"Ludzie listy piszą nawet w małej wiosce..." ;)

Arinę poznałam w podobny sposób jak Hanę, o której wspominałam <tutaj>. To właśnie dzięki PC nawiązałam nową znajomość, tym razem z sympatyczną dziewczyną pochodzącą z Ukrainy. Nasza korespondencja również się zakończyła (niestety nie wiem dlaczego nie odpisała na mój list) po upływie kilku miesięcy i wymienieniu chyba trzech dość długich listów. W sumie pisałam do niej nawet w tym roku, ale nie nadeszła z jej strony żadna odpowiedź. Jak na złość nie pamiętam jej nazwy na PC, aby sprawdzić chociaż czy nadal regularnie się loguje.


Arina w każdym liście dorzucała coś nowego - za jednym razem były to pocztówki, za drugim bilety, herbata czy monety. Do tej pory pamiętam, że to właśnie one wywołały u mnie największy uśmiech, bo były wysłane w dość pomysłowy sposób. Zwyczajna kartka papieru, a w niej zrobione takie jakby koszulki, w których znajdowały się kopiejki z podpisami typu "Potrzebujesz sześć takich monet, aby przejechać trolejbusem i zapłacić za bilet", "Aby kupić bilet studencki do kina potrzebne są 4 takie monety", itd. Muszę przyznać, że bardzo ciekawe rozwiązanie ;)


Koperty od Ariny zawsze były obklejone pięknymi, kolorowymi znaczkami, a listy od niej zawierały zazwyczaj wiele ciekawych informacji i śmiesznych historii, ponieważ nadawczyni lubiła nowe rzeczy i była dobra w językach obcych. Poznałam dzięki niej kilka lokalnych zwrotów, które brzmiały naprawdę zabawnie. Mimo, że kontakt się urwał, to i tak jestem zadowolona z tych kilku listów, które wymieniłyśmy, bo "Żyć to budować wspomnienia", a niewątpliwie znajomość z Ariną pozostanie na długo w mojej pamięci ;)

pocztówki w powiększeniu :)

do usłyszenia!

17 komentarzy:

  1. calkiem fajny pomysl z tymi monetmi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super pomysł z monetami, może jednak z czasem pojawi się w Twojej skrzynce jakaś niespodzianka od Niej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że Wasza znajomość się urwała :(. Widzę, że to była normalnie wymarzona penpalka :D! Pomysł z monetami był genialny. Mam nadzieję, że jeszcze uda Wam się nawiązać ponowny kontakt :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też mam trochę penpalów z którymi kontakt mi się urwał. Każda znajomość jednak coś daje. A to dowiemy się czegoś o danym miejscu, a to nauczymy się kilku słów w innym języku lub dostaniemy jakieś drobiazgi. Fajna sprawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ten pomysł z kieszonkami i monetami rzeczywiście świetny, gdyby nie to, że jestem biedną myszą kościelną to sama bym swoim penpalom coś takiego robiła :)
    szkoda, że urwał Ci się z nią kontakt, bo z opisu wydawała się być naprawdę ciekawą osobą, ale miejmy nadzieję, że jeszcze się odnowi. albo uda Ci się znaleźć kogoś równie interesującego.

    OdpowiedzUsuń
  6. To cudowne! Sama "wymieniam" się listami i często staram się coś dorzucić. Niestety mój angielski nie jest taki dobry by pisać w nim listy... a bynajmniej obecnie :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Super! Gratuluję! Cieszę się, że pocztówki dotarły :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie jestem fanem pisania listów i listownych znajomości, aczkolwiek raz spróbowałem, z pewną Białorusinką. Dostała ode mnie pocztówkę, odesłała TYCa, napisała coś o sobie, co zbiera, odesłałem jakieś pierdółki, list nawet napisałem, fajna dziewczyna o podobnych zainteresowaniach (nauczycielka geografii), niestety już nie odpisała. Albo poczta zjadła list.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam nadzieję, że nic jej się nie stało podczas tych dramatycznych wydarzeń na Ukrainie.
    Ja kiedyś korespondowałam przez wiele lat z dziewczyną z USA, też zawsze wkładała do koperty, a to naklejki, a to zasuszony kwiatek. Kontakt urwał nam się dopiero po tym, jak wyszła za mąż i urodziła dziecko - pewnie nie miała już wtedy czasu na pisanie listów. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję bardzo za odwiedziny i miły komentarz. Szalenie mi miło. :) Muszę przyznać, że bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie Twojego podejście do Twojej korespondencji z Ariną. Wiele osób nie jest aż tak wyrozumiała... Listy piszę dopiero od kilku lat, ale zdążyłam się przekonać, że nie zawsze jest tak kolorowo i miło jak się wydaje. Nawet w świecie listów zdarza się zazdrość, obmowa, plotki... Ludzie próbują zniszczyć Twoje przyjaźnie, wejść między Ciebie a kogoś z kim bardzo dobrze się dogadujesz. To smutne. Zmierzam do tego, że wiele osób na Twoim miejscu pisałoby inaczej... Zraniła mnie, zostawiła, porzuciła itd. Ty dostrzegasz piękno relacji którą tworzyłyście i potrafisz się nim cieszyć nawet dzisiaj, kiedy nie macie już ze sobą kontaktu. Szacun! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Widac, ze pomyslowa dziewczyna :)

    Pozdrawiam
    http://dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.ch/

    OdpowiedzUsuń
  12. Ładne pocztówki. :) Kontakt z dziewczyną z Ukrainy ? Zazdroszczę.Ja z tamtego kraju jeszcze nikogo nie poznałam :3

    OdpowiedzUsuń
  13. Ładna ta zawartość koperty z drugiego zdjęcia. No, zdarza się, że te znajomości listowe nagle się urywają. Podoba mi się pomysł z monetami.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Monety to fajny dodatek do korespondencji czy swapów. Sam w ten sposób zgromadziłem sporo monet z takich krajów jak Australia, Kanada, Finlandia i USA. Moja najdłuższa znajomość korespondencyjna trwała ponad 5 lat.

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja dzisiaj tutaj zaglądam i zaskoczenie, bo blog jest nie tylko "pocztówkowy". Przeczytałam wcześniej ciekawą relację z wycieczki. Dziękuję za częste odwiedziny na moim blogu. Ja też będę tu zaglądać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny na moim blogu :) Ja bardzo chętnie zaglądam do Ciebie, aby obejrzeć Twoje pocztówki czy dowiedzieć się czegoś nowego na temat danych miejsc. Cieszę się, że relacja się podobała, bo dzisiaj przewiduję dodanie jej kolejnej części.
      Zgadza się, już nie jest to blog jedynie pocztówkowy, choć i one chyba pojawiają się jednak najczęściej. Mimo, że w górnym menu już dość dawno były: książki czy podróże, to jednak dopiero niedawno napisałam pierwszą relację z wycieczki. Mam nadzieję, że będą się one pojawiały trochę częściej :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  16. Czyli nie tylko mnie spodobał się ten pomysł z monetami? To fajnie, choć faktycznie aby coś takiego wykonać trzeba mieć choć kilka drobnych monet. Ja osobiście rzadko wkładam do kopert inne monety niż 1,2,5 gr, ewentualnie 10, 20, 50 gr jeśli ktoś podczas swapu prosił, aby mu je wrzucić do koperty;) Na pewno nie podarowałabym komuś banknotu - a niestety podczas niektórych trudnych wymian takie rzeczy mają miejsce i niektórzy wręcz ich oczekują.
    Macie rację, Arina była ciekawą osobą do wymian listów i nie będę na pewno jej źle wspominała. Edii snail - mnie również zdarzało się przerywać nagle i niespodziewanie korespondencję z kimś, dlatego ja nie robię problemów jeśli ktoś przerwie ją ze mną. Rozumiem, że ktoś mógł stracić ochotę, pieniądze, czas czy znudziło mu się to hobby, wycofał się z niego, itd. Różne rzeczy się zdarzają i dlatego nie ma o to pretensji. Cieszę się z tego, co już zdążyłam z Ariną wymienić, czego się już dowiedziałam, a co było dla mnie nowością :) Arina nie mieszka w tej części Ukrainy, gdzie "zrobiło się gorąco" , więc też mam nadzieję, że nic się jej nie stało. Myślę, że gdyby jednak się przeprowadziła czy coś, to list by do mnie wrócił, bo podałam mój adres na kopercie.
    Dziękuję Wam za wszystkie komentarze! :)

    OdpowiedzUsuń

Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku!

Jeśli tylko chcesz, możesz pozostawić na blogu ślad po swojej wizycie. Prywatne wiadomości bądź komentarze są jak najbardziej na miejscu :)

Jeśli jesteś tutaj po raz pierwszy, to nie zapomnij o podzieleniu się ze mną linkiem do swojego miejsca w sieci, tak abym i ja mogła zajrzeć do Ciebie.

* komentarze obraźliwe lub niezwiązane z treścią bloga, będą usuwane

Dziękuję serdecznie za odwiedziny :)

INSTAGRAM