Turyn - miasto potrzebujące drugiej szansy

Turyn - miasto potrzebujące drugiej szansy. Z Wenecji odjeżdżałam około godziny 16:15, więc rysowała się przede mną siedmiogodzinna podróż spędzona w autokarze. Po drodze minęłam Weronę, jednak żadnego Romea tam nie spotkałam. Niestety nie podzielę się z Wami zdjęciami z tej trasy, ponieważ spałam i obudziłam się dopiero, gdy za oknami widać było Turyn. Moje pierwsze wrażenie? "Ale tu pusto!"
Turyn - miasto potrzebujące drugiej szansy

Turyn to miasto znajdujące się w północno - zachodnich Włoszech, które jest stolicą regionu o nazwie Piemont. Organizując wyjazdowy konkurs podałam Wam podpowiedź o treści: "Miasto byka. Choć i samochodów jest tam sporo. Mogę się stamtąd szybko przenieść do pewnego afrykańskiego państwa. W sumie to podobno jest stamtąd blisko także na biegun i na równik.". Jesteście ciekawi dlaczego tak, a nie inaczej sformułowałam ten tekst? Legenda miasta związana jest bowiem właśnie z bykiem (włoskim toro), a jednymi z głównych atrakcji jest Muzeum Fiata (Motoryzacyjne) <klik> i Muzeum Egipskie <klik>. Ze względu na ograniczone godziny pobytu musiałam zrezygnować z odwiedzin tych placówek. Turyn to także Całun Turyński oraz czekolada.
Turyn - miasto potrzebujące drugiej szansy
Wracając jednak do relacji, przyznaję, że chciałam nocą włóczyć się po mieście i siedzieć na największym dworcu kolejowym (Torino Porta Nuova). Postanowiłam więc zapytać kogoś jak dotrzeć w to miejsce. Skończyło się w skrócie na tym, że poznałam parę, po którą przyjechał znajomy Włoch i zaproponował mi podwózkę na dworzec. Kiedy dowiedział się o moich planach to wyszedł z propozycją przenocowania u niego. Mimo tego, że cała trójka okazała się bardzo sympatyczna, to grzecznie podziękowałam, gdyż nie chciałam robić dodatkowego problemu gospodarzowi. Nawet nie wiecie, jak szybko żałowałam swojej decyzji! Okazało się bowiem, że dworzec był z zewnątrz w remoncie, a wewnątrz było mało przyjemnie. Raptem kilka osób (mężczyzn), jeden ochroniarz, który wyglądał jakby chodził, bo musiał i wszechogarniająca cisza. Ostatni pociąg miał pojawić się na dworcu jakoś przed 2, a pierwszy odjeżdżał dopiero po 6, więc spodziewałam się, że w międzyczasie w ogóle nie będzie tam nikogo. Niby Włoch powiedział, że dworzec nie jest niebezpieczny dla samotnie podróżującej dziewczyny, jednak będąc tam nie czułam się dobrze. W każdym razie Dziewczyny, jeśli wylądujecie w nocy same na dworcu głównym w Turynie, to nie polecam Wam pozostawania w tym miejscu na noc! W sumie, jak teraz tak myślę, to była to jedyna lokalizacja podczas tej dwutygodniowej podróży, gdzie najzwyczajniej w świecie nie czułam się bezpiecznie.
Turyn - miasto potrzebujące drugiej szansy
Postanowiłam się przejść i poszukać noclegu. Po wyjściu z budynku dworca poruszałam się zachodnią stroną Piazza Carlo Felice, po pewnym czasie skręcając jednak w lewo w Piazza Paleocapa i docierając do via XX Settembre. Kierowałam się na północ i na skrzyżowaniu z via Santa Teresa skręciłam w lewo i minęłam kościół św. Teresy z Avili. Miejsce to odwiedził w ubiegłym roku papież Franciszek, ponieważ właśnie w tamtejszej chrzcielnicy został ochrzczony jego ojciec <artykuł>. Idąc cały czas prosto dotarłam do Piazza Solferino <więcej_zdjęć>, który okazał się być bardzo długi i wąski. Jak to miejsce musi ładnie wyglądać latem! Na pewno jest tam bardzo zielono. Kierując się na południe, minęłam czerwono-niebieski zegar słoneczny (z 2013 r.), pomnik konny włoskiego wojskowego, Ferdinando di Savoia, księcia Genui (z 1877 r.). Koniec końców w tej okolicy nie znalazłam żadnego hostelu, a i spacerujących ludzi było niewiele. Normalnie główna ulica wyglądała jakby umarła, a była przecież niedziela. Przeszłam więc przez plac i wędrując wśród uliczek skierowałam się ostatecznie do hotelu położonego obok dworca, który okazał się moim najdroższym w życiu noclegiem (zapłaciłam 50 euro za noc). Przynajmniej w nocy nic mi się nie stało...

