pocztówki
komentarzy 19

„Mądry człowiek po szkodzie…”

Dlaczego taki, a nie inny tytuł? Bo jestem na siebie trochę zła, że nie pomyślałam wcześniej i wyszło jak wyszło. Mogłam skakać pod sufit, a byłam zniesmaczona swoim zachowaniem i brakiem myślenia. Niby się cieszę, bo „lepszy rydz niż nic„, ale jak pomyślę, że mogłabym cieszyć się jeszcze bardziej… No trudno – było, minęło. Niby można umówić się jeszcze raz na wymianę, ale już sama nie wiem. Zresztą ostatnio jak sprawdzałam, to dziewczyna przestała się logować. Może się coś zmieniło, nie sprawdzałam tego dość dawno. Ale o co tak naprawdę chodzi? Dokładniej mówiąc to o to:

Piękna, nie? 😉 Mimo czarnej ramki (która swoją drogą bardzo tutaj pasuje) i tak bardzo mi się podoba. Jest niesamowity widok, pozdrowienia, nazwa państwa, no i sam fakt, że to Bhutan (taki malutki i chyba dość ciężki do zdobycia). Wszystko niby w porządku. W porządku dla kogoś, komu bez różnicy czy kartka przybędzie z kraju, który prezentuje czy z innego. Ja jestem zwolenniczką pocztówek pochodzących z kraju, który przedstawiają, czyli Bhutan z Bhutanu. Chyba nawet wolę otrzymać niewypisaną kartkę niż kartkę z innymi znaczkami. Może jestem zbyt surowa dla siebie i tego hobby, ale po prostu tak właśnie lubię.

W czym więc leży problem i o co chodzi z tym „Mądry człowiek po szkodzie”? Już pewnie wiecie, że pocztówka przybyła do mnie z innego państwa. Owszem, na wymianę umówiłam się z dziewczyną pochodzącą z Bhutanu, ale mieszkającą obecnie w Australii. Myślałam, że wyśle mi pocztówkę z australijskim znaczkiem i jakoś to ugryzę, ale okazało się, że musiałam czekać trochę dłużej na tą wymianę. Dopiero potem dowiedziałam się dlaczego… i to właśnie to mnie tak zniesmaczyło. Wyobraźcie sobie, że ta ładna kartka pokonała drogę Bhutan (w kopercie) – Australia (bez koperty) – Polska! Okazało się, że nadawczyni nie miała w mieszkaniu żadnych widokówek z rodzinnego kraju, więc poprosiła siostrę, aby jej podesłała jedną w kopercie. Aaa gdybym ja to wiedziała wcześniej! Wtedy najzwyczajniej w świecie poprosiłabym, aby ta siostra wysłała ją bezpośrednio do mnie z oryginalnym znaczkiem… Niby takie logiczne, ale cóż czasem tak bywa, że za późno się człowiek dowiaduje i potem sobie to wytyka.

Wiecie co? Trzymam kciuki, żeby nikomu z Was nie przydarzyła się nigdy taka sytuacja 🙂

 

do usłyszenia! 😉
Filed under: pocztówki

by

Jestem (nie)spełnioną podróżniczką, niepoprawną romantyczką, zachłanną książkoholiczką, miłośniczką kotów wszelkiej maści a także kolekcjonerką dobrych wspomnień i pocztówek z całego świata. Obecnie mieszkam w Gorzowie Wielkopolskim, w którym pracuję jako młodszy bibliotekarz.