Month: Czerwiec 2015

Miasta, które chciałabym zobaczyć (od M do Z) ;)

Czas na drugą odsłonę zagranicznych miast i miasteczek, o których kiedyś usłyszałam i od tamtej pory wciąż mam je w głowie. Jeśli nie mieliście okazji przeczytać pierwszej części (od A do L) to zapraszam <tutaj> – być może znajdziecie coś także dla siebie 🙂 Już na początku zapytam Was czy mieliście okazję odwiedzić któreś z tych miejsc lub może choć jedno z nich znajduje się także na Waszych listach podróżniczych marzeń? Z chęcią poczytam Wasze komentarze i dziękuję także za te pod pierwszym postem 🙂 Dodam jeszcze, że na potrzeby tego zestawienia użyłam zdjęć z Internetu, więc po kliknięciu w daną grafikę, przeniesie Was bezpośrednio do źródła jej pochodzenia. ____________________________________________________________________________________________     M jak Marsylia (Francja) Sam fakt, że miasto leży nad Morzem Śródziemnym przemawia do mnie tak bardzo, że jestem skłonna pojechać tam i siedzieć co najmniej dwa tygodnie. Do tej pory nie miałam możliwości spędzenia czasu na południu Europy, więc wycieczka do Francji byłaby spełnieniem jednego z moich marzeń. Wieczorne spacery wzdłuż morza muszą być niezapomniane, a patrząc na zdjęcia aż chce się tam być. …

Łza na oceanie ;)

Pewnie już nie raz wspominałam o tym, że wymieniam się dość regularnie listami z chłopakiem mieszkającym na Sri Lance. Szczerze mówiąc, nie pamiętam jak zaczęła się nasza znajomość! Może się to wydawać dziwne, ale nawet po dłuższym zastanowieniu mam z tym spory problem. Nie wiem, czy to ja napisałam do niego z prośbą o wymianę kartek (w sumie gdyby tak było, to chyba miałabym już pocztówkę z tego miejsca), czy to on napisał do mnie. Nie wiem nawet czy to wszystko zaczęło się przez PC czy na FB. Mam prawo mieć problem z przypomnieniem sobie, bo wymieniamy się już od września 2014 roku, więc to dość długi okres czasu 😉 W tym przypadku listy zdecydowanie rzadziej kursują na linii Polska-Sri Lanka, ponieważ czasami muszę naprawdę długo czekać, aby mój list doszedł do adresata. Navindu pokazał mi swój świat i dostarczył wielu informacji na tematy, które mnie ciekawią. To właśnie dzięki niemu mogłam nieco bliżej poznać buddyzm i zobaczyć miejsca z nim związane. Dane mi było także zasmakować lokalnych przysmaków, na przykład rozpuszczalnych gum do żucia …

Gobustańska sztuka naskalna ;)

Jak zwykle mam spore opóźnienia w pokazywaniu pocztówek (pewnie jak większość z Was), więc nikogo nie zdziwi, że tę otrzymałam już na początku roku. Mimo, że na karce nie ma żadnego napisu co prezentuje, to i tak ją lubię, bo dzięki niej zyskałam kolejny nowy kraj do kolekcji. Patrząc na sam obrazek raczej nie można zgadnąć skąd do mnie przyleciała, jednak jak tylko odwróci się ją na drugą stronę to zobaczyć można zabawny znaczek z nazwą państwa.   Azerbejdżan, bo o nim mowa, przedstawił mi na pocztówce pewien chłopak mieszkający w stolicy kraju, czyli w Baku. Jak na faceta, to ma świetny i bardzo czytelny charakter pisma! 🙂 Wiedząc, że przepadam za kartkami prezentującymi obiekty wpisane na listę UNESCO, wysłał mi ten oto widok. Dowiedziałam się, że Gobustan (takie miasto) nazywany jest „muzeum pod niebem„. Dlaczego? Wytłumaczenie jest na szczęście dość proste. Chodzi o to, że w okolicy tego miasta znajduje się park narodowy, w którym mieszczą się ryty naskalne z VIII-II wieku p.n.e. Płaskowyże pokryte skalnymi głazami robią na pewno wrażenie, no i pokazują …

Greetings from Belgium! ;)

Chyba Was zamęczę tymi pocztówkami z serii Greetings from… 😉 Już wiem kto z Was za nimi przepada, a kto nie. Kto z Was zbiera te kartki, a kto tego nie robi. Komu bez różnicy czy jest ona wypisana i z kraju, który przedstawia, a komu na tym zależy. Chyba po prostu będą to jedyne pocztówki na tym blogu, które wrzucę i tyle. Ciężko mi to przeboleć, bo nie jest to zgodne z moją naturą i dziwnie się czuję, gdy nic nie napiszę odnośnie tego, co publikuję. Nawet teraz się rozgadałam zamiast od razu przejść do sedna sprawy i pokazać Wam nie tyle samą pocztówkę (bo wiecie jak ona wygląda), a znaczki 😉 Niestety nie lubię mieszać kilku państw w jednym poście, dlatego wrzucam kartki pojedynczo, co staje się nieco monotonne i może nudzić nie tylko mnie, ale i Was, za co przepraszam 🙂 do usłyszenia!

„Mądry człowiek po szkodzie…”

Dlaczego taki, a nie inny tytuł? Bo jestem na siebie trochę zła, że nie pomyślałam wcześniej i wyszło jak wyszło. Mogłam skakać pod sufit, a byłam zniesmaczona swoim zachowaniem i brakiem myślenia. Niby się cieszę, bo „lepszy rydz niż nic„, ale jak pomyślę, że mogłabym cieszyć się jeszcze bardziej… No trudno – było, minęło. Niby można umówić się jeszcze raz na wymianę, ale już sama nie wiem. Zresztą ostatnio jak sprawdzałam, to dziewczyna przestała się logować. Może się coś zmieniło, nie sprawdzałam tego dość dawno. Ale o co tak naprawdę chodzi? Dokładniej mówiąc to o to: Piękna, nie? 😉 Mimo czarnej ramki (która swoją drogą bardzo tutaj pasuje) i tak bardzo mi się podoba. Jest niesamowity widok, pozdrowienia, nazwa państwa, no i sam fakt, że to Bhutan (taki malutki i chyba dość ciężki do zdobycia). Wszystko niby w porządku. W porządku dla kogoś, komu bez różnicy czy kartka przybędzie z kraju, który prezentuje czy z innego. Ja jestem zwolenniczką pocztówek pochodzących z kraju, który przedstawiają, czyli Bhutan z Bhutanu. Chyba nawet wolę otrzymać niewypisaną kartkę …

„List w życiu człowiek pisze co najmniej raz…” ;)

Już kilka razy pokazywałam Wam obszerne koperty, które dostawałam od moich „przyjaciół od pióra„. Dzisiaj jednak chciałabym podzielić się z Wami przesyłkami, które otrzymałam od dziewczyny, z którą niestety urwał mi się kontakt. Hana mieszka w Czechach i nasza znajomość trwała mniej więcej cztery miesiące, w czasie których wymieniłyśmy cztery listy i kilka drobiazgów. Jeśli pamięć mnie nie myli, to wylosowałam jej adres na PC i wysłałam jej nie tylko pocztówkę, ale także naklejki, a ona w podziękowaniu odpisała i tak się zaczęło… To właśnie Hana podarowała mi kilka czeskich znaczków, piękną pocztówkę, bilet komunikacji publicznej, własnoręcznie zrobioną bransoletkę, kolczyki, naklejki, ulotkę i pewnie coś jeszcze, czego nie uchwyciłam na zdjęciach. No i przede wszystkim wiele ciekawych historii czytanych przy kubku herbaty 🙂 Pisałyśmy o wszystkim – o smutnych i radosnych chwilach, o planach na wakacje, o naszych zainteresowaniach, o miłości i rodzinie oraz wielu innych sprawach – tych bardziej poważnych i codziennych, typu co właśnie robię, gdy piszę ten list. Bardzo lubiłam te chwile, gdy w skrzynce na listy znajdowałam kolorową kopertę od czeskiej …

Greetings from South Korea! ;)

Dzisiejszy dzień poświęciłam w całości blogosferze i powoli nadrabiam zaległości. Przede wszystkim zajrzałam na Wasze blogi i poczytałam zaległe posty. Muszę przyznać, że miałam sporo wpisów do przeczytania, ale spokojnie, wcale mi się nie nudziło! 🙂 Poza tym, nareszcie przejrzałam komentarze, które zostawiliście pod moimi postami – za wszystkie serdecznie DZIĘKUJĘ! Jeśli tylko ktoś z Was o coś pytał, to zapewne otrzymał odpowiedź i mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam. Przede mną jeszcze nocka, więc zapewne stworzę kilka/kilkanaście postów „do przodu”, aby potem tylko kliknąć „Opublikuj” i nie robić większych przerw w prowadzeniu bloga 🙂 Ostatnio sporo się u mnie dzieje. Mam w głowie dużo różnych pomysłów dotyczących rozmaitych kwestii i aspektów życia. Mam także wstępne plany na wakacje, ale o tym napiszę pewnie na początku lipca 😉 Potrzymam Was jeszcze w niepewności! Koniec tych rozmyślań, przechodzę w końcu do najważniejszej kwestii, czyli… Czas na kolejną pocztówkę z serii Greetings from…, tym razem nieco bardziej odległą, bo aż z Korei Południowej! Ogromnie ucieszyła mnie ta wymiana, ponieważ jest to moja pierwsza, w pełni wypisana pocztówka, …

Ulica zatrzymana w czasie ;)

Sanxia Old Street to ulica zlokalizowana w New Taipei City, której długość wynosi 200 metrów. Jak napisała Chuan H. jest to miejsce, w którym czas się zatrzymał. Kiedyś, w budynkach mieszczących się przy tej ulicy, znajdowały się głównie zakłady pogrzebowe. Wiele z nich oferowało towary z wyższej półki, czyli na przykład trumny z drzew tropikalnych. Starsi mieszkańcy do tej pory opowiadają historie o duchach przodków, które wędrują po zakamarkach tej ulicy.Jako najdłuższa ulica w północnej części kraju, została oddana do odnowienia i dzięki temu w 2007 roku mieszkańcy i turyści mogli przespacerować się wśród pięknie oświetlonych budynków, po równej nawierzchni. Ulica pamięta czasy kolonializmu japońskiego, dzięki czemu jest także dość zabytkowa. Łukowe korytarze, wszechobecna czerwona cegła, drewniane belki i rzeźby sprawiają, że miejsce staje się bardzo klimatyczne. Obecnie jest to typowo turystyczna ulica, przy której mieszczą się różne lokale o bogatej ofercie. Jeśli więc ktoś z Was będzie w tym mieście, a będzie chciał zjeść jakieś tajwańskie smakołyki, kupić pocztówki lub magnesy, albo pilnie będzie potrzebował fryzjera, to niech uda się właśnie tam 😉 off …

Może chińskie? ;)

Jak tylko zobaczyłam tą uroczą kartkę, to wiedziałam, że muszę ją mieć! Mimo, że nie jest to typowo turystyczna pocztówka, ani nie przedstawia ona żadnych pięknych widoków czy tradycyjnej ludności, to i tak bardzo mi się spodobała. Na szczęście do wymiany doszło, a kartka trafiła do mnie po około 1,5 tygodnia, co jak na Chiny jest dość ładnym wynikiem 😉 Każdy region w Chinach znany jest z lokalnych specjałów, co zdecydowanie widać właśnie na tej kartce. Kuchnie różnią się od siebie, w zależności od warunków panujących w danej części kraju. Pod uwagę brane są oczywiście zasoby mięsa, ryb, warzyw, a także miejscowe wierzenia, czy styl życia ludności. Na przykład w miejscu, w którym mieszka Jenny, słynne są kraby i wino! Ciekawe, ciekawe. Nigdy nie przypuszczałam, że te rarytasy mogą się wiązać w jakiś sposób z tym państwem! A Wy? 😉 Wino lubię, krabów nigdy nie próbowałam, ale myślę, że w tym rejonie i tak bym znalazła coś dla siebie. Z czym kojarzę kuchnię tej części świata? Chyba nikogo nie zaskoczę jeśli napiszę, że z: ryżem, makaronem, …

Hiszpańskie miasto na włoskiej wyspie ;)

Sardynia to wyspa zlokalizowana na Morzu Śródziemnym, na zachód od Włoch i na południe od francuskiej Korsyki. Wyspa wchodzi w skład administracyjny Włoch. Stolicą jest Cagliari leżące w jej południowej części. Położenie Sardynii <źródło> Alghero to miasto położone w północno – zachodniej części wyspy. Słynie ono z przepięknej architektury, określanej mianem „gotyku katalońskiego”, co ewidentnie wskazuje na związek z Hiszpanią. W przeszłości bowiem na tym terenie mieszkali Katalończycy, co nadal widoczne jest także w lokalnej kuchni, zwyczajach czy języku. Kościoły to budowle, które zdecydowanie dominują w mieście, a najlepszy widok na nie znajduje się od strony nadmorskiej promenady. To właśnie stamtąd widoczne są także dawne mury miejskie, które podobno robią wrażenie na turystach. Uliczki (szczególnie te na uboczu) wyłożone są bardzo często kocimi łbami, co dodaje im uroku. Dodatkowo można tam zobaczyć chodzące własnymi drogami koty czy pranie wiszące na żelaznych balkonach. Wydaje mi się, że świetnie odnalazłabym się właśnie na tym starym mieście, które nadal pozostaje tradycyjne i warte uwagi 😉 Może ktoś z Was miał okazję odwiedzić Sardynię?     do usłyszenia! 😉