Muszę przyznać, że miejscami Turyn naprawdę ciekawie przyozdobiono na zbliżające się święta Bożego Narodzenia. Ozdoby były rozwieszone nad ulicami, a także przy latarniach ulicznych. Gdzieniegdzie dostrzec można było także gadżety umieszczone w oknach. Biało - niebieskie iskrzące łańcuchy, złote ptaszki, a także gwiazdozbiory widoczne na pierwszym zdjęciu (zdecydowanie moje ulubione!). Oryginalnie i z pomysłem!
Via Roma - widok z Piazza C.L.N. w kierunku południowym
Rano wyruszyłam w kierunku via Roma (przy tej ulicy mieści się wiele sklepów ekskluzywnych marek), tym razem już z pomocą planu miasta otrzymanego w hotelu. Moim głównym celem była Mole Antonelliana. Podążając podcieniami dotarłam do Piazza C.L.N., Piazza S. Carlo i Piazza Castello. Ogromne place. To właśnie z tym już zawsze będzie kojarzył mi się Turyn. Szkoda tylko, że wszystko na nich jest niby takie duże, ale jednak wciąż ma się uczucie, że czegoś na nich brakuje. Może zieleni? Może jakieś iskierki życia? Wszystko jest szare, zastąpione kostką i ma się uczucie, jakby zaraz miały przejść tędy wojska...

Piazza C.L.N. wyróżnia się dwiema ogromnymi rzeźbami - alegoriami, które mają prezentować dwie turyńskie rzeki: Pad (męska rzeźba) oraz Dora Riparia (kobieta). Są to zarazem fontanny, które w ciągu lat sprawiły wiele problemów miastu, gdyż podtapiały okoliczny parking i musiały przejść modernizację. Wyglądają dość interesująco w tym otoczeniu i na pewno warto je zobaczyć. 
Piazza San Carlo, czyli niesamowity "salon turyński". Olbrzymia otwarta przestrzeń, na której odbywają się liczne wydarzenia kulturalne i historyczne. Przesycony elegancją. W jego centrum znaleźć można pomnik konny E. Filiberto (1838), a przy południowej pierzei dwa bliźniacze barokowe kościoły - Santa Cristina i San Carlo.
Via Roma
Piazza Castello to główny plac w Turynie. To tu zbiegają się najważniejsze drogi. To tu zlokalizowane są najważniejsze budynki użyteczności publicznej. Palazzo Reale (Pałac Królewski) - dawna siedziba dynastii sabaudzkiej, Palazzo Madama - znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO,  Real Chiesa di San Lorenzo (Kościół San Lorenzo), Biblioteca Nazionale Reale (Biblioteka Narodowa), Armeria Reale (Arsenał Królewski), Casaforte degli Acaja. Na placu znajduje się Torre Littoria, który był pierwszym i zarazem najwyższym budynkiem mieszkalnym w tym mieście. W to miejsce trzeba się udać. Jest warte zobaczenia, bowiem architektura zachwyca swoją wielkością. Poza tym to właśnie stąd roztacza się ładny widok na Mole Antonelliana.
Uliczni artyści oraz przepiękny kalendarz adwentowy. W tle widoczna także Biblioteca Nazionale Reale (Biblioteka Narodowa).
Bardzo oryginalna turyńska choinka (listopad 2015)
Real Chiesa di San Lorenzo
Palazzo Reale
Teatro Regio
Casaforte degli Acaja
Następnie kierując się na wschód via Giuseppe Verdi skręciłam w lewo, w via Montebello i dotarłam do Mole Antonelliana. Bez wątpienia to symbol Turynu. Co ciekawe, w XIX wieku budowano ją z myślą, że będzie się tam mieściła...synagoga. Miejscowa gmina żydowska była jednak zmuszona do sprzedaży rozpoczętej budowy, ponieważ środki finansowe zdecydowanie przewyższyły budżet. Budowę ukończono i do tej pory mieściły się tam dwa muzea - Muzeum Włoskiego Zjednoczenia oraz następnie (od 2000 r.) Muzeum Kinematografii (Museo Nazionale del Cinema). Przyznaję, że MA była inna niż moje wyobrażenia. Byłam przekonana, że budowla jest zdecydowanie wyższa i nieco węższa. Mogę powiedzieć, że z bliska nie prezentuje się tak dobrze jak na pocztówkach. Być może utonęła wśród okolicznych budynków, przez co straciła swój urok. Na górze znajduje się punkt widokowy, jednak z niego nie skorzystałam ze względu na plecak, dlatego nie powiem Wam nic więcej na jego temat. 
Idąc dalej prosto dotarłam do Corso S. Maurizio i postanowiłam kierować się na zachód, tak aby przybliżać się do dworca autobusowego, z którego wyruszał mój autokar do Francji. Przeszłam kawałkiem przez jeden z parków (Giardini Reali) - jest ich podobno około pięćdziesięciu, następnie minęłam po lewej ogromną Porta Palatina - jedna ze starożytnych bram miasta i znalazłam się w najbardziej gwarnym miejscu w Turynie, czyli Piazza della Repubblica/Porta Palazzo. Czego tam nie było! Kalafiory, pietruszki, bakłażany, pomarańcze, melony, cytryny. Istny raj dla oczu i podniebienia! Wszędzie lokalni handlarze, mieszkańcy, turyści. Wszędzie krzyki, nawoływania. Jest to największe otwarte targowisko w Europie i choćby dla niego warto przyjechać do Turynu!
Porta Palatina


Opuszczając z ciężkim sercem targowisko, przespacerowałam się po cichej via Milano, następnie po via Corte d'Appello. Przeszłam przez Piazza Savoia z niesamowicie wysokim (20 metrów) obeliskiem z 1853 roku, docierając aż do Corso S. Martino i Piazza Statuto. Stamtąd, kierując się na południe, dotarłam do nowoczesnego dworca Porta Susa (Stazione di Torino Porta Susa). Tam wsiadłam do metra i przejeżdżając jeden przystanek, a potem pokonując pieszo dość krótki odcinek, trafiłam na dworzec autobusowy i zakończyłam moją przygodę z Turynem.
Piazza Savoia
Piazza Statuto

Podsumowując...
Turyn jest dla mnie zbyt mało włoski. Na pewno warto zobaczyć to miasto, jednak jego architektura jest tak monumentalna, że aż miejscami nieco przytłaczająca. Poza tym, listopadową porą było tam nieco szaro, a przed północą nie było widać zbyt wielu osób, co sprawiło że spacer wcale nie był taki przyjemny. Podobały mi się ogromne place, których w tym mieście jest naprawdę sporo i dodające uroku podcienie. Wiecie, że gdyby tak połączyć te wszystkie podcienie i utworzyć taki jeden turyński to wynosiłby on... prawie 18 kilometrów?! Zawiodła mnie Mole Antonelliana, którą wyobrażałam sobie jako smukłą i wysoką, a tym czasem okazała się wciśniętą między inne budynki, co wcale nie dodawało jej lekkości. Chciałabym dać temu budynkowi drugą szansę i zobaczyć go z daleka, z nieco innej perspektywy. Cieszę się, że mogłam zobaczyć Alpy, gdyż całym sercem pokochałam te góry! Dla mnie Turyn był przede wszystkim miastem przesiadkowym w drodze do Francji, jednak gdybym miała możliwość pozostania tam dłużej, to na pewno bym z tego skorzystała, bo przecież Muzeum Egipskie samo się nie zwiedzi, a panorama miasta sama nie obejrzy. Spróbujcie znaleźć coś dla siebie, jeśli będziecie w Turynie! Dajcie mu szansę, na jaką zasługuje miasto zmagające się z przyklejoną etykietą "przemysłowe".


Zostawiam Wam mapę, na której zaznaczone są wszystkie punkty, o których wspominałam:
Może komuś z Was przyda się podczas zwiedzania tego miasta :)


Koniecznie dajcie znać, czy byliście kiedykolwiek w Turynie i czy to miasto przypadło Wam do gustu!

do usłyszenia!


45 komentarzy:

  1. Zdecydowanie nie przypomina to Włoch, racja. Jednak mimo wszystko jakoś ma coś w sobie... I już widzę jakby mnie chłopak zaciągnął do muzeum Fiata :D wielki fan motoryzacji :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto pojechać do Turynu choć raz, żeby zobaczyć te wszystkie majestatyczne budynki, ogromne place i nawet te wszystkie mało zielone miejsca. Ja bym się tam wybrała raz jeszcze, bo sporo jeszcze jest tam do zobaczenia, więc drugą szansę chciałabym dać temu miastu. Zapewne byście tam trafili w takim razie :D

      Usuń
  2. Gdybyś nie napisała, że to Turyn, to w życiu bym na to nie wpadła. Włoskiego klimatu tu w ogóle nie ma. Na większości zdjęć widziałam czeską Pragę, Warszawę lub jakieś inne betonowe miasto. Szkoda, że ten Turyn taki mało włoski. Ale jednak zróżnicowanie jakieś być musi.
    W Turynie nie byłam, a gdybym była, to pewnie drugiej szansy by u mnie nie dostał. Muzeum Fiata, to chyba byłoby jedyne miejsce do którego bym się tam udała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to ciekawe, co napisałaś! Miasto jest faktycznie betonową dżunglą i pomimo 50. parków, jakoś nie odczułam, że jest tam dużo zieleni. Może dlatego, że brakuje jej właśnie przy tych głównych atrakcjach? Albo dlatego, że byłam w listopadzie? Trudno powiedzieć. Ja bym chciała dać mu drugą szansę, ponieważ nie byłam w kilku miejscach, które chciałam zobaczyć, a na które zabrakło mi czasu. Ja wybrałabym pewnie Muzeum Egipskie, bo ja i motoryzacja to raczej dwa sprzeczne kierunki :D

      Usuń
  3. Podobno Mediolan jest najmniej włoskim miastem, ale trudno mi to ocenić, bo tam nie byłam... Do Turynu mnie nie ciągnie, aktualnie chciałabym pojechać do Wenecji albo nad Jezioro Como. Niestety na Włochy mam tylko weekend w tym roku, bo już mi urlopu nie starczy, ale coś jeszcze wymyślę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Mediolanie również byłam i przyznaję, że Turyn i Mediolan położyłam na wspólnej szali. Oba mało przypadły mi do gustu, albo raczej w obu nie zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Do obu raz jeszcze musiałabym zawitać, zobaczyć więcej, aby być może zapałać do nich uczuciem. Wenecję odwiedziłam i polecam gorąco, bo akurat tam poczuć włoski klimat nie jest wcale trudno i można się zakochać od razu :) O Jeziorze Como słyszałam wiele dobrego, ale nie widziałam go jeszcze z bliska. Jedynie z okien autokaru i było piękne!. Miłej podróży do Włoch w takim razie - dobry i weekend! :)

      Usuń
  4. Czytając relację normalnie czułam się tak, jakbym spacerowała z Tobą po tym mieście! Będąc we Włoszech, chciałabym poczuć ich klimat, wiem już, by nie próbować tego w Turynie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że odniosłaś takie wrażenie :)
      Może Turyn latem lub wiosną wygląda lepiej? Trudno powiedzieć, ale jako że chcę dać kolejną szansę temu miastu, to może będę miała okazję jeszcze raz napisać o tym mieście na blogu :)

      Usuń
  5. Nigdy nie byłam w Turynie, chciałabym kiedyś tam pojechać ;) Bardzo ładne zdjęcia! Nie zazdroszczę przygody z dworcem, ja byłam z chłopakiem w nocy na dworcu we Wrocławiu i nie są to dobre wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie i mam nadzieję, że uda Ci się odwiedzić Turyn :)
      W sumie to byłam już na kilku dworcach, także podczas tego wyjazdu, jednak ten brrr nie był przyjemny. Aż dziwne, bo była niedziela wieczór, a ludzi naprawdę niewiele.

      Usuń
  6. Ja nawet nigdy nie myślałam o tym, by odwiedzić Turyn. A Twoje zdjęcia są tak zachęcające... Świetna relacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie :)
      W sumie to wybrałam Turyn dlatego, że był dobrym węzłem przesiadkowym, choć bardziej ciągnęło mnie na południe, jednak nie miałabym się wówczas jak przesiąść - teraz chyba już jest połączenie :)

      Usuń
  7. Fajny przewodnik po mieście. Nie byłam nigdy w Turynie, ale skoro powiadasz, że jest mało włoski to może wybiorę inną destynację :) Noc na dworcu nigdy nie należy do najprzyjemniejszych. Generalnie dworce to mało przyjazne miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Myślę, że gdyby ktoś wybrał Turyn jako cel pierwszej włoskiej wizyty, to mógłby być nieco zawiedziony. Jeśli jednak ma czas i przejeżdża w okolicy, to mimo wszystko warto dać temu miastu szansę :)
      W sumie Florencja nie była taka zła i sporo czasu spędziłam na tamtejszym dworcu, ale ten turyński naprawdę był owiany dziwną atmosferą i cieszę się, że wydałam te pieniądze na niespodziewany nocleg i chociaż przespałam noc bezpiecznie.

      Usuń
  8. Uwielbiam Twoje relacje z podróży, okraszone ogromną ilością przepięknych zdjęć :) Widać,że kochasz podróżować, że to Twój żywioł. Kochasz zwiedzać, poznawać nowe miejsca. Ja również. Chciałabym zwiedzić wszystkie ważne miasta w Europie. Takie moje marzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie, Aniu! To bardzo miłe, cieszę się że relacje przypadły Ci do gustu :) Tak, to prawda - kocham podróżować, szczególnie w nowe miejsca. Choć zawsze powtarzałam, że nie lubię wracać dwa razy w to samo miejsce, tak ostatnio zmieniam zdanie, gdyż najwidoczniej nigdy wcześniej nie widziałam takich miejsc, które tak by mnie oczarowały, że chciałabym tam wrócić. A teraz jest i Przemyśl, i Rzym, i o dziwo Paryż, i Amsterdam, i Wenecja. Ahh!
      Z całego serca życzę Ci, Aniu aby Twoje marzenie się spełniło! :)

      Usuń
  9. Bardzo ładne miasto.

    martinkax.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny na moim blogu :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Przepiękne zdjęcia, w szczególności te wykonane wieczorową porą <3. Szkoda, że z tym dworcem wyszło jak wyszło, ale trudno! Czasem warto jest zapłacić jakąś cenę, żeby spać spokojnie :). Za serce chwyciły mnie też zdjęcia z targowiska, nie dziwię się, że z bólem serca opuściłaś to miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Targowisko naprawdę imponujące, genialne i aż szkoda było je opuszczać. Gdybyś była w Turynie to polecam tam zajrzeć :)

      Usuń
  11. Mamy nadzieję wybrać się do Włoch w tym roku. Może uda sie skorzystać :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie trzymam kciuki! :)
      Sama chętnie do Włoch bym wróciła, jednak nie pojęcia czy w tym roku będzie to możliwe.

      Usuń
  12. W Turynie nie byłam, ale nie spodziewałam się, że tam tak pusto! Normalnie niczym w Gnieźnie :p Bardzo fajną choinkę mieli, chociaż te światełka też pozostawiły fajny efekt :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, byłam w Gnieźnie w podstawówce i niestety nie pamiętam, czy było tam pusto :p Jednak w Turynie w niedzielny wieczór spotkałam mało osób, a w poniedziałek kręciło się ich nawet sporo, szczególnie na targowisku. Choinka wyglądała na żywo całkiem oryginalnie i była widoczna już z daleka. Akurat coś przy niej majstrowali, więc może zakładali światełka albo coś?

      Usuń
  13. Piękne miasto, choć trochę zimą wygląda smutno. Ciekawe jakie barwy przybiera latem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dość smutno się prezentowało i sama jestem ciekawa, czy latem prezentuje się lepiej :)

      Usuń
  14. Miasto Fiata i Juventusa :) W Turynie nie byłem, a nawet nie mam żadnej pocztówki stamtąd:) Ogromne budynki świadczą o wielkości tego miasta, sprawiają przytłaczające wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, budynki faktycznie są odzwierciedleniem wielkości tego miasta i jego randze. Tak, w okolice stadionu już niestety się nie wybrałam, bo zabrakło mi czasu :p

      Usuń
  15. mnie Turyn zawsze kojarzył się z górami. po Twoim wpisie jakoś nie oczarowało mnie to miasto. gdybym miała wybrać to, co przykuło moją uwagę, to byłaby to... choinka (a wiadomo, że nie stoi ona tam cały rok), ozdoby świąteczne i Porta Palatina.
    co do dworców to wydaje mi się, że są one takimi miejscami, w których rzadko kiedy człowiek czuje się bezpiecznie i przytulnie. w końcu koczują na nich bezdomni, jest pełno obcych ludzi. ja nocą bałabym się nawet na toruńskim dworcu być, a co dopiero w zupełnie nieznanym mi włoskim mieście! według mnie bardzo dobrze zrobiłaś, że się stamtąd ulotniłaś, Kinga. jeśli chodzi o hotel, to wow, w przeliczeniu na złotówki to cena jak za najtańszy hotel w ekskluzywnym cztero- czy pięciogwiazdkowym miejscu. mam nadzieję, że chociaż wygodnie Ci się spało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alpy widziałam, jednak jedynie takie prześwity przez ulice i potem w drodze do Francji. Ozdoby świąteczne mieli naprawdę ciekawe, nie widziałam nigdy podobnych, więc od razu je polubiłam. Choinkę również.
      Hotel był nieprzewidzianym wydatkiem i na pewno zapamiętam tę noc na całe życie. Ja po prostu zawsze staram się oszczędzać na noclegach, a tu mi wyskoczył taki wydatek. Byłam nieźle zła, choć nie miałam innego wyjścia zbytnio. Zła byłam, bo mogłam zgodzić się na dalszą podróż z osobami, które poznałam...

      Usuń
  16. Jakie przecudne zdjęcia!

    Szukamy teraz z Moim M. pomysłu na wakacje i... może wybierzemy się do Włoch? ;>

    PS Dziś zamówiłam woski Yankee Candle i kominek! Masz w tym duży udział! ;) Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj tak, polecam Włochy z czystym sumieniem, choć z drugiej strony - nie mam pojęcia jak to wszystko wygląda latem i czy da się znieść tłumy ludzi i lokalne temperatury. W każdym razie trzymam kciuki za obranie dobrego kierunku! :)
      Ooo super, cieszę się, że udało Ci się ostatecznie je zamówić :) Niech służą!

      Usuń
  17. Nie wiedziałam o Muzeum Egipskim! Na pewno odwiedzimy jak będziemy kiedyś we Florencji :) Nocleg faktycznie był dosyć drogi, 50 euro... Ale w ogóle noclegi we Włoszech nie należą do tanich. To taka główna wada Włoch ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Turynie, Kochani, a nie we Florencji :) Nie byłam, jednak wydaje mi się, że to może być bardzo ciekawe miejsce :)
      W sumie patrząc na ceny po powrocie, to i tak za pokój jednoosobowy obok dworca zapłaciłam w miarę jak na to miasto, i na Włochy tanio. Kiedy szukałam noclegu i spacerowałam, to weszłam do kilku hoteli i pytając o cenę aż się nogi pode mną uginały - 85 euro, 70 euro, więc i tak to 50 euro wypadło w porównaniu o wiele lepiej. Niestety hosteli żadnych w pobliżu nie znalazłam :/

      Usuń
  18. Relacja jak zawsze swietna, ale Turyn ... hmm. Chyba nie dla mnie. Nie wydaje mi sie, zeby mi sie spodobalo to miasto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję po raz kolejny, Angeliko!
      Turyn jest faktycznie dość specyficzny i zapewne są i jego fani, i przeciwnicy. Na chwilę obecną jestem gdzieś pomiędzy :p

      Usuń
  19. Pierwsze zdjęcie zrobiło na mnie największe wrażenie. Te gwiazdozbiory wyglądają świetnie :) Samo miasto takie trochę nijakie, ale zapewne można tam znaleźć wiele ciekawych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również gwiazdozbiory przypadły do gustu :)
      Wiadomo, że przez jeden dzień zbyt wiele się nie zobaczy, dlatego chciałabym dać jeszcze jedną szansę temu miastu :)

      Usuń
  20. Ja byłam w Turynie latem i może dlatego pozostawił on po sobie miłe wrażenia. Z pewnością bym nie poszła sama oglądać nocą dworca. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chętnie dałabym mu drugą szansę i zobaczyła go wiosną lub latem, bo i tak nie udało mi się zobaczyć wszystkiego, co chciałam.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  21. O, nie byłam tam :) Ale w niedzielę lecę do Neapolu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Już czekam na relację z Neapolu, ponieważ to miasto, które bardzo chciałabym zobaczyć :)

      Usuń
  22. pierwsze zdjęcie jest cudowne - fantastyczny pomysł, żeby w ten sposób urozmaicić z pozoru zwykłą girlandę nad ulicą!
    Turyn jest chyba takim przygranicznym miastem, które nie do końca ma swoją indywidualną duszę. widać, że ma klimatyczne miejsca, w których chciałoby się usiąść i tam zostać a są i takie, z któych chce się jak najszybciej ruszyć dalej. z pewnością nie podobałyby mi się te ogromne place, nie lubię takich dużych otwartych przestrzeni miejskich, zazwyczaj nie są zagospodarowane tak, żeby nie wyglądało to jak wyrwa w tkance miejskiej. za to najbardziej spodobało mi się chyba to miejsce ze zdjęcia pod składanką z targu, wygląda niesamowicie klimatycznie (mam wrażenie, że nadużywam tego określenia :D).

    noc na dworcu... cieszę się, że wszystko się dobrze skończyło, nawet kosztem pustego portfela. dworce w dużych miastach zazwyczaj są mało przyjazne, zdecydowanie lepiej czułam się na dworcach mniejszych miejscowości (choć tu z kolei często jest problem z zamykaniem ich na noc).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie ta ozdoba na pierwszym zdjęciu jest moją ulubioną, bo podbiła moje serce jak tylko ją zobaczyłam <3
      Dokładnie, niby to stolica regionu, ale w sumie to jedno z ostatnich większych miast w zachodnich Włoszech, więc niejako widać także bardziej tę europejskość niż włoskość. Lubię duże place pod warunkiem, że są one dobrze zagospodarowane. Niestety te turyńskie tak średnio na tym wyszły. Może latem wyglądają ciekawiej? Pod warunkiem, że jest sporo zieleni. Na tym placu z choinką to chociaż fontanny były, więc on wyglądał lepiej niż ten z pomnikiem konnym.
      Nie martw się, ja również nadużywam słowa "niesamowicie" :D
      W sumie to ten w Turynie był naprawdę dziwny. Może przez ten remont? We Florencji na przykład na dworcu coś się działo prawie całą noc, a i McDonalds był tam chyba dłużej czynny...

      Usuń
  23. O matko~! Te zdjęcia są przecudowne! Mam nadzieję, że nie obrazisz się, jeśli jedno z nich sobie pożyczę i ustawię jako tapetę x3

    OdpowiedzUsuń

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM