×

Wycieczka do Rees (2014) - część 1 ;)

W końcu nadszedł czas na sprawdzenie swoich umiejętności pisania relacji z wycieczek. Na pierwszy ogień pójdzie jednodniowy wypad samochodowy. Dnia 27 lipca 2014 roku wybrałam się wraz z rodzicami do miejscowości oddalonej o jakieś 40 kilometrów od miejsca, w którym wówczas przebywaliśmy. Pogoda na szczęście dopisała, dlatego już na wstępie muszę się przyznać, że wycieczkę uważam za bardzo udaną. Oczywiście jest to zasługa nie tylko warunków atmosferycznych, ale także doborowego towarzystwa i pięknych widoków! :)

Nadrenia Północna - Westfalia, rejencja Dusseldorf, powiat Kleve - to właśnie tam znajduje się cel naszej podróży, czyli Rees. Mało kto słyszał pewnie o tej miejscowości, a i w Internecie zbyt wiele nie można o niej znaleźć.

Zacznę może od bardziej oficjalnych informacji:
* powierzchnia - prawie 110 kilometrów kwadratowych
* liczba mieszkańców - blisko 23 000 osób
* przepływająca rzeka - Ren

Nie jestem dobra w przytaczaniu wydarzeń historycznych (poza tym nie interesują mnie one aż tak bardzo), dlatego wspomnę jedynie, że Rees otrzymał prawa miejskie już w 1228 roku, a na przełomie lat był on w rękach hiszpańskich, holenderskich, no i niemieckich. To podobno ci środkowi zrobili z niego twierdzę.
Położenie Rees na terenie Niemiec.
źródło
Jeśli chcecie wiedzieć jak mniej więcej wyglądała nasza droga przez miasto to spójrzcie niżej ;) Jest to bardzo schematyczna mapka, na której czerwoną linią możecie zobaczyć w jakich kierunkach szliśmy i co udało nam się zobaczyć. Żółta kropka to miejsce startu, czyli parking na którym zostawiliśmy samochód (info dla kierowców - parking bezpłatny).  Poszczególne gwiazdki, to odnośniki do ciekawszych miejsc, które pokażę Wam w poszczególnych wpisach. 
Pierwszy postój musiał być oczywiście przy interesująco wyglądających rzeźbach - pomnikach. Naszym zdaniem nawiązywały one do historii miasta, choć ciężko znaleźć jakieś dokładniejsze dane na ten temat. To wygląda jak tak zwana pogłębiarka do wydobywania żwiru ;) => patrz 1 gwiazdka na mapie
Obok znajdują się trzy czerpaki (chyba to się jakoś tak nazywa?), jednak już oryginalnej wielkości. Nie byłabym sobą, gdybym nie miała przy nich zdjęcia ;)  
Jak dla mnie największą atrakcją turystyczną tego miasta jest fakt, że posiada ono bardzo ładną nadrzeczną promenadę. Dolny Ren wygląda na tej wysokości imponująco, jest szeroki i patrząc po <podtopieniach>, które się pojawiają w ciągu roku, także dość niebezpieczny. Na tym odcinku Ren płynie już 670 kilometr na terenie Niemiec, a prawie 160 kilometrów jeszcze przed nim, aby wpaść do Morza Północnego. 
Jak widzicie, promenada jest naprawdę zadbana i muszę przyznać, że przewija się tam mnóstwo osób. Dzięki artykułom w Internecie wiem, że najwięcej turystów przyjeżdża tam z Holandii oraz z okolicznych miast i miasteczek. My spotkaliśmy także jedną Polkę ;) Wcale się nie dziwię tym wszystkim ludziom, bo tam naprawdę można odpocząć. Spacery, jazda na rowerze, na rolkach, a także możliwość spędzenia czasu w knajpce z widokiem na rzekę. Idealny sposób na wolną niedzielę ;)
Renem co chwilę przepływają ogromne barki, które przewożą towary do i z Rotterdamu. Najciekawiej jednak było, kiedy tworzyły one dość duże fale i nadpływał mniejszy stateczek, na przykład pasażerski. Widać było, że nieźle nim buja ;) W sumie to pewnie Was nie zaskoczę, jeśli powiem, że z Rees odbywają się także kursy wodne między innymi do Nijmegen w Holandii.
Ta łódka jest tam zacumowana na stałe (przynajmniej w porze letniej) i na pewno także coś symbolizuje, do czegoś nawiązuje. Niestety nie znalazłam żadnej informacji na ten temat :( => patrz 2 gwiazdka na mapie
Rees niewątpliwie słynie też z licznych rzeźb, co będziecie mieli okazję zobaczyć także na innych zdjęciach. Jestem wielką fanką takich pomników, dlatego praktycznie przy każdym napotkanym na drodze, musiałam mieć zdjęcie!
Czy Wy też tak lubicie takie pamiątki?
Czy tylko ja mam taką dziwną "pasję"? ;) 
Nie wiem, co to za pan, ale przeszkodziłam mu w czytaniu gazety, no i odwróciłam jego uwagę. Niestety nie był zbyt rozmowny i mimo spojrzeń prosto w oczy, okazał się dość "sztywny", więc poszliśmy dalej...  => patrz 3 gwiazdka na mapie
... no i masz babo placek! Nie udało się z facetem, to postanowiłam spróbować zajrzeć do książki czytanej przez pewną "kobietę". Niestety, jakoś mnie nie zaciekawiła ta lektura, ponieważ ani nie było w niej obrazków, ani interesującego tekstu. => patrz 4 gwiazdka na mapie
Kolorowe łapki, które podobno dość trudno było uchwycić na zdjęciu, bo wciąż poruszały się od wiatru. Tutaj znajduje się także kolejne zejście na promenadę, gdyby ktoś przegapił poprzednie ;)  => patrz 5 gwiazdka na mapie
To właśnie stąd odpływają wyżej wspominane wycieczki do Holandii. My niestety nie wiedzieliśmy o tym wcześniej, ani nie mieliśmy aż tak dużo czasu, aby wybrać się w taki rejs. Może ktoś z Was, jeśli tylko będzie w okolicy, spróbuje tego sposobu na dostanie się do sąsiedniego państwa? ;) => patrz 6 gwiazdka na mapie
Cała promenada jest bardzo klimatyczna, ale ten amfiteatr wpadł mi najbardziej w oko. Chyba przez te kamienne schodki i roślinne zdobienia, które bardzo ciekawie wyglądają. Lubię dobre gospodarowanie zielenią w mieście, a ten przykład niewątpliwie do takich należy ;) 
Te dwie "dziewczyny" chyba nie często widują tutaj Polaków, bo jakoś dziwnie mi się przyglądają... Może ze sobą rozmawiały, a ja im przeszkodziłam? Kto wie... ;) => patrz 7 gwiazdka na mapie
Średniowieczne fortyfikacje miasta, które miejscami zostały wyniesione w górę mają za zadanie nie tylko ładnie wyglądać czy przypominać o historii miasta, ale także chronić przed powodziami.
Most widoczny na drugim planie najprawdopodobniej został oddany do użytku w 1967 roku. Miałam nawet okazję nim przejeżdżać ;)
Jak widzicie, skorzystaliśmy ze słonecznej pogody i przeszliśmy się także górną ścieżką, gdzie zobaczyć mogliśmy między innymi wodowskaz (łatę wodowskazową), który pokazywał stan wody podczas podtopień, a także wskazywał najwyższy historyczny stan wody.
Jestem zdecydowanie za ciężka! Ten biedny "chłopiec" nie mógł sobie poradzić z samą "kózką", a co dopiero kiedy jeszcze ja na niej usiadłam ;) => patrz 8 gwiazdka na mapie
Stąd możecie wyruszyć na zwiedzanie przeciwległego brzegu rzeki. Najlepiej zabrać ze sobą rowery (za dodatkową opłatą) i w taki właśnie sposób zobaczyć drugi brzeg Renu.  => patrz 9 gwiazdka na mapie

To już koniec pierwszego wpisu z tej wycieczki, ale nie martwcie się - mam dla Was jeszcze w zanadrzu dwa! ;) Mam nadzieję, że się podobało i chętnie przeczytaliście co warto zobaczyć w zachodniej i centralnej części nadreńskiej promenady w Rees. Jak na pierwszy rzut oka podoba Wam się ta miejscowość? Odwiedzilibyście ją w niedzielne popołudnie czy jednak chodzenie po takich miastach nie należy do Waszych ulubionych zajęć? ;) Jeśli jesteście ciekawi, co jeszcze kryje w sobie Rees to serdecznie zapraszam na pozostałe posty :) 
pamiątkowe zdjęcie z rodzicami :)
do usłyszenia! ;)
Copyright © 2016 Kinga On Tour , Blogger