książki, pytania i odpowiedzi, tagi książkowe
komentarzy 35

Tea Book TAG

Wielokrotnie wspominałam o tym, że uwielbiam herbatę i właśnie dlatego wielką przyjemność sprawiła mi Ania z bloga http://piosenkajestdobranawszystko87.blogspot.de nominując mnie do książkowego Tea Book TAG. Serdecznie dziękuję  za możliwość wzięcia udziału w tej zabawie! 🙂
1. Czarna herbata, czyli mój ulubiony klasyk
Teoretycznie klasyków do wyboru w tej kategorii jest wiele, jednak praktycznie lektura większej części z nich jest nadal przede mną. Postawię zatem na literaturę dla dzieci, która niewątpliwie jest znana na całym świecie. Książka, dzięki której mogę powrócić do lat młodości, a jednocześnie wciąż poszukiwać wejścia do swojego prywatnego ogrodu. „Tajemniczy ogród” F. H. Burnett to ciepła lektura, przenosząca do innego świata, która dodatkowo pozwala na oderwanie się od szarej rzeczywistości.
O herbacie: Czarną herbatę piję sporadycznie, zazwyczaj wtedy gdy nie mam innej pod ręką. Zazwyczaj jej także nie słodzę.

2. Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy niej zasnęłam
W sumie to potrafię zasnąć z każdą książką, jeśli tylko czytam ją kiedy jestem bardzo zmęczona. Jest jednak pewna pozycja, która kompletnie mnie rozczarowała, przy której się nudziłam i którą męczyłam przez długi czas. Chodzi o „Anię z Zielonego Wzgórza”  L.L. Montgomery. W sumie to zdziwiłam się, że nie odnalazłam w tej lekturze niczego dla siebie i nic z niej nie wyciągnęłam. Co ciekawsze, filmy opowiadające o losach Ani, były jak dla mnie bardzo ciekawe i wręcz nie mogłam się oderwać od przygód tej rudowłosej dziewczyny. Niewątpliwie dam jednak szansę tej autorce i sięgnę po kolejną część tej historii.
O herbacie: Zielona herbata uznana za nudną?! Jestem zbulwersowana ;), bo to moja ulubiona i właśnie po nią sięgam zdecydowanie najczęściej. Lubię zwykłe i aromatyzowane, np.  z granatem.
3. Herbata czerwona pu-erh, czyli taka, w której bohaterowie się przemieszczają
Do tej kategorii pasuje prawie każda książka podróżnicza, więc miałam problem, aby wybrać tylko jedną. W końcu bohaterowie tego typu książek opowiadają o swoich przygodach, które zazwyczaj mają miejsce w różnych częściach naszego globu. Pokonują kilometry na rowerach, łodziach, a także pieszo, samolotem, czy samochodem. „Busem przez świat. Ameryka za 8 dolarów” K. Lewandowskiego to przede wszystkim kolorowy bus i podróż głównie przez Stany Zjednoczone. Pozycja idealna dla fanów Ameryki Północnej oraz osób, które lubią podróżować nie tylko palcem po mapie.
O herbacie: Kiedyś spróbowałam i poskutkowało to tym, że przeszkadzał mi zapach tej herbaty. Pachnie jak… ulica, którą przed chwilą przeszedł pies i zrobił siku? Dziwne, wiem! Być może miałam do czynienia z niedobrą firmą. 
4. Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi
Myślę, że może być to „Ulica Tysiąca Kwiatów” Gail Tsukiyama, o której wspominałam <tutaj>. W sumie nie widziałam jej nigdy w księgarniach stacjonarnych, nawet na blogach rzadko pojawiają się jej recenzje. Szkoda, bo moim zdaniem to naprawdę pięknie opowiedziana historia. W końcu się przy niej wzruszyłam, co zdarza mi się średnio raz na sto przeczytanych pozycji.
O herbacie: Nigdy nie próbowałam, ale kiedyś na pewno spróbuję!

 

5. Herbata biała, czyli książka niezasłużenie popularna

Zdecydowanie jest to „Grey” E.L. James! Więcej wspominałam o niej <tutaj>.

O herbacie: Jaka szkoda, że przy mojej drugiej ulubionej herbacie pojawia się właśnie Grey! Biała herbata jest jak dla mnie dość łagodnym napojem, dobrym do wypicia wieczorem. Lubię szczególnie tę z jaśminem oraz pomarańczą (albo mandarynką?). 









6. Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, żeby akcja się rozwinęła
Ta kategoria sprawiła mi najwięcej trudności. Miałam w głowie kompletną pustkę, zajrzałam do listy przeczytanych książek i nadal nic nie znalazłam. Sama nie wiem, jak to możliwe, ale nie potrafię tu dopasować żadnej pozycji.
O herbacie: Nie piłam, jednak kiedyś z chęcią jej spróbuję!

 

7. Herbata ziołowa, czyli książka którą czytano mi na dobranoc
Przy udzieleniu odpowiedzi odnośnie pozycji pasującej do tej kategorii pomogli mi moi Rodzice. W końcu to Oni najlepiej wiedzą, co czytali mi na dobranoc. Były to przede wszystkim bajki z dużymi, pięknymi, kolorowymi ilustracjami, takie jak: „Przygody Alladyna„, „Arystokraci„, „Kłopoty z orlątkiem„. Do tej pory posiadam je w swojej biblioteczce, co jest dla mnie miłą pamiątką.
O herbacie: Ten rodzaj piję głównie wtedy, kiedy boli mnie brzuch. Sięgam wtedy po miętę, melisę lub zestaw podstawowych ziół, które pozwalają ukoić nerwy. Lubię też zestawienie mięty z czekoladą.
8. Herbata owocowa, czyli moja ulubiona lekka książka
Lekka książka, czyli taka, którą szybko można przeczytać? Lekka książka, która opowiada łatwą do zrozumienia historię? Myślę, że mogą być to „Dzieci z Bullerbyn„. Jest to historia dla młodszych i starszych, jest też film który dodatkowo można obejrzeć. Historie dzieci ze szwedzkiej wioski, to przecież sama przyjemność 🙂

O herbacie: Piję, piję. Najlepsze są takie liściaste, które mają intensywny smak!

9. Ice Tea, czyli książka, która zmroziła ci krew w żyłach
Jakie ja miałam ciarki podczas czytania tej książki! Trzymała mnie w napięciu do ostatniej strony… Nie dość, że sama okładka „Cmętarza zwieżąt” S. King’a budzi przerażenie, to jeszcze treść tej lektury doskonale z nią współgra, tworząc niesamowitą atmosferę niepewności i strachu. Polecam osobom, które lubią mrożące krew w żyłach historie.
O herbacie: Kiedyś potrafiłam wypić całą Ice Tea na raz, obecnie jednak staram się nie sięgać po ten rodzaj napoju, gdyż czyhające się za butelką kostki cukru nie są dobre dla zdrowia. Jeśli nie mam innej możliwości, to oczywiście wolę wypić to, niż nie wypić nic. 

 





10. Herbata rozlana, czyli kogo nominuję
oraz innych fanów herbaty i tagów książkowych 🙂
do usłyszenia! 
P.S. 2. Miło mi Was poinformować, że nazwa bloga uległa zmianie.
Będę do Was pisała jako Kinga On Tour.
Najprawdopodobniej zmieni się również adres bloga, o czym na pewno Was poinformuję 🙂