Kilka godzin w buszu. Do tego pustynia i rafa koralowa. Burgers'ZOO w Arnhem.

Lubisz zwierzęta? Uwielbiasz jednodniowe wycieczki? Fascynuje Cię egzotyczna kuchnia? Masz słabość do dużych powierzchni stworzonych przez człowieka? Jeśli na choć jedno z tych pytań odpowiedziałaś/eś twierdząco, to ten post jest idealny dla Ciebie! Zabieram Cię w podróż po zakamarkach jednego z holenderskich ogrodów zoologicznych. Mam nadzieję, że przypadnie Ci on do gustu i znajdziesz tam coś dla siebie. Jest to bowiem dobre miejsce nie tylko dla najmłodszych, ale i dla starszych osób. Zapraszam do miasta Arnhem, stolicy prowincji Geldria, położonego we wschodniej części Holandii. Zapraszam na wyprawę po sześciu wyjątkowych ekosystemach Burgers'ZOO.

Burgers'ZOO to miejsce wyjątkowe, mające naprawdę wiele do zaoferowania. Nie dość, że już sama powierzchnia ogrodu zoologicznego jest ogromna, to dodatkowo wszystkie ekspozycje są bogate w różnorodną roślinność i różne gatunki zwierząt. Jest to taki obiekt, w którym nie można się nudzić! Nic więc dziwnego, że jest to jedna z najchętniej odwiedzanych atrakcji turystycznych w Holandii i drugie najchętniej odwiedzane ZOO w kraju (zaraz po Diergaarde Blijdorp w Rotterdamie). Rocznie zagląda tam nawet 1,5 miliona turystów! ( <<źródło informacji>>). Działa ono od ponad 100 lat i początkowo było interesem rodzinnym. To właśnie od nazwiska założycieli pochodzi jego nazwa.

Podział na sekcje tematyczne (ekosystemy) pozwala na sprawne pogrupowanie zwierząt oraz roślin. Dzięki takiemu rozplanowaniu łatwiej jest się poruszać po terenie ogrodu zoologicznego, choć warto mieć przy sobie dodatkową mapę (były dostępne przy wejściu w formie ulotek), aby niczego po drodze nie pominąć. Na obszarze ZOO umieszczone są także specjalne kierunkowskazy, choć w 2012 roku nie było ich wcale tak dużo i miejscami można było zabłądzić. Warto zarezerwować kilka godzin na spokojne zobaczenie całego ogrodu. Przecież mamy do zobaczenia prawie cały świat! Ale o tym już za chwilę...
Plan ogrodu zoologicznego <źródło zdjęcia>
KLASYCZNA CZĘŚĆ OGRODU ZOOLOGICZNEGO (park)
To takie typowe polskie ZOO. Miałam z nim do czynienia zaraz po wejściu na teren obiektu. Po prawej stronie mieścił się bowiem wspaniały, skalisty wybieg z dostępem do wody. To właśnie tam pływały urocze pingwiny w ciepły, słoneczny dzień. Kiedy przechodziłam obok nich, była akurat pora karmienia, więc mogłam zobaczyć około sześćdziesięciu,  dość śmiesznie biegnących biało - czarnych stworzonek. Idąc dalej, minęłam bardzo zabawne surykatki, które akurat zmieniały wartę; typowego króla Juliana w postaci lemura, a także jelenie i słonie dobierające się do jedzenia. W północnej części parku obserwowałam groźne goryle i przedrzeźniające się szympansy. Na pewno warto odwiedzić ptaszarnię, która jest naprawdę imponująca i słychać tam przeraźliwe krzyki wszystkich ptaków. Złowrogie sępy, przepiękne długonogie flamingi, pelikany, tukany i barwne papugi. Na głodnego zwiedzającego czekają specjały kuchni holenderskiej w Park Restaurant. 

BUSZ (bush)
Największy, a zarazem najsłynniejszy z ekosystemów. Pobudza wyobraźnię wszystkimi dźwiękami i zapachami. Była tam wysoka temperatura i bardzo duża wilgotność, ponieważ to warunki deszczowego lasu równikowego. To część zadaszona z wąskimi ścieżkami, gęstą tropikalną roślinnością i wodospadem. Można przeskoczyć po kamieniach przez strumyk, przejść przez wiszący most nad wodą i przedzierać się przez pnącza. Tam wszystko wokół żyje! Kajmany, kapibary, wydry. Barwne ptaki, a było ich około 40 gatunków, biegały przed stopami albo ukrywały się na gałęziach. Będąc w buszu, można poczuć się jak prawdziwy odkrywca! To chyba moja ulubiona część ZOO! :) Dodatkową atrakcją jest Bush Restaurant oferująca tropikalną kuchnię. Na tarasie, pod nogami przechadzają się egzotyczne ptaki wyjadające to, co spadło z talerzy. Nad głowami rosną za to czerwone banany. 
<źródło zdjęcia>
<źródło zdjęcia>
<źródło zdjęcia>

LAS MANGROWY (mangrove)
Początkowo (w 1980 roku) była to hala próbna przed utworzeniem buszu, jednak ostatecznie zdecydowano się na jej przekształcenie i odnowienie, dzięki czemu obecnie można podziwiać tam ponad 30 gatunków roślin. Są one tak cenne, że znajdują się pod okiem Fundacji Narodowej Kolekcji Roślin. Stworzono lasy namorzynowe i drewniane pomosty, z których możemy je podziwiać, choć nadal jest to najmniejsza część ogrodu zoologicznego. Również tam było ciepło i wilgotno. Oferowała za to tropikalne rośliny, śpiew bajecznie kolorowych ptaków, a także zwierzęta z południowo - wschodniej Azji (20 gatunków). Ryby, żółwie, jaszczurki i ogromne sumy pływające w mętnej wodzie. 
<źródło zdjęcia>
OCEAN (ocean)
Jak tam było pięknie! Bogactwo kolorów i kształtów. Niesamowita rafa koralowa. Mnóstwo gatunków ryb. Ahh!
Rozpoczęłam od stosunkowo płytkiej tropikalnej laguny, gdzie poziom wody sięgał mi nieco powyżej głowy, dzięki czemu mogłam poczuć się jakbym sama pływała. Następnie droga prowadziła poniżej powierzchni wody i zostałam zaskoczona tym, co mnie otaczało. Wspaniałe okna panoramiczne tylko potęgowały doznania! To takie wielkie akwarium. A ja byłam w samym środku. Od wybrzeża, przez rafę koralową, aż do morskich głębin. To tam czekały rekiny i zatopiona łódź. Jeśli trafi się na spokojniejszy dzień, to można tam odpocząć i się wyciszyć. Dodatkowymi atrakcjami były: sztuczny pancerz ogromnego żółwia, do którego można wejść, liczne muszle i pancerze skorupiaków umieszczone w specjalnej ekspozycji.
<źródło zdjęcia>

PUSTYNIA (desert) 
Minęłam mrówkojady i weszłam do zadaszonej pustyni poprzez tunel wyglądający jak szyb kopalniany i zachęcający do poszukiwań żyły złota. Po drodze oglądałam skamieniałości, minerały, kryształy, opuszczone ognisko i odciśnięte w skale ślady dłoni. Przechodziłam także przez małą jaskinię, w której widać było stalaktyty i stalagmity. Rybki pływały w ciemnych przestrzeniach, gdyż od lat przyzwyczajone były do ciemności. Do tego pająki, jaszczurki i węże. Sama pustynia to przede wszystkim suchy piach, mnóstwo kaktusów i nieco palm. Skalne przestrzenie zajmowały specjalne gatunki owiec z grubymi rogami oraz pekari. Dodatkowo mieści się tam Desert Restaurant oferująca kuchnię meksykańską.
<źródło zdjęcia>

RIMBA (rimba)
Jesteście ciekawi, gdzie tym razem trafiłam? Prosto do malezyjskiej dżungli! Była to częściowo zadaszona część, gdzie schodziło się do podziemi. Tam znaleźć można było pytony oraz jaszczurki. Oprócz tego, na zewnątrz czekały zwinne makaki, a także leniwe niedźwiedzie malezyjskie, bydło azjatyckie, przepiękne tygrysy i gibony kołyszące się na drzewach. 
<źródło zdjęcia>

SAFARI (safari)
To już ostatnia część tego niesamowitego ogrodu zoologicznego. Afrykańska sawanna. To tu czekały drewniane kabiny obserwacyjne, z których było można podziwiać rozrywającego mięso lwa, czy leniwie rozciągającą się lwicę. To stąd zobaczyłam przepięknego cętkowanego lamparta, który zachwycał swoim umarszczeniem. Swoją drogą, uwierzycie że ponad tysiąc młodych lwiątek narodziło się właśnie w tym ZOO?! Poruszałam się po takich drewnianych tarasach widokowych i to właśnie z nich widać było wodopój z prawdziwego zdarzenia, z ogromną połacią traw i piasku dla nosorożców, antylop gnu, zebr, a również żyraf. Kawałek dalej przechodziłam drogą wśród ogromnych skał. W tej sekcji znajdowała się Safari Restaurant z widokiem na biegające zwierzęta i typowo afrykańską kuchnią.
<źródło zdjęcia>

~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Podsumowując, Burgers'ZOO to idealne miejsce na jednodniową wycieczkę. To świetny sposób na spędzenia dnia i zapoznanie się z poszczególnymi ekosystemami na naszej planecie. Wizyta w tym ogrodzie zoologicznym uczy, bawi i relaksuje. Można zostać tam odkrywcą, fotografem i smakoszem kulinarnym próbując nowych, egzotycznych potraw. Warto założyć wygodne ubranie, na cebulkę, ponieważ w tropikach jest naprawdę wilgotno i gorąco. Do tego czeka na nas trasa prowadząca przez różne podłoża - i schody, i drewniane kładki, i zwyczajna trawa lub piaskowa droga. Jeśli wybierasz się tam latem, koniecznie weź coś chroniącego od słońca, gdyż większość terenów jest na otwartej powierzchni. Więcej informacji praktycznych znajdziesz poniżej :)

Dajcie mi koniecznie znać, jak się Wam podobała ta wyprawa! 
Przepraszam Was za jakość zdjęć, ale część z nich była robiona telefonem, a część moim starym aparatem. Zdjęcia, które wykorzystałam z Internetu oznaczone są podpisem ze źródłem.

INFORMACJE PRAKTYCZNE:
Strona internetowa Burgers'ZOOhttp://www.burgerszoo.com/
Facebook        Instagram        Youtube
Dokładny adres:
Burgers' Zoo
Antoon van Hooffplein 1
6816 SH Arnhem
e-mail: info@burgerszoo.nl

Parking - bardzo duży, zlokalizowany w sąsiadującym z ogrodem zoologicznym lesie. Kosztuje 5,00 euro i kupujesz go w kasie. Kwit jest potrzebny, aby otworzyć szlaban podczas wyjazdu. Możliwy jest także przyjazd autokarem i postój na specjalnie wyznaczonym do tego celu. W pobliżu wejścia znajdują się również stojaki na rowery i miejsca parkingowe dla motorów.

Ceny biletów (obowiązują od 1 kwietnia 2016 roku):
dzieci do lat 3 - wstęp darmowy
dzieci od 4 do 9 lat - 18,50 euro
dorosły - 20,50 euro
Ważne: Podczas zamówienia biletów przez Internet obowiązuje zniżka 1,50 euro <kup bilety online>. 
NIE jest możliwe wejście z własnymi zwierzętami.

Godziny otwarcia: 
Sezon letni (od 27 marca 2016 roku do 29 października 2016 roku) - codziennie od 9 do 19.
Sezon zimowy - najprawdopodobniej od 9 do 17 (warto sprawdzić na stronie internetowej przed planowanym wyjazdem po 29 października 2016 roku).

Informacje dla rodzin z dziećmi:
Na terenie ogrodu zoologicznego znajduje się duży plac zabaw na świeżym powietrzu (piaskownice, zjeżdżalnie, huśtawki, wiszące mosty itd.) oraz wewnętrzny plac zabaw <filmik>. Można wypożyczyć specjalny wózek dla dziecka (płacąc 5 euro, z czego 4 euro to kaucja zwrotna). Dostępne są również kolorowanki, które można wydrukować i wręczyć dziecku: <klik>.

Informacje dla osób niepełnosprawnych:
Na parkingu znajdują się specjalne oznakowane miejsca dla osób niepełnosprawnych. Jeśli planujesz wyjazd większą grupą to zgłoś go pisząc na: receptie@burgerszoo.nl. Istnieje możliwość wynajęcia wózków automatycznych (płacąc 50 euro, z czego 45 euro to kaucja zwrotna) bądź zwykłych wózków. Oba rodzaje należy rezerwować z wyprzedzeniem (026 - 445 0373 + kierunkowy do Holandii). Możliwe jest wejście z psem przewodnikiem po wcześniejszej rozmowie na recepcji. Można tam także otrzymać specjalne ulotki pokazujące trasę najwygodniejszą dla osób poruszających się na wózkach, dowiedzieć się o rozmieszczeniu toalet oraz poprosić o książkę w języku Braille'a.

Informacje dla szkół:
Istnieje możliwość zorganizowania wycieczek z przewodnikiem. Szczegóły: <<klik>> i <<klik>>.

Pozostałe informacje:
Istnieje możliwość zorganizowania pikników, ślubnej sesji zdjęciowej, specjalnych kolacji, spotkań biznesowych czy przyjęcia urodzinowego. Więcej informacji:  <<klik>>.

Pamiątki:
Na terenie ogrodu zoologicznego, niedaleko wejścia, znajduje się sklepik z pamiątkami. Znaleźć tam można magnesy, pocztówki oraz inne drobiazgi. Z tego co pamiętam istnieje również opcja wywołania na miejscu zdjęć. Jeśli chcesz zobaczyć dwie kartki, które tam zakupiłam to znajdziesz je w poście: <<klik>>.

20 komentarzy:

  1. Tam jest po prostu wszystko, co kto lubi. Jakie rewelacyjne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki wspaniały post! Chyba będę go sobie czytać częściej - muszę zapisać w moich ulubionych stronach. To post idealny dla mnie! A jakie wspaniałe zoo :) Masz racje, że w Polsce takiego nie ma, choć nie byłam we wszystkich, ale to, co widziałam u Ciebie przechodzi wszelkie moje pojęcie. Pracuję w warszawskim zoo jako wolontariuszka i muszę przyznać (widzę na podstawie własnych obserwacji oraz badań prowadzonych na szympansach przez moją koleżankę w tym zoo), że zwierzęta w tych klatkach i wybiegach najzwyczajniej się nudzą. Lew ciągle leży na jednej skale, tygrys spaceruje po brzegu murku, gepard ciągle śpi w kącie swojego wybiegu, a żyrafek Gortat też nie ma zbyt dużo ciekawych miejsc do zabawy, a to przecież jeszcze dziecko i potrzebuje zabawy. To ZOO w Holandii jest, jak widzę, zupełnie inne - zostały odtworzone ekostystemy, naturalne, w których żyją zwierzęta i tam mają co robić. A to ważne dla zwierząt.
    Co do zwierząt - wiele jest takich samych gatunków i u mnie. Pingwinki przylądkowe - uwielbiam. Właśnie! Pora karmienia to wręcz raj dla nich - zawsze jak przychodzi ich opiekun z wiaderkiem pełnym ryb to rzucają się na niego z daleka :D i skaczą jedne na drugie. Mrówkojad - w moim zoo jest od lat ale nikt go nigdy nie widział, zawsze się chowa do swojej kryjówki. Przynajmniej ja go nigdy nie widziałam. W ogóle uwielbiam kilkugodzinne wypady do zoo. Ja to w każdym zoo przy każdym zwierzęciu muszę dokładnie się każdemu przyjrzeć, poczytać tabliczkę, zrobić zdjęcie, poobserwować trochę. Surykatki! :D Uwielbiam je. Ostatnio widziałam jak kopulowały na oczach ludzi i się wogóle nie krępowały ;) hehe. a Króla Juliana też mamy i jego łódkę. Mamy takie dwie wyspy - jedna jest wyspą gibonów a obok jest wyspa lemurów i tą łódką czasem ludzie mogą płynąć z brzegu na wyspę, ale to chyba tylko ci, którzy należą do Klubu Warszawskiego ZOO. Musze chyba zapisać się do tego klubu :)

    Przepiękne zdjęcia zrobiłaś, ten mostek jest fajny ale że nie spadłaś z niego. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznaję, że nie przepadam za samą ideą ZOO, nie do końca ze względów ideologicznych, bo zdaję sobie sprawę z faktu, że często jest to rodzaj ochrony dla tych zwierząt, ale jakoś nigdy nie sprawiało mi przyjemności spędzanie czasu w taki sposób. Jedynym takim miejscem, które skradło moje serce było Ranczo Teksas na Lanzarote, ale muszę przyznać, że to, które opisujesz naprawdę robi na mnie wrażenie - no i te pingwiny, boskie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na początku pomyślałam - tak jak każde zoo... Ale zachwyciła mnie część zwana buszem. Bardzo fajne miejsce, myślę że warto się wybrać, jeśli się będzie gdzieś w pobliżu. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowite ZOO, jeszcze w takim nie byłam. Z przyjemnością się spacerowało po nim razem z Tobą. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Taki ogród zoologiczny to fantastyczne miejsce! Uwielbiam takie klimaty i te zwierzęta :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią bym się tam wybrała. Zachęcasz opisem jak i zdjęciami. Szkoda tylko, że mój towarzysz podroży nie przepada za wypadami do zoo.. No ale czego nie robi się dla miłości? :D Jeżeli kiedyś zaplanuję tam wypad to na pewno przypomnę sobie jeszcze raz Twój post :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię zoo, choć zawsze szkoda mi tych zwierząt pozamykanych w klatkach, jednak wolałabym, aby biegały sobie, latały czy pływały w swoich naturalnych warunkach. Osobiście byłam w zoo w Oliwie, Dublinie i Rzymie. To jak widać, jest wielkie i ciekawe, bardzo chętnie spędziłabym tam cały dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jako miłośniczka przyrody i zwierząt wszelakich z chęcią spędziłabym w takim ZOO cały dzień. I pomimo tego, że nie do końca zgadzam się z ideami ogrodów zoologicznych to jak by nie było dla większości z nas to jedyna okazja żeby zobaczyć egzotyczne zwierzęta na własne oczy, w zbliżonym do naturalnego środowisku. Z Twoich zdjęć widać, że ZOO jest dobrze i wszechstronnie "wyposażone" w różne gatunki zwierząt, a w połączeniu z innymi atrakcjami jakie oferuje jest gwarancją ciekawie spędzonego, udanego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  10. BUSZ!!!!! świetne miejsce i chyba jedyne które chciałabym tam zobaczyć. no i może jeszcze to wielkie akwarium.
    Czy dobrze zrozumiałam, że w tej wodzie nad którą przerzucona jest kładka na linach pływają kajmany? Hmmm, ciekawe czy komuś kiedyś obsunęła się tam noga...?

    OdpowiedzUsuń
  11. świetne miejsce, najbardziej spodobało mi się to, że nie chodzi się tylko zwykłymi ścieżkami, cały czas po tym samym podłożu, tylko po kładkach albo w buszu. :DD to by na pewno było dodatkowe przeżycie i fajna zabawa. z tych ekosystemów pewnie najbardziej spodobałaby mi się sawanna, uwielbiam oglądać zwierzęta egzotyczne, rzadkie i duże, takie, których prawdopodobnie nigdy nie zobaczę w środowisku naturalnym.
    niestety, cena jest naprawdę spora, przelicznik na euro może dobić. jakbyśmy chcieli się tam wybrać całą rodziną, to zapłaciliśmy kilkaset złotych, ech. ale pewnie w najbliższym czasie do żadnego zoo się nie wybiorę, bo ostatnimi czasy byłam i w tym filadelfijskim, i tym wiedeńskim, i po raz kolejny toruńskim, więc na razie starczy. :)
    Kinga, zastanawia mnie tylko, co z relacją z Twojej podróży, kiedy Paryż? :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne miejsce - serdeczne dzięki zatak szczegółową, okraszoną pięknymi zdjęciami relację z niego!
    Przyznam, że ostatnio jak byłam w zoo, nie bawiłam się najlepiej. Strasznie mi było przykro widzieć te zwierzęta w latkach i na małych wybiegach. Chyba staję się dorosła :D W zoo, które opisałaś, wszystko zdaje się wyglądać całkiem komfortowo dla zwierząt :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam spacerować po ogrodach zoologicznych, więc tutaj też na pewno bardzo by mi się podobało! :)
    Wspaniała relacja, mnóstwo informacji praktycznych co uwielbiam! Gdyby ktoś planował wyjazd to wystarczy mu Twój wpis i może jechać. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wieki nie byłam w ZOO! I z roku na rok sobie powtarzam, że w końcu pójdę tam ponownie i jakoś nigdy nie mam na to czasu :) Choć jakiś rok temu byłam w czymś w rodzaju oceanarium we Wiedniu i baaaaardzo mi się podobało, choć ceny biletów niekoniecznie :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawe miejsce, ja jedyne Zoo jakie odwiedziłam to Chorzów i Wrocław ;) Bardzo mi się we Wro podobało, cudowne były foczki, które aż same się prosiły o to, żeby na nie zwrócić uwagę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. O mamo, ile zaległości ja mam u Ciebie :o. Powiem tak - absolutnie wszystko mi się podoba! I zwyczajne zoo, i busz, i ocean, i pustynia, i malezyjska dzungla, i safari, no po prostu wszystko. Zdjęcia i opisy są zachwycające. uwielbiam takie miejsca. Myślę, że spodobałoby Ci się Klimahaus :D. Szkoda, że nie mieliśmy aż tak dużo czasu w Holandii, na pewno bym namawiała Adama na odwiedzenie tego zoo. Do tej pory byłam tylko w Polskich - w Myślęcinku i w Gdańsku. W Bremerhaven, niedaleko Klimahaus, znajdowało się zoo, ale nie daliśmy rady tego wszystkiego pogodzić :d.

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne miejsce :D
    Może kiedyś się tam wybiorę, bo mieszkam z drugiej strony Holandii i nieco daleko mi by było hehe :P
    Zapraszam :)
    http://mswildheadspostcards.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, mieszkasz w Holandii? Gdzie dokładniej jeśli można zapytać :)

      Usuń

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM