O mnie oraz kilka zdań o blogu

Santiago de Compostela, Hiszpania/05.08.2016 r.

 Droga Czytelniczko/drogi Czytelniku, 
bardzo miło jest mi Ciebie powitać na Kinga On Tour! 

Chcesz się dowiedzieć czegoś o mnie lub o blogu? 
Znalazłaś/eś się we właściwym miejscu, dlatego serdecznie zapraszam Cię do dalszego czytania.


O MNIE: 

Nazywam się Kinga Nowak, a moje "ćwierćwiecze" jest już za mną. Pochodzę z małego miasteczka w Wielkopolsce. Mówiąc: "Tuliszków", myślę o niezwykłych wydmach skrytych wśród drzew, o leniwie płynącej strudze, o zjeżdżaniu na tyłku ze skarpy w żwirowni, o zabawach "na grzybku", o pierwszych przyjaźniach i miłostkach, o domu rodzinnym i wielu wspaniale przeżytych chwilach. To miejsce, które nie zwraca większej uwagi przejezdnych, ale na długo zostaje w sercach mieszkańców. Przez pięć lat mieszkałam i studiowałam w Łodzi, którą obecnie darzę wielkim sentymentem. Jestem absolwentką geografii urbanistycznej na Uniwersytecie Łódzkim. Obecnie mieszkam w zachodniej części Niemiec. 

Pomimo tego, że pisany jest mi los jedynaczki, mam szczęście być właścicielką rudego kocura Toffika. Zawsze chciałam mieć też lamę. Jednak to chyba nie jest możliwe? Jestem książkoholiczką, miłośniczką kotów wszelkiej maści, entuzjastką dobrego wina, kolekcjonerką dobrych wspomnień i pocztówek z całego świata. Do perfekcji opanowałam sztukę podróżowania palcem po mapie. Chętnie rysuję wnętrza domów, w których nigdy nie zamieszkam. Utożsamiam się z Małą Mi. Jestem niezbyt wysoka i często chodzę "z tym czymś na głowie".

Największy uśmiech na mojej twarzy wywołuje podróż w nowe miejsce. Zakochałam się we Włoszech. Marzę o Japonii i Nepalu. Gdybym miała narodzić się na nowo to wybrałabym irlandzkie Galway. W 2016 roku przemierzyłam pieszo Camino del Norte do Santiago de Compostela w Hiszpanii i było to spełnieniem moich marzeń.

Książki towarzyszyły mi od małego. Najpierw czytali mi Rodzice, potem sama zaczęłam sięgać po lektury. 
Pocztówki zbieram od czasów szkoły podstawowej, jednak dopiero 01.04.2014 r. dołączyłam do międzynarodowego projektu, jakim jest Postcrossing.
Podróże zazwyczaj odbywały się w towarzystwie rodziny lub znajomych. Dopiero mając dwadzieścia cztery lata wybrałam się w samodzielnie zorganizowaną, dwutygodniową podróż do Włoch i Francji. To ona dała mi kopa!

Podróż jest dla mnie szukaniem niecodzienności w codzienności, radości w smutku, sił do dalszej drogi w momentach zmęczenia. Jest dla mnie łapaniem zwyczajnych chwil w biegu, podziwianiem tego co stawia na mojej drodze los, a zarazem ucieczką przeradzającą się w przygodę.


Ulubione cytaty:
"Są na świecie miejsca, w których powinnam być, a nie jestem." Coco
"Książki są jak towarzystwo, które sobie człowiek dobiera." Monteskiusz
"Ludzie, którzy chcą pozostać w twoim życiu, zawsze znajdą na to sposób."
„Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie.” G. Forman


O BLOGU:

Kinga On Tour to blog o codziennym przemieszczaniu się z miejsca na miejsce, które jest możliwe dzięki książkom, pocztówkom oraz podróżom. To właśnie im poświęcam najwięcej czasu i są one nieodłączną częścią mojego życia. Blog znany był wcześniej jako Kingway007, jednak w lutym 2016 roku nastąpiła zmiana i od tej pory blog występuje pod obecną nazwą.
Blog powstał we wrześniu 2014 roku. Pomysł zrodził się podczas... praktyk studenckich w szkole ponadgimnazjalnej. 

To stali Czytelnicy są moją siłą napędową. Blog to nie tylko miejsce w sieci, ale i pewność siebie na co dzień. Daje mi on bowiem możliwość rozwoju, Tworzę więcej tekstów, robię więcej zdjęć, jestem ciekawsza świata. Dowiaduję się także wielu interesujących rzeczy - nie tylko podczas pisania postów, ale i odwiedzania Waszych blogów. Stałam się bogatsza o wiedzę i doświadczenie, którego nikt mi nie jest w stanie odebrać. 


Zorganizowane zabawy:

Więcej informacji znajdziesz pod poniższymi linkami:

Share this:

10 komentarzy :

  1. Podziwiam Cię za samotne podróże. Ja ciągle nie mogę się odważyć, a to strasznie uciążliwe. Już bym gdzieś jechała, a nie wszystko zależy ode mnie. O Nepalu też marzę! Nepal musi być cudowny ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to zawsze ciągnęło mnie do samotnych podróży, ale jako jedynaczka miałam spory problem z przekonaniem moich Rodziców do tego typu sposobu podróżowania. Zawsze pojawiały się pytania, a ja nie chciałam Ich rzucać na głęboką wodę, mówiąc: "Jadę sama, pa!". To dlatego postanowiłam, że pierwsza w pełni samodzielna podróż nie będzie autostopem, a właśnie autokarami. Dzięki temu byli nieco spokojniejsi, bo znali odjazdy poszczególnych autokarów, czy miejsca moich noclegów. Oprócz tego oczywiście starałam się "puszczać strzałki", czy dawać znać w inny sposób, że nic mi nie jest. Może ich trochę przekonałam do samotnych podróży...
      Tak, Nepal musi być cudowny! ♥

      Usuń
  2. Jesteś moja ulubioną podróżniczką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku! Dziękuję, to bardzo miłe i...zaskakujące! :)
      Choć i tak nadal nie nazywam siebie podróżniczką ;)

      Usuń
  3. Samodzielnej podróży za granicę bym się bała. Mój angielski strasznie kuleje, ale za parę lat mam zamiar się na taką odważyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie ma się czego bać. Z językiem faktycznie może być różnie i zazwyczaj to on budzi w osobach podróżujących sporo nerwów, bo przecież: "Jak ja się dogadam?!". Jadąc do Francji nie znałam francuskiego wcale. Z włoskiego znałam zaledwie kilka wyrażeń i o dziwo okazały się zaskakująco przydatne. Tak to porozumiewałam się właśnie w języku angielskim. Wiedziałam,że nie mam wyjścia i muszę sobie poradzić, więc jak czegoś nie potrafiłam powiedzieć, to mówiłam "Come with me I show you" :D Zawsze jakoś mnie zrozumiano, choć śmiesznie też było, bo nie powiedziałam, że byłam na wakacjach, tylko... byłam wakacjami. Byłam wakacjami i było fajnie :) Dobrze, że ludzie mają poczucie humoru! Także nie bój się o język i jedź! :)

      Usuń
  4. Bardzo fajny post zrobiłaś, w której opowiedziałaś więcej o sobie :) Widzę, że sporo nas łączy. Lubię podróżować, kocham zwierzęta, geografię też bardzo lubiłam, w liceum zawsze miałam dylemat, czy pójść potem na studia na biologię (ze względu na miłość do zwierząt/przyrody) czy na geografię (ze względu na miłość do podróży/książek i filmów podróżniczych i poznawania świata). Wybrałam jednak biologię, ale podróże też kocham. Chciałabym też więcej podróżować poza Polską. Może kiedyś się to spełni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przypadł do gustu. Robię porządek w górnym menu, więc przyda się takie zgromadzenie wszystkiego w jednym poście, a nie w kilku zakładkach jak do tej pory. Tak, faktycznie sporo nas łączy! Podróże, zwierzaki (choć ja najbardziej lubię koty i lamy, ale i na inne lubię patrzeć), książki. Ja w sumie na licencjacie studiowałam geografię nauczycielską z przyrodą. Na magisterce wybrałam geografię urbanistyczną, a dodatkowo miałam blog pedagogiczny. Dzięki temu mogę uczyć w podstawówce przyrody (miałam praktyki), i w gimnazjum oraz szkole ponadgimnazjalnej geografii.
      Na pewno się spełni, Aniu! :)

      Usuń

 
Copyright © Kinga On Tour. Designed by OddThemes