Szwajcaria - chwile ulotne

Po wyjeździe z Zurychu kierowaliśmy się na południe, tak aby dotrzeć do Włoch. Po drodze mijaliśmy urocze miejscowości z drewnianymi domkami, zielone pastwiska i lasy. Nie widziałam jednak ani jednej krowy! To chyba zdecydowanie nie ta pora roku dla tych zwierząt albo są one jeszcze w wyższych partiach gór. W sumie nie znam się na tym, więc jeśli ktoś coś wie na temat zaginionych szwajcarskich krów - niech da mi koniecznie znać w komentarzu! :)

Po przejechaniu kilkunastu kilometrów moim oczom ukazały się pierwsze szczyty, które dzielnie skrywały się za chmurami i nie chciały się pokazać. Uparte jak nie wiem! Kiedy w końcu przyjrzałam się im nieco lepiej, to stwierdziłam, że są niskie, jednak za nimi skrywają się cudowne -podświetlone przez słońce - jasne chmury. Jakie było moje zdziwienie, gdy wytężając wzrok okazało się, że to nie chmury, a najprawdziwsze w świecie, wysokie Alpy! Były to wówczas najwyższe szczyty jakie w życiu widziałam, więc zrobiły na mnie bardzo duże wrażenie!
Moje pierwsze skojarzenia? Majestatyczne, nieziemskie, groźne, jednak mimo wszystko wyglądały jak z bajki o Królowej Śniegu. Hmm... czy tam były w sumie góry? Pomyślałam też o tym, że... chcę jeszcze wrócić do Szwajcarii i móc patrzeć na te szczyty godzinami oraz poczułam jeszcze większą chęć wyprawy do Nepalu i zobaczenia na żywo najwyższych gór świata! 
Szwajcaria już zawsze będzie mi się kojarzyła z... tunelami! Krótsze, dłuższe - od koloru do wyboru! Było ich naprawdę sporo. Miałam okazję przejeżdżać również przez tunel drogowy Świętego Gotarda, który funkcjonuje od 1980 roku i łączy dwie szwajcarskie miejscowości - Göschenen i  Airolo. Jego długość wynosi prawie 17 kilometrów i przez pewien czas był on najdłuższym tunelem na świecie! Kiedy przez niego przejeżdżaliśmy pamiętam tylko migocące światła, znaki ewakuacyjne, szum oraz to, że w pewnym momencie zrobiło się po prostu strasznie duszno w autokarze. Dość dziwne uczucie... Całe szczęście, że nie trafiłam na taki korek ;)
Po wyjeździe z jednego z tunelów moim oczom ukazał się taki widok! Przez cały autokar przetoczyło się wtedy takie "woooooow" i chyba wszyscy wstrzymali oddech. Para Japończyków po mojej prawej aż przestała się poruszać i żywo gestykulować. Muszę przyznać, że do tej pory moje wspomnienia ograniczają się do listopadowego śniegu widzianego na szczycie Śnieżki. Szwajcarskie Alpy były więc pierwszymi górami w wydaniu zimowym, jakie widziałam w życiu.Ta biała pierzynka wyglądała na żywo o wiele ładniej niż na zdjęciach.

"Zwykle trudno opowiedzieć o tym, o czym naprawdę chce się opowiedzieć." H. Murakami

Przejeżdżałam w pobliżu Bellinzony, jednak nie zobaczyłam żadnego z zamków, widocznych na pocztówce. Słońce raziło w oczy akurat w miejscu, gdzie mogłabym ich poszukiwać wzrokiem - szkoda! 

Malownicze Locarno zrobiło na mnie wrażenie, gdyż widoki na to miasto z autostrady były zachwycające! Poza tym to podobno najniżej położone miasto w Szwajcarii (około 200 m. n. p. m.). Maggiore, czyli jezioro polodowcowe mieniło się w słońcu (choć nie widać tego na zdjęciu), przez co już z daleka przyciągało wzrok i wręcz zachęcało do odwiedzin. 
Byłam prawdopodobnie w sześciu lub siedmiu kantonach, jednak muszę przyznać, że południowa Szwajcaria urzekła mnie zdecydowanie bardziej niż północna. Pamiętacie pocztówkę, którą otrzymałam od Angeliki? Prezentowała ona przepiękny kanton Ticino, który... i mnie przypadł bardzo do gustu, mimo że widziałam go jedynie z okien autokaru! Odniosłam wrażenie, że jest on na tyle włoski, a zarazem szwajcarski, że po prostu nie da się go nie polubić! Wszystko w tej okolicy aż tętniło życiem, przyciągało wzrok, budziło pozytywne emocje, że aż się uśmiechałam. Gdy pojawiało się słońce to już w ogóle można było zapomnieć o całym otaczającym świecie i tylko pożerać te widoki. Jeziora wpływały niewątpliwie korzystnie na cały wizerunek tego kantonu, a poza tym urocze domki i palmy (widziałam chyba tylko dwie, ale dobre i to). 

Szwajcaria jest po prostu piękna! Żałuję, że nie zatrzymałam się tam dłużej, jednak z drugiej strony wiem, że gdybym teraz miała wybierać to postawiłabym na Zurych (aby móc zmienić o nim zdanie) lub właśnie południową część tego państwa - Locarno, Lugano albo inną małą miejscowość w cieniu gór.

Która część Szwajcarii interesuje Was najbardziej? Może polecicie mi jakąś miejscowość lub wioskę, w której warto zatrzymać się choć na chwilę i stracić kontakt z rzeczywistością? Jestem również ciekawa Waszego zdania na temat widoków - czy patrząc na takie zdjęcia skusilibyście się na podróż do tej części Europy? :)

P.S. Opuszczamy Szwajcarię i mkniemy prosto do Mediolanu, który już w poniedziałek! Co do kontroli na granicy szwajcarsko - włoskiej, to znów zmarudziliśmy tam prawie godzinę. Tym razem jednak w autokarze znalazł się pies tropiący, dokumenty zostały sprawdzone, a dwie osoby poproszono na przeszukanie bagaży, jednak wróciły one z powrotem i pojechaliśmy dalej w tym samym komplecie... 

do usłyszenia!

29 komentarzy:

  1. Nie mogę się napatrzyć na te dzisiejsze zdjęcia. Jak tam jest pięknie, a jak musi być tam pięknie, gdy jest jeszcze więcej śniegu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę żałuję, że nie było wtedy więcej śniegu, bo też wyobrażam sobie jak tam musi być wówczas pięknie! <3
      Chętnie bym zobaczyła wówczas Alpy na żywo i pozachwycała się śniegiem, którego teraz za oknami brakuje.

      Usuń
  2. Wygląda to wszystko jak z bajki! :) Tak jak pisałam już pod poprzednim postem - mam zamiar odwiedzić Szwajcarię w kolejnym roku :) Czy się uda czy nie... to się okaże :) Ale myślę, że dla takich widoków warto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, aby jednak się udało! :) Widoki na żywo były o wiele lepsze i dostarczały więcej emocji niż na zdjęciach, więc na pewno warto jechać i zobaczyć to wszystko na własne oczy! Ja ponownie do Szwajcarii nie wiem kiedy się wybiorę, bo w przyszłym roku stawiam na nieco inne kierunki, ale tak jak napisałaś - to się okaże :)

      Usuń
  3. Wow, jakie bajkowe widoki. Zazadraszczam!

    OdpowiedzUsuń
  4. I to jest prawdziwa Szwajcaria:-) Super zdjęcia, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Śnieg!!! :) Szwajcaria jest cudna! :D nigdy nie zapomnę Zuryskiego chleba i pasztetu za 40 zło :D Baw się dobrze! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasztet i chleb za 40 zł?! To chyba musiała być uczta :D

      Usuń
  6. Widoki, jak na Szwajcarię przystało, są piękne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdjęcia są zachywcające! Po prostu piękne! Jako dziecko przejeżdzałam kilkakrotnie przez Szwajcarię, niegdy nie zatrzymałam się tam na dłużej ale pamiętam widoki gór i mnóstwo tuneli :) Była to dla mnie ogromna frajda. Teraz widzę że niestety moje wspomnienia z tych miejsc już się trochę zatarły i nie pamiętałam o wielu pięknych widokach. No ale to było jakieś 12 lat temu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, że pamiętasz góry i tunele, bo domyślam się że i ja szybko tego nie zapomnę! To było coś niesamowitego i wciąż sobie zerkam właśnie na te zdjęcia :) Widoki przez te 12 lat mogły się nieco zmienić, choć chyba nie za wiele :D

      Usuń
  8. Piękne widoki, wspaniałe góry... cudo!
    A jeszcze te drogi..- no nie powiem. Tęsknię za tym.
    Tak można żyć ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękne zdjęcia! Przepiękne góry!

    OdpowiedzUsuń
  10. O matko, jak pięknie! (A te zaśnieżone szczyty tylko jeszcze bardziej przypominają o tej wiosennej niemal pogodzie u nas. :'D)

    OdpowiedzUsuń
  11. zachwycałam się już widokami na instagramie, ale i tutaj cieżko się nimi nie pozachwycać po raz kolejny. ośnieżone szczyty widziałam niejednokrotnie, ale tak naprawdę za każdym razem robią one niesamowite wrażenie i powodują to przeciągłe "woooooow"! zazdroszczę, że mogłaś się przez tyle czasu zachwycać takimi pięknymi obrazami no i miałaś też odrobinę śniegu jak na prawdziwy grudzień przystało :)

    OdpowiedzUsuń
  12. jejku, ile zdjęć! a ja się tak oszczędzam i gdy pytam mamę "myślisz, że 15 zdjęć to za dużo?", to ona: "w ostatnim było 10 i już mi się jakoś za dużo zdawało", haha.
    te szczyty wyglądają nieziemsko! naprawdę chciałabym je zobaczyć na żywo.
    poza tym, mimo tego, co widziałam w poprzednim poście i co napisałam w komentarzu, chciałabym odwiedzić Zurych. poza tym Berno - w końcu to de facto stolica Szwajcarii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to już wolałam więcej zdjęć w tych postach dodać, niż znów je rozdzielać na kilka wpisów, bo i tak nie mam pojęcia kiedy opublikuję tutaj na przykład relację z Paryża, który był ostatnim miastem na trasie :D Jest już prawie styczeń, a ja wciąż w pierwszym mieście!
      Mnie na szczęście na innych blogach nie przeszkadza duża ilość zdjęć, bo wręcz je uwielbiam oglądać, więc nie widzę w tym żadnego problemu :D Czy komuś przeszkadza albo nudzi duża ilość zdjęć u mnie - tego nie wiem, ale mam nadzieję, że nie :D
      Berno także chciałabym zobaczyć, a do tego Genewę, choć i o Bazylei słyszałam wiele pozytywnych słów - w sumie jest z czego wybierać w Szwajcarii! Te mniejsze miasteczka też są urocze :)

      Usuń
  13. Nigdy nie byłem w Szwajcarii, ale Twoje zdjęcia są piękne i z ogromną przyjemnością pojechałbym zwiedzić ten kraj. Dziękuję za interesująca relację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i polecam się na przyszłość :) Polecam także Szwajcarię, bo warto nawet tylko przez nią przejechać, a już można podziwiać jej piękno ;)

      Usuń
  14. Zachwycające zdjęcia, ten śnieg wygląda bajecznie :) Z chęcią bym się wybrała do Szwajcarii. Te zdjęcia i opisy mnie jeszcze bardziej o tym przekonują :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie byłam w Szwajcarii, ależ pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Te droge znam praktycznie na pamiec :) Gdyby nie Gotthardtunnel moglabym tam jezdzic co tydzien ;) Ciesze sie, ze omineliscie korek, bo to rzadko sie zdarza :) Wielkanoca, gdy akurat wracalismy, korek siegal 45 km :D Widoki na gory nigdy nie przestana mnie zachwycac, sama robie miliony zdjec zza okna samochodu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 45 km?! Chyba bym tam zemdlała, bo już teraz zrobiło się naprawdę mega duszno, a przecież jechaliśmy normalnie, a nie żółwim tempem. Nie wiem jakbym to przeżyła, ale zapewne nie podobałoby mi się. Świetnie macie, że możecie wyskoczyć w wolnej chwili do jakieś uroczej szwajcarskiej miejscowości - już trochę ich na blogu pokazałaś! :)

      Usuń
  17. Polecam Genewę do zwiedzenia również!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapamiętam Twoją propozycję, choć Genewa i tak jest na tej mojej szwajcarskiej liście podróżniczej :)

      Usuń
  18. Kocham góry :) Ale tam pięknie !

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękne widoki na Twoich zdjęciach:)
    Z Twego opisu wynika, że Szwajcarzy pilnie strzeżą dostępu do swojego raju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia jak kontrola wyglądałaby gdyby nie był to tak krótki okres od wydarzeń jakie miały miejsce w Paryżu. Być może normalnie kontrole nie są aż tak szczegółowe... Może Angelika wie o nich coś więcej :)

      Usuń

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM