Krok do przodu w Mediolanie

Mediolan to nie tylko wszechobecne ekskluzywne witryny sklepowe czy elegancko ubrani ludzie. To miasto nie jest związane jedynie z modą i na szczęście udało mi się o tym przekonać podczas mojej listopadowej wizyty.

W przedostatnim poście podzieliłam się z Wami wrażeniami z wieczornego wyjścia do estetycznie urządzonego centrum handlowego, którym jest Galleria Vittoria Emanuele II. To pełna atrakcji przestrzeń, którą na pewno warto zobaczyć. W mieście istnieją jednak także inne interesujące atrakcje turystyczne i niektóre z nich udało się mnie zobaczyć.

Początkowo planowałam, że zamiast komunikacji miejskiej skorzystam z własnych sił i po opuszczeniu autokaru (na stacji/dworcu Lampugnano w północno - zachodniej części Mediolanu), wyruszę spacerkiem do centrum. Według obliczeń powinno mi to zająć maksymalnie półtorej godziny. Wyszło, jak wyszło, że najpierw autokar przyjechał ponad godzinę później niż powinien, zaczął padać deszcz, skręciłam w prawo zamiast w lewo i nagle okazało się, że zamiast przybliżać się do celu, to się od niego oddalam. Nie mogłam złapać połączenia internetowego, mapa offline nie chciała się załadować, a ja byłam zbyt podekscytowana, aby zapytać kogoś o drogę. Zamiast robić krok do przodu, robiłam wciąż krok do tyłu i nagle zatoczyłam koło i wyszłam w tym samym miejscu. Chciało mi się śmiać, ale przynajmniej zobaczyłam wówczas nieznany mi dotąd z żadnych źródeł fragment Mediolanu.

Via Torino
Via Torino
Via Alessandro Manzoni

Kiedy wreszcie udało mi się załadować plan miasta to dotarłam już bez żadnych problemów do Piazza del Duomo, czyli głównego placu. Tam udałam się do McDonald's, zarezerwowałam nocleg w hostelu, do którego zresztą po chwili się przeniosłam. Powinnam dodać jeszcze, że byłam zła, troszkę przemoczona, zmęczona targaniem ciężkiego plecaka, a do tego wszystkiego wyjeżdżając z Niemiec w tę podróż byłam przeziębiona, dusił mnie kaszel i być może po dotarciu do hostelu miałam stan podgorączkowy - tego nie wiem, ale jedno było pewne - naprawdę byłam wówczas padnięta. Postanowiłam coś zjeść i gdy słońce zaszło, ja wyruszyłam na zwiedzanie miasta.

Katedra Duomo <klik>
Gdy tylko ją zobaczyłam pomyślałam "wooooooow!!!" i szczęka opadła mi pewnie aż do ziemi. Jest zdecydowanie większa niż to sobie wyobrażałam i trudno uchwycić całą budowlę na jednym, w miarę dobrze skadrowanym zdjęciu. A o braku ludzi na fotografii to już w ogóle można zapomnieć! Nawet przed 6 rano było tam sporo osób. Te wszystkie detale sprawiły, że poczułam się taka mała w porównaniu do nich. Naprawdę musicie to zobaczyć na własne oczy! Jestem fanką tego obiektu w odsłonie dziennej, a nie nocnej. Wówczas wyglądała dla mnie imponująco, słońce się odbijało od fasady i tworzyło spektakularne widowisko. Wieczorem, gdy podświetlenie było sztuczne - katedra nie robiła już na mnie takiego wrażenia. Niestety nie udało mi się zajrzeć do środka, gdyż za pierwszym razem byłam tam jeszcze z plecakiem i nie miałam zamiaru go całego rozbierać na części, aby panowie na bramkach mogli sprawdzić jego zawartość, a potem drzwi były już zamknięte.

Piazza Armando Diaz <klik>
Skromny placyk, na którym stoi dziwnego kształtu rzeźba, jest jakby z boku i chyba nikt tam nie chodzi, bo za każdym razem widywałam jedynie samochody, a pieszych nie było wcale. Szczególnie spodobała się mnie ta alejka z żywopłotu po lewej stronie, gdzie mieściło się torowisko dla przejeżdżających tramwajów. 

Pałac Królewski i Museo del Novecento <klik> i <klik>
Przypadkowo zrobiłam to zdjęcie, bo mówiąc szczerze dopiero wczoraj dowiedziałam się, że te dwa budynki to muzeum i Pałac Królewski. Byłam tak zauroczona katedrą, że zupełnie nie zauważyłam tych atrakcji. 

Civico Tempio di San Sebastiano <klik>
Mediolan to kościół na kościele. Minęłam różnego typu obiekty sakralne w drodze z dworca do centrum, jednak tylko trzy przyciągnęły mój wzrok na dłużej. Każdy wyróżniał się przede wszystkim ciekawym wyglądem - a to intrygująca wielkość, wysokość, czy kształt. Trudno było je także uchwycić na zdjęciu, gdyż znajdowały się w one najczęściej w trudno dostępnych miejscach - przy innych wysokich budynkach, na bocznej uliczce, czy przy podcieniach.
źródło: <klik>
Chiesa San Giorgio <klik>

Parrocchia di San Satiro <klik>
źródło: <klik>


Piazza della Scala i Statua di Leonardo da Vinci <klik>
Uroczy plac po drugiej stronie galerii, na który warto zajrzeć. Było tam sporo turystów, jednak o dziwo panował tam spokój i cisza (zupełna odmiana od Piazza de Duomo). Pomnik Leonarda da Vinci stanowi centralny punkt placu i jest chętnie fotografowany, a także można uznać go za punkt zbiórek lokalnej młodzieży. Być może w tym miejscu jest im zdecydowanie łatwiej się odnaleźć? Miałam okazję obejrzeć tam również pokazy rudego kota na smyczy, który za radą swojego właściciela wspinał się na drzewo ;)

Teatro alla Scala <klik>
To miejsce kojarzyłam już wcześniej, jednak nie sądziłam, że  jest ono tak ładnie podświetlone i wręcz wyeksponowane w przestrzeni miejskiej. Fasada budynku robi wrażenie, choć wydaje mi się, że to jednak wnętrze jest tym, czego nie da się zapomnieć. W końcu scena jest przepiękna (przynajmniej tak wygląda na fotografiach)!

Palazzo Marino

Gallerie d’Italia

Piazza San Fedele
Monumento ad Alessandro Manzoni
San Fedele Church

Piazza Cordusio
źródło: <klik>

Czy Wy macie jakieś wyobrażenie na temat Mediolanu? 
Czego byście się spodziewali po tym włoskim mieście, gdybyście sami mieli je odwiedzić? ;)

do usłyszenia!

INSTAGRAM