Month: Grudzień 2015

Krok do przodu w Mediolanie

Mediolan to nie tylko wszechobecne ekskluzywne witryny sklepowe czy elegancko ubrani ludzie. To miasto nie jest związane jedynie z modą i na szczęście udało mi się o tym przekonać podczas mojej listopadowej wizyty. W przedostatnim poście podzieliłam się z Wami wrażeniami z wieczornego wyjścia do estetycznie urządzonego centrum handlowego, którym jest Galleria Vittoria Emanuele II. To pełna atrakcji przestrzeń, którą na pewno warto zobaczyć. W mieście istnieją jednak także inne interesujące atrakcje turystyczne i niektóre z nich udało się mnie zobaczyć.   Początkowo planowałam, że zamiast komunikacji miejskiej skorzystam z własnych sił i po opuszczeniu autokaru (na stacji/dworcu Lampugnano w północno – zachodniej części Mediolanu), wyruszę spacerkiem do centrum. Według obliczeń powinno mi to zająć maksymalnie półtorej godziny. Wyszło, jak wyszło, że najpierw autokar przyjechał ponad godzinę później niż powinien, zaczął padać deszcz, skręciłam w prawo zamiast w lewo i nagle okazało się, że zamiast przybliżać się do celu, to się od niego oddalam. Nie mogłam złapać połączenia internetowego, mapa offline nie chciała się załadować, a ja byłam zbyt podekscytowana, aby zapytać kogoś o drogę. Zamiast robić krok …

Pocztówki z Mediolanu

Widokówki w Mediolanie czekają na turystów praktycznie na każdym rogu. Pomimo, że dostaniemy je w kiosku, na stoisku u Japończyka, czy w księgarni, to i tak ich ceny są podobne i wahają się średnio od 0,50 euro do 1,50 euro (za długie panoramiczne). O dziwo nie znalazłam wielu interesujących wzorów, jednak i tak było w czym wybierać. Zdecydowałam się na pięć pocztówek prezentujących Piazza del Duomo oraz dwie bardziej nowoczesne kartki. Za każdą z nich zapłaciłam najniższą spotkaną cenę, czyli 50 centów.     Dajcie znać, która z pocztówek spodobała się Wam najbardziej! 🙂 do usłyszenia!

Mediolan stolicą mody

Moda. Cóż to dla mnie takiego? W sumie nic konkretnego. Niestety nie jestem ani fanką podążania za obowiązującymi trendami, ani znawczynią w tej kwestii. Ubieram się tak, aby było mi wygodnie, a nie tak jak wymaga tego dana chwila w roku czy inni ludzie. Najczęściej chodzę w dżinsach, koszulce z krótkim rękawem, adidasach/trampach i bluzie/sweterku. Kinga w sukience/spódniczce? Tylko na weselach, ewentualnie innych tego typu imprezach rodzinnych. Nawet na obronę pracy magisterskiej poszłam w czarnych spodniach! Po prostu tak lubię. Dlaczego więc chciałam zobaczyć Mediolan? Ponieważ kojarzyłam to włoskie miasto z modą i w sumie tylko z modą, czyli czymś, co mnie nie interesuje. Chciałam przekonać się, że to miasto oferuje jeszcze coś innego i podczas przeglądania Internetu przed wyjazdem, zdziwiłam się jak dużo ciekawych miejsc można tam zobaczyć. Co prawda plany mi się pokrzyżowały i nie wszystko poszło tak jak powinno, ale o tym już w środowym poście! Tymczasem podążamy na wieczorny spacer po znanym chyba wszystkim miejscu. Galleria Vittorio Emanuele II to „handlowa świątynia miasta„. Mimo, że jest to stosunkowo młody budynek, gdyż …

Szwajcaria – chwile ulotne

Po wyjeździe z Zurychu kierowaliśmy się na południe, tak aby dotrzeć do Włoch. Po drodze mijaliśmy urocze miejscowości z drewnianymi domkami, zielone pastwiska i lasy. Nie widziałam jednak ani jednej krowy! To chyba zdecydowanie nie ta pora roku dla tych zwierząt albo są one jeszcze w wyższych partiach gór. W sumie nie znam się na tym, więc jeśli ktoś coś wie na temat zaginionych szwajcarskich krów – niech da mi koniecznie znać w komentarzu! 🙂 Po przejechaniu kilkunastu kilometrów moim oczom ukazały się pierwsze szczyty, które dzielnie skrywały się za chmurami i nie chciały się pokazać. Uparte jak nie wiem! Kiedy w końcu przyjrzałam się im nieco lepiej, to stwierdziłam, że są niskie, jednak za nimi skrywają się cudowne -podświetlone przez słońce – jasne chmury. Jakie było moje zdziwienie, gdy wytężając wzrok okazało się, że to nie chmury, a najprawdziwsze w świecie, wysokie Alpy! Były to wówczas najwyższe szczyty jakie w życiu widziałam, więc zrobiły na mnie bardzo duże wrażenie! Moje pierwsze skojarzenia? Majestatyczne, nieziemskie, groźne, jednak mimo wszystko wyglądały jak z bajki o Królowej Śniegu. Hmm… …

Zurych – chwile ulotne

Szwajcaria powitała mnie… ponad godzinną kontrolą na granicy z Niemcami. Trzeba przyznać, że była ona bardzo szczegółowa – nie dość, że sprawdzono dokumenty każdego pasażera, to jeszcze w razie jakichkolwiek wątpliwości wzywano również do rewizji osobistej i pokazania zawartości bagażu. W sumie to chłopak, który siedział za mną w autokarze już do niego nie wrócił. Czy chciał tam zostać, czy po prostu go zatrzymano – tego nie wiem i już się nie dowiem. Ładny wschód słońca nad wzgórzami i niesamowite… korki! To właśnie z tym kojarzyć mi się będzie północna część tego państwa. Myślałam, że widziałam już korki na autostradzie, ale to co działo się w okolicy Bazylei, a potem Zurychu… Było jakoś przed siódmą rano, a sznur samochodów w obu kierunkach był tak długi, że praktycznie nie poruszaliśmy się w ogóle do przodu. Z każdego bocznego wjazdu pchali się kolejni kierowcy i czas mijał. Do Zurychu dojechaliśmy jakoś po ósmej, jednak słońce zbytnio nie chciało pojawić się na niebie, przez co wydało mi się ono dość… ponure. Zurych to największe miasto Szwajcarii, więc nie …

Niemcy – chwile ulotne

Skoro wspomniałam już o wyborze trasy, przewoźniku autokarowym oraz kosztach transportu to czas przejść do czegoś innego, czyli samej relacji z podróży. Po prawej stronie pojawił się mały kalendarz z zapowiedziami kolejnych postów. „Chwile ulotne” to nic innego, jak cykl wpisów prosto z autobusu, czyli niekoniecznie dobre jakościowo zdjęcia zza szyby (brudnej szyby!). Mimo, że po części są one rozmazane albo coś się w nich odbija, to i tak chcę Wam je pokazać. Przecież takie zdjęcia to też część podróży. Nie każdy jest fotografem, ma dobry sprzęt i rękę, która się nie trzęsie. Nie zawsze światło jest odpowiednie, szyba czysta, a na placu nie ma żadnych ludzi, którzy nie wchodziliby w kadr. Część tych zdjęć oddaje to, co czułam, czyli szybkość, światła rażące po oczach, śnieg z deszczem tłukący o szybę czy zmęczenie spowodowane kolejnym wybudzeniem ze snu. Tak właśnie wyglądała moja droga z Burlo aż do granicy ze Szwajcarią. Burlo, w którym obecnie przebywam i z którego rozpoczęła się moja podróż, dzieli od Dortmundu niecałe 100 kilometrów. Jako, że połączenia pomiędzy tymi dwoma miastami nie należą do zbyt szybkich i …

Flixbus – co, gdzie, kiedy i jak – mini poradnik

Flixbus to firma transportowa działająca na rynku europejskim od 2013 roku. Oferuje ona szeroki wybór połączeń autokarowych pomiędzy wieloma miastami i miasteczkami. Moje podróże zielonymi flixami rozpoczęły się na długo przed wprowadzeniem tego przewoźnika do Polski. Po raz pierwszy skorzystałam z jego usług w listopadzie 2015 roku. Od tamtej pory, Flixbus stał się moim ulubieńcem, dlatego odbyłam z nim ponad dwadzieścia wyjazdów. Chciałabym podzielić się swoją wiedzą i opinią, dlatego prezentuję Wam poniższy mini poradnik.   PLAN NA PODRÓŻ, CZYLI JAK ZABRAĆ SIĘ DO REZERWACJI BILETÓW. JAK WYSZUKAĆ INTERESUJĄCE POŁĄCZENIE? PIERWSZA OPCJA: Wejdźcie na polską stronę przewoźnika. Zwróćcie uwagę na łatwy w obsłudze formularz wyszukiwania połączeń. Wpiszcie dwa miasta, wybierzcie daty oraz zaznaczcie liczbę pasażerów (podzielonych na dorosłych i dzieci). Kliknijcie SZUKAJ POŁĄCZENIA. DRUGA OPCJA (dla wzrokowców): W górnej zakładce najedźcie na etykietę MAPA. Spójrzcie na mapę Europy z zielonymi punktami (miastami). Kliknijcie na dowolne miasto i szybko sprawdźcie, w jakich kierunkach dostępne są połączenia z danego miejsca. Ta wyszukiwarka jest bardzo intuicyjna i łatwa w obsłudze. TRZECIA OPCJA: Ściągnij aplikację FlixBus i postępuj zgodnie z instrukcjami. Szybko, …

„Koła autobusu kręcą się, a autobus mknie…” [Włochy/Francja]

Uwielbiam podróżować autokarem! Niektórzy go nie znoszą, dlatego że nie mogą się w nim ułożyć, co potem skutkuje bólem pleców lub nóg. Nie każdy może też nim jeździć, bo od razu jest mu duszno lub boli go głowa. Niektórzy wolą własny samochód, pociąg czy samolot,bo uważają, że komfort jazdy jest wyższy. Także lubię auto, jednak w tym przypadku nie było takiej opcji. Samolotem nigdy nie leciałam, więc wolałam na początek ominąć ten środek transportu. Pociągi owszem kursują, jednak ceny były wyższe w niektórych przypadkach. Pozostał więc autokar. W sumie to nawet nie był on ostatecznym wyborem, a pierwszym i uparcie przy nim obstawałam. Ja na szczęście nie należę do grupy nieszczęśników, na których źle działa długa podróż autokarem. Właśnie przez to wybrałam europejskiego przewoźnika, z którym pokonałam całą trasę o której wspominałam w poprzednim poście. Flixbus, bo o nim mowa (https://www.flixbus.de/) pozwolił mi na zapoznanie się z komfortem jazdy kolejnego przewoźnika oraz z zasadami, które mają miejsce w ich przypadku. Działają od lutego 2013 roku i obecnie jeżdżą chyba do piętnastu państw (w tym od niedawna …

„Życie nasze składa się z krótkich momentów…”

Przyznaję, że początkowo miałam bardzo duży problem z tym, w jaki sposób rozpocząć cykl wpisów dotyczących mojej pierwszej samotnej podróży. Zastawiałam się, czy najlepiej będzie rozpocząć od całościowego podsumowania, czy może jednak od poszczególnych etapów i elementów. Spróbowałam zastanowić się, o co możecie mnie zapytać a jednocześnie czego może Wam brakować. Chciałam, aby to wszystko było spójne i aby gładko przechodziło z jednej tematyki do drugiej. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że w trakcie wyjazdu zrobiłam notatki! W innym przypadku po prostu wyszłaby z tego jedna wielka klapa, bo moja pamięć nie należy już do najlepszych. Nie mam problemów z zapamiętaniem trasy, ale z innymi szczegółami jest niestety dużo gorzej. Ostatecznie postanowiłam na początku wyjaśnić, dlaczego wybrałam takie, a nie inne kierunki podróży oraz jak dokładnie wyglądała moja trasa. DLACZEGO WŁOCHY? To chyba powinno być jasne! Był to mój drugi wymarzony kierunek podróży (zaraz po Japonii) i od zawsze budził on we mnie pozytywne emocje. Nawet objazdówka po tym państwie śniła mi się niekiedy po nocach. Chyba obejrzałam stanowczo za dużo filmów oraz przeczytałam …

Wyrusz ze mną w podróż! [wyniki konkursu]

Wróciłam! Podróż była… niesamowita i wyjątkowa! Opowiem Wam o niej dokładnie w tych wszystkich postach, które będą pojawiały się wkrótce na blogu. Zrobiłam ponad 4000 zdjęć, więc będzie też co oglądać. Na szczęście robiłam też notatki, więc może podczas opisywania wrażeń nie zapomnę o niczym ważnym. Zobaczymy jak to wszystko wyjdzie, ale chciałabym Was już teraz zapytać o czym chcielibyście przeczytać? Mam kilka (naście/dziesiąt) pomysłów, ale być może jest coś, co Was specjalnie interesuje, a ja na to akurat nie wpadłam, a mam jakiś materiał, aby coś takiego stworzyć. Czekam na Wasze komentarze! 🙂 Jeśli chodzi o wyniki, to bardzo dziękuję Wam wszystkim za udział i propozycje miast, które podawaliście! Niektóre podpowiedzi były łatwe, bo oczywiście bez problemu je rozwikłaliście, inne chyba jednak były trudniejsze, bo nikt nie mógł ich odgadnąć. Już śpieszę z wyjaśnieniem, jakie odpowiedzi były prawidłowe, a dokładniejsze nawiązania do poszczególnych podpowiedzi pojawią się w postach dotyczących tych miast. 1. Zacznę z przytupem, czyli od pełnego obrotu na pięcie. Potem może popatrzę na góry, jeśli tylko pozwoli mi na to pogoda. Pewnie …