Wenecja - miasto, które zadziwia i wciąga

Wielokrotnie słyszałam powiedzenie: "Być w Wenecji, to jakby zjeść całe pudełko czekoladek z likierem naraz." (T. Capote). Są to niewątpliwie trafnie dobrane słowa, ponieważ mój pobyt w tym włoskim mieście uświadomił mi, że czułam się tam jednocześnie szczęśliwa, nieco odurzona, zafascynowana, ale mimo wszystko wciąż było mi czegoś mało. Wenecja wciąga. Wciąga wciąż głębiej i głębiej, aż nie wiesz co jest grane. Skupiasz się na swoich odczuciach. Nie tylko oczy na tym korzystają, bo wciąż chcą więcej i więcej, ale również nos i uszy. Specyficzny zapach (nie określiłabym go jako "śmierdzący"), który przypomniał mi dawne czasy spędzane nad jeziorem, a także szum i delikatne falowanie wody. To wszystko wpłynęło na to, że po prostu zakochałam się w tym miejscu!
Kościół San Giorgio Maggiore na wyspie San Giorgio


Kanały zamiast typowych asfaltówek, motorówki/łódki/gondole zamiast samochodów. Korki spotkać można na wodzie, a chodniki nadal pozostają do użytku ludzi (choć i one były czasem zakorkowane). Wenecja zadziwia. Architektura jest piękna, mostki są urocze i co drugi z nich jest ładniejszy. Okna i drzwi mogliście obejrzeć w poprzednim poście <klik>, który miał być przedsmakiem kolejnych weneckich wpisów.

Jak rozpocząć zwiedzanie Wenecji mając ograniczony czas (przypominam, że w moim przypadku była to niecała doba)? Myślę, że najlepszym początkiem będzie wybranie dogodnego miejsca noclegowego. Od jego lokalizacji zależy przecież Twój kierunek zwiedzania! Mój hostel mieścił się w dzielnicy Castello, niedaleko Placu św. Marka, co okazało się wspaniałym wyborem. Pozwoliło mi to bowiem na swobodne przemieszczanie się po mieście pieszo (polecam gorąco!), podążając w kierunku dworca Venezia Tronchetto (dzielnica Santa Croce), z którego odjeżdżał mój autokar do Turynu. Jedynym minusem było to, że nie opłacało mi się zostawiać plecaka, gdyż musiałabym później zmarnować czas, aby po niego wrócić. Postanowiłam więc nosić go na plecach, czego trochę żałuję, gdyż niektóre miejsca (np. dzwonnica św. Marka) pozostały przez to poza moim zasięgiem. No, ale "co się odwlecze, to nie uciecze"!

Polecam zwiedzać Wenecję bez użycia mapy. Jasne, warto jakąś ze sobą mieć, ponieważ w wielu uliczkach nie ma w ogóle ludzi (co było dla mnie zadziwiające) i jeśli podążamy od punktu do punktu, to musimy albo kogoś zapytać, albo sprawdzić lokalizację na mapie, aby uniknąć błądzenia i tracenia czasu. Jeśli natomiast mamy nieograniczony czas, to bez problemu miasto może nas wciągnąć!
Jedno z moich ulubionych zdjęć <3
Zwiedzanie Wenecji rozpoczęłam stosunkowo późno, bo około godziny 9:30. Po opuszczeniu hostelu, skierowałam się na zachód korzystając z nabrzeża nad Kanałem św. Marka zwanego Riva degli Schiavoni, które prowadziło aż do Pałacu Dożów i Placu św. Marka. Podziwiając niesamowite widoki po mojej lewej stronie, wsłuchując się w szum wody rozbijającej się o kamienne stopnie, mknęłam naprzód. To wspaniałe uczucie móc stać na skraju ogromnej wody, wyglądać drugiego brzegu, patrzeć na przepływające motorówki, stateczki oraz gondole oczywiście, ponieważ jest ich tam naprawdę dużo! Czekają one na pasażerów, jednak ja odłożyłam tę przyjemność na jakąś inną okazję, dlatego nie jestem w stanie nic Wam napisać na temat cen.
Kościół Il Redentore
Santa Maria della Salute
Minęłam Kościół Vivaldiego, który niestety był w remoncie, przez co jego fasada była zasłonięta; następnie pomnik Wiktora Emanuela II i przechodząc przez kilka uroczych mostków dotarłam do Mostu Westchnień (Ponte dei Sospiri). Przyznaję, że prawie bym go pominęła, gdyż wydawał mi się zawsze większy niż jest naprawdę. Jego nazwa nawiązuje do legendy związanej z więźniami skazanymi na śmierć, którzy pokonując swą ostatnią drogę, spoglądali przez okienka i wzdychali nad swoim losem. Łączył on niegdyś bowiem więzienie z siedzibą inkwizycji i salą tortur. Przechodząc przez tak zwany "Słomiany Most" (Ponte della Paglia) dotarłam do dzielnicy San Marco.
Most Westchnień
Tuż obok mostu znajduje się Pałac Dożów (Palazzo Ducale), którego nie da się przegapić. Fasada jest idealna. Zachwyca. Przez blisko 1000 lat służył on weneckim dożom, dlatego jest obecnie jednym z najchętniej odwiedzanych świeckich atrakcji. Budynek, który widzicie za dwiema kolumnami patronów miasta to jedna z największych bibliotek we Włoszech (Biblioteca Nazionale Marciana). W jej wnętrzu znaleźć można rękopisy po łacinie, grece, a także wyjątkowe zbiory kartograficzne, takie jak dawne plany Wenecji. Polecam usiąść na schodkach biblioteki i pozachwycać się otoczeniem. Jest stamtąd idealny widok na słońce odbijające się w lagunie, gondole, turystów i otaczające budynki.
Pałac Dożów, Kolumny San Marco i San Todaro, Biblioteka Marciana
Dzwonnica św. Marka (Campanile di San Marco) zadziwia wysokością. Żałuję, że przez posiadanie dużego plecaka nie mogłam się tam wspiąć i podziwiać Wenecję z góry. Pogoda wówczas dopisywała, więc widoczność na pewno była znakomita. Kolejka była jednak stosunkowo krótka jak na okolice godziny 10-10:30.
Dzwonnica św. Marka
Mój wzrok przyciągnął budynek (Torre dell'Orologio), który z pozoru wyglądał tak niepozornie, że dopiero po pewnym czasie zauważyłam przepiękną i wyjątkową tarczę zegarową. Wieża bowiem wykorzystuje mechanizm astronomiczny, który pozwala nie tylko na pokazanie godziny, ale także pory roku, fazy księżyca i... położenia słońca w danym znaku zodiaku. Detale są wykonane z precyzją, a co godzinę rozbrzmiewa dzwon, w który uderzają posągowi Maurowie.
Wieża zegarowa
Najbardziej charakterystycznym budynkiem na placu św. Marka jest niewątpliwie Bazylika św. Marka (Basilica di San Marco). Włosi to mają rozmach! Te gołębie tylko dodawały jej uroku. Kolory, kształty, wszystko podziałało na moje oczy. Miło było po prostu stać i patrzeć na bazylikę i kłębiące się przed nią tłumy turystów.
Zapomniałam wspomnieć, że Plac św. Marka (Piazza San Marco) wydał mi się mniejszy niż go sobie wyobrażałam. Podobał mi się on jednak zarówno w dzień, jak i w nocy. Bardzo żałuję, że byłam tak zmęczona, że nawet nie pomyślałam o tym, aby poprzedniego wieczoru zrobić jakiekolwiek zdjęcia. Mogłyby być idealną pamiątką po zgubieniu się wśród weneckich uliczek...
Bazylika św. Marka widziana z placu o tej samej nazwie
Bazylika św. Marka
Prokuracja Stara, Museo Correr, Prokuracja Nowa na Placu św. Marka
Z Placu św. Marka chciałam udać się w inne miejsce, do którego ostatecznie nie dotarłam, gdyż po pierwsze źle skręciłam, po drugie pytani ludzie nie wiedzieli gdzie powinnam pójść, a GPS zwariował. Drogowskazów także nie znalazłam (Wenecja jest naprawdę kiepsko oznaczona!), więc z ciężkim bólem serca zrezygnowałam z dalszych poszukiwań. Podążałam zatem wśród wąskich uliczek w kierunku Canal Grande. Wenecja jest dość kolorowym miastem, które powinno budzić pozytywne myśli. Fasady budynków są jednak często zniszczone, podmyte, a kawałki ścian leżą na chodnikach. Widać, z czym muszą borykać się władze podczas podtopień i wysokiego stanu wody. Jedźcie do Wenecji, póki jeszcze istnieje!
Po skręceniu kilkukrotnie w prawo i w lewo, dotarłam do małego placyku, czyli Campo san Luca. To miejsce słynie podobno z nocnego życia już od czasów Marco Polo! Z pozoru wygląda niepozornie za dnia, ale kto wie co dzieje się tam w nocy! ;)
Campo San Luca
Idąc dalej, dotarłam w końcu do Canal Grande, a po mojej prawej stronie zobaczyłam Most Rialto (Ponte di Rialto), w którego kierunku się udałam. Byłam kompletnie zawiedziona, że był on częściowo w remoncie i jego fasadę "zdobił" materiał oraz niesamowicie brzydka reklama dwóch przytulających się mężczyzn w dziwnych sweterkach. Miałam duże wyobrażenia odnośnie tego mostu, ale niestety nie pozwolił mi się on sobą nacieszyć. Szkoda, bo przecież aż do połowy XIX wieku był to jedyny most przerzucony przez główny kanał Wenecji. Roztacza się z niego jednak wspaniały widok na zakole kanału i sąsiadujące z nim budynki.
Most Rialto - uznawany za geograficzny środek Wenecji
Canal Grande - widok z Mostu Rialto w kierunku północnym
Przechodząc przez most, opuściłam San Marco i weszłam na najstarszą część miasta zwaną San Polo. To tu niegdyś toczyło się życie handlowe, a co za tym idzie krzątali się lokalni kupcy, a na ulicach słychać było nawoływania do kupna miejscowych wyrobów. Praktycznie po chwili dotarłam na mały placyk, przy którym mieści się San Giacomo di Rialto. Jest to średniowieczny kościółek, z piękną tarczą zegarową oraz małą dzwonnicą, dodającą uroku i charakteru tej budowli.
San Giacomo di Rialto. Zwróćcie uwagę na pana po prawej stronie ;)
Dalszą drogę pokonałam spacerując wśród bocznych uliczek, przy których praktycznie nie było widać żywej duszy. Cisza pozwoliła mi na spokojnie zachwycać się zarówno architekturą, jak i toczącym się życiem codziennym. Na przykład suszące się pranie idealnie ukazuje urok Wenecji. Właśnie tej mniej turystycznej Wenecji, kryjącej się poza głównymi ścieżkami turystów. Magicznie położone kawiarenki, pizzerie, do których wnętrz można zajrzeć prosto z sąsiadujących mostków. Jako, że ta część miasta to nie tylko woda, zdarzało się że szłam ponad piętnaście minut i widziałam jedynie beton, cegły i drewno, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Miło było usiąść na kamiennym murku na skraju kanału i chłonąć otaczającą ciszę. Przeszłam przez wspomnianą wcześniej dzielnicę San Polo oraz część dzielnicy Santa Croce prowadzącą aż do Canal Grande.
San Giovanni Evangelista

