"Nie trać nig­dy cier­pli­wości; to jest os­tatni klucz, który ot­wiera drzwi."

Uwaga, uwaga! To jest po prostu mój hit hitów, jeśli chodzi o pocztówki. Lepiej usiądźcie wygodnie, ponieważ gdybym taką historię przeczytała na innym blogu, to pewnie byłabym tak samo zła jak ta osoba, która kartkę otrzymała i która historię opisała. O co chodzi? W skrócie: o rekord czekania na umówioną widokówkę. Zacznijmy jednak wyjątkowo od końca...

Dokładnie 15 września 2015 roku otrzymałam dość ładną pocztówkę z mojej upragnionej i wyczekiwanej Macedonii. Prezentuje ona widok na fragment miasta i mimo, że nie jest aż tak interesujący, to i tak budzi wakacyjne skojarzenia i aż się cieplej na sercu robi. Struga znajduje się w południowo - zachodniej części państwa nad Czarnym Drinem (swoją drogą, niezła nazwa :D) i Jeziorem Ochrydzkim. To właśnie śluza w Strudze widoczna jest na widokówce. 

Skoro już wiadomo, kiedy kartka trafiła w moje ręce, to można przenieść się aż do początku... stycznia 2015 roku! Tak, stycznia. Styczeń - wrzesień. Nieźle, co nie? Ja swoją przesyłkę wysłałam w ciągu najbliższych dni i czekałam, czekałam, czekałam... Aż pod koniec stycznia zapytałam czy moja kartka doszła i czy wysłano coś dla mnie. Niestety otrzymałam odpowiedź, że nie i nie. No to czekałam dalej, nie dostawałam żadnych wiadomości i po czasie zapomniałam o całej sytuacji. Mam jednak listę, na której zapisuję umówione swapy i przeglądając ją w kwietniu, postanowiłam ponownie do tej osoby napisać. No i się wkurzyłam i prosto z mostu napisałam, że ta cisza oznacza jedynie to, że ten ktoś jest oszustem i mnie zwyczajnie w świecie oszukał. Ostro, ale zauważyłam, że to naprawdę czasem pomaga... choć to chyba historie na inne posty ;) W każdym razie dostałam wiadomość, że moja przesyłka dotarła już 2 miesiące temu :o i że przygotował on dla mnie kopertę z różnymi rzeczami, którą wyśle jak tylko wróci z Portugalii za... dwa miesiące! No tak... coraz ciekawiej, co nie? Odpuściłam znów na jakiś czas i napisałam wiadomość po raz kolejny w lipcu, że wciąż nic nie otrzymałam. Nie dostałam żadnej zwrotnej informacji i już naprawdę mega wkurzona, bo serio zależało mi na tej pocztówce, a takich ludzi po prostu nie lubię i nie rozumiem, zrezygnowałam całkowicie z rozmów przez cudowne Interpals. No i we wrześniu wyciągnęłam tę pocztówkę ze skrzynki. Napisałam kulturalnie wiadomość, że dotarła i nic więcej z tą osobą wspólnego mieć nie chciałam. Zrezygnowałam już z drążenia, dlaczego na tej widokówce na datowniku jest data 27.08., natomiast data wypisania kartki to 26.01. Nie zapytałam także o rzekomą "kopertę", która miała zostać wysłana w ramach przeprosin.  Po prostu brakło mi już siły i chęci, aby dalej ciągnąć ten temat. Co najśmieszniejsze, w tamtym czasie umawiałam się na wymianę także z inną osobą z tego kraju, która również zwlekała z wysyłką, twierdziła, że nie dostała mojej kartki, a potem jednak cudownie się ona odnalazła. Osoba miesiąc temu poprosiła ponownie o mój adres, jednak z tego co wiem, nic do mnie na niemiecki adres nie dotarło z Macedonii. No cóż...

I to byłoby tyle jeśli chodzi o historię tej pocztówki. Czy Wy także mieliście podobne sytuacje, czy jednak się Wam one nie zdarzają? Jestem ciekawa, co byście zrobili w takiej sytuacji? :)

do usłyszenia!

30 komentarzy:

  1. Eh, musialas sie niezle denerwowac. Niestety jest duzo nieslownych osob. Swoja droga ciekawa jestem, czy wiaze sie to z krajem, ktory zamieszkuja. Moglabys stworzyc liste wedlug Twojego doswiadczenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. W sumie śmiałam się na zmianę ze złością. Wiesz co, zauważyłam, że bardzo często mam problemy z tymi samymi krajami, więc może coś w tym jest. Choć na przykład w Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie, także trafiłam na osoby, które niestety były nie fair. Więc chyba bardziej zależy od człowieka... :/ Hmm chyba taka lista byłaby dość trudna do zrobienia, choć nie wykluczam że kiedyś mogłabym zrobić coś takiego. Pomyślę nad tym! :)

      Usuń
  2. Ja czasami miałam sytuację, że ktoś mi próbował wmówić, że nie wysłalam pocztówki. Miałam takie przypadki np jeśli chodzi o swapy z Afryką. W takich momentach kompletnie nie chce się już wysyłac pocztówek skoro i tak nic w zamian nie otrzymujemy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście mnie rzadko zdarzały się takie sytuacje. Choć raz pewna osoba bardzo mnie wkurzyła, bo twierdziła że nie wysłałam jej kartki, a wówczas wysłałam jej zdjęcie wypisanej, ze znaczkami kartki i trochę chyba jej się głupio zrobiło, bo już nigdy się nie odezwała... choć ja od niej swojej kartki też nie dostałam, więc nie wiem o co chodziło... :/
      Z tą Afryką to naprawdę mam problem i szczerze to rzadko szukam w ogóle kogoś do wymiany z tego kraju... bo już kilka razy się przejechałam i chyba dlatego.

      Usuń
  3. Mi się kilka razy zdarzyło "błagać" o pocztówkę do mnie. Zazwyczaj jak mi już ktoś w rozmowie zaczyna kręcić to rezygnuję. A z mojej strony. Ja zawsze dla bezpieczeństwa robię zdjęcie pocztówki wypisanej, aby potem nie słuchać, że nie wysłałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam, że jak z góry wydaje mi się, że ktoś coś kręci to nie ciągnę tego dalej i nie umawiam się ostatecznie na swap. Chyba nigdy nie "błagałam" o pocztówkę... zazwyczaj albo się wściekam i napiszę coś niemiłego albo odpuszczam całkowicie. Zależy od sytuacji. Co do tych zdjęć pocztówek, to robię je zazwyczaj wtedy gdy ktoś o nie poprosi, a sama tego nie stosuję, bo i tak myślę, że jak ktoś chce, to i tak oszuka :/

      Usuń
  4. Mi się kilka razy zdarzyło "błagać" o pocztówkę do mnie. Zazwyczaj jak mi już ktoś w rozmowie zaczyna kręcić to rezygnuję. A z mojej strony. Ja zawsze dla bezpieczeństwa robię zdjęcie pocztówki wypisanej, aby potem nie słuchać, że nie wysłałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie chyba nigdy nie zdarzyło się "błagać" o pocztówkę, nawet jeśli ktoś jej nie wysłał w umówionym terminie. Nieraz po prostu jestem zniesmaczona, nieraz zawiedziona, nieraz zła i mega wkurzona, ale nie napisałam nigdy niczego w stylu: "no proszę, wyślij mi ją". Ja także gdy ktoś zaczyna z góry kręcić, to nie doprowadzam wymiany do końca, bo nie ufam po prostu, że ktoś jednak ją wyśle.
      Ja zazwyczaj nie fotografuję wysyłanej kartki, chyba że ktoś po prostu o to prosi. Uważam, że jeśli ktoś chce, to i tak może oszukać i nie wysłać tej obiecanej, sfotografowanej kartki...

      Usuń
    2. Przez te błaganie chodziło mi o wielokrotne pisanie do tej osoby. :P

      Usuń
  5. Uwielbiam kartki z Macedonii i w ogóle z krajów byłej Jugosławii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kartkach z Macedonii nie mogę się wiele wypowiedzieć, bo mam zaledwie jedną, a na PC mam polubionych raptem 17, co w stosunku na przykład do Rosji jest bardzo małą liczbą :p Co do pozostałych krajów byłej Jugosławii to też mam niewiele kartek chyba z tego obszaru polubionych. Najwięcej pewnie ze Słowenii, bo do tamtejszych kartek mam mega słabość! :)

      Usuń
  6. Łał, masz się czym pochwalić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wielu blogerów pocztówkowych ma kartki z tego kraju, jednakże na pewno po takich przygodach mam się czym chwalić, bo jednak kartka do mnie dotarła z czego się cieszę oczywiście :)
      Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny na moim blogu!

      Usuń
  7. Ja też bym się denerwowała, na pewno... Ładna ta kartka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, właśnie sobie wyobraziłam Twoje zdenerwowanie gdybyś musiała czekać tyle na książkę :D!

      Usuń
  8. Oj tak, podpisuję się obiema rękami pod tym cytatem w tytule tego postu. Cierpliwość jest bardzo ważna. Niekiedy mi jej brakuje, ale gdy już osiągnę to, co chciałam zrobić, potem czuję taką satysfakcję z tego, że jednak udało mi się :D Warto być cierpliwym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także nie zawsze jestem cierpliwa, choć sporo znajomych twierdzi, że należę do takich osób. Mnie się wydaje, że im starsza jestem, tym mniej cierpliwa się robię... chyba coś w tym jest, ale w sumie to dużo zależy od sytuacji. Bo nieraz mam po prostu dość czekania i twierdzę, że lepiej skończyć coś na takim etapie na jakim jest obecnie.

      Usuń
  9. Ja miałam taką sytuację z Holandią. Czekałam jednak o połowę mniej niż Ty, a kartka była wysłana trzy miesiące później niż powinna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy miesiące to i tak sporo czasu! Przecież mogłaś w tym czasie zmienić adres zamieszkania i kartka w ogóle by nie doszła... Tym bardziej z Holandii, z której kartki dochodzą jednak bardzo szybko.

      Usuń
  10. Przynajmniej kartka dotarła, bo ja miałam sytuację z gościem z Indii, który twierdził, że wysłał mi 4 poczówki w różnych odstępach czasu i dziwne, że żadna nie dotarła, choć minął już rok, jak nie więcej... Szkoda słów na takie osoby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to ciekawe! Nie no, przecież niemożliwe, aby cztery kartki zaginęły... i to w różnych odstępach czasowych! Chyba jedynym rozwiązaniem byłoby to, że miał zły adres, co jednak jest niemożliwe. Zgadzam się, że szkoda słów na takie osoby. Próbuję sobie przypomnieć, czy ktoś próbował mi wmówić na upartego, że wysłał mi kartkę... nie potrafię sobie przypomnieć :/

      Usuń
  11. A ja nigdy nie miałem problemu z wymianami zagranicznymi. Na żadną pocztówkę nie czekałem dłużej niż 1 miesiąc. A jeśli chodzi o polskie wymiany to tutaj nie zawsze trafiłem na uczciwe osoby. Ale 3 zł to nie majątek, więc nawet się nie dopominałem o pocztówki.
    Dobrze, że w końcu otrzymałaś zaległą pocztówkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ty Darku chyba należysz do tych nielicznych szczęśliwców! Kurde, fajnie jest mieć taką świadomość, że nigdy nie miało się żadnych problemów z wymianami! Ojj w moim pudełku jest sporo kartek, które szły ponad miesiąc, jednak są to egzotyczne kartki, wysłane raczej bez żadnych opóźnień, ale szły tak długo po prostu ze względu na odległość i inne przeszkody. Tak, jeśli chodzi o Polskę, to miałam co najmniej dwa razy niemiłe sytuacje, że ktoś przestał się po prostu odzywać na maile...

      Usuń
  12. Akurat ja nie miałam nigdy problemów z Macedonią, a kilka kartek już dostałam :) Ale wiem co znaczy długo czekać na pocztówkę... Z Argentyny dostałam też po ponad pół roku. Dokładnie musiałabym sprawdzić i pewnie to zrobię jak pokaże ją na blogu :)
    Czarny Drin - tak trochę alkoholowo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, czy tylko ja miałam problemy z tym krajem? W sumie to na kilku (nastu?) blogach widziałam kartki z Macedonii, a ja czekałam i czekałam... No cóż. Podobnie miałam z Łotwą przecież :p no i z Albanią nie mam też szczęścia.
      W takim razie czekam na Twoją kartkę z Argentyny! Ja miałam z tym krajem bardzo miłą wymianę i nawet list w kopercie się znalazł,a z dziewczyną wymieniłam nawet kilka wiadomości potem na FB, bo nadal mamy się w znajomych :p
      Czarny Drin skojarzył się mnie tak samo :D

      Usuń
  13. Właśnie sprawdziłem ile najdłużej szła do mnie kartka - 248 dni - off z Kuby. Swapy zwykle udawały mi sie szybko, prócz jednego z Tunezji, chyba już z dwa lata czekam :) A od tego czasu 4 razy się przeprowadzałem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Off z Kuby brzmi nieźle. Ilość dni brzmi fatalnie. Ja z Kubą wymieniałam się prywatnie, ale chyba aż tak długo nie czekałam. Najdłużej w karierze to chyba jednak kartka z Wenezueli do mnie szła, aż zdążyłam o niej zapomnieć ;) W sumie to ta kartka nie szła pół roku, bo dotarcie według datownika zajęło jej zaledwie kilkanaście dni, więc jednak się dało. Szkoda, że po półrocznej zaległości...
      4 przeprowadzki - słabo widzę tę kartkę z Tunezji! :p ojj na takie kartki co już czekam i zapewne się nie doczekam to nie zliczę nawet, bo jest ich trochę :p

      Usuń
  14. w sumie bywają różne życiowe sytuacje, ale żeby zwlekać z wysyłką ponad pół roku? to już naprawdę dziwne... chociaż na mnie też ostatnio mógł ktoś narzekać. mianowicie: Hans wysłał mi pocztówkę niespodziankę, na której napisał, jaką kartkę z mojego swap albumu on sobie wybrał. byłam tak wstrząśnięta jego tupetem, że kilka dni zwlekałam z odpowiedzią. w końcu odpisałam, że wyślę mu kartkę, którą sobie zażyczył i grzecznie poprosiłam, aby więcej tak nie robił. w końcu przed wylotem do USA nie zdążyłam wysłać pocztówki. no i w czasie mojego pobytu w Stanach dostałam dwie wiadomości od zniecierpliwionego Hansa. jak wróciłam to przeprosiłam i napisałam, że byłam w Ameryce, co mogło się wydawać dość surrealistyczne xd ale kartkę wysłałam dwa dni po powrocie. ;)
    uff, rozpisałam się na temat moich przygód, ale wracając do Twojej: widzę, że umiesz walczyć o swoje. gdy do mnie kartka nie dociera, zwykle zwalam to na pocztę i nawet się nie upominam... :/ za dobra jestem xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, dziwna sprawa z tym Hansem, bo w sumie przecież mogłaś nie mieć tej pocztówki, albo właśnie mogłaś gdzieś wyjechać. To jednak i tak nie było półroczne oczekiwanie i w sumie pozostawione bez odpowiedzi z Twojej strony. Nie przeszkadza mi wcale gdy ktoś rozpisuje się w komentarzach :D
      Zależy od sytuacji - nieraz walczę, po prostu upominając się natrętnie o kartkę co jakieś 3-4 miesiące, bo wtedy zazwyczaj przeglądam mój plik z adresami. Jeśli ktoś w ogóle nie odczytuje wiadomości (np. na FB) to już wiem, że nie ma co liczyć na zaległą pocztówkę...

      Usuń
  15. Super, że udało Ci się włączyć Macedonię do kolekcji, ale rzeczywiście sporo nerwów musiało Cię to kosztować, a szkoda... (´;Д;`) Mam czasem takie wrażenie, że osoby z mniej popularnych krajów trochę wykorzystują fakt, że sporo osób chcą się z nimi wymieniać.

    OdpowiedzUsuń

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM