×

Clermont - Ferrand - miasto w cieniu wulkanów

Zwiedzanie Francji rozpoczęłam od stolicy regionu Owernii (Auvergne) położonej w departamencie Puy-de-Dôme. Clermont - Ferrand zlokalizowane jest na wysokości 410 m n.p.m.. Co ciekawe, sąsiedztwo miasta stanowi pasmo wygasłych wulkanów Masywu Centralnego. Niektórzy badacze twierdzą, że nadal jest to dość "wybuchowa" okolica. Nazwa wspomnianego wyżej departamentu pochodzi od najbardziej znanego wulkanu, który znajduje się jedynie 13 kilometrów od Clermont - Ferrand. Jest to zatem dobra baza wypadowa dla osób lubiących piesze wycieczki. 

Clermont - Ferrand to interesująca, mająca wiele do zaoferowania przestrzeń. Jest "czarnym miastem" ze względu na duże użycie wulkanicznej skały jako budulca tamtejszych budynków. Jest miejscem zamieszkania i pracy wybitnego matematyka i filozofa Blaise Pascala, który obecnie jest patronem jednego z miejscowych uniwersytetów. C-F to także międzynarodowa metropolia krótkiego filmu. Kojarzycie takiego grubego człowieczka z opon? To właśnie w tym mieście znaleźć można siedzibę koncernu opon Michelin, który jest jednym z liderów przemysłu gumowego na świecie. Nie wolno zapomnieć również o tym, że ceni się w tej okolicy drużyny rugby, a lokalni mieszkańcy są wiernymi kibicami i relacje z tych rozgrywek często oglądają na wielkim ekranie.


Wiecie,  że w Clermont - Ferrand tramwaj może... złapać gumę? ;) Jest to bowiem specjalny model korzystający z ogumionych kół (tak zwany system Translohr). Świetne prawda? Porusza się on po jednej, centralnie umieszczonej szynie. Jeździ się nim naprawdę przyjemnie - cicho i nawet zbytnio nie szarpie. Linia tramwajowa liczy co prawda jedynie 14 kilometrów, jednak jest bardzo dobrze rozwinięta. Podobno na każdym z 31 przystanków znaleźć można biletomat, zegar oraz wszelkie informacje dotyczące trasy, cen i zniżek.  


Place de Jaude to miejsce będące w ciągłym ruchu. Wciąż ktoś przechodzi, gdzieś się śpieszy, podbiega do zbliżającego się tramwaju. Ludzie chodzą z zakupami, a robotnicy się krzątają. Słychać krzyki, stukot obcasów, przejeżdżający autobus, zabierające kosze śmieciarki. Czuć zapach świeżej kawy i ciepłych bagietek. Krótko mówiąc - toczy się tam życie codzienne.

Powierzchnia placu wynosi aż 35 000 metrów kwadratowych. Jego współczesny wygląd jest stosunkowo młody, ponieważ oficjalne otwarcie odbyło się w 2006 roku. Przestrzeń ta funkcjonuje jednak już od czasów rzymskich, choć eksplorowana w większym stopniu była dopiero od średniowiecza. Mieściło się tam między innymi wesołe miasteczko i targowisko. Może właśnie dlatego obecnie znajdziemy tam diabelski młyn

Po wschodniej stronie placu znaleźć można Opéra-Théâtre i Galeries Lafayette Clermont. Na południu mieści się centrum handlowe Centre Jaude zaprojektowane przez architekta Jean-Loup Rouberta. Na zachodzie warto zwrócić uwagę na kościół Saint-Pierre-des-Minimes (1630). W skład Place de Jaude wchodzą również dwa pomniki. W części południowej jest to pomnik generała Desaix (1848), natomiast w części północnej jest to pomnik konny Wercyngetoryksa (1903). 
Miejsce, w którym łączono się myślami z ofiarami zamachów w Paryżu z 2015 roku.

Kierując się w stronę katedry, udałam się bocznymi ulicami (prowadzącymi pod górkę) aż na Place de la Victoire. Mieścił się tam uroczy jarmark świąteczny, który niestety w godzinach porannych był nieczynny. Wśród czerwonych budek znalazłam również słynny pomnik papieża Urbana II. Ciekawostką może być przypuszczenie, że najprawdopodobniej stoi on dokładnie w miejscu deklaracji o krucjatach.
Gotycka katedra (Cathédrale Notre-Dame-de-l'Assomption) to niewątpliwie symbol miasta, górujący nad jego starszą częścią. Jest ogromna! Większa niż ją sobie wyobrażałam. Przechodząc obok niej, miałam wrażenie, że zmiażdży mnie swoją wielkością. Jednocześnie wszystkie elementy są tak dopracowane, że jej głęboki kolor jest jeszcze bardziej widoczny. Geniuszami musieli być ludzie, którzy ją wznieśli. Niestety świątynia była zamknięta, kiedy tamtędy przechodziłam. Szkoda, ponieważ słyszałam o przepięknych witrażach, przestronnym wnętrzu i możliwości wejścia na górę po ponad 200 stopniach. Warto wspomnieć, że jest to jedyna "czarna katedra" na terytorium Francji! 
Katedrę otaczają urocze uliczki, przy których znaleźć można sklepy z rękodziełem, pamiątkami, odzieżą, a także piekarnie czy lokalne bary. Spacerując w tej okolicy miałam wrażenie, że jest tu cicho i spokojnie, nie ma zbędnych elementów, które zakłócałyby odbiór tej przestrzeni. Nic nie jest tu w stanie przyćmić katedry i to ona ma być najważniejszym punktem, ma przyciągać wzrok. Zupełnie inaczej niż na wspominanym wcześniej Place de Jaude. 

Pozostałe zdjęcia:
Maison de la Culture
Boulevard Charles de Gaulle
Przystanek autobusowy
Ten kocur czeka na Waszą wizytę w Clermont - Ferrand :)

Podsumowanie: Clermont - Ferrand to miasto spokojne, w którym życie biegnie własnym rytmem. Kiedy wysiadłam z autobusu uderzyła mnie jego sterylność. Wszystko miało swoje miejsce, było czyste i nie sprawiało wrażenia czegoś niepotrzebnego. Do tego dołączyła przepiękna architektura, która niewątpliwie potrafi zatrzymać na dłużej. Myśląc o tym mieście przychodzą mi na myśl takie sielskie widoki dnia codziennego. Myślę, że z czystym sumieniem mogę Wam je polecić! Gdybym miała możliwość to chętnie wróciłabym do Clermont - Ferrand na dłużej, bo moim zdaniem zdecydowanie warto! :)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dajcie mi znać, czy skusilibyście się na wizytę w Clermont - Ferrand, 
czy jednak nie jest to miasto dla Was :)
Jeśli już byliście w tym mieście to koniecznie podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami!

Zostawiam Wam mapę z zaznaczonymi punktami, o których wspominałam w tekście:
<klik>

P.S. Na blogu po prawej stronie pojawiła się krótka ankieta :)

do usłyszenia!
Copyright © 2016 Kinga On Tour , Blogger