Spacerując dotarłam aż do Mostu Bosych, ale o nim i o tym, co zobaczyłam po jego drugiej stronie, 
będzie już w kolejnym poście, 
na który serdecznie Was zapraszam! :)


Pozostałe zdjęcia:
Na weneckich ulicach zobaczyć można piękne stroje...
...  oraz pamiątki
Campo Beccarie
W bocznych uliczkach skrywają się sklepy z maskami.
Na Placu św. Marka roi się od ptaków! Są i mewy, i gołębie. 
W tym mieście spotkałam tylko dwa koty - jestem zawiedziona!
Barwa wody miejscami powala na kolana!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Za tydzień powędrujemy dalej, ponieważ to oczywiście nie wszystko, 
co udało mi się zobaczyć podczas pobytu w Wenecji.
Mam nadzieję, że zostawiam Was z lekkim niedosytem! :)


Zostawiam Wam jeszcze mapę z zaznaczonymi punktami, o których wspominałam: 

do usłyszenia!
Miłego weekendu!

62 komentarze:

  1. Dopiero za tydzień? :( ;)
    Powiem Ci, że czytając i oglądając Twoje zdjęcia mam wrażenie, że byłam tam razem z Tobą.
    Zdjęcia są piękne, już przy pierwszym się rozpłynęłam.
    Nie wiedziałam, że można się wspiąć na dzwonnicę! Kurde, troszkę żałuję, bo z chęcią bym popatrzyła na Wenecję z góry. Ale może jeszcze kiedyś będzie mi to dane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A! Rewelacyjny zegarek!!!

      Usuń
    2. Nie mogę się nie zgodzić - zegarek jest cudny ♥

      Usuń
    3. Tak, dopiero za tydzień (znaczy w sumie to już mniej, bo piątek już się zbliża) ;) Bardzo się cieszę, że takie miałaś wrażenie, Sylwio! Super, że zdjęcia też Ci się podobają :) Życzę Ci, abyś miała okazję wdrapać się na dzwonnicę (w sumie to nie wiem czy tam jest winda,czy schody) :) Widoki muszą być stamtąd niesamowite! Taras jest także na bazylice, z tego co pamiętam, ale jednak dzwonnica jest chyba wyższa, więc daje większe pole widzenia :)
      Co do zegarka, dziewczyny to kosztował chyba coś koło 25 zł i kupiłam go przez Internet już kilka lat temu. Znalazłam podobny: http://images.google.de/imgres?imgurl=http%3A%2F%2Fwww.fashioncollar.pl%2Ffile%2F2014%2F03%2FDSC_0811pp1.jpg&imgrefurl=http%3A%2F%2Fwww.fashioncollar.pl%2Fprodukt%2Fzegarki-z-mapa%2F&h=1442&w=924&tbnid=k7cw6Sai4rRmSM%3A&docid=y3fV0nnDPsJYpM&ei=puS5VqDwC6TF6QTLs5CoAQ&tbm=isch&iact=rc&uact=3&dur=595&page=1&start=0&ndsp=26&ved=0ahUKEwig26OJ4OrKAhWkYpoKHcsZBBUQrQMIKjAD

      Usuń
  2. Piękna Wenecja! Moje marzenie! Czytając miałam wrażenie, że sama zwiedzałaś, a może się mylę? Czułaś się bezpiecznie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim życzę podróży do Wenecji, bo naprawdę jest to piękne miejsce (przynajmniej w listopadzie) i warto je zobaczyć póki jeszcze istnieje :)
      Tak, zwiedzałam sama. W Wenecji w dzień czułam się bardzo bezpiecznie! Wieczorem natomiast towarzyszył mi poznany na stacji mężczyzna, więc mimo dość ciemnych uliczek, również czułam się okej. W sumie to spędziłam sama dwa tygodnie właśnie we Włoszech oraz we Francji.

      Usuń
  3. Zwiedzałaś sama? Następnym razem weź mnie ze sobą :D Wenecja wygląda pięknie, a naprawdę słyszałam o niej niezbyt dobre opinie, nie wiem z czego one wynikały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zwiedzałam sama. Spędziłam we Włoszech i Francji dwa tygodnie. Wszystkie dotychczasowe posty znajdziesz w górnym menu: Podróże-Lista odwiedzonych miejsc. Wspominałam o transporcie i jego kosztach, o trasie, itd. Nie wiem kiedy będę po raz kolejny w Wenecji, ale kiedyś na pewno chętnie tam wrócę, bo ciągnie mnie również na sąsiednie wyspy! :) Takie wspólne wyjazdy blogerów byłyby ciekawym doświadczeniem! :D Mnie Wenecja rozkochała w sobie. Być może podczas intensywnych temperatur ten zapach jest inny, turystów jest wiele i nie ma tego uroku jakiego doświadczyłam pod koniec listopada. Może kiedyś pojadę i porównam :)

      Usuń
  4. Jejku, od tak dawna marzę o zobaczeniu Wenecji! Twoje zdjęcia są cudowne, szczególnie podoba mi się to z czerwoną kamieniczką. Mam wrażenie, że miejsce, które sfotografowałaś pojawiło się w filmie "Król złodziei", na podstawie książki o tym samym tytule, którą po prostu uwielbiam :D Chociaż to pewnie tylko moja wyobraźnia - w końcu ile podobnych zaułków musi być w tym mieście!
    Jeśli kiedyś będę miała okazję zwiedzać Wenecję, to na pewno zastosuję się do Twoich wskazówek ;)

    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie Haniu, życzę aby Twoje marzenie się spełniło! Ja marzyłam o Włoszech, które były drugim marzeniem na mojej podróżniczej liście i jak widać, się udało! Dziękuję, cieszę się że zdjęcia przypadły Ci do gustu :) "Króla złodziei" nie znam, więc nie potrafię powiedzieć, czy to właśnie ten budynek :D Oby moje wskazówki Ci się przydały :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. Tak przyjemnie się czyta że chcę więcej! :) W ogóle uwilebiam zdjęcia, zawsze jak widzę zdjęcia kanałów i gondoli to ogarnia mnie chęć zobaczenia tego na własne oczy :) Tak klimatycznie, coś zupełnie innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło! :)
      Wenecję polecam, polecam, bo warto przespacerować się wśród kanałów i uliczek. Prawie wszędzie woda, więc to faktycznie coś zupełnie innego niż miałam do tej pory do czynienia :)

      Usuń
  6. Jak tam jest pięknie. Nawet nie wiesz, jak Ci zazdroszczę, że tam byłaś. Zdjęcia są przepiękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie i mam nadzieję, że i Tobie wspólnie z mężem uda się odwiedzić Wenecję :)
      Jest to romantyczne miejsce i na pewno znaleźlibyście tam coś dla siebie :)

      Usuń
  7. Z ogromnym niedosytem! :D Pierwszy raz miałem okazję zobaczyć Wenecję z tak wielu stron i przekonać się, że Canale Grande i Plac św. Marka to nie wszystko ;). Te wąziutkie kanały wplecione pomiędzy rzędy budynków są nieziemskie! :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to mi chodziło! Mam nadzieję, że kolejna część będzie równie ciekawa dla Ciebie i pokaże Ci znów inną Wenecję niż tę, którą dotychczas znałeś :)

      Usuń
  8. Pięknie! Chcę więcej :-) Czytając miałam wrażenie że też tam byłam, razem z Tobą :-) Czekam na więcej! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na więcej zapraszam już w piątek :) Cieszę się, że miałaś takie wrażenie, Kasiu!

      Usuń
  9. Czekam, czekam na kolejny post, bo ciekawie piszesz i zdjęcia są bardzo ładne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i zapraszam na piątkowy wpis w takim razie! :)

      Usuń
  10. Wenecja wiadomo, wspaniała, ale ten zegarek... Made my day! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zegarek zakupiłam już kilka lat temu przez Internet za około 25 zł, więc polecam poszukać, bo z tego co pamiętam były też inne wzory :)

      Usuń
  11. Wspaniały post! Przeczytałam, a przede wszystkim - obejrzałam go - z wielką przyjemnością. Przepiękne zdjęcia zrobiłaś - szczególnie pierwsze bardzo mi się podoba. Nie myślałaś o tym, żeby zgłosić się do jakiegoś konkursu fotograficznego? O i mewa też sie znalazła ;) w końcu w Wenecji tyle wody. Zawsze się zastanawiałam jak to jest żyć w mieście, gdzie nie ma ulic, samochodów, są tylko kanały i gondole. Ciekawe jak Ci ludzie jeżdżą do pracy i stoją w korkach na kanale :D w cudowną podróż mnie zabrałaś. a co do plecaków to nie zawsze mam gdzie go zostawić, a noszenie ciężkiego też nie jest przyjemne, choć jest atrybutem aktywnego turysty. Zawsze można do niego wsadzić pamiątki, aparat (choć ja mam prawie cały czas aparat w ręku, gdy podróżuję). A z torbą na ramieniu byłoby ciężko tak chodzić albo z walizką, a tak masz wolne ręce i możesz cieszyć się z uroków podróży a nie martwić,że masz za dużo rzeczy ze sobą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło Aniu, że post przypadł Ci do gustu, a zdjęcia się podobały :) Zdjęcia są oczywiście nieco "ozdobione", jednak w Wenecji są po prostu takie piękne kolory, których nawet zbytnio nie trzeba upiększać. Co do konkursu fotograficznego, to brałam w takim udział tylko raz, na studiach. Obecnie nawet nie sprawdzałam, czy gdzieś się jakieś toczą i można się zgłaszać. Nie myślałam o tym ;) Tak, mew było tam naprawdę sporo! I gołębi! Bardzo przyjazne mewy, które wciąż pozowały do zdjęć, pojawią się też w kolejnym poście. W sumie to takie stanie w korku na wodzie musi być chyba przyjemniejsze niż stanie w korku ulicznym, bo wieje chłodny wiatr, woda szumi, a i widoki muszą być wspaniałe z poziomu wody :)
      Tak, z tymi plecakami to niestety nieraz tak jest, że trzeba go targać ze sobą, bo nie ma gdzie, albo nie opłacała się po prostu go zostawiać i marnować czas na powrót. W sumie celowo wzięłam plecak, aby się wprawić, bo przecież na Camino wciąż będzie mi on towarzyszył. Na szczęście ciężar aż tak nie dokuczał. Aparat mam jednak wciąż przy sobie, a w sumie to miałam i plecak i torebkę, więc już w ogóle budziłam zainteresowanie :p Ja raczej walizek nie preferuję i wolę plecak, przynajmniej odkąd go zakupiłam, czyli kilka lat temu :) Wolne ręce w czasie podróży są potrzebne, bo przecież zdjęcia same się nie zrobią! :)

      Usuń
  12. Fajny post. Zawsze chciałam zobaczyć Wenecję. Jest to dla mnie bardzo intrygujące miejsce. Gdyby nie fakt, że na razie nie mamy zbytnio pieniędzy to po ślubie na tydzień miodowy chcieliśmy pojechać właśnie do Wenecji. Ale kiedyś na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Dla mnie też Wenecja była na liście miejsc, do zobaczenia, więc tym bardziej cieszę się z wizyty w tym miejscu. Życzę Wam w takim razie tygodnia miodowego w Wenecji! Na pewno znajdziecie tam coś dla siebie, bo miasto jest dość romantyczne, choć tłumy turystów już nie pasują do tej scenerii ;)

      Usuń
  13. jejku, jakie piękne zdjęcia! po prostu cudowne. to może dziwnie zabrzmi w przypadku Wenecji, ale nie sądziłam, że jest AŻ TAK piękna. z kolei zawsze myślałam, że Most Westchnień ma coś wspólnego z nieodwzajemnioną miłością albo w ogóle miłością i wzdychaniem zakochanych. okazuje się, że chodzi o coś zupełnie innego...
    sama nie wiem, co najlepiej prezentuje się na tych zdjęciach, czy Pałac Dożów, czy Bazylika Św. Marka...
    a odnośnie chodzenia z plecakiem to współczuję. :/ to na pewno była pełna niedogodność. my z mamą właśnie nie możemy się zdecydować, czy w Budapeszcie lepiej zarezerwować hostel, który będzie blisko dworca, czy lepiej blisko zwiedzanych atrakcji... rano chcemy zostawić w hostelu bagaż i wrócić po niego wieczorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Saro! Tak, Wenecja jest piękna i faktycznie te boczne uliczki, jak i te główne zabytki, atrakcje są warte uwagi. Architektura powala na kolana. I bazylika, i pałac są pięknymi budynkami, a i detale, których na zdjęciach nie widać, są genialne. Idealne. Co do mostu, to też byłam przekonana, że ma on swoją historię splątaną z zakochanymi! Zdziwiłam się przed wyjazdem, kiedy czytałam o tym miejscu :D
      W sumie to często podczas tego wyjazdu zwiedzałam z plecakiem, na szczęście pomimo tego, że jest wielki, to nie jest aż taki niewygodny. W sumie miałam jeszcze torebkę :D Po prostu hartuję się przed Camino, gdzie plecak będzie moim nieodłącznym towarzyszem :) W sumie jeszcze w trakcie wyjazdu do Szwecji chodziłam z plecakiem, ale wówczas nosiłam go na zmianę z chłopakiem, więc jednak plecy odpoczywały, a na czas zwiedzania obu miast zostawał w autokarze.
      Hmm co do Budapesztu, to podjęłabym decyzję o lokalizacji hostelu w zależności od godzin przyjazdu/odjazdu autokaru i liczby dni przeznaczonych na pobyt. Bo w sumie jeśli byłabym tam trzy dni na przykład to postawiłabym jednak na hostel blisko zwiedzanych atrakcji, a jeśli tylko jeden dzień, to pewnie na hostel koło dworca. Choć pewnie zależałoby też od planu miasta, bo może nie opłacałoby mi się w ogóle dojeżdżać z dworca (hostelu) do centrum, to wtedy zdecydowałabym się na nocleg bliżej atrakcji :)

      Usuń
    2. mam nadzieję, że kiedyś uda mi się odwiedzić Wenecję. :)
      chciałam na blogu opublikować wywiad z moją przyjaciółką, która przeszła fragment szlaku św. Jakuba (spory fragment), ale Paulina jest tak zabiegana, że chyba nic z tego nie wyjdzie... ale jakbyś potrzebowała jakichś wskazówek przed wyjazdem, to mogę Cię z nią skontaktować. :) w sumie to słyszałam o takich plecakach, które się wygodnie nosi i da się z nimi zwiedzać. ja w ten sposób nigdy nie zwiedzałam.
      sprawdziłam ok. 30 najtańszych hosteli w Budapeszcie i wszystkie są oddalone od dworca o ok. 5-6km. znajdują się zwykle w okolicy największych atrakcji, większość jest usytuowana po drugiej stronie Dunaju. do Budapesztu przyjeżdżamy wieczorem, ale skoro nie ma żadnych hosteli blisko dworca, pozostaje nam zarezerwować ten, do którego chociaż bez przesiadki można dojechać...

      Usuń
    3. Wydaje mi się, Saro że nie będziesz miała z tym najmniejszego problemu i odwiedzisz to miasto!
      Wydaje mi się, że kiedyś wspominałaś mi o tej dziewczynie. To ona ma bloga? Pradwa? Padwa? Jakoś tak! ;) Jeśli to ona, to przeczytałam jej wpisy odnośnie Camino i chętnie przeczytam także ten wywiad! Na chwilę obecną wiem wszystko, powoli wszystko zapisuję, ustalam listę rzeczy, zbieram, zastanawiam się nad datą początkową, itd. Muszę udać się na badania kontrolne, dentysty, itd. Mam nadzieję, że w tym roku już nic mi nie stanie na przeszkodzie! :)
      Ja odkąd kupiłam ten plecak (chyba dwa lata temu) to wciąż z nim jeżdżę (oczywiście na jeden dzień się z takim dużym plecakiem nie opłaca :D). Mimo pojemności i wielkości jest wygodny, choć wymaga kilku poprawek przed wyjściem na Camino (raczej on będzie mi towarzyszył).
      Czyli, w sumie te hostele w Budapeszcie to wcale nie taka prosta sprawa! Mam nadzieję, że uda się Wam znaleźć coś dobrego i opłacalnego :)

      Usuń
  14. Kingo, znakomity post! Po prostu byłam tam razem z tobą i dziękuję za świetną wycieczkę!
    A tak naprawdę Wenecja wciąż jeszcze przede mną...

    Robisz świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Krystyno za ciepłe słowa i cieszę się, że wycieczka się podobała i zapraszam w takim razie na dalszą podróż, już w piątek :)
      Życzę także podróży do tego pięknego miasta, bo warto je zobaczyć na żywo :)

      Usuń
  15. Piękne zdjęcia. We Włoszech nie byłem, ale architektura bardzo mi przypomina wybrzeże Słowenii. Miasta tak są zbudowane w podobnym, chyba weneckim stylu:)
    A propos Wenecji, właśnie oglądałem Bonda- Moonraker, gdzie Roger Moore gnał po kanałach miasta super nowoczesną gondolą z odrzutowym zasilaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie i jednocześnie cieszę się, że zdjęcia przypadły Ci do gustu :) Ja natomiast nie byłam w Słowenii, choć chętnie odwiedzę tamtejszą stolicę, bo wydaje mi się bardzo ciekawa. Jeśli jeszcze architektura jest podobna do włoskiej, to mogę się również zakochać i w tym kraju. Kurde, nie widziałam takiej gondoli z odrzutowym zasilaniem! To byłoby coś :D

      Usuń
  16. Super post i przepiękne zdjęcia!!! Bardzo chciałabym zwiedzić Wenecję, bo choć byłam we Włoszech wiele razy, to nie miałam okazji odwiedzić tego pięknego miasta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Czyli w sumie mam szczęście, że udało mi się zobaczyć Wenecję już podczas pierwszego pobytu w tym kraju :) Obyś miała okazję zobaczyć to miasto, Edyto! :)

      Usuń
  17. Niesamowite miejsce! Pięknie robisz zdjęcia! Ten most ( niestety z reklamą) najbardziej kojarzył mi się z tym miejscem. Aż mnie boli, że tak szybko można oszpecić tak ładne miejsce! Zegarek masz rewelacyjny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, dziękuję! Tak, faktycznie most Rialto bez wątpienia z Wenecją się kojarzy i dlatego byłam zawiedziona, gdy był tak oszpecony tą reklamą. Mogli zostawić tylko ten materiał... ale nie. Reklama musi być. Szkoda.

      Usuń
  18. Robi wrażenie... jest piękna i urokliwa. Udało Ci się zobaczyć ogrom wspaniałości :) Ja jednak w uszach ciągle mam słowa mojej koleżanki, która była tam w lipcu i mówiła, że okropnie śmierdzi od tej wody (pewnie przez te upały...). Nie mogę się tego z głowy pozbyć! :( Na szczęście Ty nie wspominasz o smrodzie, tylko o specyficznym zapachu. Może to pozwoli mi znów zapragnąć Wenecji całym sercem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedynie część tego, co udało mi się zobaczyć. Na kolejną zapraszam w piątek :) Mam nadzieję, że uda mi się zakończyć już Wenecję i zmieszczę wszystko w jeden wpis. Jestem ogromnie ciekawa, jaki jest zapach właśnie podczas upałów i wiem, że będę musiała to kiedyś sprawdzić! :D Mnie ten zapach listopadowej Wenecji nie kojarzy się ze smrodkiem i nie śmierdzi. Wręcz przeciwnie, przywołał moje wspomnienia z czasów, gdy wakacje spędzałam także nad jeziorem. Taki zapach jeziora, który być może dla niektórych jest śmierdzący :D

      Usuń
  19. Wenecja nie jest w czołówce miejsc we Włoszech, które chciałabym zobaczyć, tym bardziej, że słyszałam sporo niepochlebnych opinii o tym mieście, ale oglądając Twoje zdjęcia stwierdzam, że chyba jednak się tam kiedyś wybiorę jeśli będę miała okazję i będę w okolicy. kolory na zdjęciach są wręcz bajkowe - zarówno kamieniczek jak i wody, momentami wszystko wygląda wręcz nierealnie. aż zapragnęłam zobaczyć Wenecję :)

    ostatnie zdjęcie z panem w gondoli... matko, jaka ona jest kiczowata :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do kolorów, to Wenecja jest w większej części naprawdę kolorowym miastem. Kamienice prezentują się świetnie, a gdy pada na nie słońce to już w ogóle kolory się uwydatniają. Woda przeważnie ma zwyczajny kolor,choć w niektórych uliczkach woda aż bije turkusem po oczach - nie mam pojęcia dlaczego! Podobnie jak z tym Tybrem w Rzymie... Pałac Dożów i Most Westchnień są zdecydowanie bielsze, jednak akurat trafiłam na takie słońce, a do tego zastosowany filtr, dały jakiś taki kremowy.
      Wenecję jednak gorąco polecam :) Myślę, że gdybym trafiła na większą liczbę turystów to byłabym mega wkurzona na to miasto, bo nie lubię się przepychać. Nie lubię tłoków. Zdecydowanie.
      Faktycznie część gondoli była mega kiczowata! Te puszki, serduszka - normalnie, jak jakieś przygotowanie do Walentynek :p

      Usuń
  20. Tak czytam i czytam i czuję, że i ja się zakochuję :P. WIdoki, zapach... Przecież to połączenie idealne przy zwiedzaniu nowych miejsc, zostawiają w głowie wiele cudownych wspomnień. Z tym plecakiem to tak jest, my po Szwecji też chodziliśmy z, bo kurde chcieliśmy oszczędzić na tej szafce w przechowalni xD. Teraz już wiemy, że nie ma opcji, trzeba zostawic toboły.
    Zdjęcia są przepiękne, ale najbardziej chyba podoba mi się most westchnień oraz Canal Grande. No i boczne uliczki, takie opustoszałe stają się jeszcze piękniejsze. Tak, pozostawiasz z niedosytem, ogromnym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakochuj się, zakochuj, bo moim zdaniem naprawdę warto :) Mnie zapach nie przeszkadzał, bo przypominał miłe wspomnienia znad chwil spędzonych nad jeziorami. Być może komuś innemu by się nie podobał. Ja w sumie miałam duży plecak i do tego torebkę jeszcze, więc w ogóle wypas :D Na szczęście nie dokuczał mi, a jedynie uniemożliwił wejście do środka. Innym razem :)
      Zapraszam w takim razie w piątek :D

      Usuń
  21. Piękna ta Wenecja! Czekam niecierpliwie na kolejny post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Post już na blogu :)
      Ostatni z Wenecji, niestety.

      Usuń
  22. Zamarzyło mi się ostatnio, aby zobaczyć Wenecję z zamarzniętymi kanałami :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, to na pewno piękny widok. Pamiętam, jak w Internecie znalazłam przerobione zdjęcie właśnie z zamarzniętym weneckim kanałem i komentarzem, że one nigdy nie zamarzają. Życzę Ci, żeby jednak zamarzły i akurat była okazja to zobaczyć! :)

      Usuń
    2. W sumie coś tam o pokrywie lodowej da sie znaleźć, choć nie często się taka sytuacja zdarza:
      http://alloggibarbaria.blogspot.it/2012/02/laguna-di-venezia-ghiacciata.html
      http://video.repubblica.it/cronaca/venezia-dopo-la-neve-l-acqua-alta/119200/117683

      Usuń
    3. http://podroze.onet.pl/aktualnosci/zamarzniete-kanaly-w-wenecji-to-tylko-fantazja-zdolnego-grafika/lp6wk

      Usuń
  23. Czytając tego posta można poczuć się tak jakbyśmy byli tam razem z Tobą! Zazdroszczę tej Wenecji! A zdjęcia są tak zachęcające, że żałuję, że jeszcze mnie tam nie było :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że odniosłaś takie wrażenie, bo taki był mój cel :D
      Na pewno będziesz miała okazję tam znów pojechać i tym razem wszystko przebiegnie dobrze :)

      Usuń
  24. Wenecja jest przepięknym miastem, bardzo mi się podoba. Zastanawia mnie, jak to jest mieć własną łódkę zamiast samochodu, to musi być ciekawe :) (jak oni zdają prawo jazdy?) Miałam okazję płynąć gondolą, jest to niesamowite przeżycie :) Serdecznie polecam! Bardzo ładne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Wenecja ma swój urok, ojj ma! Nigdy nad tym nie myślałam... może dlatego, że nie mam prawa jazdy i często chodzę na nogach? Ale w Wenecji albo biegałabym na nogach, albo musiałabym mieć jakąś łódkę, bo rower też odpada. Ciekawe, czy każdy mieszkaniec może mieć swoją łódkę, czy są jakieś limity...? Ale mi dałaś temat do rozmyślania :D Gondolą nie płynęłam, zostawię to na specjalną okazję :)

      Usuń
  25. Wenecja to też nasze marzenie :) tak jak pisałaś, trzeba tam jechać póki jeszcze jest! Mamy ją w planach w przyszłym roku w porze karnawału, żeby przy okazji zobaczyć tych wszystkich ludzi w pięknych i kolorowych maskach i strojach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Wam w takim razie spełnienia tego marzenia! Na pewno będziecie zachwyceni kanałami, architekturą, klimatem tego miasta. Jest co oglądać! Tak, Wenecja w porze karnawału - chętnie raz jeszcze bym się tam wybrała, aby to wszystko zobaczyć na żywo w tym wyjątkowym okresie :)

      Usuń
  26. Piękne zdjęcia! Wenecja jest na liście moich niespełnionych (jeszcze!) marzeń. Słyszałam wiele opinii i tych dobrych i tych niepochlebnych. Jednak uważam, że należy samemu pojechać i ocenić. No i strasznie chciałabym przywieźć taką wenecką maskę. Podziwiam Cię za podróżowanie samemu. Ja nie miałam tyle odwagi w Twoim wieku, czego oczywiście żałuję. Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Myślę,że niebawem przeskoczy na listę tych spełnionych marzeń, a przynajmniej trzymam kciuki za to! Miałam tak samo z tymi opiniami, dlatego pojechałam. Wiadomo, że jeden coś lubi, a drugiemu to przeszkadza. I w przypadku jedzenia, książek, i zapachu. Wenecką maskę przywiozłam, ale w postaci mini :)
      Dziękuję, choć dopiero raz podróżowałam samotnie i jedynie przez dwa tygodnie, więc chyba nie mam czym się chwalić :D

      Usuń
  27. Pięknie pokazana Wenecja na zdjęciach. Byłam tam już dwa razy i chętnie bym tam pojechała po raz trzeci. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Dwa razy, super! Ja byłam tylko raz, jednak również chętnie bym tam się znów wybrała.
      Pozdrawiam również.

      Usuń
  28. Z pewnoscia wybiore sie kiedys do Wenecji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybierz się, wybierz! Warto, myślę że moglibyście być zadowoleni :)

      Usuń

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM