Month: Marzec 2016

Kilka godzin w buszu. Do tego pustynia i rafa koralowa. Burgers’ZOO w Arnhem.

Lubisz zwierzęta? Uwielbiasz jednodniowe wycieczki? Fascynuje Cię egzotyczna kuchnia? Masz słabość do dużych powierzchni stworzonych przez człowieka? Jeśli na choć jedno z tych pytań odpowiedziałaś/eś twierdząco, to ten post jest idealny dla Ciebie! Zabieram Cię w podróż po zakamarkach jednego z holenderskich ogrodów zoologicznych. Mam nadzieję, że przypadnie Ci on do gustu i znajdziesz tam coś dla siebie. Jest to bowiem dobre miejsce nie tylko dla najmłodszych, ale i dla starszych osób. Zapraszam do miasta Arnhem, stolicy prowincji Geldria, położonego we wschodniej części Holandii. Zapraszam na wyprawę po sześciu wyjątkowych ekosystemach Burgers’ZOO.   Burgers’ZOO to miejsce wyjątkowe, mające naprawdę wiele do zaoferowania. Nie dość, że już sama powierzchnia ogrodu zoologicznego jest ogromna, to dodatkowo wszystkie ekspozycje są bogate w różnorodną roślinność i różne gatunki zwierząt. Jest to taki obiekt, w którym nie można się nudzić! Nic więc dziwnego, że jest to jedna z najchętniej odwiedzanych atrakcji turystycznych w Holandii i drugie najchętniej odwiedzane ZOO w kraju (zaraz po Diergaarde Blijdorp w Rotterdamie). Rocznie zagląda tam nawet 1,5 miliona turystów! ( <<źródło informacji>>). Działa ono od ponad …

Brisbane, czyli pocztówka wywołująca uśmiech

Są takie pocztówki, które wywołują we mnie dreszcz emocji, ciepłe myśli i uśmiech na twarzy. Szczególnie wtedy gdy ktoś, nie znając zupełnie moich preferencji wybiera idealną kartkę i wysyła ją pod mój adres. Uwielbiam strzeliste wieżowce, długie mosty przerzucone nad szeroką wodą, rozświetlone nocne widoki. Uwielbiam, gdy na widokówce znajduje się nazwa miasta lub kraju, który prezentuje. Taką właśnie przesyłkę otrzymałam jakiś czas temu od Julii z bloga http://whereisjuli.com/, której raz jeszcze serdecznie dziękuję! 🙂 Australijskie Brisbane to miasto położone nad rzeką (o takiej samej nazwie) uchodzącej do Oceanu Spokojnego. Jest stolicą stanu Queensland i trzecim co do wielkości miastem kontynentu. Miasto rozpieszcza. I pogodą, i architekturą, i klimatem dnia codziennego. Jest tam dużo terenów zielonych, co sprawia,  że w ciepłe dni można schronić się w cieniu. Na pocztówce zobaczyć możecie między innymi przepiękny Story Bridge przerzucony nad rzeką Brisbane. Ruch samochodowy, rowerowy i pieszy odbywa się właśnie przez ten najdłuższy most wspornikowy w Australii. Powstał on w 1940 roku, a przez pierwsze kilka lat przejazd przez niego był płatny. Obecnie to przede wszystkim miejsce, z którego roztacza się …

Clermont – Ferrand – miasto w cieniu wulkanów

Zwiedzanie Francji rozpoczęłam od stolicy regionu Owernii (Auvergne) położonej w departamencie Puy-de-Dôme. Clermont – Ferrand zlokalizowane jest na wysokości 410 m n.p.m.. Co ciekawe, sąsiedztwo miasta stanowi pasmo wygasłych wulkanów Masywu Centralnego. Niektórzy badacze twierdzą, że nadal jest to dość „wybuchowa” okolica. Nazwa wspomnianego wyżej departamentu pochodzi od najbardziej znanego wulkanu, który znajduje się jedynie 13 kilometrów od Clermont – Ferrand. Jest to zatem dobra baza wypadowa dla osób lubiących piesze wycieczki. Clermont – Ferrand to interesująca, mająca wiele do zaoferowania przestrzeń. Jest „czarnym miastem” ze względu na duże użycie wulkanicznej skały jako budulca tamtejszych budynków. Jest miejscem zamieszkania i pracy wybitnego matematyka i filozofa Blaise Pascala, który obecnie jest patronem jednego z miejscowych uniwersytetów. C-F to także międzynarodowa metropolia krótkiego filmu. Kojarzycie takiego grubego człowieczka z opon? To właśnie w tym mieście znaleźć można siedzibę koncernu opon Michelin, który jest jednym z liderów przemysłu gumowego na świecie. Nie wolno zapomnieć również o tym, że ceni się w tej okolicy drużyny rugby, a lokalni mieszkańcy są wiernymi kibicami i relacje z tych rozgrywek często oglądają na …

Z Turynu do Clermont-Ferrand – chwile ulotne

Pamiętacie cykl Chwile ulotne, który wprowadziłam na bloga w ubiegłym roku? Miał on za zadanie zgromadzenie wszystkich postów, w których pojawiają się wyłącznie zdjęcia zza okien autokaru lub innego środka transportu. Zarówno te dobre, jak i te złe, które zostały wykonane przez brudną szybę, są rozmazane lub przycięte gdzieś w połowie ze względu na rozmieszczenie siedzeń. Tym razem podzielę się z Wami tym, co uchwyciłam w trakcie 7,5 godzinnej jazdy z włoskiego Turynu do francuskiego Clermont – Ferrand. Do pokonania było około 480 kilometrów, więc czasu na podziwianie widoków miałam naprawdę dużo! 😉 Wyjazd z Turynu Turyn pożegnał mnie dość słoneczną pogodą, dlatego miałam nieco utrudnione zadanie w trakcie jazdy. Słońce bowiem odbijało się, w czym tylko się dało! Poza tym nie siedziałam na samym przodzie, ponieważ usiadł tam mężczyzna niezważający zupełnie na to, że ktoś siedzi za nim i wręcz na chama rozłożył swoje siedzenie… Po trzecie szyba była tak zakurzona, że aż miałam ochotę wstać i ją przetrzeć! Zresztą zobaczycie to za chwilę sami… Wyjazd z miasta około godziny 14 nie przebiegł tak źle jak myślałam. Ruch był …

Zaczytana [luty]

Luty pod względem czytelniczym był dla mnie bardzo dobrym miesiącem. Niby przeczytałam mniej niż w styczniu, bo jedynie dziewięć pozycji, ale za to jakich! Część z nich wbiła mnie bowiem w fotel, a część zawładnęła moim sercem i umysłem. Niektórzy autorzy sprawili, że nieprędko o nich zapomnę. Niektórych bohaterów miałam dość, a niektórym gorąco kibicowałam. Odbyłam między innymi podróże przez Paryż, Australię i Hiszpanię. Były chwile zaskoczenia, smutku, radości, napięcia i strachu. Luty był naprawdę obfity w czytelnicze emocje! Zresztą zobaczcie sami 🙂 15/52 „Marsjanin” Andy Weir ocena: 3/10   Dawno nie zawiodłam się na żadnej książce tak bardzo, jak właśnie na „Marsjaninie„. Wszyscy powtarzali, żebym sięgnęła po tę pozycję, ponieważ na pewno przypadnie mi do gustu. Niestety tak się nie stało… Historia całkowicie mnie rozczarowała. Była zbyt przewidywalna i miejscami przez to po prostu nudna. Czułam się jakbym czytała obszerne podręczniki do chemii, fizyki, matematyki i biologii. Poczucie humoru głównego bohatera mnie nie śmieszyło. Nie polubiliśmy się. Jedyne co zapamiętam z tej książki to cytat: „Ale jest różnica między wiedzą a doświadczeniem.”. Jeśli jednak …