pocztówki
komentarzy 30

„Nie trać nig­dy cier­pli­wości; to jest os­tatni klucz, który ot­wiera drzwi.”

Uwaga, uwaga! To jest po prostu mój hit hitów, jeśli chodzi o pocztówki. Lepiej usiądźcie wygodnie, ponieważ gdybym taką historię przeczytała na innym blogu, to pewnie byłabym tak samo zła jak ta osoba, która kartkę otrzymała i która historię opisała. O co chodzi? W skrócie: o rekord czekania na umówioną widokówkę. Zacznijmy jednak wyjątkowo od końca…
Dokładnie 15 września 2015 roku otrzymałam dość ładną pocztówkę z mojej upragnionej i wyczekiwanej Macedonii. Prezentuje ona widok na fragment miasta i mimo, że nie jest aż tak interesujący, to i tak budzi wakacyjne skojarzenia i aż się cieplej na sercu robi. Struga znajduje się w południowo – zachodniej części państwa nad Czarnym Drinem (swoją drogą, niezła nazwa :D) i Jeziorem Ochrydzkim. To właśnie śluza w Strudze widoczna jest na widokówce.

Skoro już wiadomo, kiedy kartka trafiła w moje ręce, to można przenieść się aż do początku… stycznia 2015 roku! Tak, stycznia. Styczeń – wrzesień. Nieźle, co nie? Ja swoją przesyłkę wysłałam w ciągu najbliższych dni i czekałam, czekałam, czekałam… Aż pod koniec stycznia zapytałam czy moja kartka doszła i czy wysłano coś dla mnie. Niestety otrzymałam odpowiedź, że nie i nie. No to czekałam dalej, nie dostawałam żadnych wiadomości i po czasie zapomniałam o całej sytuacji. Mam jednak listę, na której zapisuję umówione swapy i przeglądając ją w kwietniu, postanowiłam ponownie do tej osoby napisać. No i się wkurzyłam i prosto z mostu napisałam, że ta cisza oznacza jedynie to, że ten ktoś jest oszustem i mnie zwyczajnie w świecie oszukał. Ostro, ale zauważyłam, że to naprawdę czasem pomaga… choć to chyba historie na inne posty 😉 W każdym razie dostałam wiadomość, że moja przesyłka dotarła już 2 miesiące temu 😮 i że przygotował on dla mnie kopertę z różnymi rzeczami, którą wyśle jak tylko wróci z Portugalii za… dwa miesiące! No tak… coraz ciekawiej, co nie? Odpuściłam znów na jakiś czas i napisałam wiadomość po raz kolejny w lipcu, że wciąż nic nie otrzymałam. Nie dostałam żadnej zwrotnej informacji i już naprawdę mega wkurzona, bo serio zależało mi na tej pocztówce, a takich ludzi po prostu nie lubię i nie rozumiem, zrezygnowałam całkowicie z rozmów przez cudowne Interpals. No i we wrześniu wyciągnęłam tę pocztówkę ze skrzynki. Napisałam kulturalnie wiadomość, że dotarła i nic więcej z tą osobą wspólnego mieć nie chciałam. Zrezygnowałam już z drążenia, dlaczego na tej widokówce na datowniku jest data 27.08., natomiast data wypisania kartki to 26.01. Nie zapytałam także o rzekomą „kopertę”, która miała zostać wysłana w ramach przeprosin.  Po prostu brakło mi już siły i chęci, aby dalej ciągnąć ten temat. Co najśmieszniejsze, w tamtym czasie umawiałam się na wymianę także z inną osobą z tego kraju, która również zwlekała z wysyłką, twierdziła, że nie dostała mojej kartki, a potem jednak cudownie się ona odnalazła. Osoba miesiąc temu poprosiła ponownie o mój adres, jednak z tego co wiem, nic do mnie na niemiecki adres nie dotarło z Macedonii. No cóż…
I to byłoby tyle jeśli chodzi o historię tej pocztówki. Czy Wy także mieliście podobne sytuacje, czy jednak się Wam one nie zdarzają? Jestem ciekawa, co byście zrobili w takiej sytuacji? 🙂
do usłyszenia!
Filed under: pocztówki

by

Jestem (nie)spełnioną podróżniczką, niepoprawną romantyczką, zachłanną książkoholiczką, miłośniczką kotów wszelkiej maści a także kolekcjonerką dobrych wspomnień i pocztówek z całego świata. Obecnie mieszkam w Gorzowie Wielkopolskim, w którym pracuję jako młodszy bibliotekarz.