"Idąc scho­dami, tra­cisz grunt pod nogami." [Kopuła Bazyliki św. Piotra - Watykan]

Nie lubisz wchodzić po schodach? Masz problemy z sercem? Cierpisz na klaustrofobię albo na lęk wysokości? Czy nie możesz chodzić w kółko, bo od razu kręci Ci się w głowie? Jeśli na którekolwiek z tych pytań odpowiedziałaś/eś twierdząco, to dobrze zastanów się zanim spróbujesz wejść na kopułę Bazyliki św. Piotra znajdującą się w Watykanie
Widok na kopułę Bazyliki św. Piotra z Piazza del Quirinale


Są dwie opcje "zdobycia" kopuły. Choć w sumie to co z tego, skoro i tak ten najwęższy odcinek należy pokonać mając do czynienia ze stopniami, a nie z windą. Jeśli ktoś z Was skusi się już na początku na wersję pierwszą, oferującą za 8 euro wjazd windą oraz wejście po "tylko" 320 schodkach, to i tak czeka na tego kogoś wchodzenie w ciasnej przestrzeni etapu drugiego.
Bilet, który otrzymujemy na wejściu w kasie.
Jak widzicie, wybrałam drugą wersję, czyli uiszczenie opłaty 6 euro i wdrapanie się po... 551 stopniach w górę! (później trzeba jeszcze pokonać drogę powrotną). Zupełnie nie żałuję mojej decyzji, gdyż pierwszy odcinek to szerokie schody, które są dobrą zaprawą przed kolejnym etapem. Może brzmi to jak zdobywanie góry, ale w sumie to trochę tak się czuję. Jak zdobywca! I
Schody na etapie pierwszym (pomijają je osoby wybierające windę)
Po pierwszym etapie (231 stopni), mogę odetchnąć świeżym powietrzem, ponieważ wyszłam prosto na dach. W tym miejscu spotykam również osoby korzystające z windy, gdyż właśnie do tego momentu można nią dojechać. Podziwiam wspaniałą kopułę z bliska, wiedząc że dopiero teraz rozpocznie się "wejście właściwe". Wszystkie detale kopuły oglądane z tej wysokości, robią jeszcze większe wrażenie niż z Placu św. Piotra!
Wąskie okienka, zakratowane przestrzenie i kopuła z bliska
Następnie wchodząc po zaledwie kilkudziesięciu stopniach, docieram do balkonu mieszczącego się wewnątrz kopuły. Jako, że podczas mojej "wspinaczki" minęłam zaledwie kilka osób, to cała ta przestrzeń jest tylko dla mnie. Mogę podziwiać mozaiki i spojrzeć przez kraty w dół, gdzie zwiedzający są tacy mali! Zaglądam do środka przez okno dla VIP-ów. Tak, właśnie tak bym to określiła.
Schody prowadzące na balkon wewnątrz kopuły
Wnętrze bazyliki podziwiane z tarasu widokowego znajdującego się wewnątrz kopuły
Teraz zaczyna się prawdziwe wyzwanie. Moim oczom ukazują się skręcające pod dziwnym kątem, wąskie schody prowadzące coraz wyżej i wyżej. Nie widzę żadnych okien - to zły znak, może być bowiem bardzo duszno. Pocieszające jest to, że idę swoim rytmem, a wokół nie ma nikogo, kogo albo musiałabym wyprzedzać, albo kto chciałby wyprzedzić mnie. Idąc, mijam kilka rodzajów schodów - wszystkie śliskie, gdyż wytarte od wielu kroków ludzi wchodzących tu przede mną. Pojawiają się okna! Małe, bo małe. Zakratowane, ale pozwalające złapać kilka łyków świeżego powietrza. Droga wydaje się niemiłosiernie długa, a od chodzenia w kółko, zaczynają uginać mi się kolana. Docieram jednak do metalowych stopni, które zdają się być wytchnieniem, bo w końcu nie prowadzą pod skosem, że aż muszę opierać się o ściany. Wchodzę dalej, wiedząc że zbliżam się już do końca, a tu nagle: Co to ma być?! Sznur wisi, a schody wyglądają na mało stabilne. Łapię oddech, stawiam stopy i nagle... jestem na tarasie widokowym! Jakie to wspaniałe uczucie! Widoki sprawiają, że się w nich zatracam i czuję, że jestem we właściwym miejscu :)
Schody na etapie drugim (pokonują je wszyscy)
Muszę przyznać, że przed kupnem biletu obawiałam się, że nie podołam i nie będę mogła zawrócić, że serce wyskoczy mi z piersi. To przecież nie jest wejście na czwarte czy piąte piętro pokonane spokojnie po wygodnych szerokich stopniach. Jakie jest moje zdziwienie, gdy docierając do celu nie czuję zmęczenia związanego z liczbą pokonanych schodów, tylko z faktem że chodząc w kółko, miejscami traciłam grunt pod nogami i miałam wrażenie, że już dalej nie pójdę. 
Watykan nieco inaczej
Kiedy wychodzę na taras widokowy wieńczący kopułę, czuję powiew wiatru (miejscami było naprawdę duszno) oraz podziwiam panoramę Rzymu i Watykanu. Aż zaniemówiłam z wrażenia! Spędzam tam około godziny, chodząc po raz kolejny w kółko i uśmiechając się do nieznanych mi osób, na których twarzach widoczna jest ulga. Udaje mi się nawet spotkać ojca z synem, jak się okazuje... Polaków. Pozdrawiam Ich serdecznie i raz jeszcze dziękuję za zrobienie zdjęcia :)
"W podróży życia cza­sami le­piej za­dać so­bie trochę więcej tru­du i wyb­rać scho­dy, zamiast podróżować windą. 
Nig­dy bo­wiem nie wiesz, czy win­da nie zep­su­je się, i nie ut­kniesz między piętra­mi włas­nych możliwości."
Dowód na to, że to wszystko mi się nie przyśniło :)
Zdecydowalibyście się wejść na taras widokowy wieńczący kopułę, czy jednak czulibyście się zbyt niepewnie, aby zaryzykować? Może ktoś z Was był już w tym miejscu i podzieli się ze mną swoimi wrażeniami? Czekam na Wasze opinie! Jeśli macie jakieś pytania, to czekam na nie! :)

do usłyszenia!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


INFORMACJE PRAKTYCZNE

Godziny otwarcia:
01.04. - 30.09. 7:30 - 17:00 (schody)/18:00 (winda)
01.10. - 31.03. 7:30 - 16:00 (schody)/17:00 (winda)

Ceny (płatność jedynie gotówką) :
Wersja obejmująca windę oraz schody (320 stopni)
Wersja obejmująca jedynie schody (551 stopni)

Którędy się kierować?
Jeśli chcesz wejść na taras widokowy wieńczący kopułę, to musisz stanąć w kolejce na Placu św. Piotra, która prowadzi do bazyliki. Tak, to ta najdłuższa kolejka! Przechodzisz przez bramki ze skanerem, gdzie do specjalnego pojemnika wkładasz torebkę, kamerę, aparat, itd. Nie możesz mieć przy sobie oczywiście noży i innych niebezpiecznych przedmiotów, jednak wejście z parasolką, butelką wody przebiega bezproblemowo. Nic w tym miejscu nie płacisz. Kierując się w stronę wejścia do bazyliki (czytaj: idąc za tłumem) skręcasz na wysokości schodów w prawo, gdzie znajdujesz fontannę po lewej stronie, a po prawej informacje praktyczne dotyczące wejścia na górę. Kawałek dalej znajdują się kasy, w których płacisz za bilet. Polecam najpierw wdrapać się na taras widokowy, a następnie zwiedzić wnętrze bazyliki. 

Pamiątki
Jeśli chcesz kupić drobiazgi typu: figurki porcelanowe, różańce, pocztówki, medaliony, itd., to po zejściu z tarasu widokowego wieńczącego kopułę, na dachu po lewej stronie przejścia mieści się dość duży sklep.  

UWAGA: Wejście na taras widokowy wieńczący kopułę nie jest przystosowane dla osób niepełnosprawnych. 


* "Idąc scho­dami, tra­cisz grunt pod nogami. " Piętaszek

49 komentarzy:

  1. Pewnie bym umierała po drodze, ale weszłabym, dla tych widoków warto! Na taras też bym weszła, skoro przeżyłam wdrapanie się na wieżę Eiffla, to już mi nic nie straszne haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, widoki są genialne! I naprawdę choćby dla nich warto tam się wdrapać :)

      Usuń
  2. Nie wiedziałam, że można "zdobyć" kopułę Bazyliki! Wow, niesamowity widok rozciąga się z góry, a jeszcze bardziej niesamowicie musiało to wyglądać na żywo. Kiedyś tam wejdę! Może i będę zatrzymywać się co chwilę, aby złapać oddech (no cóż, moja kondycja do najlepszych nie należy), ale w końcu zdobędę szczyt! Uwielbiam wieże widokowe i, do czasu, aż nie uda mi się zdobyć Bazyliki w Watykanie, chcę pozdobywać co nieco w Polcse. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także dowiedziałam się o tarasie na kopule stosunkowo niedawno, bo jakoś z dwa lata temu chyba. Chyba nie jest to zbyt mocno reklamowane miejsce, bo nawet szukając informacji na innych blogach, nie znalazłam zbyt wielu rzeczy.
      Widok z góry jest piękny. Szkoda,że pogoda była taka szara. Choć z drugiej strony słońce nie świeciło prosto w aparat i dało się chociaż jakieś zdjęcia zrobić :)
      Ja chętnie poczytam relacje z Twoich polskich zdobyczy :D

      Usuń
  3. Oczywiście jeszcze mnie tam nie było, ale... gdybym była w lecie przy +30 stopniach myślę, że albo zrezygnowałabym z takiego zwiedzania albo kupiłabym bilet na wersję z windą. Jak gdziekolwiek jest duszno to zazwyczaj kręci mi się w głowie :<. Jeśli natomiast pojechałabym w takim okresie jak Ty... to pewnie wolałabym sama wdrapać się na 551 stopni :)
    Widok robi wrażenie! Myślę, że to wystarczająca nagroda za tyle przeszkód :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę,że wchodzenie tam w +30 stopniach nie należy do miłych wrażeń. Nie jestem pewna czy wjazd windą by Ci pomógł, bo to jednak ten drugi etap (czyli bez windy już) jest najbardziej ciasny i duszny. Wyobraziłam sobie to miejsce w takim upale i myślę, czy zdecydowałabym się na wejście wówczas. Hmm... ciężka sprawa :/

      Usuń
  4. W Watykanie byłam w niedzielę, i były ogromne tłumy, że odpuściłam sobie kopułę, a szkoda, bo patrząc na Twoje zdjęcia, aż mnie skręca z zazdrości, a to znak, że trzeba będzie tam kiedyś wrócić i wdrapać się na górę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam w czwartek, jednak i tak było sporo ludzi, co widać również po kolejce na jednym ze zdjęć. W sumie to jak wchodziłam, to minęłam z 4 osoby maksymalnie, a dopiero jak schodziłam, to zebrało się sporo osób. Więc pewnie pora dnia też ma wpływ, bo ja kupiłam bilet około 10:40.
      Koniecznie wejdź na kopułę, jak będziesz znów w tym miejscu! :)

      Usuń
  5. Jakie cudowne widoki! Pewnie, że wchodziłabym schodami. Po wjechaniu windą nie czułabym tej samej satysfakcji, co po wejściu od początku do końca o własnych nogach! Tak patrzę i patrzę i naprawdę tam pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie do tej pory nie czułam satysfakcji, ale faktycznie powinnam ją chyba czuć, bo całą drogę pokonałam schodami :)
      Tak, tam jest pięknie! :)

      Usuń
  6. wchodząc na Duomo w Mediolanie też wybrałam tańszą opcję z samodzielnym wspinaniem się. tych kilka euro wolałam wydać na lody niż na windę, nawet w niemalże 40 stopniowym upale. to już jest chyba skąpstwo :D uwielbiam tego typu punkty widokowe, bo można za jednym zamachem zobaczyć całe miasto i tak fajnie ogląda się świat z innej perspektywy. no i zawsze to dla mnie jakaś forma przezwyciężania samej siebie, bo zostałam obdarzona przez los panicznym (ale takim naprawdę paskudnym) lękiem wysokości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam z tym "skąpstwem" w niektórych sytuacjach i rezygnowałam z wejścia gdzieś do środka (płatnego) na rzecz choćby pocztówek :D Wszędzie, gdzie miałam nieco więcej czasu starałam się gdzieś wdrapać, aby obejrzeć miasto z nieco szerszej perspektywy. Trud wchodzenia wszędzie był wart widoków! :)
      Na szczęście tylko raz miałam problem z lękiem związanym z wysokością i miało to miejsce w Paryżu, ale wspomnę o tym jeszcze na pewno na blogu :) Przezwyciężanie lęków jest dobrym pomysłem! Choć jest mi z tym trudno, szczerze mówiąc ;p

      Usuń
  7. Byłam! I również wchodziłam po schodach! Zmęczona, spocona, z zadyszką jak po maratonie, ale za to jaka satysfakcja :) Poza tym widoki rekompensują wszelkie trudy wspinaczki. A z tą windą to niezła ściema. I tak gorszą, bo trudniejszą część trasy trzeba pokonać schodami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście wzięłam lżejszą kurtkę, bo tak to pewnie pot by ze mnie spływał w zimowej, grubej kurtce :) Zmęczona byłam tymi schodami w kółko, bo bardzo nie lubię takich schodów, albo takich gdzie widać stopnie poniżej, bo są na przykład takie zakratowane stopnie. Satysfakcja faktycznie jest, ale teraz po fakcie, gdy sobie to uświadomiłam :D Widoki są faktycznie niesamowite i aż weszłabym tam chyba po raz drugi, aby raz jeszcze móc je podziwiać :)
      Tak, też odniosłam wrażenie, że to niezła ściema, bo przecież ten pierwszy etap mija szybko i jest przyjemny, gdy idzie się schodami...

      Usuń
  8. Ale widoki! Watykan widziany z góry pięknie się prezentuje, ale widok na wnętrze kopuły z tarasu zrobił na mnie też spore wrażenie!! Po obejrzeniu Twoich zdjęć i przeczytaniu tego wpisu, pierwsze zdanie jakie padło z moich ust brzmiało: "ja chcę pojechać do Watykanu" :)
    Jakoś nigdy wcześniej nie miałam parcia na zobaczenie tego miejsca :/
    Jeżeli chodzi o schody, to raczej wybrałabym drugą opcję, tę z windą. Tylko dlatego, że oprócz tych schodów nie ma tam nic innego, co mogłoby urozmaicić wspinaczkę ;)
    Mnie chyba bardziej przerażałoby zejście z tych śliskich, stromych schodów...znając moje zdolności, pewnie i tak bym wylądowała na tyłku :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ten balkon wewnątrz kopuły też jest niesamowicie klimatyczny, bo przecież nie tylko widoki w dół, w górę są świetne, ale to że można dotknąć mozaiki też jest interesujące w tej części bazyliki. Ja w sumie chciałam odwiedzić Watykan, bo to kolejne nowe miejsce, nowy kraj jakby nie było, a do tego właśnie interesowało mnie wejście na kopułę i wysłanie widokówek :)
      Faktycznie, ta pierwsza część po schodach jest dość... nudna, bo nic tam nie ma oprócz schodów i drzwi od czasu do czasu. Raz prawie się poślizgnęłam, ale na szczęście udało mi się przytrzymać, bo faktycznie schody są śliskie miejscami (i to bardzo!).

      Usuń
  9. Ja bym raczej na kopułę nie weszła, mam lęk wysokości. Ale widok musi być tam naprawdę piękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lęk wysokości to nic dobrego! Ja raczej nie mam, choć raz zrobiło mi się gorąco - w Paryżu. Lubię oglądać miasto z góry :)

      Usuń
  10. Ja bym ducha wyzionęła na tych schodach haha :) Piękne widoki, typowo włosko-rzymskie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gdybym szła z kimś, albo wiedziała, że ktoś idzie za mną, a miejscami nie ma miejsca żeby wyprzedzić, to też bym wyzionęła ducha. Swoim tempem dałam radę :)

      Usuń
  11. specjalnie zaczęłam szukać, ile stopni jest w Bazylice Mariackiej w Gdańsku (wspięłam się na jej wieżę) - 412. ledwo mogłam oddychać po pokonaniu tylu schodów, ale dałam radę, więc wierzę, że i w Watykanie dałabym radę. :D widoki są po prostu niebiańskie, rzadko widuje się Watykan z tej perspektywy... szkoda, że podczas mojej wycieczki nie było możliwości wejścia na kopułę. na pewno bym się na to zdecydowała, bo uwielbiam oglądać miasto z góry.
    Kinga, gratuluję Ci podjęcia tego wysiłku fizycznego i cudownych zdjęć. :) chociaż i tak zaskakuje mnie fakt, że chciało Ci się robić zdjęcia tym schodom. :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to największa liczba schodów jaką pokonałam to chyba wejście na wieżę w Licheniu - 762 stopnie :D Byłam wówczas po przejściu pielgrzymki, więc to była niezła próba, ale daliśmy radę się wdrapać.
      Zgadzam się, że rzadko widuje się Watykan od tej strony, bo szukając przed wyjazdem informacji o tym tarasie, nie znalazłam tego co mnie interesowało. Na jednym blogu znalazłam ciekawą relację, a tak wiadomości raczej były niejakie. Właśnie dlatego zrobiłam zdjęcia schodom :D W sumie to w ogóle lubię okna, drzwi, schody, więc często mam takie zdjęcia na aparacie. Dlaczego ich nie wykorzystać w poście?
      Ja też lubię oglądać miasto z góry, a mogę Ci w takim razie zdradzić, że będzie jeszcze tego typu post na blogu, albo nawet dwa! :D
      Dziękuję, Saro! :)
      Szkoda, że nie dotarła do Ciebie moja pocztówka... :/ właśnie z Watykanu :/!

      Usuń
  12. Zapewne musiało to być ciekawe przeżycie. Też bym się na to skusiła - widoki wynagradzają trud i specyfikę wejścia - przepięknie!
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to było ciekawe i niezapomniane przeżycie, bo te schody wymiatały! Co do widoków, to oczywiście się zgadzam:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  13. Byłam tam 11 lat temu! Ale chyba nic się nie zmieniło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 11 lat temu? Ciekawa jestem teraz, od ilu lat można już wchodzić na kopułę! Muszę sprawdzić :)
      Ja w sumie o tym tarasie dowiedziałam się stosunkowo niedawno.

      Usuń
  14. Wspaniale, ciekawe czy podobała bym kondycyjnie haha. Wspaniałe widoki 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jeśli miałabyś możliwość wchodzenia swoim tempem, to dałabyś radę. Najgorszy jest ten drugi etap, bo jest tam niestety duszno miejscami, co też może wpływać na niekorzyść. Jednak pozytywnej myśli warto być już od samego początku! :)

      Usuń
  15. Niezły sport taka wspinaczka! Ale wspaniałe widoki wynagrodzą wszelkie trudy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, Darku :)
      Moja kondycja do najlepszych nie należy, dlatego się zdziwiłam, że było dobrze i dałam radę. Jednak te okrągłe schody... na samą myśl kręci się w głowie! ;)

      Usuń
  16. Bardzo przydatna relacja! Super zdjęcia - zachęcają do odwiedzenia tego miejsca i... zmęczenia się trochę ;)
    Pozdrawiam! :)

    http://w365dnidookolazycia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak myślisz! Właśnie to chciałam uzyskać pisząc tego posta w taki sposób i robiąc zdjęcia schodom :) Miejsce warto odwiedzić, warto! :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  17. Gdy tylko bede tam drugi raz, musze koniecznie wejsc (za pierwszym razem zbraklo czasu...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właściwie wiedziałam, że to jest jedno z miejsc, które zobaczyć muszę, choćby zabrakło mi czasu na Koloseum na przykład. Zatybrze i Watykan były na liście jako pierwsze :)

      Usuń
  18. Byłam w Watykanie, ale niestety ominęła mnie ta atrakcja. Szkoda, te schody to musi być wyzwanie, chętnie wybrałabym opcję za 6 euro tak jak Ty :) Widoki i satysfakcja, z tego, że całą tę drogę przeszłam sama są tego warte!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że wejście na kopułę Cię ominęło, bo widoki faktycznie warte są poświęcenia czasu i sił na wejście. I satysfakcja również jest :)

      Usuń
  19. Boże 320 schodków - jak ja nie lubię takich spacerów xD. Zawsze jak musiałam wejść na 7me z plecakiem pełnym książek i ciuchów na WF to aż miałam ochotę sama naprawić windę, żeby mnie do góry zawiozła :D. No i też by mnie stresowało to wąskie przejście, no ale czego się nie robi, aby zobacyzć takie widoki, jakie uwieczniłaś na zdjęciach! Jestem zachwycona ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mieszkałam całe życie na parterze, więc to dopiero lenistwo, bo nie trzeba wchodzić wyżej! Na uczelni wchodziło się na czwarte piętro, więc to i tak nisko. Tak, przejście miejscami jest wąskie. Jednak widoki to wynagradzają :)

      Usuń
  20. Jakie piękne widoki! Nie wiem, czy dobrze się orientuję, ale Twoja podróż nadal trwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 15 stopni w ostatnim poście mnie całkowicie zmyliły... :)

      Usuń
    2. Nie, nie. Ta podróż zakończyła się na początku grudnia i trwała dwa tygodnie :) Co do 15 stopni, to są w Niemczech, gdzie teraz mieszkam :)

      Usuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. 551 stopni to trochę jest. Na przemyską Wieżę Katedralną jest ich ponad połowa mniej i gdy tam weszłam byłam padnięta. Myślę, że w Watykanie wybrałabym opcję z windą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Przemyślu byłam, ale na wieżę się nie wdrapałam, bo pobiegłam na kopiec, który mnie w sobie rozkochał! :) Muszę pamiętać o wieży następnym razem. Opcja z windą, to zawsze nieco mniej stopni do pokonania :)

      Usuń
  23. Z przyjemnością się ogląda Twoje podróże, które i ja bardzo lubię, i zostaję u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za miłe słowa i odwiedziny :)

      Usuń
  24. Jestem Twoim blogiem zachwycona, ale nie uznaję od jakiegoś czasu przyjaźni z jednej strony. Nie będę więc Twoim stałym Obserwatorem, ale dodałam Twój blog do moich ulubionych. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie za bardzo rozumiem, o co chodzi z tą "przyjaźnią z jednej strony"? Jeśli chodzi o byciem Obserwatorem, to dla mnie nie jest to konieczne. Ktoś nie musi być obserwatorem mojego bloga, ponieważ nie zależy mi na liczbach. Zależy mi na stałych Czytelnikach. Sama często komentuję inne blogi, a ich obserwatorką nie zostaję, a jedynie dodaję dany blog do ulubionych, aby na bieżąco być z nowymi postami. Wybór należy do odwiedzającego :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  25. A ja tam bylam 3.dni temu. 1etap winda, na sama gore mialam.chwile zwatpienia ale dalam rade. Gdy juz tam weszlam to rece trzesly sie z wysilku, satysfakcji i wrazenia. Bylo cudownie. Szkoda ze maz nie dal rady i ze bylo tak duzo ludzi wiec ciezko z robieniem.zdjec. Ale pla sw. Piotra -mega. Polecam wszystkim pomimo wysilku.

    OdpowiedzUsuń

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM