Zurych - chwile ulotne

Szwajcaria powitała mnie... ponad godzinną kontrolą na granicy z Niemcami. Trzeba przyznać, że była ona bardzo szczegółowa - nie dość, że sprawdzono dokumenty każdego pasażera, to jeszcze w razie jakichkolwiek wątpliwości wzywano również do rewizji osobistej i pokazania zawartości bagażu. W sumie to chłopak, który siedział za mną w autokarze już do niego nie wrócił. Czy chciał tam zostać, czy po prostu go zatrzymano - tego nie wiem i już się nie dowiem. 

Ładny wschód słońca nad wzgórzami i niesamowite... korki! To właśnie z tym kojarzyć mi się będzie północna część tego państwa. Myślałam, że widziałam już korki na autostradzie, ale to co działo się w okolicy Bazylei, a potem Zurychu... Było jakoś przed siódmą rano, a sznur samochodów w obu kierunkach był tak długi, że praktycznie nie poruszaliśmy się w ogóle do przodu. Z każdego bocznego wjazdu pchali się kolejni kierowcy i czas mijał. Do Zurychu dojechaliśmy jakoś po ósmej, jednak słońce zbytnio nie chciało pojawić się na niebie, przez co wydało mi się ono dość... ponure

Zurych to największe miasto Szwajcarii, więc nie zdziwi nikogo fakt, że gospodarka działa tam prężnie, transport jest rozwinięty, a turyści wybierają je jako cel swoich podróży. Ja również chciałam pojechać do Zurychu (wspominałam o tym <tutaj>) i zwiedzić między innymi ten zakątek kraju. Wyszło jednak jak wyszło i zobaczyłam to miasto jedynie z okien autokaru. Jako, że nie zrobiło ono na mnie aż tak pozytywnego wrażenia, będzie konieczna jeszcze jedna wizyta, abym mogła zmienić zdanie ;)
Na pewno zaskoczył mnie fakt, że nie widziałam tam kolorowych budynków, które nie pasowałyby do otoczenia. Wiadomo, że w Polsce bloki mieszkalne są praktycznie we wszystkich kolorach tęczy, więc to była dla mnie miła odmiana. Wszystko było w dość stonowanych barwach, przez co nie rzucało się zbytnio w oczy. Miejscami jednak... tworzyło to jedną wielką, szarą plamę.
Zurych to jeden wielki plac budowy. Wciąż mijaliśmy dźwigi, rusztowania i specjalistyczne środki transportu. Widać, że miasto wciąż się rozwija, pnie się także w górę, choć i tak wysokich budynków mijaliśmy stosunkowo niewiele w porównaniu do innych europejskich miast.
Niestety nie widziałam Jeziora Zuryskiego, a jedynie rzekę Limmat, która z niego wypływa. Jest to także źródło energii elektrycznej, które tworzy malownicze widoki w centrum Zurychu. Na zdjęciu poniżej widać także rowery, które stanowią chyba jeden z głównych środków transportu w tym mieście, bo rowerzystów było naprawdę sporo! W sumie to chyba wcale się nie dziwię, bo i infrastruktura rowerowa była dobrze rozwinięta - specjalne pasy, ścieżki, a także liczne miejsca, w których można zostawić swój ukochany rower.
Niestety nie jestem pewna, jednak wydaje mi się, że budynek na zdjęciu poniżej to Swiss National Museum, czyli Szwajcarskie Muzeum Narodowe. Podobno każdy turysta musi odwiedzić to miejsce, gdyż zachowano w nim część kultury tego kraju oraz pozostałej części Europy. Z zewnątrz prezentuje się bardzo ładnie i niewątpliwie przyciąga wzrok!



Kolejna rzeka, tym razem Sihl. Wpada ona do Limmat w samym centrum Zurychu, niedaleko głównego dworca w mieście. To już koniec zdjęć z Zurychu, bo niestety nie dało się wszystkiego uchwycić w jednej chwili... 

Na kolejny szwajcarski post zapraszam Was już w piątek! 
Będzie w nim zdecydowanie więcej zdjęć niż tekstu. 
Pojawią się też w końcu... górskie widoki! :)

do usłyszenia!

25 komentarzy:

  1. Korki rzeczywiście są niesamowite. Współczuję tam ludziom, którzy muszą się przez nie przebijać codziennie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo Zurich! ;D
    Mi bardzo spodobało się to miasto! Fakt faktem, że byłam tam latem i była przepiękna pogoda, więc od razu wszystko wyglądało inaczej, ale naprawdę chętnie odwiedzę je jeszcze raz! ;D
    A te korki to może przed tym tunelem? Ja niestety utknęłam przed nim na ponad 2 godziny.. (chybs był jakiś wypadek i zamknęli) wtedy wyglądało to podobnie jak na zdjęciu ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wiem, o który tunel Ci chodzi, jednak przed nim akurat korek był krótki, a w tunelu już w ogóle się rozluźniło i normalnie dało się przejechać :)
      Zdecydowanie bardziej wolałabym utknąć przed tunelem, niż w tunelu! ;D
      Najwidoczniej Zurych porą letnią jest zdecydowanie ładniejszy - tak myślałam, bo te wszystkie zdjęcia są niesamowite gdy światło oświetla budynki (no i jezioro!).

      Usuń
  3. Zapewne przy ładnej pogodzie i słoneczku, to miasto pięknieje, bo to ze zdjęć jest takie szare i ponure, w sumie jak większosć miast podczas brzydkiej pogody.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z okien autokaru też coś można zobaczyć:) Ja w Zurychu byłam tylko na ...lotnisku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście miasto nie zachęca, przynajmniej na tych zdjęciach, ale lubię fotografie robione z okna autokaru/samochodu. Są one takie wyjątkowe...

    OdpowiedzUsuń
  6. a mnie mimo ponurej pogody, licznych budów i korków miasto się spodobało. chociaż spodobało to może za dużo powiedziane - wydało interesujące. widać tam miejsca, które przy bliższym poznaniu mogą okazać się bardzo ciekawe i po prostu ładne i fotogeniczne. a najbardziej spodobało mi się zdjęcie, gdzie widać jadący obok pociąg :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to ten pociąg stał w miejscu, a ja jechałam :D W sumie to mnie zdziwił ten widok - bo co robi taki towarowy pociąg w centrum miasta i jeszcze tak blisko jezdni niczym jakiś tramwaj xd

      Usuń
    2. jedzie, stoi, nieważne, ważne, że jest pociągiem :D ale faktycznie takie miejsce na linię kolejową, choćby i towarową, jest dość nietypowe.

      Usuń
  7. Naprawdę przez pogodę to miasto wydaje się niezwykle ponure. Trzeba sprawdzić jak to tam latem wygląda :D Korki mnie już chyba nigdy nie zdziwią, po tym jak w piątkowe popołudnia muszę przechodzić przez główną drogę łączącą Bydgoszcz z Poznaniem. Średnio kilkukilometrowe korki. Niech już skończą obwodnicę! Będę mogła szybciej śmigać ze szkoły :D Mnie również najbardziej spodobało się zdjęcie gdzie widać pociąg :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Korki - o nie! Ja już mam ich serdecznie dość... Nawet na obwodnicy, którą kiedyś można było przelecieć raz dwa... Miasto wydaje się takie normalne, ale też coś w nim jest, co sprawia, że chciałoby się pojechać. Na pewno wiele zdziałał Twój opis :P. Hah, tak samo jak Agata wyhaczyłam ten pociąg :D.

    OdpowiedzUsuń
  9. A mnie zaskoczyła informacja o tak szczegółowej kontroli granicznej. Czyżby wzięli was za uchodźców :D?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kontrole na granicach ze Szwajcarią naprawdę były bardzo szczegółowe. Być może wzięli część z nas za uchodźców,którzy mogliby coś kombinować. Tego to ja nie wiem, ale prawie każdy autokar był sprawdzany dokładnie, a osobówki jedynie gdy kierowca budził jakiś niepokój ;)

      Usuń
  10. Mimo niezbyt sprzyjającej pogodzie to miasto robi wrażenie :) Wpisuję kolejny punkt do listy miejsc do odwiedzenia! Zdjęcia z autokaru bardzo udane, jeden plus korków - brak rozmyć na zdjęciach :) Do tego muzeum chętnie bym poszła, zaciekawiło mnie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, jak tam nieładnie :/ Nie takiej Szwajcarii się spodziewałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ten nowszy szwajcarski post będzie bardziej taki, jak Twoje wyobrażenia o tym kraju :D

      Usuń
  12. Caly Zürich! :P Bylas tak niedaleko mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo nawet nie miałam pojęcia, że to gdzieś niedaleko Ciebie będzie :) Jakbym była tam innym razem, to Ci dam znać! :)

      Usuń
  13. Chyba jak każdy, nie cierpię korków... Niestety nie zawsze da się je ominąć :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Faktycznie tak troszkę szaro, choć pewnie przy innej pogodzie inaczej byśmy widzieli to miasto :) Jeszcze tam nie byłam, ale Szwajcaria jest na mojej liście do zobaczenia :) Może w weekend majowy albo wakacje? kto wie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam identyczne doświadczenia i z granicy (długie, drobiazgowe kontrole w autokarze), jak i z miasta. Mimo, że byłam tam kilkakrotnie latem a potem jeszcze w okolicach Bożego Narodzenia, Zurich zupełnie nie przypadł mi do gustu. Dla mnie to miasto zupełnie nie ma klimatu. Zdecydowanie wolę szwajcarską prowincję.

    OdpowiedzUsuń
  16. faktycznie przez okna autokaru Zurych nie prezentuje się zbyt okazale. wydaje mi się, że i pogoda miała na to wpływ. pamiętam, że jak byłam w Bratysławie, to padało i było pochmurno, myślę, że to jeszcze bardziej sprawiło, że miasto mi się nie podobało.
    jedynie ten budynek Szwajcarskiego Muzeum Narodowego wygląda bardzo ładnie mimo niepogody.
    powiem Ci Kinga, że zaskoczyłaś mnie tymi postami ze zdjęciami z autokaru!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to było pozytywne zaskoczenie, Saro :D!
      Słowacja wciąż przede mną, ale słyszałam faktycznie kilkukrotnie, że w Bratysławie nie ma zbyt wiele do podziwiania, a miasto jest dość szare. Będę musiała się o tym kiedyś przekonać! :) Pogoda faktycznie mogła mieć na to wpływ, choć w sumie nie zawsze gdy nie ma słońca i jest pochmurno/deszczowo, to miasto nie przypada mi do gustu. Są wyjątki od tej reguły :)

      Usuń
  17. Miałam inne wyobrażenie o tym mieście... Czułabym się tam paskudnie i mieszkając tam chyba dostałabym depresji... Jak dla mnie odrzucające miejsce niestety :( I te żurawie itd... jak w paskudnych Katowicach, non stop coś w remoncie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że Zurych nie jest ani trochę odpychający. Stare miasto przypomina raczej Wiedeń niż Katowice. Osobiście, bardzo chętnie bym tam zamieszkał, gdyby tylko szwajcarskie ceny nie były aż tak wygórowane.

      Usuń

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM