nerwowa - brudne szyby, odbłyski, linie wysokiego napięcia itp. tak mnie bulwersują, że i tak takie zdjęcia kasuję. Jedyne "zza szyby" jakie uwielbiam to te z samolotu, dlatego zawsze, ale to zawsze muszę siedzieć przy oknie :). Bardzo często podróżuję samochodem co daje komfort zatrzymania się gdzie chcę i zrobienia zdjęcia. Też mam słabość do Alp ale najczęściej widuję je jedynie z okien samolotu. Mam nadzieję, że kiedyś dane mi będzie poznać je trochę bliżej. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekiedy drażnią mnie właśnie linie wysokiego napięcia, ale po ostatecznym przejrzeniu wszystkich zdjęć postanawiam je zachować, jeśli coś tam jednak mi się na nich podoba. W sumie to oprócz tych w poście było jeszcze drugie tyle albo więcej, ale na większości szyba była piekielnie brudna, albo właśnie słońce tak się odbijało, że zamiast gór widać było siedzenia.
      Nigdy nie leciałam samolotem! :D Jednak obstawiam, że nie mogłabym się oderwać od szyby!
      Samochodem podróżuję zawsze z kimś, bo nie mam nawet prawa jazdy, więc jestem jakby uzależniona od kogoś, co niekoniecznie daje mi pewien rodzaj komfortu podczas podróży, dlatego i tak zazwyczaj robię zdjęcia zza okien, a nie podczas postoju.
      Trzymam kciuki i za Twoje bliższe poznanie Alp, i za swoje, bo także widziałam je jedynie z okien :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Hmmm...wydaje mi się, że jechałam tą samą trasą. Mogę się mylić, bo w końcu pewnie wszystkie tamtejsze, okoliczne drogi mają podobny krajobraz ;) Ale bardzo możliwe, bo zatrzymaliśmy się na jeden dzień w Lyonie i tam też mieliśmy nocleg w hostelu. Ja też siedziałam przez cały czas z nosem przyklejonym do szyby, głowa mi latała w lewo i w prawo, bo nie widziałam, czy podziwiać górskie szczyty po lewej, czy po prawej stronie, a nie chciałam niczego przegapić. Choć wiadomo, że wszystkiego nie da się zobaczyć ;) A no i oczywiście, choć byłam zmęczona, to za wszelką cenę nie chciałam zasnąć, no bo przecież taaakich widoków nie można przegapić :D Choć później coraz częściej trasa biegła przez tunele...
    A w ogóle to zdjęcie brązowej skały otulonej w chmurze w blasku zachodzącego słońca po prostu Aaaaaaaaaaaaaaaa PIEKNE!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie bardzo możliwe, że była to ta sama trasa, skoro aż 80 % kierowców ją wybiera :) Choć krajobraz zapewne na każdej z tych dróg jest podobny, bo to w końcu górskie widoki. W sumie to chyba najkrótsza trasa do Lyonu... Super, że miałaś okazję być w tym mieście! Ha ha, zawsze tak mam, że nie wiem czy w prawo, czy w lewo, bo wszystkiego zobaczyć się nie da, a jednocześnie nie chce się przegapić czegoś ciekawego. Na tej trasie zasnęłam dopiero, jak za oknem było ciemno i w sumie to nic takiego nie było widać, gdzieś za Lyonem właśnie. Obudziłam się akurat, gdy zjeżdżaliśmy z góry, a przede mną było jakieś rozświetlone miasto :)

      Usuń
  5. Ależ Ci się udało zrobić piękne zdjęcia, uchwycić chwilę :) Piękna trasa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Trasa faktycznie była piękna ahh...

      Usuń
  6. Przepiękne widoki! Siedziałabym cały czas z nosem przyklejonym do szyby haha Marzy mi się kiedyś zobaczyć na własne oczy Alpy! Jestem po prostu zakochana w górskich widokach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się właśnie zachowywałam haha, nie wiedziałam czy patrzeć w prawo, czy może w lewo. Fotografować coś po prawej, czy po lewej :p Alpy są wspaniałe, szczególnie gdy widać na nich śnieg, więc polecam. Mnie się teraz marzy, aby oglądać je nie tylko zza okien, a powędrować sobie po nich :D Ojj też lubię górskie widoki!

      Usuń
  7. Miło z Tobą podróżować i chociaż jest się w domu, to można poczuć kilmat towarzyszący takiej podróży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że takie odniosłaś wrażenie, kiedy oglądałaś tę relację :)

      Usuń
  8. Widoki zapierają dech w piersiach! Uwielbiam góry, są takie majestatyczne... ale tuneli za to nienawidzę! W drodze do Chorwacji jest takich chyba milion, a ja jakieś paniki w nich dostaję, pewnie dlatego, że większość jest właśnie wydrążona w ogromnej górze i mój wspaniały umysł, który uwielbia pisać czarne scenariusze, podpowiada mi, że to się może zawalić... Tak, brzmi to nieco zabawnie. Teraz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, widoki naprawdę były ładne, choć chyba moim faworytem była jednak droga przez Szwajcarię. Chyba tamtejsze Alpy podobały mi się bardziej, ponieważ był na nich śnieg <3 Góry są wspaniałe i lubię je podziwiać, choć nie zawsze jest ku temu niestety okazja. Nieczęsto też sama po nich chodzę. W sumie chyba nie mam nic do tuneli, choć gdy jedzie się nim za długo to czasem robi się zbyt duszno :/ Moja mama także nie przepada za tunelami z takich samych względów jak Ty :D

      Usuń
  9. Mój aparat robił zdjęcia zawsze gdy akurat były jakieś krzaki i oczywiście zanim zrobiłam np. górę to już było pozamiatane :) piękne widoki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj tak, te zdjęcia, które widzisz to jedynie część z tych, które zrobiłam. Część z nich również była "zakrzaczona" :P

      Usuń
  10. Super zdjęcia! My ostatnio tak robilismy zdjęcia szwajcarskich Alp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Szwajcarskie Alpy także odnajdziecie na blogu, ponieważ im również robiłam tego typu zdjęcia :)

      Usuń
  11. Razem z chłopakiem zachwycamy się zdjęciami gór, są przepiękne! ;) Dla takich zdjęć i widoków warto podróżować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachwycajcie się, zachwycajcie i trzymam kciuki, aby i Wam udało się je zobaczyć na żywo :)
      Ojj tak, dla takich widoków warto podróżować!

      Usuń
  12. Boże jakie widoki! Kobieto, każdy Ci pewnie zazdrości tych wrażeń, oczywiście ze mną na czele :D!
    Tak właśnie pomyślałam, że nie pamiętam, czy kiedykolwiek jechałam... w tunelu ?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie zazdrość to taka normalna rzecz, więc mam nadzieję, że Ci się popłaci i Tobie również uda się wybrać w podróż i zobaczyć takie widoki! :)
      Ooo! Z tym tunelem to mnie zaskoczyłaś. Chyba masz powód do rozmyślań! :D

      Usuń
  13. To sanktuarium na szczycie gory i oswietlone gory wygladaja cudownie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, sanktuarium naprawdę jest niezłe! Jeszcze oglądając zdjęcia stamtąd ahh... chcę tam pojechać! :)

      Usuń
  14. Zdjęcia są niesamowite. Jak to dobrze, że są teraz aparaty cyfrowe. Kiedyś jak jeździłam do Włoch miałam aparat na kliszę, wtedy było trzeba zastanowić się dobrze, gdzie zrobić zdjęcie, żeby żeby nie zmarnować żadnej klatki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo tak! Współczesne aparaty to coś bardzo dobrego, bo pamiętam czasy wyjazdów z aparatem na kliszę i szanowanie każdego zdjęcia, te chwile napięcia przed wywołaniem i zniesmaczenie kiedy zdjęcie na które liczyłam okazało się zasłonięte palcem, bo koleżanka niechcący go położyła na lampie... A teraz robi się zdjęć ponad normę i jeszcze samemu kasuje te rozmazane...

      Usuń
  15. ojejku, jejku, jakie cudowne góry! uwielbiam takie widoki i wręcz nie mogę oderwać od nich oczu! uprzejmie zazdroszczę, zarówno widoków jak i umiejętności robienia zdjęć w niesprzyjających warunkach. moje zdjęcia zza szyby wyglądają tak, że wolę ich nawet nie pokazywać innym, bo sama na nie nawet patrzeć nie mogę :D

    wcale Ci się nie dziwię, że chciałabyś zobaczyć Alpy jeszcze raz. mnie również się to marzy, tylko jakoś chętnych do pojechania w tamte rejony brak. a ja jestem jednak z tych osób, które zdecydowanie wolą jeździć gdzieś z kimś. "pamiętasz?" to dla mnie takie niesamowite słowo i bardzo wiele dla mnie znaczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również uwielbiam takie widoki! Co prawda nie jestem osobą, która w górach często była, która widziała już przeróżne łańcuchy górskie, ale mimo wszystko góry uwielbiam. Szczególnie Tatry i Alpy, bo są takie majestatyczne...! <3
      Haha, te zdjęcia to tylko część tych, które zrobiłam. Część była rozmazana, "zakrzaczona", albo widać było siedzenie, wycieraczkę czy jeszcze bardziej brudną szybę. Była gruntowna selekcja i wybrałam te, które jakoś się nadawały :p
      W takim razie trzymam kciuki, żeby udało Ci się kogoś znaleźć i jechać! :)

      Usuń
  16. łaał, niektóre zdjęcia wyglądają zupełnie nie jak zza szyby (i to nie tylko te zrobione na parkingu :D)! uwielbiam oglądać góry.
    akurat wczoraj rozmawiałam z mamą, gdzie najlepiej usiąść w Polskim Busie (jedziemy za dnia, więc mogłybyśmy podziwiać widoki). jednak obie po ostatnim wypadku Polskiego Busa boimy się usiąść na samym przodzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się, że tak twierdzisz, Saro i że udało mi się jakoś to wszystko uchwycić pomimo szyby. Tak, te na parkingu było najłatwiej uchwycić ha ha, choć z drugiej strony ta góra znajdowała się dość daleko! Uwielbiam również podziwiać górskie widoki i pomimo tego, że nie jeżdżę w nie co wakacje, to i tak chętnie je oglądam i na żywo, i u innych :)
      Podczas tej podróży autokar był takiej zwykłej wysokości i niestety pierwsze siedzenia były zajęte, więc byłam skazana na podróż na drugim siedzeniu. Hmm... wypadek Polskiego Busa? Chodzi o ten gdzieś na autostradzie z tirem? Moja mama dostaje białej gorączki i czarnych wizji, gdy siadam na samym przodzie...

      Usuń
    2. trochę mnie zainspirowałaś i jadąc przez Słowację, również robiłam zdjęcia górskich szczytów przez szybę. :D
      tak, ten na autostradzie. były jakieś ofiary śmiertelne... jeśli już o Polskim Busie mowa, to na trasie Budapeszt-Kraków doświadczyłam takiej traumy, że napisałam do nich skargę! w autobusie gorąco, w toalecie nie ma wody, papieru, kierowcy o niczym nie informują i na postój wysiadają sobie sami, ponadgodzinne opóźnienie, słowem masakra! mam nadzieję, że to się nigdy nie powtórzy, bo zaufałam tej firmie.

      Usuń
    3. Ooo, to super, że zrobiłaś trochę zdjęć przez szybę :)
      Skarga faktycznie jest uzasadniona, skoro były w autokarze takie warunki! Kierowcy powinni udzielać informacji, a brak wody i papieru to chyba coś co jednak komfortu podróży nie zapewnia. Co do klimatyzacji to tylko raz miałam tak, że było za gorąco, a nie dało się jej w żaden sposób przykręcić, jednak było to w autokarze innego przewoźnika. Ponadgodzinne opóźnienie? To akurat skądś znam, bo jak jechałam do Rzeszowa, to był jakiś wypadek i autokar przyjechał duuuuuużo po czasie...

      Usuń

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM